Piękną mamy jesień tego roku, prawda? Mało deszczu, dużo słońca, mnóstwo kolorowych liści. Kocham jesień. Dokładnie sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że urodziłam się jesienią? A może dlatego, że co jesień to zaczynam kolejny rozdział w swoim życiu?
Co u mnie? Powoli wracam do normalnego życia. Koleżanki ciągle narzekają, że mało się uśmiecham. Ale jestem pewna, że uśmiech wróci. Szkoda życia na smutki. Fakt - ostatnie 2 miesiące były wyjątkowo ciężkie. Po rozstaniu z D. wszystko się posypało. Pojawiły się problemy ze zdrowiem, a kilka dni temu dowiedziałam się, że mój kolega, z którym studiowałam w Niemczech zginął w wypadku drogowym. Życie pisze dla nas naprawdę smutne scenariusze.
Jeśli ktoś myślał, że moje problemy zdrowotne skończyły się wraz z wyjściem ze szpitala to się grubo pomylił. W tym ja sama. 16 października miałam gastroskopię i okazało się, że mam zapalenie błony śluzowej żołądka. Niby nic poważnego, ale łykanie tabletek przez następne pół roku mnie przytłacza.
Prawdziwy koszmar przeżyłam w sobotni poranek. Obudziłam się rano cała zakrwawiona. Krew leciała mi z rany na brzuchu i z pępka. Przestraszyłam się i pojechałam do Izbę Przyjęć. Okazało się, że mam krwiaka. Teraz mam robić sobie okłady z Rywanolu przez kilka dni. Ogólnie czuję się już lepiej. Czasami tylko brzuch mnie boli i ciągle mam wielkiego siniaka ale jest poprawa. No i nie mam już porannych mdłości, co pozwala rano mi normalnie funkcjonować.
Ciągle wkręcam sobie chore filmy. Ostatnio ubzdurałam sobie, że mam tasiemca ponieważ dużo jem a chudnę. Co mnie naprawdę zdziwiło bo ja ze stresu tyję. Ale już to się zmieniło ponieważ znów nie mam apetytu. Jedzenie mogłoby dla mnie nie istnieć. A od słodyczy mnie odrzuca nawet. Wkręciłam sobie też urojoną ciążę. Duży brzuch, objawy ciążowe a na dodatek wszyscy się wkoło pytają "jesteś w ciąży?", "jesteś w ciąży?", "jesteś w ciąży?". JA CHCE JUŻ LISTOPAD!
Żeby nie było to są jeszcze pozytywy w moim życiu. Byłam ostatnio na kontroli u pulmonologa i okazało się, że z moimi płucami jest wszystko w porządku. Kto czytał mojego bloga w miarę regularnie to wie, jaki koszmar miałam rok temu z oddychaniem. Kolejna kontrola za pół roku. Wróciłam także na uczelnię. Na szczęście nie opuściłam zbyt dużo zajęć więc nie mam dużo zaległości. Choć teraz tak mam ułożone zajęcia , że mam wolne aż do 5 listopada. Oby się wszystko zaczęło wreszcie dobrze układać...
Co u mnie? Powoli wracam do normalnego życia. Koleżanki ciągle narzekają, że mało się uśmiecham. Ale jestem pewna, że uśmiech wróci. Szkoda życia na smutki. Fakt - ostatnie 2 miesiące były wyjątkowo ciężkie. Po rozstaniu z D. wszystko się posypało. Pojawiły się problemy ze zdrowiem, a kilka dni temu dowiedziałam się, że mój kolega, z którym studiowałam w Niemczech zginął w wypadku drogowym. Życie pisze dla nas naprawdę smutne scenariusze.
Jeśli ktoś myślał, że moje problemy zdrowotne skończyły się wraz z wyjściem ze szpitala to się grubo pomylił. W tym ja sama. 16 października miałam gastroskopię i okazało się, że mam zapalenie błony śluzowej żołądka. Niby nic poważnego, ale łykanie tabletek przez następne pół roku mnie przytłacza.
Prawdziwy koszmar przeżyłam w sobotni poranek. Obudziłam się rano cała zakrwawiona. Krew leciała mi z rany na brzuchu i z pępka. Przestraszyłam się i pojechałam do Izbę Przyjęć. Okazało się, że mam krwiaka. Teraz mam robić sobie okłady z Rywanolu przez kilka dni. Ogólnie czuję się już lepiej. Czasami tylko brzuch mnie boli i ciągle mam wielkiego siniaka ale jest poprawa. No i nie mam już porannych mdłości, co pozwala rano mi normalnie funkcjonować.
Ciągle wkręcam sobie chore filmy. Ostatnio ubzdurałam sobie, że mam tasiemca ponieważ dużo jem a chudnę. Co mnie naprawdę zdziwiło bo ja ze stresu tyję. Ale już to się zmieniło ponieważ znów nie mam apetytu. Jedzenie mogłoby dla mnie nie istnieć. A od słodyczy mnie odrzuca nawet. Wkręciłam sobie też urojoną ciążę. Duży brzuch, objawy ciążowe a na dodatek wszyscy się wkoło pytają "jesteś w ciąży?", "jesteś w ciąży?", "jesteś w ciąży?". JA CHCE JUŻ LISTOPAD!
Żeby nie było to są jeszcze pozytywy w moim życiu. Byłam ostatnio na kontroli u pulmonologa i okazało się, że z moimi płucami jest wszystko w porządku. Kto czytał mojego bloga w miarę regularnie to wie, jaki koszmar miałam rok temu z oddychaniem. Kolejna kontrola za pół roku. Wróciłam także na uczelnię. Na szczęście nie opuściłam zbyt dużo zajęć więc nie mam dużo zaległości. Choć teraz tak mam ułożone zajęcia , że mam wolne aż do 5 listopada. Oby się wszystko zaczęło wreszcie dobrze układać...
Ech...Tak to jest z tym naszym życiem. Nigdy nie wiadomo kiedy nas Bóg wezwie do siebie. Tyle młodych ludzi teraz ginie;( To smutne i niesprawiedliwe..;(Gastroskopia to nieprzyjemny zabieg prawda? W życiu nie chciałabym tego przechodzić..;/ Podziwiam Cie:*
OdpowiedzUsuńcałuję:*
Niebolesny ale bardzo nieprzyjemny. Cały czas miałam odruch wymiotny, a potem przez tydzień jeszcze poranne mdłości ;/ ale podobno są gorsze zabiegi :)
UsuńWażne że jesteś dzielna i silna ;* W końcu wszystko się ułoży :) Będzie coraz lepiej ;*
OdpowiedzUsuńNie ma innej opcji :) ;*
UsuńDobrze, że z tym krwawieniem to nic poważnego.
OdpowiedzUsuńJa dzisiaj w nocy ledwo oddychałam, myślałam, że umrę.
Uśmiechu na pewno w dnia na dzień będzie coraz więcej. ;)
Jeśli chodzi o wymiankę na moim blogu, to adresy krążą tylko pomiędzy Wami, blogowiczkami.
Rok temu przeżyłam koszmar z oddychaniem, i ogólnie z płucami więc znam ten ból :( Nic poważnego ale strach był :)
UsuńDoskonale rozumiem, jak to jest zmagać się z problemami zdrowotnymi. Moje są nieco inne, ale myślę, że stres jest porównywalny. Wszystko się ułoży. po prostu musi. Najważniejsze, że świetnie sobie radzisz. Trzymam za Ciebie kciuki!
OdpowiedzUsuńA powinnam już dawno skoczyć z mostu, prawda? :) sama się dziwię, że jakoś to znoszę ale najwidoczniej tak musiało być :)
UsuńZnosisz, by po wszystkim czerpać z życia pełnymi garściami :)
UsuńNa razie delikatnie je dotykam, na branie więcej przyjdzie jeszcze czas :)
UsuńCzuję, że jak wreszcie zaszalejesz, to klękajcie narody... :D
UsuńRaz zaszalałam po wyjściu ze szpitala i wylądowałam na Izbie Przyjęć ;p więc niedługo znów będzie grubo :D
UsuńZyczę by w końcu zaczęło się dobrze układać :)
OdpowiedzUsuńKiedyś musi :) Dziękuję :)
UsuńJa pamiętam jak po szpitalu sobie też wkręcałam różne historie, a to, że mam gorączkę, a to, że te leki nie pomagają, a to, że znowu mnie boli, chociaż wszystko było w porządku...
OdpowiedzUsuńTeraz już na pewno wszystko się jakoś poukłada :)
To ja chyba przesadziłam z tym tasiemcem ;)
Usuńhahaha, podejrzewam, że ten tasiemiec to tylko i wyłącznie wytwór chorej, poszpitalnej wyobraźni :D
UsuńZa dużo używam google ;p
UsuńPrzetrwałaś tyle, to uda się dalej :) Jesteś dzielna :*
OdpowiedzUsuńSkąd tyle wolnego? ;> Też tak chcę :P
Taki głupi plan mamy, że dużo wolnego a resztę sobie odwołaliśmy :)
UsuńTo chyba fajny, a nie głupi :D
UsuńGłupi bo albo mam cały dzień wolny, albo siedzę cały dzień na uczelni i mam mnóstwo okienek :)
UsuńBędzie będzie. Tylko musisz w to uwierzyć.
OdpowiedzUsuńWierzę w to bardzo mocno :)
UsuńTo dobrze :)
UsuńA wiara czyni cuda, prawda? :)
UsuńNo pewnie
UsuńNo to czekam na cud :)
UsuńCud wydarza się w każda niedzielę przyjdź tam czasem.
UsuńJestem tam co niedziela :) no chyba, że leżę w szpitalu lub źle się czuję :(
UsuńTo nic tylko dużo zdrówka Ci życzyć i powrotu do formy.
OdpowiedzUsuńNo i tego uśmiechu, aby wrócił :)
Też sobie tego życzę :) Bo na razie to same zakazy :(
Usuńjednak najważniejsze jest zdrowie - jak na tym polu człowiek traci, to wszystko inne przestaje mieć jednak znaczenie. jeśli mamy zdrowie to możemy wszystko :) szybko wracaj do formy! :*
OdpowiedzUsuńOj tak :) Choć w moim przypadku już rok temu doceniłam zdrowie ale w tym roku znów problemy :(
Usuńno to do trzech razy sztuka, teraz juz musi byc dobrze :*
Usuń3 razu już nie będzie :) chyba, że poród ;p
UsuńŻycie piszę smutne scenariusze.. :( eh, wracaj szybko do formy ;* i dużo zdrówka Ci życze!
OdpowiedzUsuńhttp://sarenkowa.blogspot.com/ zapraszam do mnie!;)
Dziękuję :)
UsuńNic dziwnego że sobie wmawiasz choroby, skoro co chwila okazuje się, że coś niemiłego w Tobie tam siedzi. Co Ty masz z tym zdrowiem :( Nigdy go nie doceniamy u siebie a prawda jest taka, że jest w życiu najważniejsze. Bez zdrowia to niewiele się może zdziałać :/ A przynajmniej nie można się na innych celach skupić.
OdpowiedzUsuńNo ja właśnie nie wiem co ze mną jest nie tak ;/ zdrowo odżywiam, ciepło ubierać, witaminy biorę ale ciągle coś mi dolega :(
UsuńMusiałaś to chyba po prostu odziedziczyć.
OdpowiedzUsuńMoja Mama była tylko 2 razy w szpitalu, raz jak mnie rodziła, a raz bo miała kamienie na nerkach. Jakieś fatum wisi chyba nade mną :)
UsuńNo ale babcia, tata, wujkowie, ciocie?? Czy mama paliła papierosy podczas ciąży, albo była często w towarzystwie kogoś kto pali? Bo palenie chyba wpływa na układ odpornościowy płodu. Ale mogę się mylić :P
UsuńMoja Mama nie paliła ale jej koleżanki z pracy i niektórzy członkowie rodziny tak :(
UsuńMoże coś w takim razie w tym było. W każdym razie tego się już nie zmieni. Mam nadzieję, że w końcu skończą się Twoje problemy ze zdrowiem i będziesz mogła się skupić na nauce i przyszłości :)
UsuńTeż mam taką nadzieję, że przede mną świetlana przyszłość :)
UsuńRety, strasznie smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tej notki. W sumie to nawet nie wiem czy da się te problemy posegregować od powiedzmy poważnych do najpoważniejszych.
OdpowiedzUsuńSama mam klopoty zdrowotne, inne niz Ty co prawda, ale też zaczęły się one głównie po tym jak umarła moja przyjaciółka, a kilka miesięcy później Tato.
Ale wiesz, w moim przypadku jest lepiej i doszłam nawet do wniosku, że Wszechświat nie zsyła na nas wyzwań, których nie moglibyśmy udźwignąć. Także wierzę, że i w Twoim przypadku będzie tylko lepiej :)
Niestety, jak się tak wszystko zwala na głowę to człowiek chodzi taki zdołowany ale jakoś trzeba dalej żyć. Tak jak napisałaś - nie ma wyzwań, których nie możemy udźwignąć :)
UsuńU mnie trwał taki okres więcej niż 1,5 roku i wciąż trochę go odczuwam, ale jest lepiej i staram się dawać radę z tymi wyzwaniami.
UsuńAle Ty przeżyłaś dużo większą stratę więc to nawet nie ma porównania. Musisz być bardzo silna, skoro przetrwałaś najgorszy okres. Podziwiam Cię. Wiadomo - czasami mogą się zdarzyć gorsze dni i tego nie unikniemy ale trzeba podnieść głowę i dalej iść.
UsuńWitam ;*
OdpowiedzUsuńDziękuje za odwiedziny u mnie ... na pewno będę zaglądać :))
Pozdrawiam ;**
Zapraszam częściej ;)
Usuńtez lubie taka piekna zlota polska jesien
OdpowiedzUsuńchoc drazni mnie to ze latwo sie przeziebic
tu niby slonko swieci a tak naprawde jest juz zimno
przykro mi z powodu kolegi [*]
zycze duzo zdrowka :*
Dziękuję :) A tego też nie lubię w jesieni. Łatwo się przeziębić a nie wiadomo jak się ubrać. Niby słonko świeci a tak naprawdę jest strasznie zimno :)
Usuńja to jednak jestem zdecydowaną zwolenniczką lata
Usuńlubię ciepełko ;)
Nawet jak jest 40 stopni na dworze? :>
Usuńoj tak
Usuńw egipcie bylam to czulam sie jak ryba w wodzie
43 stopnie nie byly dla mnie przeszkoda
tylko wieczorem musialam wlaczac ogrzewanie w pokoju bo temp spadala do dwudziestu paru i robilo mi sie zimno
szoku termicznego mozna dostac
Jednak wolę wiosenne temperatury :)
Usuńco do twojego pytania u mnie to ona wróży przez łącze internetowe za dokonaniem drobnego przelewu na jej konto więc odległość nie robi jej raczej różnicy
UsuńOki dzięki :)
Usuń:*
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ale najważniejsze że jesteś!
Wszystko się ułoży.
Będziesz zdrowa, i będziesz tańczyła wśród jesienno złotych liści, będziesz tańczyła mając przy sobie gromadkę uśmiechniętych od ucha do ucha dzieci.
Bo dzieci to najpiękniejszy skarb od BOGA!!!
Sama nie mogę się tego skarbu doczekać.
Póki co. Sama, samiutka.. nadal nie potrafię dać żadnemu mężczyźnie szansy, a kiedy czuję czyjąś bliskość, uciekam. Egoistka ze mnie.
Wierzę w Ciebie i w to że wszystko się ułoży. Już jesteś na dobrej drodze!
Zdrowia Aniołku! ;)
Po ostatnich wydarzeniach to też nie wiem czy mam jeszcze szansę spotkać tego jedynego ale jeszcze w to wierzę :) Lekarze też mnie pocieszają, iż mimo trudności z zajściem w ciąże to szanse są.
UsuńTo ja dziękuję, że Ty jesteś :*
maleńka, na pewno wszystko się zacznie układać. kiedyś w końcu musi, nie? :* trzymaj się, ciesz się jesienią, a listopad już za 6 dni :)
OdpowiedzUsuńWiem, już odliczam dni i naiwnie wierzę, że listopad będzie dla mnie szczęśliwszy niż październik :)
UsuńTy to powinnaś się w ogóle na stałe zameldować w szpitalu ;D
OdpowiedzUsuńWystarczy, że pół szpitala mnie już kojarzy :) następną i jedyną wizytę w szpitalu to planuję na porodówce i wsio :)
UsuńPlanować to se możesz ;P
UsuńNie kracz kobieto, nie kracz! :)
UsuńKraa ;p
UsuńNo ejj! Jeszcze coś będziesz chciała ode mnie ;p
UsuńOj, już się nie wydurniam ;P
UsuńTeraz będziesz poważna? Akurat :D
UsuńNie pomagasz ;P
UsuńAle staram się jak mogę :P
UsuńNo i z czym do ludźmi? :)
Usuńz problemami jest tak e jak sie wala to lawinowo... ale tak to w zyciu bywa ze po zlym okresie wszystko zaczyna sie ukladac zaczynaja sie pojawiac pozytywy bedace swiatelkiem w tunelu i pozniej coraz lepiej zaczyna byc i zobaczysz wszystko powoli zacznie sie ukladac i ze zdrowiem i innymi sprawami ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam Cię za słowo :) Na razie szukam jakiegokolwiek jasnego punktu w tym tunelu, bo już chyba najwyższy czas iść w stronę światła :)
Usuńnoo zobaczysz jedno siwatelko sie pojaiw a potem bedzie juz lepiej ;)
UsuńPod warunkiem, że to nie jedzie pociąg :)
Usuńhaha nie pociag;p
UsuńJak nie pociąg to może być :) Chociaż lubię czasami czuć pociąg ale nie do pociągu :)
UsuńCzym objawiało się to zapalenie?
OdpowiedzUsuńSilnym bólem żołądka. I objawami ciążowymi.
UsuńO objawach ciążowych pisałaś, fakt.
UsuńTylko u mnie to się wszystko złożyło razem z jajnikami. A masz takie same problemy jak ja?
UsuńI życzę Ci tego, by wszystko zaczęło się w końcu układać. Czas najwyższy, Kochana.
OdpowiedzUsuńOby bez następnych, wielkich rewolucji ;)
UsuńOby. Czas na ciszę.
UsuńOj tak :) Ewentualnie lekki, delikatny szept :)
UsuńWiem, że to bywa trudne, ale postaraj się myśleć pozytywnie, nie układając czarnych scenariuszy. Wiara naprawdę czyni cuda!! :)
OdpowiedzUsuńPowiedz to mojej chorej wyobraźni, i to ciemną nocą :)
UsuńSpokojnie, w koncu wszystko sie ulozy :) musi :) zycze Ci duzo zdrowka i omtymizmu bo omtymizm wiele moze zdzialac :)
OdpowiedzUsuń:*
Dziękuję :*
Usuńjesteś dzielna dziewczyną już będzie z górki a ta urojona ciąża tez to rpzerabiałam a ostatnio cała rodizna pytała się czy nie jestem w ciąży bo mam taki duży brzuch trzeba to wpuścić 1 uchem wypuścić drugim ;)
OdpowiedzUsuńNa początku mnie to bawiło, teraz mnie to strasznie wkurza :)
Usuń