Rozstałam się z Nim po raz drugi. I ostatni. Między nami definitywny koniec.
W zeszły piątek pierwsza napisałam do Niego, że we wtorek oddam jego rzeczy. Czułam, że to się skończyło. Odpisał mi, że przeprasza ale lepiej będzie jak się rozstaniemy.
Wczoraj się spotkaliśmy, żeby oddać nawzajem swoje rzeczy i pogadać. I jestem po tym spotkaniu zmieszana. Jeszcze dwa tygodnie temu oddałabym życie za tego faceta. Teraz nie czułam nic. Żadnych motyli ani skurczy w żołądku. Pozwoliłam nam się rozstać i wcale nie chciałam go zatrzymać.
Może gdzieś tam lekki żal pozostał. Skończyło się coś pięknego ale oboje wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Nasz związek nie miał przyszłości. Mieliśmy inne priorytety w życiu, inne plany. A On nie był tym, kim chciałabym aby był.
Nie rozumiem jednego - po co chciał do mnie wrócić? Naiwnie myślałam, że skoro się do kogoś wraca to coś się do tej osoby czuje. On próbował ale nie mógł. Nie kocha mnie.
Nie, nie płaczę. Nie płakałam. Byłam świadoma tego, że TO mogło się nie udać. Nie musicie mnie pocieszać. Napiszcie mi tylko ":*" żebym wiedziała, że jesteście :-)
W zeszły piątek pierwsza napisałam do Niego, że we wtorek oddam jego rzeczy. Czułam, że to się skończyło. Odpisał mi, że przeprasza ale lepiej będzie jak się rozstaniemy.
Wczoraj się spotkaliśmy, żeby oddać nawzajem swoje rzeczy i pogadać. I jestem po tym spotkaniu zmieszana. Jeszcze dwa tygodnie temu oddałabym życie za tego faceta. Teraz nie czułam nic. Żadnych motyli ani skurczy w żołądku. Pozwoliłam nam się rozstać i wcale nie chciałam go zatrzymać.
Może gdzieś tam lekki żal pozostał. Skończyło się coś pięknego ale oboje wiedzieliśmy, że to nie ma sensu. Nasz związek nie miał przyszłości. Mieliśmy inne priorytety w życiu, inne plany. A On nie był tym, kim chciałabym aby był.
Nie rozumiem jednego - po co chciał do mnie wrócić? Naiwnie myślałam, że skoro się do kogoś wraca to coś się do tej osoby czuje. On próbował ale nie mógł. Nie kocha mnie.
Nie, nie płaczę. Nie płakałam. Byłam świadoma tego, że TO mogło się nie udać. Nie musicie mnie pocieszać. Napiszcie mi tylko ":*" żebym wiedziała, że jesteście :-)
Pewnie,że jestem :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
Usuńczasami lepiej cos skonczyc pewien okres w zyciu by rozpoczac nowy
OdpowiedzUsuńmam nadzieje ze to rozstanie wyjdzie ci na dobre
Też mam taką nadzieję. Bo przecież każdy koniec to początek czegoś nowego :)
Usuńdokladnie
Usuńrozpoczynasz nowy rozdzial w zyciu
Jestem i ja :*
OdpowiedzUsuńwidzę i dziękuję :*
UsuńNie ma za co :*
UsuńTy się nie zastanawiaj po co on chciał wrócić, ani już po co Ty chciałaś - bo pewnie kierowały Wami te same powody. Nie ma co rozmyślać, stało się co się stało, ale chyba najgorsza jest ta świadomość, że znajomi mieli rację, co? :(
OdpowiedzUsuńNie bo oni są w szoku i nie chcą uwierzyć, że to definitywny koniec :)
UsuńNo proszę :P Tego bym się po nich nie spodziewała :P A masz dalej z nim kontakt?
UsuńHmmm .... może lepiej, że tak się stało, a nuż pojawi się na Twojej drodze ktoś kto wszytsko odmieni, tego Ci życzę ;*
OdpowiedzUsuńPrzytulam.
Dziękuję :* wierzę w to mocno :)
UsuńJesteśmy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńNo, a jak, jesteśmy :)
OdpowiedzUsuń:)) cieszę się z tego bardzo :)
Usuń:*
OdpowiedzUsuńI tego się właśnie od początku bałam jak wróciliście do siebie . Ale widzę plus - wreszcie się z niego wyleczyłaś (przejrzałaś na oczy ) A wiesz mi, że to dużo.
OdpowiedzUsuńtrzymaj się tam :*:*:*
Przykro mi bo miałam nadzieję, że się Wam uda, ale z drugiej strony oboje przyjmujecie to spokojnie więc może musieliście do siebie wrócić by się upewnić?
OdpowiedzUsuńJejuuu kochana ;*
OdpowiedzUsuńMimo to mi przykro... bo gdzieś w tych Twoich postach widzę dawną siebie.
:* Nie udało się wam, ale ważne, że spróbowaliście! Nie wyszło, trudno. Widocznie tak musiało być.
OdpowiedzUsuńDobrze, że mimo wszystko spróbowałaś. Przynajmniej nie ma żalu, że się nie spróbowało. Mam nadzieję, że jest ok :*
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że nie próbowałaś. Teraz już wiesz na pewno, że to nie ten :) ;*
OdpowiedzUsuńJa jestem zawsze pamietamn o tym :*
OdpowiedzUsuńMnie przeraża fakt, że u mnie pewnie to się podobnie skończy, prędzej czy później. Ile razy już się rozstaliśmy, a my uparcie i tak wracamy i próbujemy... A i masz buziolka :*
OdpowiedzUsuńKtoś Cię przed tym ostrzegał :)
OdpowiedzUsuńWiesz co chyba większość osób z własnego doświadczenia wiedziała, ze to się raczej tak skończy. Sama to przechodziłam. Chociaż zawsze wierzę w to, że jak dwie osoby chcą to może się uda. Tylko w tym przypadku on nie chciał widocznie aż tak bardzo...:/
OdpowiedzUsuńszkoda że nie wyszło ale to lepiej że wcześniej niż później a ty spróbowałaś i już nie będziesz żałowała że tego nie zrobiłaś. Wiem ostrzegali się ale czasem samemu trzeba się sparzyć nawet po raz drugi żeby miec już pewność 3maj się mocno jestem z tobą ;*
OdpowiedzUsuńW dupę z facetami, tyle Ci powiem. :)
OdpowiedzUsuń