Chce mi się płakać. Ale wiem, że nie mogę. Muszę być twarda. Tak naprawdę nie mam powody aby się mazać jak mała dziewczynka, której lizak upadł na podłogę. Nic złego się nie dzieje ale każdy zgrzyt, każde złe słowo, każdy niekorzystny dla mnie fakt powoduje falę nieopisanego smutku. Nie jest źle ale dobrze wygląda zupełnie inaczej.
W pracy szefowa czepia się dosłownie wszystkiego. Ma swoją wizję i wytrwale dąży do niej, nie zważając na swoich pracowników. Nikt jej nie lubi ale wszyscy uśmiechają się do niej bo tak trzeba. Sama tak robię. Ale szefowa nie jest idealna. Parę razy już miałam ochotę jej odpyskować ale wiem, że nie mogę. Pracuję tam dopiero miesiąc a już zęby zaciskam z nerwów. Nie chcę pracować w takiej lipnej atmosferze.
Z Lubym też niby wszystko w porządku. Dzisiaj wybraliśmy nawet piosenkę na pierwszy taniec, choć do ślubu bardzo daleko. No właśnie - daleko! Niby mamy do siebie tylko godzinkę drogi a ciągle coś stoi na przeszkodzie, żeby się spotkać. Jak sobie pomyślę, że może do mnie przyjechać dopiero za 4 tygodnie to znów łzy mi spływają po policzku ...
No i nie mogę schudnąć. Robię brzuszki, przysiady, pajacyki i inne ćwiczenia a waga ani drgnie. Słodyczy też unikam ale przez stres w pracy ostatnio trochę popuściłam w rygorze. Rano przeżywam ten sam horror - nie mogę ubrać większości ciuchów bo nie chce żeby mi się coś wylewało. Po prostu dramat. Chyba przestanę w ogóle jeść....Zmotywuje mnie ktoś do odchudzania?
Znacie jakieś zaklęcia, żeby wszystko dobrze się ułożyło?
W pracy szefowa czepia się dosłownie wszystkiego. Ma swoją wizję i wytrwale dąży do niej, nie zważając na swoich pracowników. Nikt jej nie lubi ale wszyscy uśmiechają się do niej bo tak trzeba. Sama tak robię. Ale szefowa nie jest idealna. Parę razy już miałam ochotę jej odpyskować ale wiem, że nie mogę. Pracuję tam dopiero miesiąc a już zęby zaciskam z nerwów. Nie chcę pracować w takiej lipnej atmosferze.
Z Lubym też niby wszystko w porządku. Dzisiaj wybraliśmy nawet piosenkę na pierwszy taniec, choć do ślubu bardzo daleko. No właśnie - daleko! Niby mamy do siebie tylko godzinkę drogi a ciągle coś stoi na przeszkodzie, żeby się spotkać. Jak sobie pomyślę, że może do mnie przyjechać dopiero za 4 tygodnie to znów łzy mi spływają po policzku ...
No i nie mogę schudnąć. Robię brzuszki, przysiady, pajacyki i inne ćwiczenia a waga ani drgnie. Słodyczy też unikam ale przez stres w pracy ostatnio trochę popuściłam w rygorze. Rano przeżywam ten sam horror - nie mogę ubrać większości ciuchów bo nie chce żeby mi się coś wylewało. Po prostu dramat. Chyba przestanę w ogóle jeść....Zmotywuje mnie ktoś do odchudzania?
Znacie jakieś zaklęcia, żeby wszystko dobrze się ułożyło?
Godzina drogi i widzicie sie za 4 tyg?!?!?!?!?!
OdpowiedzUsuńWilk ma do mnie 10 h i jakos dajemy rade co dwa tygodnie, gora co trzy ale jest i na 3 dni albo i dluzej...
I zaklecia nie znam a z chudnieciem to noze woda sie zatrzymala? I nie patrz na wage a na centymetry
Może ta woda bo ćwiczyłam ostro przez miesiąc i żadnego efektu, a powinnam choć trochę coś ruszyć...
UsuńZależy od miesiąca, czasami widujemy się co 2 tygodnie.
To kiepsko... Nie wyobrazam sobie tak. Widywac sie tak rzadko? Majac godzine? Nie oszukujmy sie... Mogly przyjechac albo Ty. Jeszcze gdy myslicie o slubie...
UsuńDo ślubu to jeszcze daleko :)
UsuńJak jeszcze nie pracowałam to widywaliśmy się regularnie co 2 tygodnie, teraz ja nie mam wolnego więc nie mogę jechać a On ma tak plan ułożony, że jak na złość to w poniedziałek coś mu wypada :/
I pewnie widzicie sie na kilka godzin?... Beznadziejnie. Ale moze tzki okres.... Jestescie tez krotko ze soba wiec to taki dluuugi etap zakochania i spotykania bedzie :)
UsuńJak się widzimy to przynajmniej na 3 dni :) Ja rozplanowałam sobie tak wolne w pracy, żeby pojechać do niego chociaż na 5 dni. Trzeba kombinować w związkach na odległość :)
UsuńDokladnie :) ale godzina drogi to malo, dla mnie to zadna odleglosc :) ja tez kombinuje :)
UsuńAle autobusem lub pociągiem dostać się do mojego Końca Świata to jest problem :/ A samochodów nie mamy chwilowo...
UsuńTo troche kiepsko.
UsuńAle nie narzekamy :) Kiedyś i tak to się zmieni, teraz musimy zacisnąć zęby i kombinować...
UsuńJa czekam głównie do wakacji, gdzie razem będziemy mogli pracować ;) Choć w tym roku to będą 2 miesiące a nie 3 :)
UsuńNie ważne ile, ważne, że razem :)
UsuńNo tak, wtedy pomieszkamy razem :) Tylko będzie krócej niż w tamtym roku i szkoda. Tu akurat czas się ujawnia :P
UsuńDobre i 2 miesiące :) ja sobie nie mogę pozwolić na ten luksus :P
UsuńMy staramy się jak najwięcej pomieszkiwać ze sobą :) Teraz 10 dni w ferie z nim mieszkałam :) Co prawda nie na osobności bo przy jego rodzicach ale i tak było cudownie :) W wakacje możemy mieszkać sami, tak po prostu sami :D Ahh tęsknie za tym :D
UsuńJak mój miał ferie to też przyjechał do mnie na tydzień ^^ wstawał ze mną o 6, odprowadzał mnie do pracy, potem wracał spać, pograł na kompie, a potem przychodził po mnie ;)
UsuńTeż fajnie :) My mieliśmy ten luksus,że nie było pracy i całe 24/7 mieliśmy siebie bez przerwy. No chyba,że on wyszedł zrobić rano zakupy by przynieść śniadanie do łóżka :D oj przydałby mi się.
UsuńTak mieliśmy w sierpniu i we wrześniu ;) potem zaczął się rok akademicki, potem dostałam pracę i jakoś tak źle wyszło :P
UsuńMmm śniadanie do łóżka :) romantycznie :)
Czy ja wiem czy to takie romantyczne ? :) Dla mnie to już norma, razem śniadania, on przynosi często i robi, ja robię obiady i wspólnie kolacje :)
UsuńI nie ma co mówić,że źle wyszło bo masz pracę ;)
A napiszesz co dobrego robi? Zwykłe kanapki czy bardziej się stara? ;)
UsuńJajecznicę albo kanapeczki :) nie mogę wymagać od niego więcej bo ma dwie lewe ręce do kucharzenia :) ale mi to nie przeszkadza, ja kocham gotować itp :) Za to kawę potrafi mi wymyślną zrobić ;) I wydaje mi się,że to są po prostu starania i nie oceniałabym ich po śniadaniach ;)
UsuńUwielbiam też niespodzianki z rana, potrafi przy zakupach kupić mi kinder niespodziankę albo coś dobrego ;) W ogóle jest cały och i ach :D ale może nie będę się Ci rozpisywać bo to w końcu Twój blog ;)
Maleńka, co to za doły? Nie ważne, jak wyglądasz, ważne, jaka jesteś. Nie ważne, czy Twoja szefowa jest super czy okropna, ważne, że masz pracę, swoje pieniądze i jakąś (choć może niewielką) niezależność finansową. Nie ważne, jak daleko macie do siebie, ważne, że się kochacie, ważne, że planujecie wspólną przyszłość, ważne, że jesteście razem! :)
OdpowiedzUsuńUszy do góry, cyc do przodu i pokaż wszystkim, że jesteś cudowna! :) :*
Dziękuję :* tego mi było trzeba :)
UsuńAle cóż, chce być choć trochę lepsza i mieć Lubego przy sobie :)
Gdyby dało się polubić Twój komentarz tak jak na FB albo YouTube, to bym na pewno to zrobiła! :)
Usuńee, jeśli to o mój komentarz chodziło, to dzięki ;) a jeśli nie, to i tak dzięki :P
Usuńsama mam "parę" kilo nadwagi, okropną szefową i faceta ciągle poza domem. Jakoś muszę się trzymać, Wy też się trzymajcie :) :*
Narkotyczna - wyczuwam solidarność jajników :)
UsuńFajnie mieć kogoś podobnego do siebie, nawet jeśli ten ktoś jest tylko w blogosferze. :) Ale przecież zawsze zostają nam maile czy wiadomości na fb :P
UsuńPisząc tego posta właśnie miałam nadzieję, że ktoś miał podobną historię i coś mi doradzi :)
Usuńjestem otwarta na wszelkie propozycje :)
Ok, to jeśli będziesz chciała, to się odezwiesz: dzastinka_p1@wp.pl
UsuńSprawdź jutro pocztę bo na pewno coś napiszę jutro :)
UsuńJak to możliwe, że przez miesiąc nie macie jak się spotkać, mieszkając tak blisko?!
OdpowiedzUsuńNajlepszym zaklęciem jest czas. Zobaczysz, wszystko się ułoży. ;)
Ale ja chce już! Natychmiast!
UsuńNie no, widzieliśmy się w zeszłym tygodniu. Teraz pojechał do rodziców i miał przyjechać za tydzień ale musi coś załatwić w domu :(
Naprawdę szkoda, bo to w końcu tak blisko... Ale zobaczysz, ten czas zleci, zanim się obejrzysz. :)
UsuńJa jednak liczę, że przyjedzie za 2 tygodnie :) przynajmniej go namawiam :)
UsuńMam nadzieję, że się uda. ;) Uszy do góry! :P
UsuńZ każdym tygodniem zmienia się moje nastawienie co do tych terminów więc nie jest źle :)
UsuńJa to bym po prostu chciała, żeby już lato było...
UsuńMi wystarczy wiosna ;)
UsuńZnasz jakąś fajną piosenkę o wiośnie? ;)
UsuńZagięłaś mnie :) muszę pomyśleć!
UsuńNic Ci nie przychodzi do głowy? :P
UsuńPrzychodzi mi piosenka tylko ze sztuki o Królewnie Śnieżce :D
UsuńJa znam kilka, ale najbardziej lubię Koty Pablopavo i Life looks better in spring ;)
UsuńEjj nie znam :)
UsuńTo poznaj. :P
UsuńJa znam Wiosnę Skaldów :)
UsuńByła chyba w jakiejś reklamie :)
UsuńCo do szefowej, to znam takowe przypadki i nic nie zostaje, jak tylko nauczyć się tworzyć swoją "bańkę" wokół tego...Odizolowywać się psychicznie, choć jest to diabelnie trudne. Natomiast spotkania z Lubym...sądzę, że ich częstotliwość wynika pewnie z jakiś obowiązków, a jeśli się mylę, to powiedz z czego? Temat odchudzania jest dla mnie tajemnicą, bo ja się motywuję przez jakiś tydzień, a potem już mi się nie chce :P
OdpowiedzUsuńO szefowej się już nie wypowiadam bo szkoda nerwów.
UsuńObowiązki na uczelni. Jak na złość ma tak ułożony plan, że jakieś zaliczenia ma w poniedziałki :/
To podpowiedz coś z tą motywacją bo może coś podkradnę :P
Jedyną motywacją dla mnie jest to, że ja się źle czuję w swoim ciele, kiedy mam go za dużo. I sobie tłumaczę, że po co mam się tak źle czuć, skoro mogę poświęcić choćby 20 minut dziennie, aby to zmienić. A rezultaty przyjdą i będą mnie cieszyły. Takie tam sraty taty, ale to najbardziej u mnie działa :P
UsuńJa pomyślałam bardziej nad tym, aby jakiegoś chudego lachonia powiesić sobie na lodówce i ustawić na pulpicie tapetę :)
UsuńTo też, ale to bardziej po czasie frustruje, aniżeli motywuje. Dlatego "odlubiłam" Chodakowską na fejsie xD
UsuńJeszcze ją lubię :) Ale planuję polubić się też z Mel B. :)
UsuńMel B jest wspaniała. Jak z nią ćwiczę, to się śmieję, tyle pozytywnej energii "wydziela" :)
UsuńA z Chodakowską ćwiczyłaś? :)
UsuńKurczee może faktycznie ta Mel? :)
Ćwiczyłam i nadal to robię :) Mam 3 jej płyty z gazet, oryginały normalnie. Ale np. killer jest dla mnie zdecydowanie za ciężki po dziś dzień, natomiast Mel co by nie robiła, to ja daję radę.
UsuńCzyli Mel jest lżejsza? :)
UsuńW wykonaniu tak, ale efekty też są ok - nie wiem o co tu biega szczerze mówiąc :D
UsuńHaha :) postanowiłam, że raz będę robić Ewkę, raz Mel i zobaczę która bardziej mnie przekona. Innego wyjścia nie widzę :)
UsuńNo najlepiej na zmianę, bo po Ewie trzeba odpoczywać :P
UsuńJa raz ćwiczyłam w Ewą i jakoś mnie nie przekonała :s
UsuńTo Ty musisz mieć dobrą formę...xD
UsuńAle źle wykonywałam ćwiczenia ;P
UsuńA to chyba że! :D
UsuńJa od dwóch lat pięciu kg nie mogę zgubić, ale wiem, że to przez niechęć do ćwiczeń, niestety. Zaklęcie specjalnie dla Ciebie: dzisiaj wszystko mi się uda, dzisiaj się wydarzą cuda, duże małe przedsięwzięcie dzisiaj się zakończy szczęściem ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję Gaja :) Tego zaklęcia potrzebowałam :)
UsuńAlicja, no :*** Są takie dni, kiedy wręcz trzeba sobie pobeczeć, ale ja tu widzę plusy: masz pracę, u boku Luby, o problemach ze zdrowiem już nie piszesz, więc chyba wszystko gra. A zgrzyty? To życie i nie zawsze jest kolorowo. Głowa do góry!
OdpowiedzUsuńA ja znowu rycze na raty zamiast się wypłakać ^^
UsuńWiem, że nic złego się nie dzieje ale sytuacja trochę mnie przerasta, wiesz?
Może potrzebujesz z kimś otwarcie porozmawiać? Tak w realu przy kawce albo winie...
UsuńMoże masz rację. Bo na razie prowadzę o tym tylko wirtualne rozmowy...
UsuńNo widzisz, pomyśl o tym :)
UsuńMuszę się ustawić w tygodniu na kawkę, jak się zrobi ładniejsza pogoda :)
UsuńTo jest najlepszy sposób na takie bolączki - mnie wino wypite z koleżanką pomogło jak ręką odjął :D
UsuńMoja koleżanka, którą mam pod ręką, preferuje tylko piwo, może być? ;)
UsuńNa frasunek dobry trunek, nie jest określone jaki ^^
Usuńhaha :) dobre dobre :)
Usuń4,5 z logiki zobowiązuje :-)
UsuńTo ja się nie przyznaje, że miałam 5 :P
UsuńEnoooo... zawstydziłaś mnie :P
UsuńOjj noo :D Logika była prosta akurat :D
UsuńDla mnie nie do przejścia, brałam korki :P
Usuńpraca w kiepskiej atmosferze to cholerstwo, bo odbiera nam całą przyjemność z tego co robimy. dlatego też z jednej strony ucieszyłam się z końca mojej umowy, bo atmosfera robiła się nie do zniesienia. ale kochana nie przejmuj się tym! przecież walczyłaś i czekałaś na ten staż, teraz trzeba walczyć :) :*
OdpowiedzUsuńrzeczywiście widzicie sie rzadko, ale na pewno ten czas jest dobrze wykorzystany :*
a co do chudnięcia - faktycznie dobrze jest odłożyć słodycze i ćwiczyć sobie najlepiej jakieś programy: chwalą Chodakowską (ja w sumie też polecam), i jeszcze MelB - robiłam jej program na nogi :D
I to jeszcze staż w wymarzonym zawodzie ale szefowa zabija całą radość pracy. Ale nie poddam się, będę robiła swoje i nie będzie miała się do czego przyczepić :)
UsuńGdyby to od nas zależało to byśmy widywali się co tydzień ale cóż...
No właśnie nie wiem od której zacząć :) jedni mówią o tej, drudzy chwalą tamtą :)
Ja w moich dwóch pracach jakie do tej pory miałam, miałam cudowne szefowe/kierowniczki :) Niezwykle ciepłe osoby, z dużym kredytem zaufania i masą wiary w moje możliwości. Pewnie kiedy spotkam się z taką jak Twoja to się zderzę z rzeczywistością :P
UsuńAle najlepsze jest, że reszta pracowników jest cudowna i również nie lubią szefowej :) Kurcze szkoda, że mi się nie trafiła jakaś fajna kierowniczka na samym początku drogi zawodowej bo może bym nie szła do pracy "bo muszę" ...
Usuńno to fakt... ale kochana pomyśl sobie, że jak to przetrwasz to potem już będzie tylko lepiej, a Ty bedziesz zahartowana, że hej! ;)
Usuńmoje pięciokilogramowe szczęście ma na imię Lena i za chwilę skończy dwa miesiące ;)
No to hartuję się :)
UsuńI niech nam Lenka zdrowo rośnie ;)
rośnie jak na drożdżach, ilekroć ją widzę to jestem pełna podziwu :)
UsuńNiestety nie zawsze idzie wszystko po naszej myśli. Musisz być cierpliwa albo weź sprawy w swoje ręce i wykombinuj coś żebyście się zobaczyli szybciej. Z ubraniami mam tak samo, połowa leży w szafie i ani drgnie żeby znalazły się poza nią. Pozdrawiam ;P
OdpowiedzUsuńKombinujemy jak koń pod górkę xD
UsuńTeż masz codziennie problem "nie wiem w co mam się ubrać" ? :)
Myślę, że nie warto się przejmować szefową, tylko robić swoje, bo każdy ma lepsze albo gorsze dni.
OdpowiedzUsuńMoja szefowa ma same gorsze dni :)
UsuńEj, zluzuj majty ;P
OdpowiedzUsuńGumka od majtek jest spoko, chyba mam kucyk za mocno związany :P
UsuńHahaha ;D
UsuńJuż popuściłam, jeszcze jakieś rady? :P
UsuńJuż nie mam ;D
UsuńA szkoda :) Twoje rady są zawsze takie życiowe :)
UsuńTjaaa ;D
UsuńA nieee, to moje były życiowe :D Sorry :D
UsuńPfff ;P
UsuńA chociaż jeden normalny wyraz napiszesz? :P
UsuńMogę i całe zdanie nawet napisać, ale ostatnio mam jakiś taki mózg wyeksploatowany... za dużo wolnego (nie żebym narzekała!).
UsuńŁoo ile liter :D jestem pod wrażeniem :D
UsuńTyle liter... i słów całych nawet! ;D
UsuńTe słowa utworzyły nawet jedno zdanie :)
UsuńNo ;D Złożone takie ;P
UsuńCzasem tak właśnie jest. A z reguły jest tak, że jak się już wali to wszystko na raz. Wymarzona praca okazuje się prawdziwym obozem. Miłość zostaje wystawiona na próbę. A na dodatek niedawno kupione dżinsy "skurczyły się w praniu" :P
OdpowiedzUsuńCzy jest na to jakiś sposób? Podam Ci mój ulubiony: http://www.youtube.com/watch?v=wT_ObQMSs3U
Jest taki samotny dom? Ja potrzebuję zastrzyku energii i motywacji a Ty dajesz mi tabletkę przeciwbólową :P
UsuńNie jest tak źle jak piszesz :) Pracownicy są spoko, tylko szefowa zła. W związku bardzo dobrze, tylko odległość dobija i akurat nie trafiłaś - spodnie są spoko, chodzi mi o bluzki :P
W takim razie mogłam nie wysyłać Ci całej piosenki bo chodziło mi o jeden tekst: "A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój" ;)
UsuńW takim razie przepraszam za złą interpretację tekstu :) Widzę, że wszystko jest u Ciebie w porządku, tylko pisząc notkę miałaś ochotę ponarzekać :) Rozumiem to :P
No bo źle nie jest. Ale nie jest tak jakbym chciała, Nie wali się ściana, ale sypie się trochę a ja chce żeby była ładna i gładka, o to mi chodzi :)
UsuńNo ja w tamtym komentarzu bardziej ogólnie pisałam, chciałam by to miało wydźwięk humorystyczny, byś odnalazła w tym tekście trochę parodię, uśmiechnęła się, a może nawet zaczęła się śmiać z sytuacji w pracy i dostrzegać plusy rozłąki z facetem. Są telefony, jest skype ;) A może raz Ty pójdziesz na wagary, raz on i spotkacie się jeszcze w międzyczasie tych 4 tygodni :)
UsuńJak czytam Twoje komentarze to zawsze się uśmiecham :*
UsuńJak przeżyję następny tydzień w pracy to będzie dobrze ;)
A z Lubym mam kontakt, dzwoni prawie codziennie, regularnie smsy, czasem fejss - jak się nie ma się lubi to się lubi co się ma :) Ja go namawiam, żeby przyjechał za 2 tygodnie, jak nie może za tydzień. Ja będę do niego jeździć dopiero od maja :)
Czyli macie plany daleko sięgające :P A to co będzie w maju? :D Kupujesz jakiś środek lokomocji? :D
UsuńMajówka, potem juwenalia, w czerwcu jego urodziny - no muszę tam być :D a środek lokomocji kupuję już od roku ale coś kupić nie mogę :(
UsuńNo tak, niedługo juwenalia :D mam nadzieję w takim razie, że plany wypalą i nic wam nie wyskoczy ;)
UsuńOj tak :) na razie chce skołować bilety za free bo ja już nie mam zniżki :(
UsuńAle to u Was Juwenalia nie są ogólnodostępne, że każdy może przyjść na koncert? U nas jest wszystko na świeżym powietrzu, nie ma żadnych bramek, więc spokojnie każdy może przyjść :) Nawet gimnazjaliści :D Gorzej z dyskotekami ;)
UsuńKażdy może wejść ale trzeba bilety kupić, studenci za 5zł, pozostali 15zł :/ Rok temu organizowałam z koleżanką absolutorium więc bilety miałam za darmo :)
UsuńAj, 15 zł to jeszcze nie majątek :P
UsuńAle po co płacić skoro można skołować za darmo? :P
UsuńNo ale w razie jakby się nie udało, to jeszcze nie jest taki majątek :P
UsuńZależy na jaki koncert :P Ale zobaczymy, bo jeszcze nie ma oficjalnej listy artystów :)
UsuńTo jeszcze za każdy koncert płaci się osobno? Kurcze, to już chyba jednak wolę moją Częstochowę. Fakt, faktem, co roku szału nie ma jeśli chodzi o zespoły, ale wstęp jest za free na wszystko.
UsuńNie no, są 2 dni koncertów, każdy za 15 zł. A każdego dnia są 3-4 koncerty ( w tym 2 gwiazdy, a na początku jakieś lokalne kapele) :P
UsuńZrozumiałam, że płacisz za każdy koncert, a nie za dzień :P To chociaż tyle :P
UsuńPowtarzaj jak mantrę "będzie dobrze". Podobno kłamstwo powtórzone setki razy w końcu staje się prawdą :D I wierzę, że tak będzie, cierpliwości :*
OdpowiedzUsuńA dlaczego dopiero za 4 tygodnie się zobaczycie, nie można jakoś tej godzinki pokonać?
Chyba zacznę :) Dziękuję :*
UsuńProblem jest z dojazdem bo z mojego Końca Świata trudno dojechać w weekendy, jak się nie ma auta. I Luby ma tak plan ułożony, że zawsze ma jakieś zaliczenie w poniedziałek :/
Ja jeszcze dodaję, że tylko spokój może mnie uratować :D
UsuńTeraz rozumiem. Dobrze, że chociaż są telefony :)
Dzwoni prawie codziennie, smsy piszemy nałogowo, często też na fejsie więc kontakt jest :)
UsuńI mnie też :)
No proszę, to lepiej niż u nas, bo dzwonimy do siebie tylko sporadycznie :P
UsuńMy to potrafimy po 5h dziennie rozmawiać ;)
UsuńNo to trzeba razem zamieszkać :D Będzie prościej.
OdpowiedzUsuńJak spojrzysz na to wszystko z perspektywy to zobaczysz, że to bzdury. Nie ma co się przejmować, bo życie Ci ucieknie na myśleniu o takich sprawach ;)
Może za 2 lata dopiero :)
UsuńJa wiem, że to są bzdury ale wyjątkowo mnie irytują :)
ech Twoja szefowa to typowa urzedniczka az strach byc jej petentem... wiem ze ciezko moze byc ale musisz dac rade mysle ze dobrym pomyslem byloby np taka tarcza na niej jej zdjecie (wiem fuj :P) i rzucanie do niego lotkami albo cos inne pozwalajacego ta zla energie wyzwolic z ciala ;)
OdpowiedzUsuńa jesli chodzi o diete to powiem Ci ze odstawienie slodyczy to nie wszystko! powinnas patrzec na to co jesz bo czesto chocby w jogurtach jest syrop glukozowo-fruktozowy ktory powoduje tycie... takze powinnas tez przejrzec co tam masz w lodowce oraz moze tez biegac to tez dobry pomysl...
a z Lubym nie macie fajnej sytuacji bo widzenie sie nawet co 2 czy 4 tygodnie nie jest fajne ale z drugiej strony cieszycie sie tymi wspolnymi chwilami ;)
Ostatnio jakaś petentka się na nią wydarła :) aż miło było posłuchać :D
UsuńZacznę biegać ale jak pogoda się poprawi, Bo w deszczu nie zamierzam biegać. Muszę dbać przede wszystkim o swoje zdrowie, potem o formę :)
No cóż, trzeba wykorzystać każdą chwilą razem :)
nie no jasne jaka jest przyjemnosc wbieganiu w deszczu to sie rozumie ;)
Usuńach to faktycznie musialo byc przyjemne jak dostala bure od petentki :D
no chyba, że ktoś lubi moknąć :P
Usuńale szefowa nie dawała za wygraną i też krzyczała na petentkę :)
no coz taki juz typ...
UsuńPracownicy mówią, że ta wredność kiedyś do niej wróci...
UsuńJeśli ci to jakoś poprawi humor to powiem ci, że ja też jakoś tak nigdy nie miałam lekko w życiu. W tamtym roku skopałam maturę a i w tym może być kiepsko, ze zdrowiem u mnie też nie najlepiej i może nie muszę się odchudzać, ale uwierz mi, wyglądam jak totalna pokraka i bardzo nie lubię patrzeć na siebie w lustrze ... jest tego sporo, długo by wymieniać. :) Ale nie piszę tego, żeby się nad sobą użalać. O nie! Po prostu czasami każdy ma gorszy czas, tak już jest. I wydaje mi się, że warto jest czasem spojrzeć na życie trochę inaczej ... no nie wiem jak to ... Kurczę jakoś tak z innej perspektywy, z boku. Nie wiem czy rozumiesz?
OdpowiedzUsuńŻyczę wytrwałości i pozdrawiam!
Chyba brakuje mi oderwania się od tego wszystkiego...
UsuńDoskonale Cię rozumiem, mam nadzieję, że moje złe dni w końcu się skończą :*
Brzuszki i pajacyki są o kant dupy rozbić, jeśli chcesz schudnąć a nie chcesz chodzić na siłownię, znajdź na necie jakiś program treningowy. Nie ma bata że nie zadziała. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńMówisz? Kurcze to od jutra na serio biorę się za profesjonalny trening :)
UsuńPostaraj się jeść zdrowo i znaleźć jak tu dziewczyna wcześniej napisała program treningowy ( w int. tego pełno) a jak nie masz zapału lepiej się zapisać na jakiś aerobik. Nic tak nie motywuje jak wydane pieniądze na karnet- wtedy człowiek nie dopuszcza , bo przecież szkoda wydanych pieniędzy :p
OdpowiedzUsuńNo przymierzam się własnie. Kilka tygodniu temu próbowałam z Chodakowską ale jakoś nie podpasował mi jej trening. Chyba spróbuję teraz z Mel B :)
UsuńA do klubu nie mam jak się zapisać...bo w okolicy nic nie ma :/
Rozumiem to Mel B. jest super :) jeszcze tu są fajne ćwiczenia http://www.youtube.com/user/BikiniModelFitness
Usuńsorry - nie odpuszcza a nie dopuszcza :p
OdpowiedzUsuńCzasem tak jest, że w sumie nie dzieje się nic wielkiego, a jesteśmy najbardziej udręczone tymi małymi problemami, jakby nie wiadomo co nam było. Ułoży się, wiesz? Na pewno się ułoży ;) Chociaż jak wiele osób powyżej, też jestem w szoku, że macie do siebie godzinę drogi i widujecie się tak rzadko. Z drugiej strony musisz mieć do niego duże zaufanie, że wytrzymujesz jakoś tą rozłąkę ;)
OdpowiedzUsuńDobrze to ujełaś - małe problemy ale potrafią człowieka dobić ;]
UsuńNie mam podstaw, aby mu nie ufać :) Skoro on sam mówi mi, co będzie robił za 5 minut i co rano jadł na śniadanie to nie mam czego się bać. A niektóre rzeczy mogę łatwo sprawdzić :)
Ja znam zaklęcie - myśleć pozytywnie. Dobre myśli przyciągają dobro :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam tylko, że złe myśli przyciągają złe myśli - może w tym szaleństwie jest właśnie metoda?
UsuńJa zawsze zabieram się za ćwiczenia od jutra;p Ale tak zmieniając temat, jak patrze na Twoje komentarze to jestem pełna podziwu,że dajesz rade odpowiadać na wszystkie :)
OdpowiedzUsuńLubię rozmawiać z ludźmi :) To nic trudnego :)
UsuńOjj ja też wszystko od jutra ^^
Czytasz chyba w moich myślach, mogłabym napisać dokładnie to samo, poza stażem, bo tutaj nie jest tak źle.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że ostatnio przeżywamy podobne stany :)
UsuńZdecydowanie.
UsuńAle najpierw Ty się z kimś związałaś, potem ja, Ty dostałaś staż, ja też...
UsuńCiekawe co będzie dalej. ;)
UsuńJak zajdziesz w ciąże to zacznę się martwić ;D
UsuńWiesz co bym najpierw ponaprawiała? Was. Wszystko inne jakoś się ułoży. Ale Wy "sami" się nie ułożycie. Potrzeba wysiłku. Potrzebujesz Go..
OdpowiedzUsuńAle my nie mamy kryzysu, tylko odległość nas dobija...
Usuńzła atmosfera w pracy bardzo dołuje i demotywuje wiem coś o tym, trzeba naprawde byc bardzo silną
OdpowiedzUsuńTylko jak to przetrwać?
UsuńOtwórz okno i wyrzuć z siebie wszystko, co Cię boli, potem je zamknij i zacznij z "czystą kartką" ;)
OdpowiedzUsuńA mogę ją spalić? :)
UsuńMożesz, wszystkie chwyty dozwolone ;)
UsuńTak to zrobię :D oh yeah!!
UsuńMoże spróbuj ćwiczyć z Mel B, ona jest taka radosna, że od razu miło się ćwiczy :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie się zastanawiam między nią a Ewką :)
UsuńDobra: jeśli nie możesz schudnąć, zmień taktykę. Mówi się, że jeśli ćwiczenia i dieta nie pomagają, trzeba wprowadzić więcej rygoru (mniej kalorii i więcej ćwiczeń). A jeśli to nie pomaga, trzeba całkowicie zmienić plan. Zobacz co np. wymyślił sobie Azjatycki Cukier: http://www.youtube.com/watch?v=1_xrSACIdJg
UsuńPierwszy taniec... Planujemy z Y. wesele na sierpień 2015. Piosenka jest wstępna. Ale nie jakaś szczególna. Y. za tańcem i muzyką nie przepada, więc wybieramy po prostu coś łatwego, wolnego, krótkiego, z przesłaniem i "na trzy", bo walc angielski jest najłatwiejszy. Mnie się marzyło co innego, ale cóż, nic nie poradzę, że Y. ma poczucie rytmu takie, jakby mu słoń na ucho nadepnął. :) Piosenka to jedno, taniec to drugie. :)
Co takiego wyprawia ta szefowa? I gdzie pracujesz?
To chyba nie na mój metabolizm :)
UsuńMy wybraliśmy wolną piosenkę, żeby się nie deptać :)
Szkoda, że z Lubym dopiero za tyle się zobaczycie, a schudnąć też mi jakoś ciężko ...
OdpowiedzUsuńZ bloga http://moj-przekaz.blogspot.com/ przenoszę się na http://kilka-moich-chwil.blogspot.com/
Przepraszam za utrudnienia, ale sprawy techniczne. ;/
Żadnego problemu nie ma :)
UsuńW sytuacji z szefową pomyśl, że musi mieć naprawdę przykre życie i zdanie o sobie, że znęca się nad pracownikami. To zawsze pomaga :D
OdpowiedzUsuńZ Lubym, rozumiem, współczuję, ale głowa do góry, będziecie mieć jeszcze mnóstwo wspaniałych chwil razem :)
Co do schudnięcia... Chcesz widzieć efekty? NIE WAŻ SIĘ! Jeśli ćwiczysz, pamiętaj, że mięśnie "rosną" i też później swoje ważą :) Dwie dziewczyny mogą ważyć 70 kg, jedna będzie "przy kości", a druga szczupła, jednak umięśniona. Mierz się, Kochana :)
My się pocieszamy z innymi pracownikami, że kiedyś ta wredność do niej wróci :)
UsuńMierzę się co miesiąc i różnie bywa :) ale będę się mierzyć :)
Dokładnie, karma jest bezlitosna :)
UsuńCieszę się :) Ja mam termin mierzenia się na 1 kwietnia i już się boję :D
Zawsze mierzysz się 1 dnia każdego miesiąca? :)
Usuńosobiście polecam MEL B.dużo osób te ćwiczenia poleca... sama się nad nimi zastanawiam :) i więcej uśmiechu dziś już pewnie jest nieco lepiej ?:)
OdpowiedzUsuńChyba właśnie takiego uśmiechu potrzebuje ;))
UsuńMój blog został zablokowany, jeśli nadal chciałabyś czytać, a nie masz dostępu, to proszę o maila na adres tmkwww@gmail.com, lub podania swojego e-maila, pod tym komentarzem. Przepraszam za spam, ale nie mam innego wyboru.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Kasia z "tak słodko, tak mile"
Wysłałam emaila :)
UsuńA próbowałaś może Ewę Chodakowską?Podobno jej ćwiczenia są bardzo dobre.
OdpowiedzUsuńNo i może jeszcze pobiegaj?
hej wiosna dopiero w piątek.Masz prawo na zimową depresję.
A jak kocha to odległość nie zrobi na nim wrażenia czy to,że nie macie jak się spotkać. Będzie z tobą mentalnie.Tak myślę.
Trzymaj się kochana!
Powodzenia z ćwiczeniami.Też próbuję.
Dzisiaj zaczynam ;) Zacznę biegać jak się pogoda poprawi bo pada od kilku dni. Oby już nastała ta prawdziwa wiosna :)
UsuńOj tak.Ten deszcz dniem za dniem...No na szczęście od dzisiaj podobno już jest i ma być lepiej.
Usuń4 tygodnie? nie wytrzymałabym tyle bez chociaż krótkich spotkań ....
OdpowiedzUsuńbiedna :*
No cóż, może za jakieś 2-3 lata to się zmieni ;)
Usuńmatko moja, godzina drogi i jedno spotkanie na miesiąc? :( inna sprawa, że ja do mojego jadę godzinę z jednego końca miasta na drugi...
OdpowiedzUsuńa przy odchudzaniu się nie patrzy na wagę, tylko na centymetry! ;)
Gdybym znała takie zaklęcie, sama już dawno z niego bym skorzystała i pomogła kilku dobrym duszyczkom ;)
OdpowiedzUsuńCóż to za piosenka?
A facet, ma ruszać dupę i przyjeżdżać. Co to jest godzina? Bez przesady... Dla chcącego nic trudnego.
Iiii tak na koniec....
Jak chłopu zależy, to choćby skały srały, a mury pękały, to znajdzie czas i sposób, żeby się z Tobą skontaktować..
kochana ja regularnie ćwiczę, też było to dla mnie ciężkie się zmotywować aż do momentu gdy kupiłam rowerek stacjonarny teraz od 3 miesięcy regularnie ćwiczę i czuję się lepiej i widzę już trochę mięśni grunt to jakoś się zachęcić może też spraw sobie coś do ćwiczeń coś co lubisz robić, rowerek to spory wydatek ale może na początek guma do ćwiczeń?;)
OdpowiedzUsuńJaka ze mnie egoistka :(
OdpowiedzUsuńPrzepraszam ....
Odległość to żadna przeszkoda dla prawdziwej miłości. :)
OdpowiedzUsuńPolecam Ci bardzo ćwiczenia z Mel B. :)
OdpowiedzUsuńNa prawdę widać efekty po krótkim czasie.. :)
A dużo chcesz schudnąć?
OdpowiedzUsuń