Przejdź do głównej zawartości

Cyk cyk cyk

Przyznam się szczerze - c y k a m  s i ę ! Cyk, cyk, cyk. Moje cykanie słychać chyba nawet po drugiej stronie kuli ziemskiej. Podczas majówki, z przyczyn technicznych, będę zmuszona spędzić 6 godzin sam na sam z rodziną mojego Lubego. Z bratem to najmniejszy problem bo jemu i tak jest wszystko jedno czy przyjechałam. Ale rodzice i siostra - to już wyzwanie.

Teoretycznie znamy się. Z jego Mamą często wymieniamy się pozdrowieniami, gdy rozmawia przez telefon ze swoim synem. Był raz jeden obiad z całą rodziną, podczas którego odpowiadałam grzecznie na zadane pytania. A  tak to wypowiedziałam w stosunku do jego rodziców tylko 4 wyrażenia:
-dzień dobry!
-oj tak, podróż była męcząca!
-jeśli to nie będzie problemu to ja poproszę herbatę!
-do widzenia. Dziękuję za gościnę!

Pewnie jego rodzice już mają o mnie zdanie, że jestem dzikuską z dalekiego lądu a mój zasób słownictwa jest wyjątkowo ubogi. Teraz nadaża się wyjątkowo sytuacja, gdzie mogę lepiej ich poznać, oni mogą mnie lepiej poznać i wszyscy razem możemy się lepiej poznać. Ale stresuję się bardzo. Bo wejdę do ich domu i co mam powiedzieć? "Dzień dobry! Już przyjechałam. Zaopiekujecie się Pan/Pani/Państwo moją skromną osobą"?

Cyk, cyk, cyk.

Luby już to przeżył z moją rodziną. Zostawiałam go przez tydzień na 8 godzin, gdy szłam do pracy. Teraz kolej na mnie. Kiedyś i tak muszę z nimi porozmawiać więc ten moment prędzej czy później musi nastąpić. I lepiej wcześniej bo z każdą wizytą będzie jeszcze gorzej. Ale kompletnie nie wiem o czym z nimi rozmawiać. I to przez 6 godzin. Wiem, że dla niektórych mój problem jest z gatunku "horrory nastolatki" ale nigdy nie miałam podobnego doświadczenia więc nie wiem jak się zachować.

Jakieś rady? Ratunku!

A przy okazji - kupiłam sobie piękne, kremowe balerinki. W sklepie były idealne. W domu już nie bardzo. Cisną i obcierają na pięcie. Wszelka wymiana jest niemożliwa bo sklep jest oddalony ode mnie o 80km. Pytanie za 100 punktów - jak domowymi sposobami sprawić abym mogła normalnie w nich chodzić? I przy okazji się powiększyły o jeden rozmiar? młotek? suszarka? 

Cyk, cyk, cyk.

Komentarze

  1. Zawsze musi być ten pierwszy raz XD Jakby nie było każdy będąc w związku ( pomijam przypadki wyjątkowe) musiał przez to przejść. I na pewno nie taka rodzina straszna, jak ją malują:) Będzie dobrze. Te 6 godzin to nie wieczność w piekle przecież:)
    Na pewno są miłymi ludźmi, w końcu to rodzina Lubego Twego więc...skoro on cię kocha taką jaka jesteś, to i oni cię taką polubić muszą:) Więc najlepiej po prostu być chyba sobą i nic nie ukrywać, nie udawać. A lekkie speszenie jest zawsze urocze, więc nawet jak nieśmiałość weźmie górę to nie ma się co przejmować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi Luby powiedział to jego Mama jest miła i można z nią o wszystkim porozmawiać. Pozostali także nie gryzą więc chyba nie zjedzą mnie żywcem :)
      Wiem, że pewnie za tydzień będę się śmiała z tych dylematów ale teraz to przeżywam wewnętrzny horror ;P

      Usuń
    2. No to widzisz, można racjonalizować swój strach, skoro on tak powiedział..to nie może być tak źle:)
      Bo to tak jest, czasem strach jest większy niż to, czego się boimy mówiąc oględnie:)

      Usuń
    3. Tak sobie myślę, że gdybym została z nimi sama podczas pierwszego spotkania to wszystko byłoby lepiej. A teraz? No znam ich ale czuję strach, że mam z nimi porozmawiać. Albo sama stwarzam sobie problemy, których nie ma?

      Usuń
    4. Wiesz, powiem tak- w 80% to, czego się boimy (przed czym się stresujemy) nie ma w ogóle pokrycia w rzeczywistości, w ogóle się nie zdarza. 10% zdarza się ale lepiej, 5% zdarza się tak jak sobie wyobrażamy, 5% zdarza się gorzej. Więc zobacz, jak statystycznie masz małe szanse, że stanie się coś złego, nie znajdziecie tematów i tak dalej:) Głowa do góry, serio. Jeśli przedtem nie mieliście szansy zostać sami to po prostu teraz to nadrobicie i tyle:) Ludzie mają to do siebie, że jak się pozotywnie nastawią, to naprawdę rozmowy im się kleją:)

      Usuń
    5. Temat myślę, że na pewno się znajdzie, choćby o moim Lubym :p z tymi statystykami jest różnie ale te, które mi zaprezentowałeś podnoszą mnie na duchu :) a ja właśnie staram się pozytywnie nastroić :)

      Usuń
    6. O właśnie, dobra rzecz, niech ci opowiedzą o jego dzieciństwie, to wszystkie mamy kochają robić XD
      I jak dla mnie się sprawdzają:) Bo statystyka to dziwna nauka, ale nieraz można jej wierzyć:)
      I nastrajaj, bo będzie dobrze, no!:)

      Usuń
    7. A jak wyciągnie zdjęcia to już jest kupiona tak? :P
      Miałam statystykę na studiach więc co nie co ogarniam z niej :p
      Jak nie wrócę 6 maja na blog to dzwoń na policję :)

      Usuń
    8. Otóż to! XD
      Ok..zapamięta. Ale mam nadzieję, że póki co idzie dobrze

      Usuń
  2. Poradzisz sobie :) Ja generalnie jestem cicha i wolę słuchać, do tego potrzebuję trochę czasu, żeby móc z kimś normalnie pogadać - no tak już mam. Z rodzicami P. widziałam się kilka razy i się go pytali czy ja jestem taka mrukliwa, uprzedzona do nich czy co, że tak cicho siedzę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice mojego pewnie też tak o mnie myślą. Tez mam taki charakter ale chcę, żeby się do mnie przekonali :) I o czym z nimi rozmawiałaś na początku?

      Usuń
  3. Raz byłam u rodziców K., ale to całkiem inna bajka. Raz przez telefon rozmawiałam z jego tatą, ale gdybym miała jechać tam dzisiaj, czy jutro cykałabym się tak samo, bo K. z moimi rodzicami jest na "Ty" z moim dziadkiem i wujem też się zna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się najbardziej tego, że będzie krępująca cisza bo nie będziemy wiedzieć o czym mamy rozmawiać...
      A Twoja wizyta była aż tak straszna?

      Usuń
    2. No tak, też chyba bym się obawiała...
      To były całkiem inne okoliczności, wymieniliśmy tylko "dobry wieczór" bo na nic więcej nie było mnie stać...

      Usuń
    3. No to jak u mnie, do tej pory.
      Ale teraz będzie dobra okazja to przełamania lodów między nami. Może nie będzie aż tak źle :)

      Usuń
    4. Pewnie, że nie będzie! ;*

      Usuń
    5. To jak do 6 maja mnie nie będzie na blogu to znaczy, że nie przeżyłam tego spotkania :P

      Usuń
    6. Cholera, bo zacznę się martwić. :P

      Usuń
    7. Jak coś to dzwoń na policję albo Rutkowskiego wynajmij :P

      Usuń
    8. Ok. :P Będę to miała na uwadze. :P

      Usuń
    9. Ale czy Rutkowski da radę? :(

      Usuń
    10. Wezmę Malanowskiego, jego darzę sympatią. :P

      Usuń
    11. A Bronek niech Marka weźmie :D

      Usuń
    12. Czy Ty aby nie robisz tego specjalnie? :D

      Usuń
    13. W sumie to po Marka i tak możesz zadzwonić :P

      Usuń
    14. No ok, skoro tak sobie życzysz. :P

      Usuń
    15. Tylko żeby Luby się nie dowiedział :P

      Usuń
    16. Dzięki Sandra! Równa z Ciebie babka :D

      Usuń
    17. Czasami mam takie dni dobroci. :P

      Usuń
    18. To mam dużo szczęścia dzisiaj :p oby na weekend też mi dopisało :)

      Usuń
    19. Trzymam mocno kciuki już dziś ! :P

      Usuń
    20. Od jutra zaczynam walkę ;) Życz mi szczęścia ;)

      Usuń
    21. Życzę w takim razie. :P

      Usuń
  4. Ja myślę, że troszkę wyolbrzymiasz. :) Znam Twoje obawy, ale tak naprawdę rozmowy z kimś nie jesteśmy w stanie dokładnie zaplanować. Bądź sobą, uśmiechaj się (ale tak naturalnie, nie sztucznie), zaproponuj pomoc przy obiedzie i wszystko będziesz OK. Zobaczysz, za jakiś czas będziesz się z tego śmiała. Powodzenia. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że wyolbrzymiam :) ale liczę na to, że ktoś przeżył kiedyś to samo co i jak więc może mi coś podpowiedzieć, o czym np. rozmawiać bo przez 6 godzin trudno rozmawiać o pogodzie :P
      Dziękuję :*

      Usuń
    2. Uważam, że temat się sam wywiąże. Szkoda Twojego zdrowia na zamartwianie się takimi rzeczami. Głowa do góry. Przecież "Teściowa" to nic strasznego. ;D

      Można sobie żartować, wiem. Każdy chciałby zawsze wypadać bardzo dobrze w oczach osób, które powinny postrzegać Nas w jak najlepszy sposób. Ale pamiętaj, że jeśli nie będzie odwzajemnionej sympatii, Ty też sama nic nie wskórasz. Mimo to, liczę, że między Tobą, a Rodziną Lubego będzie atmosfera zrozumienia i uśmiechów. ;)

      Usuń
    3. To dlaczego pełno jest żartów o teściowej? :P

      Wydaje mi się, że gdyby od początku byli do mnie źle nastawieni to by mnie nie pozdrawiali i nie pytali jak spędzamy święta. A z tego co mówił Luby to czasem pytają o mnie więc może nie będzie tak źle ;)

      Usuń
    4. To stereotypy, które należy obalać.

      Zatem masz argument. Nie masz co się martwić. Naprawdę.

      Usuń
    5. No to podniosłaś mnie na duchu :)

      Usuń
  5. Początek tego spotkania pewnie będzie krępujący, ale później ani się obejrzysz to napięcie zniknie i poczujesz się jak "wśród swoich". Nie ma się czego bać, nie pogryzą Cię (chyba?) ;D

    A co do butów to polecam młotek. Zawsze mam z tym problem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chyba krępującej ciszy się najbardziej boję. Z tego co wiem to jeszcze nikogo nie pogryźli ;)

      A młotek zawsze pomaga? :P

      Usuń
    2. No to dlaczego mieliby pogryźć Ciebie? ;) To normalne, że obawiasz się tego spotkania, ale jestem pewna, że zupełnie niepotrzebnie. :)

      Podobno. Ja jestem uparta i staram się je sama rozchodzić. Ale mechaniczne rozbicie ich powinno pomóc. ;P
      A tak poza tym, to z czego te buty?

      Usuń
    3. Lodówka zawsze u nich pełna więc może akurat nie będę na mnie mieli ochotę :P

      Sama nie wiem. Muszę młotek jeszcze znaleźć :P

      Usuń
    4. No to możesz czuć się bezpieczna ;P

      Słyszałam o tym, że na skórę działa spirytus lub alkohol ;)

      Usuń
    5. Ale lepiej nie będę poruszała tematu jedzenia :P

      Ja zaś słyszałam, że alkohol to działa na skórę ale jak trzeba jakąś plamę wytrzeć :)

      Usuń
    6. Sam się znajdzie temat. Z resztą, ich też to pewnie stresuje ;)

      To też. Ale ponoć kiedy nalejesz do buta alkoholu lub spirytusu (lepiej tego), a później założysz to dopasuje się do nogi. Bo procenty "zmiękczają" ;)

      Usuń
    7. Wątpię, żeby ich to stresowało ale jestem pewna, że temat się znajdzie. Jeden na pewno - mój Luby :)

      Próbowałaś? :P

      Usuń
  6. Jak będziesz z nimi na siłę rozmawiać, to mogą to źle odebrać :) Twoje słownictwo napewno nie jest ubogie. Zdania, które powiedziałaś świadczyły o tym, że jesteś grzeczna i dobrze wychowana, z pewnością nie myślą o Tobie źle :)
    Trzymam kciuki byś pokazała się z jeszcze lepszej strony :) Bądź sobą, a wszystko będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież nie mogę się zamknąć w pokoju Lubego bo będzie jeszcze gorzej .
      Albo wiem - zamknę się w łazience :D

      Usuń
    2. To opowiedz jak to było u Ciebie :P

      Usuń
    3. Pierwsze spotkanie z jego rodzicami? Hm... To było jak wróciłam z Sylwestra nietrzeźwa, z rozbitą głową i potarganą sukienką ;) Zdecydowanie nie powinnam świecić przykładem :P

      Usuń
    4. Haha :D coś mi się przypomina :D
      Idealna synowa, co nie? :P

      Usuń
    5. Tak, jestem perfekcyjna :)
      Z pewnością to o mnie marzyła przez 21 lat :)

      Usuń
    6. Na bank :D
      A drugie spotkanie? Było już lepiej, prawda? :)

      Usuń
    7. Nie pamiętam :P Ale znając życie też byłam na kacu xD

      Usuń
    8. Nie załamuj mnie :p a trzecie spotkanie? :P

      Usuń
    9. Nie pamiętam :P Przestałam się tym przejmować, bo wiedziałam, że gorzej już być nie może xD

      Usuń
    10. A mi za 4 podejściem ciągle zależy :)

      Usuń
    11. To już 4? :D Oj dziewczyno, nie masz się czym przejmować, na pewno już sobie wyrobili o Tobie zdanie :P

      Usuń
  7. A może wcale nie będzie tak źle? Też się denerwowałam, a w stresie człowiek zawsze palnie coś głupiego. Nie wierzę, że Twoje słownictwo jest ubogie. To tylko ludzie. Tacy sami, jak Ty. Głowa do góry i powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiesz jak to było u Ciebie? :)

      Usuń
    2. poszłam, panikowałam, jak cholera, choć Patryk mówił mi, że nie mam się czego bać, bo jego rodzice są w porządku. "jasne, każdy tak mówi" - myślałam sobie. był wieczór. weszłam, powiedziałam "dobry wieczór", a jego tata: "jaki dobry wieczór, dzień dobry!" a mama zaprosiła mnie do nich na drinka. jego - dwuletnia wtedy - siostrzyczka się do mnie przykleiła i było jakoś tak przyjaźnie :)

      Usuń
    3. Hah odnoszę wrażenie, że każdy tak mówi o swoich rodzicach :p tylko u mnie będzie inaczej bo Lubego nie będzie i będę musiała radzić sobie sama :/

      Usuń
    4. Wierzę, że nie będzie tak źle! :) Miałam kiedys okazję być sam na sam z jego rodzicami i wiesz co? Jego mama zaczęła mi mówić, jak będę mieć z nim przerąbane, bo ma ciężki charakter :D I dodała, że jak coś zbroi to mogę śmiało przyjść naskarżyć :D nie taki diabeł straszny :)

      Usuń
    5. To pewnie u mnie też będzie inna gadka jak zostanę z jego Mamą sam na sam :)

      Usuń
    6. pewnie tak :) zobaczysz, będzie okej ;)

      Usuń
    7. Pewnie za tydzień będę się z tego śmiała :p
      Może gdyby to było dnia na dzień to bym nie miała tyle czasu na myślenie :P

      Usuń
    8. no właśnie, jak człowiek ma za dużo czasu, to potem niepotrzebnie się denerwuje :P

      Usuń
    9. A co to będzie dzień przed :D huhu chyba muszę sobie setkę na odwagę wypić :P

      Usuń
    10. w sumie dobry sposób :D tylko może być trochę czuć :P

      Usuń
    11. Sposób dobry ale niestety odpada bo przeziębienie :)

      Usuń
    12. a to pech... chociaż w sumie może to i lepiej :P

      Usuń
  8. W domu zawsze jest coś do roboty, ja zawsze zagadywałam czy pomóc przy obiedzie, a w kuchni szybko języki się rozwiązują (zwykle tylko obierałam marchewkę ;))
    A co do butów to napchać je wilgotnymi ścierkami, troche się rozciągną, ale nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja jestem kiepska w kuchni i się boję, że z nerwów pokroję sobie palce :P

      Ooo dzięki za patent ;) O ścierkach nie słyszałam ;)

      Usuń
    2. Jakby nie podziałami to dać komuś o numerze większym stopy aby w nich pochodził, też szewc może pomóc za drobną opłatą zazwyczaj wkłada w buta kopyto na całą noc :)

      Usuń
    3. Akurat do szewca też mam daleko dlatego pytam się o domowe sposoby :) może sama wypcham je na noc? Ja myślisz? Pomoże to? :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Opowiedz o swoich przeżyciach to może się uspokoję :P

      Usuń
    2. To nie temat na miejsce publiczne ;D

      Usuń
    3. Nie widzę sprzeciwu czyli akceptacja :)

      Usuń
    4. No byś poratowała koleżankę :(

      Usuń
    5. Każda taka sytuacja i tak zawsze wygląda inaczej.

      Usuń
    6. Hm... nie opublikował się tamten komentarz?

      Usuń
    7. Ale u Ciebie pewnie i tak było ciekawie :D

      Usuń
    8. Chyba nic z Ciebie nie wyciągnę :p

      Usuń
    9. Ostatnio trochę małomówna jestem ;P

      Usuń
    10. I mało-pisząca też :p

      Usuń
    11. Nooo... muszę się położyć w kimę ;D

      Usuń
    12. Tylko nie w sen zimowy :)

      Usuń
    13. Nie tam, do 15 coś sobie tylko pospałam :)

      Usuń
    14. Pobiłaś mnie :) ja góra 13 :p

      Usuń
  10. Ja rok temu przeżyłam całą rodzinę Wilka, Jego rodziców jako tako znałam, ale doszli Jego dziadkowie, wujki, ciotki... Kuzyni, kuzynki... I ważna uroczystość była bo 80 lat Jego dziadka :) Teraz mówię na nich Babcia Basia i Dziadzio Genio :) Aż mają mój nr komórkowy i dzwonią bo wysyłam swiąteczne kartki :D nawet na gwiazdkę czekoladki dostałam i pierniczka roboty babci Basi :) A stres był bo ja niejadak, co na takim obiedzie zjem jak warzyw nie tykam ? A zjadłam ładnie choć mówili,że za mało :P a i do kościoła na msze musiałam iść specjalną - jego rodzina (oprócz rodziców) to świry religijne ale było całkiem sympatycznie, choć stres był duży ale i czułam ogromną radość jak mówił"moja narzeczona" i przedstawiał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo jak uroczo :D
      Mój Luby to przeżyje we wrześniu bo moja Babcia będzie miała 80 urodziny więc też wielka uroczystość się szykuje :P już teraz trwają przygotowania ;P
      Ale u mnie będzie inaczej bo ja będę sama, bez Lubego :(

      Usuń
    2. Oj, ja też często zostawałam z jego rodzicami sam na sam a potem mnie nie mógł od nich odciągnąć :) Lubię ich, można pogadać nawet jak czasem coś palnie się głupiego :)

      Usuń
    3. To pewnie rodzice Wilka są wyluzowani :)
      oby i u mnie tak było ;)

      Usuń
    4. Są :) I nawet tolerancyjni a ostatnio siedzieliśmy z nimi przy piwie nawet :D opowiadali jak się poznali i po prostu potrafiłam płakać ze śmiechu. Choć będąc u niego na feriach wpadłam Jego tacie do łazienki, a potem jeszcze do łazienki jak się kąpał :P wstydziłam się a on się śmiał,że Jacek musi mnie lepiej pilnować bo lecę na teścia... ;P

      Usuń
    5. Hahaha :D nieźle :p
      To dobrze trafiłaś :) Ale jak było za pierwszym razem? O czym rozmawialiście? :)

      Usuń
    6. Kurcze... o czym? Chyba o wszystkim ;) jak podroz minela, jak mi sie podoba u nich. Bo bylo tak ze ja bylam u nich w domu sama z Wilkiem a potem oni przyjechali. Ale tak nie naciskali na nic bo sie stresowalam. Zaproponowali bym pojechala z nimi nad jeziora i potem oplacili mi bilety i pojechalam. To bylo fajnie. Sam na sam z tesciowka mnie Wilk zostawil... ale sie dogadalysmy. Te same seriale ogladalysmy i w ogole git ;)

      Usuń
    7. A już mówisz do nich "mama" i "tata" czy to jeszcze nie ten etap? :P

      Usuń
    8. Chyba nie ten etap, choć w sumie nie wiem. Wilk mówi do mojej mamy "mamo" a nawet "mamusiu" przytula i przesyła buziaki i czasem na wyjściach zachowuje się jakby był jej synem :P Ale jak mi nie pozwolili mówić "mamo", "tato" to sama nie będę tak... Choć w sumie może dlatego,że oni chcą być na luzie i wolą "Maciej", "Bożenka" :P A nawet "Bodzia" :P

      Usuń
  11. Nie ty jedna, bo ja też nie wiedziała bym o czym gadać z rodzicami Mojego A. Dla mnie horrorem zostania z Nimi sam na sam, gdy On wychodzi do kuchni czy łazienki. Ale na szczęście nigdy chyba nie zostanę z Nimi sam na sam na kilka godzin;)
    A Tobie pozostaje mi życzyć powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostaję palpitacji serca jak mam się z nimi pożegnać :D ale może jak spędzę z nimi sama więcej czasu to już przestanę się bać :P

      Usuń
  12. Balerinki i takie niewygodne? :/
    A co do wizyty u rodziców chłopaka, to mnie sie przypomniała "moja sytuacja". Kiedyś chłopak postawił mnie przed faktem dokonanym, powiedział, że sie przejedziemy, a potem okazalo sie, że zawiozl mnie do siebie, malo tego tam byla cala jego rodzina, bracia, rodzice, ktorzy zaraz zasiedli przy stole i mnie "przesłuchiwali". Na poczatku bylam zła na chlopaka, że tak mnie załatwił, nie uprzedził, ale pomimo tego, iż jestem niesmiala jakos gładko poszlo, nawet sama bylam zaskoczona i dumna z siebie. Rozmawialam z nimi na luzie, o wszystkim, o zyciu ;] Takze dobrze bedzie, strach ma tylko wielkie oczy ;) Powodzenia i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Wydaje mi się, że też tak bym wolała :) bo teraz ja myślę, zastanawiam się o czym rozmawiać, stresuję się a tak przed faktem dokonanym to nie ma czasu na rozmyślanie, trzeba iść na żywioł :)

      Usuń
    2. No niby tak, ale uwierz, że wtedy to nie było fajne.. Tym bardziej, że to spotkanie rzeczywiście przypominało przesłuchanie.. ;]

      Usuń
    3. Matka mojego byłego taka była. O wszystko się pytała więc wierzę :)

      Usuń
    4. Przeżyłaś czy to jeszcze przed Tobą? ;]

      Usuń
  13. no wiesz jak z Lubym ma byc cos powazniejszego to niestety trzeba poznac tesciow a lepiej teraz by w razie czego wiedziec czy ograniczac kontakt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z opowiadań Lubego i z tego co widziałam w jego domu nie zanosi się na ograniczanie kontaktu ;) tylko trzeba się zintegrować :p

      Usuń
    2. no to coz witaj integracjo :D

      Usuń
    3. Integrować się to ja nawet lubię :P

      Usuń
    4. ahha no to powodzenia bo z tesciowymi zawsze roznie bywa ;)

      Usuń
  14. Hmm ciezko coś poradzisz, tez pewnei bym sie cykala, zreszt tak bylo na poczaku, ale mysle ze rodzice wyjda Ci na przeciw (moi tesciowie wyszli) takze moze coś sie ulozy samoczynnie ;-) Mysl pozytywnie i badz soba ,w koncu jestes z Lubym an ie z jego rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba lepiej pozostać z nimi w dobrych kontaktach ;))

      Usuń
  15. też panikowałam przed rodziną R najgorsze są początki potem juz jakaś gadka szmatka sama się kręci;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie początku się obawiam jak cholera ;)

      Usuń
  16. dasz radę, jego rodzice na pewno nie są tacy straszni ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Będzie dobrze! Jak tylko Cię bliżej poznają to na bank będą zachwyceni, przecież świetna dziewczyna z Ciebie :))) trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się zarumienię :D żeby jeszcze oni tak o mnie pomyśleli :)
      dziękuję :*

      Usuń
  18. Myślę, że oni rozumieją ,że się stresujesz. Wyluzuj trochę. tylko zachowują się z kulturą :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, na pewno nie będzie źle, głowa do góry! Jestem pewna, że Cię nie pogryzą. :))

    OdpowiedzUsuń
  20. No to powodzenia. Ja w sumie gdybym była w podobnej sytuacji to też bym się cykała, więc nie jesteś sama. ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Raczej to oni powinni wyjść jakoś z inicjatywą, skoro to Ty zawitasz na trochę u nich :) W każdym razie - powodzenia!

    Teoretycznie, żeby rozchodzić nowe buty powinno się w nich pochodzić po domu w grubych skarpetkach, ale nie wiem, czy z balerinami ten sposób też zadziała... :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Takie spotkania zawszesa stresujace dla kazdego...ale najczesciej to tylko chwilowe i w miare szybko mija...na pewno CIę nie pogryza wiec musi byc ok :) a kiedy to spotkanie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie myśl o tym, nie stresuj się, tylko bądź sobą. Zobaczysz, że nie taki diabeł straszny... W końcu to też ludzie i pewnie też się stresują, co o nich pomyślisz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Najgorsze są początki, trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. kurde a ja ostatnio poluję na wygodne balerinki - narazie bezskutecznie ech ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Szewc by to zrobił bez problemu, jeśli są skórzane, ja rozciągałam też skóropodobne u szewca i się udało. Podobno jest dostępny preparat do rozciągania butów w warunkach domowych :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też bym się cykała i nie wiedziała, jak się zachować, więc Cię rozumiem.
    I jak poszło?

    OdpowiedzUsuń
  28. ja ostatnio kupiłam balerinki też miałam z nimi problem chodziłam tydzień w nich po domu i płakałam ale rozchodziłam je teraz są idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. no i jak poszło? ;) jestem pewna, ze dałaś radę świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...