W programach informacyjnych jest pełno wiadomości o wypadkach, pożarach, powodziach i innych nieszczęściach. I zazwyczaj jest tak, że myślimy sobie w duchu "Ojej, szkoda takich ludzi" lub "Taka tragedia". A później wracamy do swoich codziennych obowiązków lub przyjemności. Inaczej sprawa wygląda, gdy te wiadomości dotyczą naszych bliskich....
Od 7 rano próbowałam się dodzwonić do mojego Lubego, czy wszystko w porządku. Pierwsze połączenie - kilka sygnałów i poczta głosowa. Drugie połączenie - kilka sygnałów i poczta głosowa. Uczucie paniki wzrosło aż do sufitu. Nagle patrzę na telefon bo oddzwania. Mówił zaspanym głosem, że go obudziłam. Już wiem, że wszystko jest dobrze.
Okazało się, że ta osoba pracuje w innym miejscu i nic jej nie jest. Co nie zmienia faktu, że śmierć poniosły inne osoby, kilka młodszych ode mnie. Do wieczora śledziłam wszystkie nowe wiadomości, czy udało się kogoś uratować. Czytałam komentarze i łączyłam się w bólu z innymi. Chyba miałam taką potrzebę serca.
Śmieje się, że przez to się aż pochorowałam bo teraz leżę w łóżku z gorączką i patrzę jak nocą pada śnieg. Zaraz wezmę garść tabletek i pójdę spać. To był długi i męczący dzień. Dobiły mnie wiadomości, śnieg i choroba. A miał być to miły wieczór, podczas którego miałam poznać imię swojego wybranka. Nigdy łatwo :)
Edit: 01.12.2016r.
Śnieg topnieje i gorączka spadła. Teraz ciepła herbatka i książka. Musi być dobrze :)
Od 7 rano próbowałam się dodzwonić do mojego Lubego, czy wszystko w porządku. Pierwsze połączenie - kilka sygnałów i poczta głosowa. Drugie połączenie - kilka sygnałów i poczta głosowa. Uczucie paniki wzrosło aż do sufitu. Nagle patrzę na telefon bo oddzwania. Mówił zaspanym głosem, że go obudziłam. Już wiem, że wszystko jest dobrze.
Okazało się, że ta osoba pracuje w innym miejscu i nic jej nie jest. Co nie zmienia faktu, że śmierć poniosły inne osoby, kilka młodszych ode mnie. Do wieczora śledziłam wszystkie nowe wiadomości, czy udało się kogoś uratować. Czytałam komentarze i łączyłam się w bólu z innymi. Chyba miałam taką potrzebę serca.
Śmieje się, że przez to się aż pochorowałam bo teraz leżę w łóżku z gorączką i patrzę jak nocą pada śnieg. Zaraz wezmę garść tabletek i pójdę spać. To był długi i męczący dzień. Dobiły mnie wiadomości, śnieg i choroba. A miał być to miły wieczór, podczas którego miałam poznać imię swojego wybranka. Nigdy łatwo :)
Edit: 01.12.2016r.
Śnieg topnieje i gorączka spadła. Teraz ciepła herbatka i książka. Musi być dobrze :)
U mnie śniegu dużo ,na tyle ze moj psiak nie chce wyjsc na dwór. O bliskich martwimy się zawsze. Zdrowiej
OdpowiedzUsuńU mnie wczoraj padał, teraz nie ma ani śladu :)
UsuńDzięki :)
Bo stres, jakby nie patrzeć, może się odbić w ten sposób, w końcu osłabia nie tylko duszę, ale i ciało.
OdpowiedzUsuńI..sama parę razy przeżyłam taką panikę. I mam nadzieję, że nigdy nie okaże się prawdziwa.
Ja czasami mam takie sny, że się budzę nad ranem i myślę o moich bliskich. I czekam do rana aby tylko do nich zadzwonić :)
UsuńNo raczej ze stresu się nie przeziębiłam :)
A to aż tak nie miewam jednak.
UsuńStres osłabia organizm, ergo, jest jednym z powodów rozwiniętej infekcji, tego, że twoja naturalna odporność sobie nie poradziła, o XD
Ja jednak obstawiam, że praca wykończyła mnie psychicznie i fizycznie :P
UsuńA to też może być, zresztą no jeny, sama wiesz najlepiej XD
UsuńJa wiem i Ty to wiesz :D
UsuńU mnie jest nadal śnieg:)
OdpowiedzUsuńZnam to uczucie, gdy martwisz się o ukochaną osobę... Nieraz miałam ochotę zabić za brak odzewu...
Jakbym ja się nie odezwała to trzecia wojna światowa by była :p ale to miłe, że ktoś się o nas tak martwi :)
UsuńNo właśnie;p My to się możemy martwić w nieskończoność, ale Oni chwili nie wytrzymają.
UsuńA no bardzo miłe:)
Faceci są zbyt skomplikowani :)
UsuńA mówią, że jest odwrotnie :-P
UsuńKłamią! Po prostu kłamią :P
UsuńBo kobiety trzeba tylko kochać i tyle :D
Hehe:-P W sumie racja :-) U nas miłość załatwia wszystko :-)
UsuńŚwięta prawda :) a kobiety i tak wiedzą co jest dobre i najlepsze dla facetów :)
UsuńNo bo kto ma wiedzieć jak nie my ;-)
UsuńNa pewno nie oni :p Bo tylko siedzieliby na tyłku, jedli pizzę i oglądali mecze :P
UsuńI pili piwo;p
UsuńWiadomości dotknęły Cię bardziej realnie, więc nie ma co się dziwić. Właśnie: zazwyczaj mówimy "jaka tragedia" np jedząc spokojnie kolację. To wina przekazu medialnego, świadoma strategia znieczulania. Miałam o tym zajęcia, o dziwo na socjologii.
OdpowiedzUsuńCoś więcej o tym napiszesz? Bo ja nie miałam nic na ten temat :)
UsuńShow się robi, taka konwencja. Od ujęć kamer do wyglądu studia. Wypowiedzi potoczyste, szybkie tempo, materiału stosunkowo dużo. Niby się przejmujesz jakąś tragedią, ale ułamek sekundy, bo już co innego, "ciekawszego" zapodają. To wszystko ma Cię bardziej zaciekawić niż poruszyć. Z założenia nadawcy nie masz czasu ma refleksję.
UsuńCoś w tym jest...
UsuńA wiesz co mnie wkurza? Nagłówki, które w ogóle nie oddają treści artykułu. Człowiek traci czas na czytanie a okazuje się, że sens jest zupełnie inny niż ten, który obiecywał tytuł...
Kolejna świadoma metoda: byle wzbudzić zainteresowanie, a reszta... jest milczeniem, wzniośle mówiąc.
UsuńCzyli najlepiej nie czytać portali informacyjnych ani plotkarskich :)
UsuńJestem studentką dziennikarstwa, więc z tymi informacyjnymi nie wypada mi się zgodzić :P
UsuńHaha zapomniałam :P
UsuńAle przyznaj się - przeglądasz pudelka? :D
Z naciskiem na "czasem" xD
UsuńUważam, że to żaden wstyd czytać Pudelka :D bo potem idziesz do teleturnieju i masz pytanie o jakiegoś amerykańskiego aktora i zdziwko bo w szkole tego nie uczyli :P
UsuńWiesz, że o tym nawet nie pomyślałam? Zupełnie nowy punkt widzenia :D
UsuńTeż wczoraj śledziłam wiadomości i miałam nadzieję, że się uda choć kogoś ocalić...Takie młode chłopy...
OdpowiedzUsuńChociaż jednego a wszystkich nie ma :( Jeden to tylko miesiąc pracował...masakra
UsuńTopniejący śnieg nie poprawia nastroju;/
OdpowiedzUsuńMi poprawia bo nie akurat nie lubię śniegu :)
UsuńJak to ktoś kiedyś mądrze powiedział "śmierć 1 osoby to tragedia, ale 100 to już statystyki". No i też inaczej reagujemy, gdy nas tragedie nie dotyczą, co innego gdy ginie mąż, żona, dzieci, rodzice...
OdpowiedzUsuńDokładnie tak jest. I pewnie gdybym nikogo nie znała, kto tam pracował to bym się też tym nie przejęła zbytnio.
Usuńmusisz o siebie zadbać...
OdpowiedzUsuńMoże na weekend się wykuruje bo jutro zamierzam iść do pracy :(
UsuńZdrowia życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńZostaw mi adres Twojego bloga bo gdzieś zapodziałam :(
Zdrówka Kochana. :* u mnie śnieg był jeden dzień jakoś, dziś pada cały dzień, ale ten okropny deszcz. :/
OdpowiedzUsuńPrzykre takie wiadomości, gdy u ludzi dzieje się tragedia. :(
Dziękuję :* Wolę deszcz od śniegu, serio :)
UsuńA co najgorsze to w wiadomościach głównie są złe rzeczy :(
Ja już z dwojga złego chyba jednak śnieg. :D
UsuńNiestety to prawda :(
Aż mam ochotę napisać o samych dobrych wiadomościach :)
UsuńLubisz śnieg bo kojarzą Ci się ze świętami czy tak po prostu bo jest ładnie na dworze? :)
Napisz :D
UsuńNie lubię. Ani deszczu ani śniegu. :P ale jak już któreś z tych dwóch ma być to wolę śneg :P
Po co zima? Ja od razu wiosnę chcę po jesieni :P
UsuńLato <3
UsuńZa gorąco :p Mi nie dogodzisz :D
UsuńTez czasem jak slysze wycie syren to wkrecam sobie ze cos sie moglo stac. Jak Ciacho dlugo nie odbiera telefonu tez sie martwie. Chyba minie troche czasu zanim sie nauczymy ze nie warto ;)
OdpowiedzUsuńCzasami sama dzwonię bo mojego zdarza się po prostu zapomnieć napisać :) ale wycie syren zawsze jest przeraźliwe :(
UsuńOj tak. zawsze to oznacza, że gdzieś się dzieje coś złego.
UsuńPocieszać się możemy, że wiozą jakąś cieżąrną do porodu :)
UsuńW sumie racja :D A ja zawsze czarne myśli :D
UsuńNo widzisz, czas na pozytywne nastawienie ;)
UsuńUczę się tego już kilkanaście lat ;p
UsuńMoże za kilkanaście już się nauczymy :p
UsuńNie wyobrażam sobie siebie za kilkanaście lat. Teraz już zrobiłam się nudna, a co dopiero będzie później...
UsuńNudna? W jakim sensie nudna?
UsuńPraca-dom i tyle.
UsuńA ja nawet nie wiem, co się na świecie dzieje... Tylko tyle, co czasem zdążę przeczytać w pracy w internecie.
OdpowiedzUsuńPrzecież Ty już znasz imię swojego wybranka. XD
Zdrowiej!
Ja wiem tyle, ile przeczytam rano wchodząc na pocztę :P
UsuńWybranka tak ale czy męża?
Dziękuję :)
O mężu w poście nie było mowy. :P
UsuńHaha :D ale w tej wróżbie to chyba raczej chodzi o męża bo wybranek to teoretycznie może być kochanek :P
UsuńJezuuu... pamiętam jak kiedyś Tomek wracał po nocy do domu z roboty. Cały czas byliśmy w kontakcie i wiedziałam, że uciekł mu ostatni pociąg i go pokierowałam na busa do naszej mieściny. Nagle kontakt się urwał i w ogóle nie mogłam się do niego dodzwonić przez długi czas. Już miałam czarne wizje, bo akurat był chyba w najbardziej niebezpiecznej dzielnicy Warszawy. Jak się okazało, że udało mu się dostać na busa, ale było tak ciasno, że nie mógł nawet wyciągnąć telefonu z kieszeni, więc się kontakt urwał, a ja myślałam, że mu za to urwę jaja. Taki stres! I to jeszcze w ciąży!
OdpowiedzUsuńFaceci! A jakbyś Ty nie dała znaku życia to już policja by Cię szukała na połowie Polski :P
UsuńWątpię ;P
Usuńdużo zdrówka i spokoju:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Tego własnie mi potrzeba :) dziękuję :)
UsuńCzasem z nadmiaru stresu można się poważnie pochorować... Zdrowiej szybko! :)
OdpowiedzUsuńJa chorobę zwalam na pracę :D Dziękuję :)
UsuńZdrówka :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńZdrowka zycze :) ale mam nadzieje ze juz zdecydowanie lepiej :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ale coś niestety nie w tym kierunku idzie więc czeka mnie wizyta lekarska :)
UsuńChyba każdy facet podnosi tak ciśnienie swojej kobiecie. Mój pewnej pięknej soboty też mi tak zrobił. Pojechał niby do babci i też zero kontaktu. Myślałam, że mu skopię dupę jak się okaże, że nic się nie stało. Generalnie było wówczas nieciekawie na drodze i też miałam cały ogrom ciemnych myśli. :P
OdpowiedzUsuńOczywiście jak wrócił, to dostał niezłe kazanie na temat odbierania telefonu i generalnie do czego ów urządzenie służy. :P
I rozumiem, że już się nawrócił i grzecznie odbiera telefony :p Bo mój generalnie też czasami słucha kazania ale czasami się zapomina :P
UsuńA coś Ty... Mój generalnie wkurza mnie niemożliwie tym, że nie włącza dźwięku w telefonie. W ogóle. I niech już by miał go w torbie gdzieś, ale niech ten telefon dzwoni, a nie on sobie bezdźwięcznie bzyczy, a jak już się dodzwonisz, to tak jakbyś szóstkę to totka trafiła. :P
UsuńKiedyś też tak miałam. Ledwo wyszłam z domu a już nie miałam dźwięku :p A teraz to rzadko kiedy mam wibracje :P
UsuńMoże na szyi niech nosi :D
Ja też raz dzwoniłam do swojego i nie odbierał a ja rwałam sobie włosy z głowy, co mu się stało... a cholera jedna spała.
OdpowiedzUsuńJak oni mogą spokojnie spać, skoro my się tak martwimy? :D
UsuńNie znoszę tego uczucia niepokoju. Czasem się z nim budzę i czuję jak głupia kolejną osobę pytając czy wszystko w porządku, bo przeczucie mi mówi, że coś się stało, ale rzadko kiedy u kogo...
OdpowiedzUsuńDzwonisz, nie odbiera, opieprzysz na czym świat stoi, w głębi serca czując wielką ulgę, a on Ci powie, że przesadzasz. Za to Ty nie oddzwonisz RAZ, kiedy zazwyczaj od razu odpisujesz czy odbierasz, a on obrazi się na śmierć. Ech, faceci.
Dokładnie u mnie tak samo jest!
UsuńI zrozum tu faceta. A podobno to my jesteśmy skomplikowane :)
Brr, przypomniało mi się, jak próbowałam dodzwonić się do P., a jego brat wrzucił mu telefon do bagażnika, kiedy wracali z wyjazdu rekonstrukcyjnego. 4h jazdy... i tyle samo czasu bez możliwości dodzwonienia się. Ale opierdal dostali. Tylko wałka do ciasta mi brakowało, jak wpadli do mieszkania...
OdpowiedzUsuńJak kiedyś będę mieszkała na swoim to może jednak kupię ten wałek do ciasta? Żeby czuli do mnie respekt? :D
UsuńOni nie czują respektu xD To najgorsze... a szwagier jeszcze mruczy pod nosem "Ruda znowu truje dupę" :P
UsuńNie oglądam wiadomości, bo żadnych miłych informacji.
OdpowiedzUsuńWolę odmóżdżający serial.
Jeśli dana osoba nie odbiera to warto się zastanowić, czy wyszła z domu bez komórki, czy zwyczajnie siedzi w kibelku ;)
Prędzej ja zapomnę komórki niż mój facet :) Ale tu nie chodzi mi o to, że nie odbiera 5 minut, tylko 5 godzin. Jest różnica :)
UsuńU mnie śnieg :( a ja nie cierpię zimna. Przy okazji zapraszam do mnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Niecoinna
U mnie na szczęście nie ma śniegu ale jest bardzo zimnooo :(
Usuń