Coraz bliżej maj a ja ciągle nie napisałam swojej magisterki. Nie mogę się skupić nad pisaniem a jestem już praktycznie na samym końcu. Muszę zebrać tylko wyniki moich badań i stworzyć piękne podsumowanie. Ale nie chce mi się. Wolę tysiąc razy przeglądać durne strony internetowe zamiast skończyć pisać i cieszyć się piękną pogodą. Nie lubię tego.
Boję się tego, że spalam za sobą wszystkie mosty. Lgnę do ludzi wyjątkowo mocno ale obawiam się, że niedługo zostanę sama. Bawiłam się świetnie, teraz nie mogę w nocy spać. Niedługo kończę studia i muszę się poważnie zastanowić do dalej. Zostać w tym mieście, w którym nic mnie nie trzyma czy zacząć wszystko od nowa, choć czuję, że nie mam na to siły. Nie lubię tego.
Z rozstania powoli się zbieram, każdego dnia. Jeszcze trochę mnie ściska w środku jak go widzę ale wmawiam sobie, że to przejdzie. Jak wczorajszy kac. I na dodatek nikt mi nie wierzy, że się rozstaliśmy. Każdy się pyta, czy już wróciliśmy do siebie. Okey, mieliśmy burzliwy okres w którym odchodziliśmy i wracaliśmy do siebie. Do tej pory nie wiem, dlaczego ludzie się rozstają. Nie lubię tego.
Minęło 365 dni, odkąd go poznałam. Pół roku razem, drugie pół osobno ale blisko siebie.
Koniec bajki.
Boję się tego, że spalam za sobą wszystkie mosty. Lgnę do ludzi wyjątkowo mocno ale obawiam się, że niedługo zostanę sama. Bawiłam się świetnie, teraz nie mogę w nocy spać. Niedługo kończę studia i muszę się poważnie zastanowić do dalej. Zostać w tym mieście, w którym nic mnie nie trzyma czy zacząć wszystko od nowa, choć czuję, że nie mam na to siły. Nie lubię tego.
Z rozstania powoli się zbieram, każdego dnia. Jeszcze trochę mnie ściska w środku jak go widzę ale wmawiam sobie, że to przejdzie. Jak wczorajszy kac. I na dodatek nikt mi nie wierzy, że się rozstaliśmy. Każdy się pyta, czy już wróciliśmy do siebie. Okey, mieliśmy burzliwy okres w którym odchodziliśmy i wracaliśmy do siebie. Do tej pory nie wiem, dlaczego ludzie się rozstają. Nie lubię tego.
Minęło 365 dni, odkąd go poznałam. Pół roku razem, drugie pół osobno ale blisko siebie.
Koniec bajki.
trzymaj się, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTrzymam się dzielnie :)
UsuńAż nie wiem, co Ci powiedzieć :(
OdpowiedzUsuńCoś mądrego? :)
UsuńOoo, to nie ja ;P
UsuńTo coś głupiego :) rozwal mój system :)
UsuńUgugugugu.
Usuńja swojego licencjata tez nie napisalam i jakos nawet nie chce mi sie za to zabrac
OdpowiedzUsuńzajmuje sie za to tym samym co ty
zabijam jakze cenny czas
Jesteś w grupie tych oglądających seriale czy czytających głupoty w sieci? :)
Usuńjestem w grupie tych co spotykaja sie z rodzina i przyjaciolmi a pozniej marnuja czas zeby o tym napisac na blogu :P
UsuńPo prostu trochę motywacji zabrakło...
OdpowiedzUsuńŚwietna ta piosenka.
I ciągle jej nie ma :(
UsuńDo kiedy musisz skończyć?
UsuńChyba nikt nie może się zebrać do dyplomówek... ja też tak średnio...
OdpowiedzUsuńA terminy gonią...
UsuńJezu, moja magisterka jest w ciemnej dupie! Nie mam nawet siły o niej myśleć.. I zamiast zrobić to wszystko od razu i cieszyć się wolnym, to odkładam, odkładam.. Masakra..
OdpowiedzUsuńCzasami bajki nie mają dobrego zakończenia. :(
A wszystkie bajki, które czytałam w dzieciństwie dobrze się kończyły :(
UsuńHmmm będzie dobrze, mam nadzieję ;)
OdpowiedzUsuńNadzieja matką głupich. Jestem głupia :)
UsuńWszystko kiedyś się kończy, ludzie odchodzą i przychodzą. Tak z pesymistyczniej strony medalu. Natomiast po stronie awersu zwróć uwagę na to, że właśnie dlatego, że wszystko przemija trzeba się tym jak najbardziej cieszyć! :)
OdpowiedzUsuńMedal zawsze powinien cieszyć a nie mieć jakąś pesymistyczną stronę. Nie chcę takiego medalu :)
UsuńNiestety takie jest życie :P A czego nie możemy zmienić to lepiej to zaakceptować niż cierpieć całe życie ;)
UsuńZaakceptować nie będzie trudno. Już w sumie zaakceptowałam. Gorzej z pogodzeniem się z myślą, że tak musi być ...
UsuńCzyli jeszcze nie zaakceptowałaś :P W takim razie zwróć uwagę, że z każda niemiła czy nawet bolesna sytuacja to dla nas nie kara, ale lekcja ;)
UsuńTo bardzo pocieszające, zwłaszcza dla kogoś, kto nie lubi się uczyć ;D ale tak naprawdę to masz rację. Każde rozstanie czegoś powinno nas nauczyć.
UsuńNie tylko rozstanie :P Całe życie się uczymy :P I przecież nauka jest ciekawa :D Ja uwielbiam się dowiadywać czegoś nowego, zwłaszcza jak coś mnie interesuje :D A ostatnio interesuje się polonezami xD Tak, tymi polskimi niewypalonymi autkami :D
UsuńPrzytulam. Będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńI to szybko :)
UsuńKażdy koniec ,stwarza szansę na nowy początek :*
OdpowiedzUsuńNajwidoczniej coś się musi skończyć, aby coś się mogło zacząć :)
UsuńKażdy koniec to początek czegoś nowego :) głowa do góry
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam spisanezycienicole.blogspot.com
Najwidoczniej ciężką mam głowę ;)
UsuńOj tam oj tam! czas pokaże Ci, że ta głowa jednak jest lekka wiem coś o tym:) powodzenia!
UsuńCzasami można być samotnym w tłumie- oby Ciebie to nie spotkało, bo zaniepokoiło mnie to co napisałaś- że lgniesz to ludzi ale się boisz, że zostaniesz sama...
OdpowiedzUsuńNie ma chyba nic gorszego. Ja chyba właśnie odczuwam to na własnej skórze.
UsuńCzasami chciałabym aby ktoś znalazł mnie w tym tłumie, wziął za rękę i pokazał tęczę :)
UsuńNienawidzę tych pytań "co dalej?". Mnie też one ostatnio męczą. Tyle, że ja niby wiem. Wiem co, wiem gdzie. Ale jak przychodzi co do czego - jestem rozbita.
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze, musi być, do cholery...
Strasznie to frustrujące jak wszyscy wkoło pytają o Twoje plany, a ty zawsze jeszcze nie wiesz nic...
UsuńWiesz, co jest najgorsze? Znalezienie czegoś, czego w końcu jesteś pewna i świadomość, że każdy Twój plan szlag trafia. Obecnie myśląc o "jutrze" wzruszam ramionami i odwracam głowę, bo chce mi się płakać. Nienawidzę tego...
UsuńTo ja jestem szczególny przypadek, bo nawet jak podejmę jakąkolwiek decyzje to nie jestem jej pewna na 100% bo zaczynam się zastanawiać co by było gdyby...
UsuńWydaje mi się, że wielu ludzi tak ma...
Usuńznam bol magisterki ;/ zobaczysz zejszcze wszystko sie dobrze ulozysz zobaczysz spotkasz kogos duzo lepszego kto Cie doceni i Ty go ;*
OdpowiedzUsuńMisja zakończona. Cel okazał się idiotą. Poszukiwania księcia z bajki trwają nadal :)
Usuńz tym niechceniem to ja też mam problem. Zostawiam wszystko na ostatek. No ale moje zadania w liceum nie mogą się przecież równać z pracą magisterską ;)
OdpowiedzUsuńU mnie zawsze wszystko na ostatnią chwilę. Może kiedyś to się u mnie zmieni ;)
UsuńMi też nic się nie chce. :)
OdpowiedzUsuńJest nas już spora grupka :)
UsuńNie mam pojęcia jakim autem jeździ Al Bundy;)
OdpowiedzUsuńNo chyba właśnie takim :)
UsuńLudzie są czasem zbyt okrutni w swoim rozumowaniu, choć czasem to jest tak uroczo nieświadome.
OdpowiedzUsuńNie widzę w swojej sytuacji nic uroczego :(
UsuńŻe się interesują, pytają, dociekają, mimo że czasem błędnie krążą.
UsuńLudzie niech sobie krążą. I tak nikt nie wskaże mi właściwej drogi. Sama muszę ją znaleźć.
UsuńAle zawsze mogą doradzać. Pokazać coś nowego. Trudno się żyje, tak zupełnie sama.
UsuńNawet nie chcę żyć sama. Wiadomo- razem raźniej. Ale pewnych decyzji nikt za nas nie może podjąć.
UsuńPodejmować decyzji, oczywiście, że nie, ale mogą być dla nas drogowskazami. A to, czy pójdziemy tam, gdzie nam wskazują czy nie, to już tylko i wyłącznie nasze.
UsuńO to właśnie mi chodzi :) A ja czuję, że własnie zbliżam się do takiego skrzyżowania i będę musiała zdecydować, w którą pójdę stronę...
UsuńI nikt Ci nie podpowiedział? Nie czujesz, że któraś droga jest dla Ciebie bardziej odpowiednia niż inne?
UsuńWyjedź. Niekoniecznie na drugi koniec świata, ale do innego miasta jak najbardziej. I korzystaj z życia jeśli masz możliwość, nie oglądając się za siebie.
OdpowiedzUsuńNa taki wyjazd będę mogła pozwolić sobie dopiero za 2 miesiące. Teraz muszę trwać w tym miejscu, w którym jestem ...
UsuńTo TYLKO 2 miesiące, ja tu gdzie jestem będę kwitnąć jeszcze ze 2 lata...
UsuńPodobno zawsze można coś zmienić, tylko trzeba bardzo mocno tego chcieć. Niby 2 miesiące to mało ale to jakieś 60 dni tego samego koszmaru każdego dnia :(
UsuńAno nie ma lekko... dobrze o tym wiem, chyba aż za dobrze...
UsuńAle kiedyś w końcu musi być dobrze!
Usuńnie dziwię się że ciężko jest ci pisać, że nie możesz się skupić to normalne ale teraz wiosna warto wziąć się w garść ,,boże strzeż mnie od przyjaciół z wrogami poradzę sobie sama" podoba mi się ten aforyzm bo to szczera prawda za ludźmi się nie trafi, a z wrogami można na nowo sie dogadać więc ludzkim gadaniem i mądrościami nie ma co sie przejmować i fakt wykjedź gdzieś chociać na troche oderwij się od tego wszystkiego
OdpowiedzUsuńChciałabym ale te ludzkie gadanie spłynęło po mnie jak woda, ale to trochę taki kwas, który zostawia swoje ślady w psychice...
Usuń"Osobno, ale blisko siebie", to w sumie nie dziwiłoby mnie to, że cierpisz.
OdpowiedzUsuńI jak, napisałaś już, czy chcesz patelnią w łeb w ramach motywacji?
Teraz to się już zmieniło. Osobno, nie blisko.
UsuńChcę patelnią!
Ja po zerwaniu cieszyłam się i tak miałam nowego faceta, ale dopiero z godizny na godzinę, przez 4 dni trafilo do mnie że go cholernie kocham i nie chcę nikogo innego. Wróciłam, nie żałuje, nie mówię znajomym bo wiem że też by to się źle skończyło i docinki różne.
OdpowiedzUsuńJa nie wiem, czy żałuję. Jeszcze tego nie czuję. Może kiedyś będę żałowała, że do niego wróciłam.
UsuńWydaje mi się, ze ten rozdział z Nim tak samo jak i magisterkę zakończysz w końcu i później będzie to tylko wspomnienie.
OdpowiedzUsuńObrona będzie pod koniec czerwca. Mam nadzieję, że rozdział z nim zakończę dużo szybciej :)
UsuńJakby nie patrzeć już maj, a Ty dalej o nim wspominasz ;> Więc może potrwać to trochę dłużej jak obrona.
UsuńZ pewnością o nim całkiem nie zapomnisz, najważniejsze aby nie zaprzątał Twojej głowy zbyt często :)
Bo w chwili obecnej nie mam warunków aby o nim zapomnieć. Jak widzę jego auto na parkingu, jak znajomi się pytają czy już wróciliśmy do siebie. Mam nadzieję, że w czerwcu wszystko się skończy, ta cała poryta historia :)
UsuńChyba musisz na jakiejś koszulce napisać: NIE JESTEM JUŻ Z NIM. I wtedy może dadzą Ci spokój :)
UsuńChyba na czole :) a wszyscy w koło i tak mi wmawiają co innego ;)
UsuńOch, czyli jednak nie jesteście razem. Przykro mi bardzo. Ale myślę, że jesteś silna babka i dasz sobie z tym świetnie radę :)
OdpowiedzUsuńJednak się nam nie udało. Pewnie, że dam. Bywało dużo gorzej :)
UsuńZbierz się w sobie, babeczko, i napiszę na początek tę magisterkę :D Wszystko się ułoży, zobaczysz :D
OdpowiedzUsuńMam taką skromną nadzieję, że uda mi się ją skończyć do końca tego tygodnia :)
UsuńZ czasem będzie lepiej :*
OdpowiedzUsuńOjjj mi również się ostatnio nic nie chce będę nadrabiać po wyjeździe :P
Ja właśnie wyjechałam do domu aby pisać bo w akademiku nie mogę się skupić :)
UsuńTo wykorzystaj ten spokój, którego nie masz w akademiku.
OdpowiedzUsuńJa też jak wrócę z weekendu majowego będę zawalona (jeśli chodzi szkołą projekty powinna już zaplanować prace mgr. itp.)Moja winna, bo mi się nie chciał nic robić te 5 dni wolnego co miała przed wyjazdem :P.
W dodatku jeszcze ślub brata i ja im pomagam (15 czerwca)
U mnie zawsze jest wszystko na ostatnią chwile :) Majówka się prawie kończy a ja dalej nic nie napisałam. Doba jest zdecydowanie za krótka :)
UsuńA ja coś nie mogę się wziąść za projekty :/ bywa. Ale mam nadzieje, ze w końcu się skupie i Ty również
Usuńwlasnie trzeba nowe poszukiwania rozpaczac ;p udanych lowoow bo mi poki co idzie koszmarnie ;p
OdpowiedzUsuńTak! Trzeba iść na łowy :D
UsuńUda się.....spokojnie.....bo dlaczego miałoby się nie udać?
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, ze faceci tam słabo nam pomagają w tych naszych niedolach:)
Pozostaje albo ich pokochać albo zabić ;)
UsuńNooo.....tylko jeżeli już zabić to nie wiem czy to nie za mało:)
UsuńZabić to za mało, pokochać zazwyczaj nie na moje nerwy......:)
Nie zawsze będzie tak...
OdpowiedzUsuńTylko kiedy będzie dobrze?
UsuńMam kuzynkę i koleżankę, które również walczą z zadaniem jakie przed nimi stanęło: napisaniem pracy mgr. Mnie za rok czeka licencjat, już się boję.
OdpowiedzUsuńja zaczelam zyc na nowo, dlagtego wyjechalam do Krakowa. tez sie balam, tez nie wiedzialam jak to bedzie, ale jestem szczesliwa. i Jego tu znalazlam, dzis mija 8 miesiecy razem... :)
OdpowiedzUsuńja tez nigdy nie zrozumiem rozstan. ale takich po prawdziwych zwiazkach, dluzszych. bo rozstan po 3 miesiacach bycia razem specjalnie nie przezywalam.
Wydaje mi się, że priorytetem jest jednak magisterka. Ona nad Tobą wisi, staje się głównym powodem stresu. Jak ją skończysz, będzie Ci lżej i na wszystkie inne sprawy spojrzysz z nieco odmiennej perspektywy.
OdpowiedzUsuńRozstanie nastąpiło, bo to nie był TEN związek i facet, kochana :*
teraz zostań magistrem o resztę pomartwimy się jak zdasz, tyle lat nie warto zmarnować zabierz się za pisanie pracy ;)
OdpowiedzUsuńJestem pwna ze w koncu ta magisterka napiszesz :) wierze w to z calgo serca :)
OdpowiedzUsuńprzyjdzie czas ze i z niego w koncu na dobre sie wylecyzsz bo mysle ze to jeszcze nie nastpailo ale dobrze bedzie :)
Maj już nastał... Ostatni mój wolny maj...
OdpowiedzUsuńJak tam magisterka? ;)
Osobiście też ostatnio dosyc lgnę do ludzi... Tylko że wewnątrz wciąż czuję pustkę.