Wczoraj spotkałam moją koleżankę, którą nie widziałam od czerwca. Zapytała się mnie co się stało bo wyglądam jak cień. I coś mnie wtedy tknęło. Jeżeli osoba, której nie widziałam kilka miesięcy widzi, że ze mną jest coś nie tak to znaczy, że wszyscy to widzą.
Koleżanki ze studiów już dawno mówiły mi, że znikam. Za bardzo schudłam i w ogóle się już nie uśmiecham. Nadal płakać nie mogę ale uśmiechać się też nie. Żyję w jakimś cholernym zawieszeniu. To coś zżera mnie od środka a ja nie potrafię się od tego uwolnić. Nawet nie potrafię tego nazwać.
Nie kocham go. Albo kocham. Tylko tak troszeczkę. Nie całym sercem a jedynie małym kawałkiem siebie. Mogę oddychać, bawić się, żyć. Bez niego. A potem przychodzi do mnie i wszystko umiera. I tak dzień po dniu. Nie wiem jak długo to wytrzymam...
Gdy jesteśmy razem zachowujemy się jak para. Wiem, nie powinnam utrzymywać z nim żadnych kontaktów. Ale nie umiem zrezygnować z tego. Ciągle mam tą głupią nadzieję, że mnie pokocha. Choć z drugiej strony wiem, że nie warto. Wszyscy mi to mówią, nawet On.
Ostatnio nie mam powodów do radości. Jego zerwanie pociągnęło za sobą kolejne przykre zdarzenia. Już pomijam moją sytuację zdrowotną bo z nią pogodziłam się. Ale teraz nawet błahostki smucą mnie niezmiernie. Laptop mi padł i muszę kupić sobie nowego. Więc chwilowo zakup samochodu będę musiała odłożyć na wiosnę. Na uczelni też kijowo. Wykładowcy oceniają mój charakter a nie wiedzę. Do stypendium naukowego brakło mi kilku setnych....
Koleżanki ze studiów już dawno mówiły mi, że znikam. Za bardzo schudłam i w ogóle się już nie uśmiecham. Nadal płakać nie mogę ale uśmiechać się też nie. Żyję w jakimś cholernym zawieszeniu. To coś zżera mnie od środka a ja nie potrafię się od tego uwolnić. Nawet nie potrafię tego nazwać.
Nie kocham go. Albo kocham. Tylko tak troszeczkę. Nie całym sercem a jedynie małym kawałkiem siebie. Mogę oddychać, bawić się, żyć. Bez niego. A potem przychodzi do mnie i wszystko umiera. I tak dzień po dniu. Nie wiem jak długo to wytrzymam...
Gdy jesteśmy razem zachowujemy się jak para. Wiem, nie powinnam utrzymywać z nim żadnych kontaktów. Ale nie umiem zrezygnować z tego. Ciągle mam tą głupią nadzieję, że mnie pokocha. Choć z drugiej strony wiem, że nie warto. Wszyscy mi to mówią, nawet On.
Ostatnio nie mam powodów do radości. Jego zerwanie pociągnęło za sobą kolejne przykre zdarzenia. Już pomijam moją sytuację zdrowotną bo z nią pogodziłam się. Ale teraz nawet błahostki smucą mnie niezmiernie. Laptop mi padł i muszę kupić sobie nowego. Więc chwilowo zakup samochodu będę musiała odłożyć na wiosnę. Na uczelni też kijowo. Wykładowcy oceniają mój charakter a nie wiedzę. Do stypendium naukowego brakło mi kilku setnych....
Szlag... to nei dobrze... Nie wiem co Ci poradzić... musi w końcu przyjść taki moment ze się od tego odbijesz, szukaj tego momentu ;-) Trzymam mocno kciuki za Ciebie :)
OdpowiedzUsuńTylko kiedy on nastąpi?
UsuńOby taki moment nastąpił jak najszybciej !!!
OdpowiedzUsuńTrzymam za Ciebie kciuki :*
Dziękuję :* wsparcie zawsze się przyda :)
UsuńNie podoba mi się to, że tak się dajesz poddać temu smutkowi. Przecież halo! życie toczy się dalej i chyba nie chcesz, żeby coś Cię ominęło, prawda??
OdpowiedzUsuńChłopak z Tobą zerwał, ale wciąż się spotykacie i ze sobą flirtujecie - czy to nie oczywiste że jest dla Was nadzieja? Jest, więc pozwól przeznaczeniu pisać jego własny scenariusz, wierząc w happy end, ale o nim nie myśląc.
Uwierz, że to złoty sposób na szczęście - nie myśl o jutrze. Myśl o tym, co masz teraz, w tej chwili. Bo jutro możesz nie mieć nic. A dziś, ciesz się tym, że jednak go widujesz, że się z nim śmiejesz. Myśl, że jutro będzie tak samo. Albo lepiej. A jeśli nie będzie lepiej? To trudno, będzie coś innego i wtedy będziesz myślała co z tym zrobić...
A właśnie wszyscy wkoło mi mówią, żebym zamknęła tamte drzwi i otworzyła nowe...
UsuńNo ale jak sama wiesz, to sposób dla ludzi, którzy są na to gotowi...
UsuńKiedyś ten moment nastąpi, na pewno!
UsuńOczywiście, że tak :D Przecież życie nie polega ani na samych sukcesach ani na samych porażkach :)
UsuńKochana, wiem, że to tanie, ale bardzo prawdziwe; CZAS LECZY RANY!
OdpowiedzUsuńTeraz wydaje Ci się, że już nie będzie dobrze, ale uwierz będzie! ;)
Uszy do góry ; *
U mnie to trochę sinusoida jest. Raz jest lepiej, raz gorzej, czekam na stabilizację...
UsuńKochasz, czy nie kochasz, coś Cię do niego ciągnie, i obawiam się, że z dnia na dzień nie przestanie. Czasem odcięcie się, choć bolesne, jest jedynym sposobem na to, by zbudować sobie przyszłość. Swoją. Własną.
OdpowiedzUsuńPo każdej burzy wychodzi słońce, powinnaś w to uwierzyć, całą sobą. Ja wierzę.
Na początku zawsze jest boleśnie, ale potem przychodzi moment, że potrafimy normalnie żyć bez tj drugiej osoby...
UsuńTak, masz rację. Na wszystko potrzeba czasu. On pozwala się zdystansować.
UsuńHmm..ale przecież pośród tych wszystkich smutnych wiadomości są jakieś dobre, napewno!!:) porozmawiaj z facetem, ustalcie może między sobą jak mają wyglądać Wasze relacje:) Głowa do góry!:)
OdpowiedzUsuńMy już o naszych relacjach rozmawialiśmy z 3 razy a ciągle wracamy do punktu wyjścia ;/
Usuńnie możesz się poddawać i zagłębiać się w ten smutek
OdpowiedzUsuńI ja tego nie chcę ale to jest silniejsze ode mnie :(
UsuńPostaraj się znaleźć pozytywną stronę życia. Taka istnieje, mówię to serio.
OdpowiedzUsuńChciałabym ale chwilowo nie znajduję żadnej :(
UsuńSłabo się starasz ;)
UsuńWyjdz do ludzi zrob cos dla siebie kup sobie preznet zrob coklwiek aby sprawic sobie samej przyjemnosc i zobaczysz ze i usmiech sie pojawi a smutek zniknie....jestem z Tobą Kochana i uweirz mi wiem jak sie czuujesz...i wiem ze Twoj stan minie :)
OdpowiedzUsuńOstatnio robię sobie same przyjemności ale to tylko na chwilę poprawia humor :(
UsuńAle im wicej przyjemnosci tym lepiej :) zobaczysz ze w koncu wyjdzie slonko :)
UsuńMusisz się z tym uporać, sama ze sobą, bo takie zawieszenie potrafi zniszczyć człowieka. Jest tyle rzeczy, z których możesz czerpać radość, wystarczy chcieć i się troszkę postarać.
OdpowiedzUsuńWiem i jak czegoś za chwilę nie zrobię to chyba oszaleję :(
UsuńHeh ;D I znów muszę powiedzieć, że swoje, to ja już w e-mailu napisałam ;D
OdpowiedzUsuńCoś krótko tym razem :)
UsuńNormalnie ;P
UsuńZawsze było dłużej :)
UsuńCzyli jak? ;D
UsuńDziękuję za prezenta ;D ;* Nie masz co po nocy robić? ;P
A proszę ;) w następnym tygodniu będzie odpowiedź :) a jakoś tak się rozśpiewałam ze swoją współlokatorką i jakoś tak wyszło :)
UsuńTaki stan jest najgorszy. Musisz się z nim zmierzyć. Moja rada: zakończ kontakt z nim do zera. Przez jakiś czas będzie bolało i będzie ciężko, ale w ogólnym rozrachunku wyjdzie Ci to na plus. Za kilka tygodni/ miesięcy (?) odżyjesz i znów zaczniesz się cieszyć życiem :)
OdpowiedzUsuńOby to stało się szybciej niż później bo nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam...
Usuńdasz radę!
UsuńTrzymaj się wiesz jeszcze kiedyś znajdziesz tego jedynego. Jak nie dzis to jutro :)
OdpowiedzUsuńA jak nie jutro to kiedyś :)
UsuńCzasami naprawdę nie wiem czy lepiej stać się cieniem czy jakimś monstrum wlasnej osoby, jak to jest w moim przypadku...
OdpowiedzUsuńAle nie należy się poddawać, to wiem i wierzę że i u Ciebie słońce w końcu wyjdzie zza chmur :*
Bycie cieniem to nie jest najlepsze wyjście. Niby jest normalnie ale jednak rozwala Cię to od środka...
UsuńW sumie znam ten ból, chociaż jestem przeciwieństwem takiego cienia - w sensie fizycznym.
UsuńA w sensie psychicznym jesteś cieniem? Ja niby nie czuję się cieniem ale podobno wyglądam inaczej. Nie wiem, tak mówią moje koleżanki. Wg siebie wyglądam tak jak zawsze ;]
UsuńNie wygląda to już aż tak źle, bo doszłam do wniosku, że 2 lata bycia cieniem to wystarczający okres czasu. Ale tak łatwo to też nie da się z tego wyjść.
Usuń2 lata? Oby udało mi się szybciej z tego wyjść...
UsuńSzczerze nie polecam takiego czasowego rozciągania.
UsuńOjejku Kochana... tak nie może być! Ja wiem, że to nie łatwe ale pamiętaj po każdej nawet największej ulewie w końcu wychodzi słońce i u Ciebie też tak będzie !
OdpowiedzUsuńCzekam na to słońce z niecierpliwością :)
Usuńjej jej jej hmm moja koleznaka tez tkwi w takiej znajomosci ze nie chce zrezygnowac z kogos choc wie ze para nie beda hmm mysle ze najlepszym rozwiazaniem bylaby nowa milosc albo zajecie sie praca...
OdpowiedzUsuńhmm siweta ida to moze jakos sie porawi Ci humor mam nadzieje bo nie warto smucic sie przez facetow!!
Generalnie to się nie smucę. Baa nawet nie płaczę. Ale rozwala mnie to od środka i to mnie tak niszczy...
Usuńno rozzumiem w koncu takie sprawy od tak nie schodza z czlowieka one troche czasu w nim siedza ale zobaczysz wszystko minie kwestia czasu ;)
UsuńI tak jest już zdecydowanie lepiej :) zaczynam powoli wracać do życia bo przez życie w smutku bardzo dużo tracę :(
Usuńno dokladnie ida swieta wiec trzeba sie radowac bo moze Mikolaj pod choinka zostawi prezenty ;P
Usuńludzie mogą Ci mówić że widzą, że jest źle, że powinnaś zerwać z nim znajomość.. mnie tak samo mówili.. ale dopóki ja sama tego nie zrozumiałam to męczyłam się.. zmęczyłam swoje serce i myśli do tgo stopnia.. że teraz pomimo swoich 20 lat jestem sama i poza nim nie oddałam swojego serca innemu
OdpowiedzUsuńChyba masz rację. Ja muszę sama w sobie to ogarnąć, choć wiem, że moi bliscy źle mi nie życzą...
Usuńmusisz sama dojść do tej decyzji żeby zerwać znajomość przede wszystkim ty sama musisz tego chcieć ;*
OdpowiedzUsuńWiem, nikt za mnie tego nie może zrobić..
Usuńco do sesji u nas to normalne
OdpowiedzUsuńpowtórzę to co już odpowiedziałam pozostałym
szybko zaczynamy i bardzo późno kończymy, bo mamy dziwnie skonstruowany plan
np., gdy mam zajęcia w sobotę od 8 do 20 to przez cały dzień mam jeden, góra dwa przedmioty
non stop to samo
więc uwijamy się z materiałem i na ostatnich zajęciach jest zaliczenie
tak właśnie te przedmioty dobiegają końca, a w ich miejsce pojawią się nowe, których jeszcze w tym semestrze nie miałam
Aaaa takie buty :) w takim razie powodzenia życzę :)
UsuńObie musimy wrócić na pełne obroty, uda nam się!!! Trzymajmy za siebie wzajemnie kciuki :*
OdpowiedzUsuń"trochę miłości" to bardzo dużo. Ale mam w sobie wiarę, że będzie dobrze. Jestem z Tobą ;*
OdpowiedzUsuńgdy jest źle i wszystko się wali trzeba pamiętać że po to jest dno żeby sie od niego odbić , po to są chmury żeby zza nich wyszło słońce w nowym roku napewno wróci twoja dobra passa ;)
OdpowiedzUsuńPowody do radości zawsze są. Czasem bardzo ukryte, praktycznie niezauważalne, ale czasem trzeba się zmusić, by wyjść życiu na przekór. Pokazać, kto rządzi Twoim życiem, nie dać się smutkowi i znikaniu.
OdpowiedzUsuńExcellent pοst. I absolutelу apprеciatе this site.
OdpowiedzUsuńКeep writing!
Here is my web page - vapornine
My webpage ::
Whеn I initiallу сommented I сlicκed thе "Notify me when new comments are added" сheckbox and now еach
OdpowiedzUsuńtime a comment is аԁdeԁ I gеt sеverаl emаilѕ ωith the sаme comment.
Is thеrе any way you can removе people from that
ѕerviсe? Thanκs!
Feel fгee to visit my webpagе :
: www.zulutradeonline.com
Look into my homepage ;
Dziewczyno droga martwisz mnie :*
OdpowiedzUsuńDla swojego dobra powinnaś zerwać z nim kontakt wiem co mówie sama póki tego nie zrobiłam z eks też byłam wrakiem mimo że wróciliśmy do siebie na pół roku to byłam cieniem siebie.
Słonko ty masz depresje a to przyciąga nie tylko dołek ale i osłabia zdrowotnie organizm... Nie poddawaj się prosze on nie jest jedyny na ziemi :* zasługujesz na coś lepszego
Popatrz na mój przykłąd też byłam wrakiem ale poznałam bo paru miesiacahc kogoś innego przy kim rozkwitłam
OdpowiedzUsuń