Czasami wszystko się zmienia. Wylewamy oceany łez za kimś, kto jest nie warty naszych uczuć a potem poznajemy kogoś, kto wywraca nasz świat do góry nogami.
To wszystko jest takie świeże, nowe. Nie potrafię się jeszcze do tego przyzwyczaić. Chyba za długo byłam sama, aby tak nagle się przestawić i krzyknąć na cały głos "mam chłopaka". Takiego oficjalnego i tylko mojego, dla mnie. Tak, jestem w związku i jestem szczęśliwa <odpukać>.
Nareszcie czuję, że jestem dla kogoś ważna. Mój D. traktuje mnie jak księżniczkę. Kupuje kwiaty, zaprasza do kina czy na spacer, odprowadza do domu. Niby każdy chłopak powinien tak traktować swoją dziewczynę ale ja już dawno nie byłam tak traktowana. Ale to nie jest dla mnie najważniejsze. Tak naprawdę najważniejsze dla mnie jest to, że D. akceptuje mnie taką, jaką jestem. Ze wszystkimi moimi wadami, niedoskonałościami i specyficznym charakterem. Wie, że jestem niedowartościowana i stara się, abym pokochała samą siebie. Dla niego jestem gotowa pokochać samą siebie.
Mój D. nie jest ideałem. Nie wygląda jak Paweł Małaszyński ale ma cudownego brązowe oczy. Studiuje w moim mieście i gra w piłkę. Przedstawił mnie już swoim rodzicom, znajomym i kolegom z drużyny. To chyba coś znaczy? A najśmieszniejsze jest to, że poznaliśmy się na randce w ciemno. A tak właściwie umówiła nas ze sobą jego przyjaciółka, a moja koleżanka z grupy. Jedynie co teraz mnie przeraża jest, że jest młodszy. Niby tylko 1,5 roku ale zawsze. Ale mimo to jest bardzo dojrzały jak na swój wiek i wygląda na dużo starszego.
I nie zrozumcie mnie źle - D. nie jest żadnym plastrem po P., który wystawił mnie 7 razy. On pojawił się w moim życiu, gdy tamten się wypalał. Teraz czuję, że P. już nic nie znaczy dla mnie. Ok, zawsze będzie gdzieś tam w moim sercu, w końcu jest częścią moich wspomnień. Ale po tym jak mnie zranił to chyba już nie potrafię się nawet z nim przyjaźnić. To już zamknięty rozdział.
A jak się dowiedziałam, czego się D, dowiedział o mnie od swojej przyjaciółki to mało nie umarłam ze śmiechu. Powiedziała chyba coś w stylu " Ma na imię Ala, ma chomika, jest niedowartościowana i trafiała na samych debili" :)
To wszystko jest takie świeże, nowe. Nie potrafię się jeszcze do tego przyzwyczaić. Chyba za długo byłam sama, aby tak nagle się przestawić i krzyknąć na cały głos "mam chłopaka". Takiego oficjalnego i tylko mojego, dla mnie. Tak, jestem w związku i jestem szczęśliwa <odpukać>.
Nareszcie czuję, że jestem dla kogoś ważna. Mój D. traktuje mnie jak księżniczkę. Kupuje kwiaty, zaprasza do kina czy na spacer, odprowadza do domu. Niby każdy chłopak powinien tak traktować swoją dziewczynę ale ja już dawno nie byłam tak traktowana. Ale to nie jest dla mnie najważniejsze. Tak naprawdę najważniejsze dla mnie jest to, że D. akceptuje mnie taką, jaką jestem. Ze wszystkimi moimi wadami, niedoskonałościami i specyficznym charakterem. Wie, że jestem niedowartościowana i stara się, abym pokochała samą siebie. Dla niego jestem gotowa pokochać samą siebie.
Mój D. nie jest ideałem. Nie wygląda jak Paweł Małaszyński ale ma cudownego brązowe oczy. Studiuje w moim mieście i gra w piłkę. Przedstawił mnie już swoim rodzicom, znajomym i kolegom z drużyny. To chyba coś znaczy? A najśmieszniejsze jest to, że poznaliśmy się na randce w ciemno. A tak właściwie umówiła nas ze sobą jego przyjaciółka, a moja koleżanka z grupy. Jedynie co teraz mnie przeraża jest, że jest młodszy. Niby tylko 1,5 roku ale zawsze. Ale mimo to jest bardzo dojrzały jak na swój wiek i wygląda na dużo starszego.
I nie zrozumcie mnie źle - D. nie jest żadnym plastrem po P., który wystawił mnie 7 razy. On pojawił się w moim życiu, gdy tamten się wypalał. Teraz czuję, że P. już nic nie znaczy dla mnie. Ok, zawsze będzie gdzieś tam w moim sercu, w końcu jest częścią moich wspomnień. Ale po tym jak mnie zranił to chyba już nie potrafię się nawet z nim przyjaźnić. To już zamknięty rozdział.
A jak się dowiedziałam, czego się D, dowiedział o mnie od swojej przyjaciółki to mało nie umarłam ze śmiechu. Powiedziała chyba coś w stylu " Ma na imię Ala, ma chomika, jest niedowartościowana i trafiała na samych debili" :)
Gratuluję szczęścia :))) zasługujesz :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :* :) ale chyba nie zasłużyłam :)
UsuńI powtórzę raz jeszcze moje Facebookowe "gratuluję!" :)
OdpowiedzUsuńNie napisałaś mi tego na fejsie ;p
UsuńJak to nie? Przecież gadałyśmy na FB O.o
UsuńAle to było na priv ;p
UsuńNa jedno wychodzi ;D
UsuńOj dobra, już nie będę się czepiała :)
Usuń;P A wiesz co? Oglądałam Twoje zdjęcia... nie wiedziałam, że Ty masz takie ciemne włosy O.o
UsuńFarbowana jestem :))
UsuńŻyczę Wam wytrwałości, bo szczęście to już chyba macie. :) Nic tylko pozazdrościć takiego faceta, który dba o swoją dziewczynę. :)
OdpowiedzUsuńSzczęście zawsze mile widziane :)
Usuńzdecydowanie :) na Węgry jeżdzę dość często (chociaż od paru lat już tam nie byłam... przydałoby się to zmienić) i wiem, że ten język by mi się przydał. uwielbiam ten kraj, czuję się tam bardzo dobrze, a język jest naprawdę piękny i ciekawy. Ponadto Węgrzy rzadko znają jakieś inne języki, typu angielski czy niemiecki, więc dogadać się jest ciężko.
OdpowiedzUsuńpomysł z rosyjskim za to narodził się, jak byłam w Izraelu i mieszkałam u dziewczyny, która pochodziła z Ukrainy i jej tata nie znał ani słowa po angielsku i nie mogłam z nim porozmawiać. dopiero wtedy doceniłam, jak bardzo ten język może się przydać :)
aaaa no chyba, że tak :) ja bym się chciała fińskiego nauczyć ;p
Usuńcieszę się z twojego szczęścia ;) to że jest młodszy w ogóle sie nie przejmuj nikt nie powiedzia.ł że dziewczyna zawsze musi być młodsza znam wiele par gdzie chło[ak jest młodszy własnie tak okolice rok dwa i są naprawdę ze sobą szczęśliwi ;)
OdpowiedzUsuńto mnie podniosłaś na duchu ;)
UsuńTak zwyczajnie, tak po prostu cieszę się Twoim szczęściem.
OdpowiedzUsuńJesteś chyba jednak trochę podobna do mnie, bo ja też kiedy spotyka mnie coś pięknego, jestem bardzo ostrożna w euforii.
Z Twojego pisania da się wyczuć szczęście, ale jeszcze tak niepewnie o tym piszesz jakbyś się bała, że bańka mydlana pęknie. Trzymam kciuki byś z każdym dniem coraz bardziej wierzyła w to, że zasługujesz na miłość, szczęście.
Idealne porównanie do tej bańki mydlanej. Akurat tak czuję. Albo nie potrafię się cieszyć własnym szczęściem, co jest możliwe bo kiedyś już mi ktoś to wypomniał :)
UsuńZ tego co piszesz, czuje się, że potrafisz cieszyć się szczęściem, ale robisz to ostrożnie, tak jakby pod kontrolą.
Usuńto miło ;) dziękuję :)
UsuńJak się cieszę, że jesteś szczęśliwa :) Nie przejmuj się tym, że jest on młodszy, to naprawdę nie jest istotne.
OdpowiedzUsuńTeraz to się widzi tą różnicę ale podobno za kilka lat się ona zatrze :)
UsuńWiek nie ma w naszych cxsach znaczenia...badz szczesliwa :) a ja bede po cichutku kibicowac ;*
OdpowiedzUsuń:**
UsuńSzczęścia !
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę !
a tą Twoją radość czuć ! Udziela się mi ona ! ;)
Wiek nie ma znaczenia, znam wiele par gdzie partner jest młodszy. A nawet nie wyobrażasz sobie jak ich wiele poznaje się tak w wieku między 30-40 rokiem życia. Wiek nie ma znaczenia, liczy się dojrzałość i uczucia.
Trzymam kciuki. I polecam Was dobremu Ojcu :)
Byłabym wdzięczna :)) W niektórych przypadkach wiek chyba ma znaczenie, zwłaszcza jak różnica jest większa niż 5 lat...
Usuńale tak jak napisałam wyżej.. liczy się uczucie i dojrzałość.. co innego jeżeli jesteś w szkole średniej, a co innego jeśli już masz te 30 lat i poznajesz faceta nawet 10 lat młodszego.. czasami tej różnicy się nie odczuwa i o niej nawet się nie myśli.
UsuńJa miałam w drugą stronę. Spotykałam się z mężczyzną 7 lat starszym. Przy nim na pewno dorosłam, nie czułam tej różnicy. Po prostu się rozumieliśmy, dobrze dogadywaliśmy i miło spędzaliśmy czas. Niestety zauroczenie nie można mylić z miłością. Trzeba kierować się sercem. Różnica wieku to również pokonywanie przeszkód, to również w pewien sposób wyzwanie. Nasza znajomość się skończyła, ponieważ ja mimo że chciałam być przy nim i z nim, to nie sprostałabym jego oczekiwaniom, tutaj nasze poglądy się różniły. Cieszę się, że się wycofałam :)
Ja już się spotykałam z równolatkami i ze starszymi to to teraz dla odmiany spróbuję z młodszym ;)
UsuńNo to pogratulować :D I życzyć duuuużo szczęścia.
OdpowiedzUsuńW odpowiednim momencie się D. pojawił :)) facet potrafi dowartościować kobietę, oo tak :D
Ooo tak :) jak tak dalej pójdzie to wyleczę się z kompleksów :P
Usuńja nie wiem, czy potrafiłabym być z młodszym chłopakiem, choćby nie wiem jak był dojrzały. tak czy inaczej, życzę Wam dużo szczęścia :)
OdpowiedzUsuńPodobno wiek się nie liczy...
UsuńCiesze się :) Mój tez mi dawal kwiaty a teraz tylko na okazje brakuje mi troche tego. Poczatek zawsze jest najfaniejszy bo faceci się bardziej starają.Nie mówie,że teraz się nie stara ale już nie daja mi tak kwaitków jak kiedyś. Mój eks był 2 lata młodszy i też zaprowadził mnie odrazu do rodziny i znajomych a potem okazał się dupkiem .. wiec mam wypaczone zdanie na temat młodszych.. Mam nadzieje, że ten jest inny i będzie cie uszcześliwiał
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że mój D. nie okaże się dupkiem...:)
Usuń