Przejdź do głównej zawartości

Zabójstwo uczuć

Rozstałam się z Nim po raz drugi. I ostatni. Między nami definitywny koniec.

W zeszły piątek pierwsza napisałam do Niego, że we wtorek oddam jego rzeczy. Czułam, że to się skończyło. Odpisał mi, że przeprasza ale lepiej będzie jak się rozstaniemy.

Wczoraj się spotkaliśmy, żeby oddać nawzajem swoje rzeczy i pogadać. I jestem po tym spotkaniu zmieszana. Jeszcze dwa tygodnie temu oddałabym życie za tego faceta. Teraz nie czułam nic. Żadnych motyli ani skurczy w żołądku. Pozwoliłam nam się rozstać i wcale nie chciałam go zatrzymać.

Może gdzieś tam lekki żal pozostał. Skończyło się coś pięknego ale oboje wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Nasz związek nie miał przyszłości. Mieliśmy inne priorytety w życiu, inne plany. A On nie był tym, kim chciałabym aby był.

Nie rozumiem jednego - po co chciał do mnie wrócić? Naiwnie myślałam, że skoro się do kogoś wraca to coś się do tej osoby czuje. On próbował ale nie mógł. Nie kocha mnie.

Nie, nie płaczę. Nie płakałam. Byłam świadoma tego, że TO mogło się nie udać. Nie musicie mnie pocieszać. Napiszcie mi tylko ":*" żebym wiedziała, że jesteście :-)

Komentarze

  1. czasami lepiej cos skonczyc pewien okres w zyciu by rozpoczac nowy
    mam nadzieje ze to rozstanie wyjdzie ci na dobre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. Bo przecież każdy koniec to początek czegoś nowego :)

      Usuń
    2. dokladnie
      rozpoczynasz nowy rozdzial w zyciu

      Usuń
  2. Ty się nie zastanawiaj po co on chciał wrócić, ani już po co Ty chciałaś - bo pewnie kierowały Wami te same powody. Nie ma co rozmyślać, stało się co się stało, ale chyba najgorsza jest ta świadomość, że znajomi mieli rację, co? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bo oni są w szoku i nie chcą uwierzyć, że to definitywny koniec :)

      Usuń
    2. No proszę :P Tego bym się po nich nie spodziewała :P A masz dalej z nim kontakt?

      Usuń
  3. Hmmm .... może lepiej, że tak się stało, a nuż pojawi się na Twojej drodze ktoś kto wszytsko odmieni, tego Ci życzę ;*

    Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  4. I tego się właśnie od początku bałam jak wróciliście do siebie . Ale widzę plus - wreszcie się z niego wyleczyłaś (przejrzałaś na oczy ) A wiesz mi, że to dużo.

    trzymaj się tam :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi bo miałam nadzieję, że się Wam uda, ale z drugiej strony oboje przyjmujecie to spokojnie więc może musieliście do siebie wrócić by się upewnić?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejuuu kochana ;*
    Mimo to mi przykro... bo gdzieś w tych Twoich postach widzę dawną siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. :* Nie udało się wam, ale ważne, że spróbowaliście! Nie wyszło, trudno. Widocznie tak musiało być.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że mimo wszystko spróbowałaś. Przynajmniej nie ma żalu, że się nie spróbowało. Mam nadzieję, że jest ok :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Przynajmniej nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że nie próbowałaś. Teraz już wiesz na pewno, że to nie ten :) ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem zawsze pamietamn o tym :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie przeraża fakt, że u mnie pewnie to się podobnie skończy, prędzej czy później. Ile razy już się rozstaliśmy, a my uparcie i tak wracamy i próbujemy... A i masz buziolka :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ktoś Cię przed tym ostrzegał :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz co chyba większość osób z własnego doświadczenia wiedziała, ze to się raczej tak skończy. Sama to przechodziłam. Chociaż zawsze wierzę w to, że jak dwie osoby chcą to może się uda. Tylko w tym przypadku on nie chciał widocznie aż tak bardzo...:/

    OdpowiedzUsuń
  14. szkoda że nie wyszło ale to lepiej że wcześniej niż później a ty spróbowałaś i już nie będziesz żałowała że tego nie zrobiłaś. Wiem ostrzegali się ale czasem samemu trzeba się sparzyć nawet po raz drugi żeby miec już pewność 3maj się mocno jestem z tobą ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. W dupę z facetami, tyle Ci powiem. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Pustka, niemal fizyczna.

Witam po krótkiej przerwie. Pewnie każdy z Was domyślał się gdzie byłam jak mnie nie było tutaj. Tak właśnie - byłam w szpitalu. Mój lekarz prowadzący stwierdził, że torbiel ma już prawie 7cm i jest zdecydowanie za duży ale leczyć go hormonami. A na dodatek groziło mi pęknięcie torbiela, który był skręcony na jajniku. I tak przez ostatni tydzień leżałam na oddziale położniczo-ginekologicznym i podjęłam walkę z nim. Nie będę opisywała Wam mojego pobytu w szpitalu bo to nie było ani miłe, ani przyjemne. Lekarze prawie w ogóle ze mną nie chcieli rozmawiać. Ordynator jak zobaczył moje wyniki to tylko krzyknął na cały oddział "cholera jasna, jaki wielki". Z operacji nic nie pamiętam bo miałam znieczulenie ogólne i jak się obudziłam to już leżałam na sali. Potem to tylko chciało mi się spać... W każdym razie po torbielu nie został nawet ślad. Mój prawy jajnik jest uratowany. Mam tylko 3 blizny i kilka siniaków, w tym jedną wielką śliwkę na brzuchu, który teraz jest mega opuchni...

Kreatywne dziecko

Obudziło się we mnie kreatywne dziecko. Czuję potrzebę stworzenia czegoś kreatywnego a zarazem mojego. Nie byłoby w tym najmniejszego problemu, gdyby nie fakt, że NIE MAM ZDOLNOŚCI MANUALNYCH. Nie umiem rysować ani szkicować. Nawet cieniowanie w kolorowankach nie wychodzi mi zbyt dobrze. Ale chcę coś zrobić kreatywnego i basta! Na youtubie znalazłam filmik o Art Journal.  Potem pojawił się drugi, trzeci i jeszcze więcej. Zamarzyłam sobie stworzyć własny taki notatnik/pamiętnik. Nawet szukałam kleju do decoupage w całym mieście ale nawet w Empiku go nie było. Poratowała mnie koleżanka, która znalazła w sieci przepis na własny klej do tej techniki. I już miałam tworzyć własny Art Journal gdy.... ...odnalazłam swój "Zniszcz ten dziennik", który został już zniszczony w 20%. Potem straciłam wenę i tak przeleżał 2 lata. Koleżanka poradziła mi, żebym całkowicie go zniszczyła czyli rozerwała na części i wykorzystała kartki właśnie na Art Journal. Bo trzeba przyznać - papier to ta...