Pamiętacie jak ostatnio pisałam o moich wypadkach z nożem i suszarką? Licho nie śpi. Już od zeszłego tygodnia poluje na mnie. Dzień po suszarce spadłam z krzesła. Miałam jednak dużo szczęścia bo brakło centymetra abym uderzyła w kant stołu. Skończyło się tylko na kilku siniakach. Potem miałam kilka kłótni z bliskimi ale już jest wszystko dobrze. Do czasu, gdy w kalendarzu pojawiła się data 13 piątek...
A trzynastego w grudniu wiosny nie było. Za to pech prześladował mnie od rana. W telefonie nie było ani jednej kreski zasięgu. Nie pomógł restart. zmiana komórki, wyjście na dwór, no nic! A jak dzwoniłam do siebie z domowego to było zajęte. Postanowiłam pojechać do Plusa i niech oni się pobawią w znajdywanie zasięgu. Akurat znajomi jechali do miasta, to zabrałam się z nimi.
Muzyczka grała w radiu świąteczne piosenki, gdy nagle zatrzymała nas policja. Niby rutynowa kontrola ale zobaczyli, że nie mam zapiętych pasów. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że zawsze zapinam pasy ale akurat tego dnia nie miałam. Baa nikt nie miał zapiętych pasów, ale policjant przyuważył tylko mnie. Spisywał mnie a ja go błagałam, żeby darował mi ten mandat. Poszedł do swojego kolegi, pogadał z nim chwilę, sprawdził koła, bagażnik. podwozie, czy jest trójkąt i gaśnica i ... darował! Skończyło się na upomnieniu, kazaniu i wstydzie.
Jeszcze policjant do mnie na koniec, żebym się uśmiechnęła bo Kraina Czarów jest gdzie indziej...
Ale to nie koniec. Gdy wysiadałam z tego nieszczęsnego auta to musiałam odpiąć te również nieszczęsne pasy. A zrobiłam to tak niefortunnie, że złamał mi się paznokieć. Na pół. Momentalnie krew zalała płytkę paznokcia. Bolało przez kilka dni. Teraz tylko zmieniam plasterek i czekam aż odrośnie płytka.
A co z telefonem? Jak stałam przed Plusem to już działał normalnie. Ale skoro już przyjechałam to chciałam aby go sprawdzili. Oni zaś, że nic nie mogą zrobić bo telefon działa normalnie. Przyjechałam do domu - telefon znowu nie działa. Do licha...
O rany, ależ pechowo ostatnio. Mam nadzieję, że końcówka roku będzie już nieco milsza!
OdpowiedzUsuńJak nie urok, to przemarsz wojsk...
OdpowiedzUsuńmi wyjątkowo 13 nic pechowego nie spotkało, aż dziwne... :P
OdpowiedzUsuńA u mnie o dziwo wiosna od 1 grudnia
OdpowiedzUsuńTo się porobiło. :D Może na tym Twoim dzikim zachodzie jest tak dziko, że nawet telefon przestał działać, a w wielkim mieście się naprawił? :P
OdpowiedzUsuńO Ja Ciebie krece, ale pech..
OdpowiedzUsuńMusisz widocznie odprawić jakieś czary, żeby pech Cię opuścił :*
OdpowiedzUsuńNie roztrzaskałaś tego telefonu na części pierwsze? Bo ja bym tak zrobiła :)
OdpowiedzUsuńOjej, strasznie mi przykro :( Dużo złych rzeczy Cię spotkało, w takim krótkim czasie.. Ale pomyśl, ze po złym przychodzi dobre!:) Teraz czeka Cię tyle samo miłych wydarzeń, co złych :) W moim przypadku się sprawdza, boję się raczej, gdy jest dobrze, bo wiem, że wtedy los się odmieni ;P
OdpowiedzUsuńCzasami bywa tak, że coś idzie nie po naszej myśli.
OdpowiedzUsuńTo powiem Ci, że naprawdę miałaś pecha. :/ mam nadzieję, że na 13 piątku się skończyło. Mi też nadpękł paznokieć w połowie i narazie nie boli ale o wszystko się zahacza :/ W końcu będę musiała go oderwać i bez bólu się nie obejdzie, ale czekam jak chociaż trochę podrośnie...
OdpowiedzUsuńO matko, aleś Ty pechowiec ostatnio... mam nadzieję że już się uspokoiło..
OdpowiedzUsuńto strasznie dziwne co Cie spotyka może to chwilowe fatum
OdpowiedzUsuńJak nie urok to sraczka :P
OdpowiedzUsuńHm, to gdzie w końcu ta Kraina Czarów, Alicjo? :D
*aź mnie ciary przeszły jak czytałam o paznokciu, to jest mega ból :< pomijam fakt, że dla mnie złamany paznokieć to tragedia, bo zapuszczam :D
Bo nie wina telefonu ale karty:) tez tak mialam powinni ci nowa wyrobic:).
OdpowiedzUsuńA nie mówiłam, że oszukać przeznaczenie? ;D
OdpowiedzUsuńOby do nowego roku przestał Cie ten pech prześladować :P
OdpowiedzUsuńA z tym policjantem, to i tak szczęście w nieszczęściu ;]
A co do złamanego paznokcia, to na samą myśl ciarki po mnie przechodzą :P
o rany, to faktycznie spora dawka pecha! biedna ;*
OdpowiedzUsuńna pocieszenie powiem tylko, że każdy pech ma swój limit! nosek do góry :) :**
To rzeczywiście pechowo :/ Dobrze, że chociaż ta policja mandatu nie wystawiła.
OdpowiedzUsuńTyle pecha to się aż nie godzin na jedną osobę! Ale chociaż policjant wykazał się sercem ;)
OdpowiedzUsuńO rany. To się porobiło. Zapraszam.
OdpowiedzUsuńJedyne pocieszenie dla Ciebie: grudzień już niedługo się kończy, a przez Święta ta końcówka minie w mrugnięciu oka ;))
OdpowiedzUsuńMoze ten swieteczny czas sprawi ze juz bedzie ok, czego ja z calego serca Ci zycze :*
OdpowiedzUsuń