Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę. Szczególnie, gdy żywi się gorące uczucia do drugiej osoby. A co jeśli ktoś chce od nas następną, następną, następną szansę?
Pamiętacie P.? Kto czytał mnie w miarę regularnie, pamięta, że miałam do niego pojechać w zeszłym roku i pogadać o "nas" w cztery oczy. Oczywiście nie pojechałam. Na dodatek dowiedziałam się w Nowy Rok, że ma dziewczynę. Teraz się wszystko zmieniło o 180stopni. On jest sam, ja jestem sama. On chce ze mną być, ja chcę z nim być. Ale...
No właśnie! Zawsze jest jakieś 'ale'. Dzieli nas jakieś 120km. Niby nie dużo lecz jakoś ciągle nie możemy się spotkać. P. już od 2 miesięcy przyjeżdża do mnie ale do tej pory nie dotarł. Oczywiście - każdemu może coś wypaść. No i P. wypadło - a to zajęcia, a to był chory, a innym razem musiał pomóc kuzynce. I tym sposobami odwołał już 6 swoich przyjazdów.
Koleżanki mówią: "Olej go". Z jednej strony mają rację. Jak komuś zależy to powinien poruszyć niebo i ziemię, aby być blisko tej drugiej osoby. I powinien znaleźć do mnie drogę nawet przez piekło. Z drugiej strony tak MOCNO chcę się z nim spotkać. Po prostu chcę się przekonać, co tak naprawdę do niego czuję. A nie przekonam się tylko pisząc z nim czy dzwoniąc. Chcę spojrzeć w jego oczy i poczuć coś. Albo się przekonać, że już wszystko wygasło. Nie wiem co mam robić. Ciągle czekać, aż w końcu przyjedzie czy dać sobie spokój? W tej chwili jestem w kompletnym zawieszeniu. Niby tak a jednak nie.
Pamiętacie P.? Kto czytał mnie w miarę regularnie, pamięta, że miałam do niego pojechać w zeszłym roku i pogadać o "nas" w cztery oczy. Oczywiście nie pojechałam. Na dodatek dowiedziałam się w Nowy Rok, że ma dziewczynę. Teraz się wszystko zmieniło o 180stopni. On jest sam, ja jestem sama. On chce ze mną być, ja chcę z nim być. Ale...
No właśnie! Zawsze jest jakieś 'ale'. Dzieli nas jakieś 120km. Niby nie dużo lecz jakoś ciągle nie możemy się spotkać. P. już od 2 miesięcy przyjeżdża do mnie ale do tej pory nie dotarł. Oczywiście - każdemu może coś wypaść. No i P. wypadło - a to zajęcia, a to był chory, a innym razem musiał pomóc kuzynce. I tym sposobami odwołał już 6 swoich przyjazdów.
Koleżanki mówią: "Olej go". Z jednej strony mają rację. Jak komuś zależy to powinien poruszyć niebo i ziemię, aby być blisko tej drugiej osoby. I powinien znaleźć do mnie drogę nawet przez piekło. Z drugiej strony tak MOCNO chcę się z nim spotkać. Po prostu chcę się przekonać, co tak naprawdę do niego czuję. A nie przekonam się tylko pisząc z nim czy dzwoniąc. Chcę spojrzeć w jego oczy i poczuć coś. Albo się przekonać, że już wszystko wygasło. Nie wiem co mam robić. Ciągle czekać, aż w końcu przyjedzie czy dać sobie spokój? W tej chwili jestem w kompletnym zawieszeniu. Niby tak a jednak nie.
Skoro odwołał aż 6 spotkań, to znak, że raczej mu nie zależy, więc, przykro mi to mówić, ale nie łudź się, że coś z tego będzie.
OdpowiedzUsuńA może On się po prostu boi?
UsuńAle czego?
UsuńNo właśnie zaryzykować i spróbować...
UsuńMógłby się wreszcie określić.
UsuńDaję mu czas do końca tygodnia a potem koniec :(
UsuńMasz rację. Nie ma co tego odkładać, bo przegapisz swoją prawdziwą szansę.
UsuńWłaśnie się tego boję, że On to moja prawdziwa szansa. W końcu już 2 lata siedzi mi w głowie i nie wyobrażam sobie tego, że nie będę miała z nim żadnego kontaktu.
UsuńSkoro tak się zachowuje, to na pewno nie jest żadną szansą. Jesteś nim zaślepiona, a to jest bardzo złe. :(
UsuńAle chyba nie jestem aż tak zaślepiona, skoro widzę jego wady...
UsuńBo ideałów nie ma, to je widzisz ;P Ale naprawdę zastanów się, czy to czekanie ma jakikolwiek sens.
UsuńJuż mam dość tego czekania i życie pięknymi słówkami. Chcę wiedzieć coś już na pewno a ciągle nie wiem nic ;/
UsuńNo to napisz mi konkretnie, że albo się z Tobą spotyka, albo niech się wypcha ;]
UsuńDokładnie 2 dni temu mu tak napisałam :)
UsuńI odpowiedział coś?
UsuńMa przyjechać do końca tygodnia...
UsuńTo niech to będzie ostateczne podejście, okay? Tak będzie dla Ciebie lepiej.
UsuńTak wiem, następnej szansy już nie będzie :(
UsuńZnajdzie się ktoś inny, on nie jest jedynym facetem na świecie.
UsuńA czekając na niego, możesz właśnie zaprzepaścić swoją szansę.
A jak to On jest moją szansą?
UsuńNie jest. I chyba w to naprawdę nie wierzysz? Widzisz jak Cię traktuje? Nie daj sobą pomiatać. On ma z tego niezły ubaw.
UsuńJeszcze wierzę ale powoli to wszystko wygasa...
UsuńMoże i racja, by dać sobie spokój z nim, lecz możesz też spróbować Ty do niego jechać:)
OdpowiedzUsuńNie zależnie od tego jaką decyzję podejmiesz, trzymam kciuki byś w końcu otrzymała spokój ducha.
Uściski.
Rozchełstana.
rozchelstanezycie.blogspot.com
I chyba właśnie spokoju mi brakuje w ten całej, chorej sytuacji. Dziewczyna ma jechać do chłopaka?
UsuńA dlaczego by nie? Przecież jak sama zauważyłaś spotkanie jest jedynym sposobem na sprawdzenie tego co siedzi w Tobie:) Dzisiaj mamy 21 wiek i dziewczyna jadąca do chłopaka nie jest niczym nie stosownym ani gorszącym - wiele dziewcząt jeździ w ten sposób, nawet ja kiedyś byłam jedną z nich:)
UsuńRozchełstana.
rozchelstanezycie.blogspot.com
Właśnie gadałam ze znajomymi na ten temat i wszyscy mi mówili, żebym nie jechała. Gdybym z nim była to tak, ale jak z nim nie jestem to niech On o mnie walczy...
UsuńRób to, co sprawia Ci radość. A jest to chyba czekanie na niego. Czekaj. Któregoś dnia po prostu Ci się to znudzi, ale nawet jeśli teraz powiesz sobie: dość to i tak podświadomie będziesz czekać. I cierpieć. Żyj w zgodzie ze swoim sumieniem.
OdpowiedzUsuńCzekam już prawie rok i jakoś ciągle nie mogę przestać...
UsuńWięc może po prostu to jeszcze nie czas by przestać. Tak jak powiedziałam do M, kiedy po raz trzeci uwierzył S: pomimo tego, że jej nie ufasz a nadal ją kochasz to pogodź się z nią. Niech kopnie Cię w du.e jeszcze raz i kolejny. Za którymś zrozumiesz.
UsuńP. już 6 razy mnie kopnął. Następnego kopa już nie zniosę :(
UsuńWięc wtedy dasz sobie z nim spokój. I nie będziesz już czuła tego samego. Wiem po sobie. Też pomimo nawet, że powiedziałam sobie koniec z wieloma facetami, to byłam na każde ich skinienie. Po czasie to się zmieniło. Niektóre informacje nasz mózg przyjmuje bardzo powoli..
UsuńNo właśnie ja nie chcę być na każde jego skinienie. Chcę aby On był na moje :)
UsuńTo chyba nie ten typ chłopaka ;)
UsuńMoże mogłabym go jeszcze wychować ;)
UsuńTo nie jest takie proste jak myślisz ;) Ja zawsze myślałam, że moja przyjaciółka wychowała sobie chłopaka, bo był po prostu jak marionetka. Na każde jej skinienie. A po kilku latach wyszło szydło z worka i za nic teraz się go nie idzie o nic uprosić jak się przy czymś uprze ;)
UsuńMusiałabyś P. na samym początku znajomości pokazać swoją przewagę, żeby Cię słuchał.
Tylko ja nie mogę go namówić na to aby do mnie przyjechał a co dopiero mówić o innych rzeczach :(
Usuńzwiązki na odległość nie są łatwe. i chyba ciężko jest je komuś polecić... potrzeba do tego zaangażowania Z OBU STRON. jeśli z jednej cokolwiek jest nie tak, to nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńGdybym tylko ja wiedziała, co mu siedzi w głowie i sercu to byłoby zdecydowanie łatwiej, albo walczyć albo od razu się poddać...
UsuńBoje się, że bedziesz przez niego cierpieć już teraz Ci coś pokazuje... jak sama piszesz znalazłby czas przyjechać choroba ok , szkola ok ale nagle jak ma jechać do ciebie musi kuzynce pomóc no nie wiem.. Chciałabym byś była szcześliwa...powiem ci że jak naprawde coś czuła do niego to tak szybko nie gaśnie..może odżyć....
OdpowiedzUsuńp.s. wybaczyłam :):*
Dziękuję :* teraz będę miała nauczkę na przyszłość aby wszystko czytać dokładnie i najlepiej 3 razy :)
UsuńNo właśnie mimo tych wszystkich niedomówień to trwa już jakieś 2 lata, raz mocniej, raz słabiej. Nie wiem co czy to To :(
spoko :)
Usuń:))
Usuńp.s. jeszcze jedno nie jedz do niego niech on zrobi pierwszy krok .. wiesz mi że faceci potem bardziej to doceniają
OdpowiedzUsuńNie zamierzam nawet. Może gdybym z nim była to tak ale w tej sytuacji nie ma takiej opcji :)
UsuńI dobrzę ... Mój obecny zawsze tak miał że to dziewcyzny za nim latały i go podrywałym, a ja jestem pierwszą o która on musiał walczyć i to mu się strasznie podoba, dlatego jestem piewsza która zabiera do rodziny na świeta i na obiad do rodziców...
UsuńPodobno faceci to tacy myśliwi, którzy lubią zdobywać. A ja właśnie nie chcę podawać się na złotej tacy, chciałabym aby też się trochę o mnie postarał...
UsuńI dobrze :) niech zawlaczy jak chce mieć taki pyszny kąsek :D
UsuńCzas pokaże. Ale jemu już zostało bardzo mało czasu...
Usuńbedzie potem żałować ale to już jego wina
UsuńTylko nie można zapomnieć o kimś tak z dnia na dzień...to jest za trudne :(
UsuńNiestety dobrze to znam ale czas goi...tylko trzeba być cierpliwym..
UsuńMam nadzieje, że jednka on ruszy swój tyłek i zadziała...
Moja cierpliwość powoli się kończy. Nie zamierzam czekać na niego całe życie.
UsuńJa nie mówie o czekaniu ale o gojeniu ...
UsuńA on naprawdę glupol jest jesli mu zależy
Ojj głupol, głupol :(
UsuńMasz rację, jeżeli naprawdę by mu zależało, postarałby się o Twoje względy. Szkoda tracić czas na myślenie o nim, ale łatwo powiedzieć. Gdybym była zakochana, pewnie miałabym podobne rozterki.
OdpowiedzUsuńBuziaki
W tym problem. "Zapomnij" ale jak to zrobić szybko i bezboleśnie?
UsuńMówiono mi, że receptą może być ulokowanie uczuć w innym facecie, ale coraz mniej jest tych wartych naszej uwagi.
UsuńI jak teraz sprawa stoi?
Tak jak w najnowszym poście...
UsuńA czy koniecznie musisz się opowiadać po któreś stronie? Daj na wstrzymanie. Jak mu będzie zależeć, to przyjedzie. Ale nie radzę się pakować w taki związek. On może się czuć samotny po stracie tamtej i wiedząc o tym, że Ty coś do niego czujesz, to postanowił sobie otrzeć łzy. Znaczy się, nie koniecznie tak może być, ale tak sobie właśnie dumam.
OdpowiedzUsuńDlaczego oni ze sobą zerwali to nie wiem. Choć nie powiem - ciekawość mnie zżera ;]
UsuńMnie też ;D
UsuńMoże ja jestem tym powodem?
UsuńByłoby słodko :)
UsuńChciałabyś być powodem rozstania jakieś pary? To chyba nie jest słodkie :)
UsuńPierwsza część nie, ale druga tak :) A zresztą... ktoś się musi smucić, aby cieszyć mógł się ktoś inny :)
UsuńNo właśnie ja chciałabym być wreszcie tą, która może się cieszyć a nie smucić :)
UsuńWeź coś rozweselającego :)
UsuńGaz rozweselający? :P
UsuńTo obrzydliwe ;D
Usuń:)
UsuńJa uważam, że jeśli się kogoś kocha to robi sięwszystko żeby spędzać ze sobą jak najwięcej czasu.
OdpowiedzUsuńA jeśli coś ciągle staje na przeszkodzie, to oznacza, że nie warto o to walczyć lub czekać?
UsuńNo ale on nie bardzo robi coś, żeby się spotkać, lub przełożyć spotkanie na najbliższy wolny termin... Więc moja odp. nie warto.
UsuńWłaśnie- ciągle przekłada bo ciągle coś się dzieje. To jest chore :(
UsuńTym samym nie wykazuje tego że mu na Tobie zależy. Postaraj się z nim o tym porozmawiać. Myślę, że to dobra rada. I może lepiej to zakończyć skoro on już tak postępuje? Czyli, że on ma kogoś, bo pisałaś, że dowiedziałaś się, że ma kogoś?
UsuńNie ma nikogo w chwili obecnej, ale sama nie wiem czy chce ze mną być. Niby chce ale postępuje jakby nie chciał...
UsuńJuż tyle razy nie dotarł, że dałabym sobie spokój. Rozumiem, że raz czy dwa może coś wypaść, ale 6? No i te 120 km to nie tak daleko znowu. Jakieś 2 godziny drogi samochodem, więc jak komuś na kimś zależy to myślę, że znajdzie sposób, aby przyjechać.
OdpowiedzUsuńJak się nie chce to szuka się powodu a jak się chce to sposobu :(
UsuńPrzykro mi, ale ja właśnie tak to widzę.
UsuńGdyby mój Tż chciał ze mną o czymś pogadać to postarałabym się jak najszybciej do niego dotrzeć i wiem, że on do mnie też. Nie jesteśmy z tej samej miejscowości, ale dzieli nas tylko kilka kilometrów, więc nie będę porównywała z Waszą odległością, ale mimo wszystko chcieć to móc. Więc ja bym faceta nie usprawidliwiała w takiej sytuacji, jak Twoja.
Ale ja do niego nie pojadę. Chciałabym żeby to On się trochę postarał. Nie chcę go usprawiedliwiać bo boli mnie to, że tyle razy mnie wystawił. Ja po prostu chcę wierzyć, że to może się udać...
UsuńJa też bym nie pojechała, gdyby mnie tak facet potraktował.
UsuńWiesz nie wiem czy tak jest, ale facet rozstał się z dziewczyną, więc możliwe, że boi się samotności i chce się pocieszyć. Uważaj na niego, bo możesz cierpieć przez niego.
Oczywiście nie życzę tego, tylko uważaj.
Kiedyś mi napisał, że jest z nią dlatego bo ja nie dawałam mu żadnych znaków, że chcę z nim być i dlatego zrezygnował ze mnie :(
UsuńWiesz co nie znam go, więc nie mogę oceniać, ale zastanów się, czy chcesz być z kimś kto gdy nie mógł mieć Ciebie poszedł do innej, a gdy rozstał się z inną wraca do Ciebie i tak skacze z kwiatka na kwiatek...
Usuńna pewno nie :(
UsuńJa miałam podobnie, ale z przyjacielem. Też chciał przyjeżdżać, ale nie wychodziło... a teraz ja już nie chcę, bo ta przyjaźń, z jego winy, się skończyła.
OdpowiedzUsuńTeoretycznie On też jest moim przyjacielem więc jak go stracę to stracę też przyjaciela :(
Usuńniby tak, ale to może być różnie... boję się, że nie zdążę się dobrze przygotować,
OdpowiedzUsuńprzez tydzień i tak nie nauczysz się tego co mogłaś przez 3 lata, teraz to już czas na powtórki ;] będzie dobrze :)
UsuńZmienilam juz Twoj adres w linkach :) jak bys wrocila na stare smieci daj znac...
OdpowiedzUsuńdwie sparwy: poprzednia notks i ankiety, mam nadzieje ze moja Ci sie przydala :) choc taj jak psiam studentka juz nie jestem ;)
a co do ostatniej notki to ja bym taka osobe olalal...skoro owowluje ciagle sptokania to hyba tu jest cos nie tak...znam takiesyrtuacje z doswiadczenia wiec najlpeiej bedzie jak go olejesz...to jest moje zdanie ale oostnie slowo należy do Ciebie :*
Ok jak coś to dam znać :) wszystko się przyda więc dziękuję :* No właśnie te odwołane spotkania dają mi dużo do myślenia. Zdecydowanie za dużo myślenia...
UsuńI beda Ci dawac do myslenia poki nie pogadacie...ja osobiscie bym jemu nie ufala, ale pisze tez tak bo sama mam niemile podobne wspomnienia, ale nbiezaleznie od tego jak postpaisz dalej ja z Tobą bede ;*
Usuńdziękuję :*
UsuńMiałam takiego... Tylko nas dzieliło tylko 40 km i też miał wymówki, a zapewniał, że mu zależy, tylko pamiętaj. Jak facetowi zależy to zrobi wszystko. Mój Michał jak się poznaliśmy na żywo widywaliśmy się dzień w dzień, mimo że dzieliło nas kilkanaście km i nie miał wtedy samochodu do swojej dyspozycji, tylko musiał prosić kolegów o podwózkę i w sumie ku.pę kasy na to wydał. Ale wtedy przynajmniej wiedziałam, że mu zależy :) I tak zależy już prawie 4 lata. Kochana jak teraz nie potrafi dla Ciebie wsiąść w autobus i przyjechać, to jaka byłaby z nim przyszłość?
OdpowiedzUsuńTo teraz mi dopiero dałaś do myślenia. Myślisz, że więcej jest jeszcze takich facetów, którzy zrobią wszystko dla kobiety?
UsuńOczywiście, że tak! Najważniejsze trafić na odpowiedniego, a nie łapać jakiegoś nie wiadomo jakiego. Musisz wiedzieć, że facetowi zależy, bo to początki związku, a jak na początku się nie stara to potem będzie gorzej, bo dojdą różne nieporozumienia, klapki z oczu opadną, zauroczenie minie, a czy miłość się pojawi to nigdy nie wiadomo.
OdpowiedzUsuńTo teraz mam już same wątpliwości :(
UsuńMoim zdaniem musicie doprowadzić do spotkania, które da konkretny obraz sytuacji. Bez niego wszystko skończy się na gdybaniu i niedopowiedzeniach. Powiedz mu o tym jasno, prosto z mostu i stanowczo. Może wtedy coś zrozumie, postawi sprawę jasno.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, kochana :*
Oby zrozumiał...
UsuńTwoje koleżanki dobrze Ci radzą. Uwierz, ale jeśli facetowi naprawdę zależy, zrobi dosłownie WSZYSTKO by się z Tobą spotkać. Nie marnuj czasu i uczuć dla takiej osoby. Nie warto.
OdpowiedzUsuńPewnie kiedyś stwierdzę tak samo...
UsuńCiężka sprawa, chyba powinniście pogadać, że to nie najlepszy znak, że ciągle coś Wam staje na przeszkodzie i może czas zakończyć to "fatum"...
OdpowiedzUsuńTylko On też musi chcieć i jakoś bardziej się postarać. Ja sama nic nie zmienię :(
Usuńprobujecie sie spotkac od 2 miesiecy i nie dochodzi to do skutku to dlugi czas, ale jezeli nie spotkacie sie to nie przekonacie siebie, moze warto dac mu jeszcze troche czasu ale nie zadlugo zeby sie spotkac jezeli wtedy nie postara sie aby sie z toba zobaczyc wtedy bedzie pewne ze szkoda na niego czasu
OdpowiedzUsuńNa razie się nie odzywa a ja nie wiem co to znaczy :(
UsuńCzasami nie chcemy widzieć tego co w zasadzie jest tak widoczne, że prawie razi w oczy.
OdpowiedzUsuńRozumiem, że chcesz Go zobaczyć, ale nie do końca rozumiem dlaczego chcesz przekonać się co do Niego czujesz i jednocześnie poczuć coś (?)
Nauczona nie tylko doświadczeniem w kwestii "spraw sercowych", ale w ogóle w stosunkach międzyludzkich wiem, że jeśli ktoś się chce się spotkać to da się to zorganizować.
Poza tym Ty sama najlepiej czujesz czy naprawdę nie może czy to jednak tylko wymówki.
Pozdrawiam ciepło.
Ja wiem, że nie zawsze mógł przyjechać. A przynajmniej wierzę w to, pomimo że mam sporo wątpliwości...
UsuńWitaj, znalazłam Twój blog przypadkiem i w sumie nie wiem czy to co napiszę przemyślisz. Ale warto spróbować ;) Przede wszystkim na pewno staraj się mieć w sobie dobrą i pozytywną energię. Dziwi mnie to, że aż tyle odwołał. Jestem zdania, że jak komuś zależy to się postara i będzie. Wiadomo zawsze może coś wypaść, to jest normalne, ale żeby aż sześć razy. Nie wiem czy rozmawiacie ze sobą codziennie, ale jeśli tak to postaraj się żebyście nie pisali albo Ty nie odpisuj i wtedy jeśli mu będzie zależało to będzie dzwonił martwił. Z jednej strony to jest dobre ale z drugiej to jest test, który może pokazać, że mu nie ufasz. Więc jeśli będziesz chciała to zrobić to się zastanów. A może Ty do niego pojedziesz i sprawdzisz czy dalej go coś do niego czujesz? Ale może też być tak, że zainteresował się Tobą, bo nie ma dziewczyny i na siłę chcesz mieć? Życzę Ci szczęścia :)
OdpowiedzUsuńJuż stosowałam ten sposób ;] to ciągle pisał dlaczego się nie odzywam choć sam pierwszy nie mógł napisać. Już sama nie wiem co to wszystko znaczy. Muszę to przemyśleć. Nie dziękuję :)
UsuńPrzemyśl, choć wiadomo to nie będzie decyzja na całe życie, zawsze można ją zmienić :) I jestem zdania, że jak dwie osoby mają być ze sobą do końca życia to w końcu będą ;)
UsuńNajwidoczniej P. nie jest tym właściwym. Może się pomyliłam...
UsuńPowiem tyle: trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci powodzenia! :)
UsuńMam nadzieję, że jeszcze wszystko dobrze się ułoży na tej miłosnej płaszczyźnie :) ale nie dziękuję aby nie zapeszyć ;)
UsuńJeśli rzeczywiście Wam obojgu zależy, to może Wam się udać, jednak jeśli mam być szczera, to ostatnio co raz częściej dochodzę do wniosku, że ta odległość, jest dużą przeszkodą szczególnie wtedy, kiedy związek, jest na początkowym etapie...
OdpowiedzUsuńJakbym miała pewność, że On przeprowadzi się do mnie to nie byłoby tego problemu i tych wątpliwości a tak to :(
Usuń