Znów miałam się użalać na swoim marnym losem ale jak zobaczyłam swoje imię przy tej nominacji to postanowiłam spróbować. Anonimowa A. Challenge accepted! I tak siedzę od paru godzin z moimi dobrymi myślami i próbuję znaleźć 3 dobre wspomnienia. Niby prosta sprawa ale wybrać te najważniejsze wspomnienia - już nie bardzo. Nie będę pisała o zdaniu matury, prawa jazdy czy obronach na studia bo to oczywiste oczywistości. Wyszukałam inne, które również sprawiły, że leciałam wysoko nad ziemią : )
16.12.2011r.
Usłyszałam słowa, na które czekałam od kilku miesięcy: "Twoje płuca są w jak najlepszym porządku. Jesteś już zdrowa". 3 pobyty w szpitalu, nauka do obrony w pokoju ordynatora, jedna operacja, jedna blizna, tysiące tabletek i zastrzyków. Tygodnie wyrzeczeń - to możesz, tamto jest zakazane. I wreszcie uwolniłam się od tego wszystkiego. Mój lekarz, po obejrzeniu moich wyników nie miał żadnych wątpliwości. Mogłam swobodnie oddychać. A dzień zakończyłam tak, że wypiłam coca-colę z kolegą na murku przed blokiem. Nie piłam jej przez cały okres tamtej choroby. Zwykła coca-cola ale miała niezwykły smak. Smak zwycięstwa.
17.07.2013r.
Ogromna niebieska tafla, zachodzące słońce, kilometry jasnego piasku - jednym słowem M O R Z E! Byłam w dzieciństwie kilka razy nad morzem ale kompletnie nic nie pamiętam z tamtych wakacji. A wtedy jak zobaczyłam ten horyzont poczułam się jak mała dziewczynka. Odkryłam ten obraz na nowo. Ten zapach powietrza, ten widok, tamta przestrzeń. Stałam jak wmurowana, przez jakieś 15 minut. Fale gwałtownie odbijały się o drewniane kołki. Wiatr, trochę zbyt mocno, dotykał moje policzki. Tylko ja i ogromne morze...
24.08.2013r.
Jeden krótki sms: "Dojechałem cały i zdrowy, tęsknię i kocham". Wiele razy słyszałam słowo "Kocham" ale tylko to jedno zapamiętałam.Po tygodniu spędzonym tylko ze sobą nie oczekiwałam, że doczekam się takiego wyznania. Nie teraz, jeszcze nie teraz. Czekałam tylko na wiadomość, że dojechał cały i zdrowy. Dostałam o wiele, wiele więcej. I mimo że napisane to było w jednym krótkim smsie to jednak czułam, że było szczere i prawdziwe. Od tej właściwej osoby. Jeszcze przez tydzień te słowa kołysały się w mojej głowie. I to ciepło rozlewające się po każdej części mojego ciała...
***
Co się wtedy czuje w takich momentach? Wielką radość, którą nie można opisać słowami. I ja to poczułam. Ale gdzieś tam w środku czuję, że najważniejsze wspomnienia są jeszcze przede mną. Interpretacja tej nominacji była dobrowolna więc chyba udało mi się należycie wykonać powierzone mi zadanie, prawda? :) . Ja nominuję Venus, E., Kasię oraz wszystkich zainteresowanych :)
A od jutra czas na zbieranie nowych, cudownych wspomnień ;)
16.12.2011r.
Usłyszałam słowa, na które czekałam od kilku miesięcy: "Twoje płuca są w jak najlepszym porządku. Jesteś już zdrowa". 3 pobyty w szpitalu, nauka do obrony w pokoju ordynatora, jedna operacja, jedna blizna, tysiące tabletek i zastrzyków. Tygodnie wyrzeczeń - to możesz, tamto jest zakazane. I wreszcie uwolniłam się od tego wszystkiego. Mój lekarz, po obejrzeniu moich wyników nie miał żadnych wątpliwości. Mogłam swobodnie oddychać. A dzień zakończyłam tak, że wypiłam coca-colę z kolegą na murku przed blokiem. Nie piłam jej przez cały okres tamtej choroby. Zwykła coca-cola ale miała niezwykły smak. Smak zwycięstwa.
17.07.2013r.
Ogromna niebieska tafla, zachodzące słońce, kilometry jasnego piasku - jednym słowem M O R Z E! Byłam w dzieciństwie kilka razy nad morzem ale kompletnie nic nie pamiętam z tamtych wakacji. A wtedy jak zobaczyłam ten horyzont poczułam się jak mała dziewczynka. Odkryłam ten obraz na nowo. Ten zapach powietrza, ten widok, tamta przestrzeń. Stałam jak wmurowana, przez jakieś 15 minut. Fale gwałtownie odbijały się o drewniane kołki. Wiatr, trochę zbyt mocno, dotykał moje policzki. Tylko ja i ogromne morze...
24.08.2013r.
Jeden krótki sms: "Dojechałem cały i zdrowy, tęsknię i kocham". Wiele razy słyszałam słowo "Kocham" ale tylko to jedno zapamiętałam.Po tygodniu spędzonym tylko ze sobą nie oczekiwałam, że doczekam się takiego wyznania. Nie teraz, jeszcze nie teraz. Czekałam tylko na wiadomość, że dojechał cały i zdrowy. Dostałam o wiele, wiele więcej. I mimo że napisane to było w jednym krótkim smsie to jednak czułam, że było szczere i prawdziwe. Od tej właściwej osoby. Jeszcze przez tydzień te słowa kołysały się w mojej głowie. I to ciepło rozlewające się po każdej części mojego ciała...
***
Co się wtedy czuje w takich momentach? Wielką radość, którą nie można opisać słowami. I ja to poczułam. Ale gdzieś tam w środku czuję, że najważniejsze wspomnienia są jeszcze przede mną. Interpretacja tej nominacji była dobrowolna więc chyba udało mi się należycie wykonać powierzone mi zadanie, prawda? :) . Ja nominuję Venus, E., Kasię oraz wszystkich zainteresowanych :)
A od jutra czas na zbieranie nowych, cudownych wspomnień ;)
No...ja chyba nie mam żadnych dobrych wspomnień. Moje są raczej negatywne. :(
OdpowiedzUsuńPozdro :))
Nic się nie znajdzie? Na pewno było coś, co sprawiło, że miałaś uśmiech dłużej niż 10 minut :)
UsuńOj zdrowie najważniejsze i wiem jak niedawno usłyszałam " nie ma zmian, wszystko w porządku! Nie musi pani brać dalej hormonów " :) Wiem co czułaś, jaką ulgę :) Bliskie te momenty mi choć mało ich ale domyślam się,że nie wszystkie chciałaś opisać :P
OdpowiedzUsuńMiałam wybrać 3 więc wybrałam. Ale masz rację - jest ich dużo, dużo więcej :) Może kiedyś napisze o innych ;)
UsuńDobrze jest upamiętniać te najlepsze chwile, te złe doceniać, wynosić z nich jakąś naukę ale czcić te najlepsze :)
UsuńAle ja tak mam, że o tych pięknych wspomnieniach trudno mi pisać a o tych złych jakoś łatwiej. Nie wiem dlaczego :)
UsuńMoze wene masz wtedy albo po prostu latwiej narzekac :p
UsuńRaczej to drugie bo jak złapie mnie już wena to różne twory się tworzą :)
UsuńHaha :) Ja mam brak weny na rysowanie, a tak uwielbiam rysować... Nawet patrzę z łezką w oku na ołówki, a potem na nowe pastele....
UsuńMoje pastele leżą nieużywane, mogę Ci oddać :P
Usuńja wolę pisać :)
Pisać piszę dużo, bardzo dużo ale rysować oj... Dawno nie rysowałam :)
UsuńTo na co czekasz? kredki w dłoń i spróbuj coś narysować :)
UsuńJa rysuje olowkami. A by rysowac musze byc sama a teraz Wilk by rozpraszal ;p
UsuńZrób mu kanapki i odpal grę na kompie :p Spokój murowany :P
UsuńPffi. Nie mojemu ;) a poza tym nie po to jest bym teraz miala sie go pozbywac.
UsuńA czy ja coś mówiłam, że masz się go pozbyć? Masz się nim cieszyć :) a rysować zawsze możecie razem :P
UsuńA ja właśnie powiedziałam,że żeby rysować muszę być sama i mieć spokój :P A on by mi rysował same penisy i się naśmiewał i pewnie bym nic nie zrobiła :P Bardziej bym się chichrała :P
UsuńTypowe męskie zachowanie :P a nie możesz wjechać mu na ambicję? :P
UsuńŻe niby co ? On nie lubi rysować i nie musi być w tym dobry, nie ma takiej pasji :) I w sumie nie musi być artystą.
UsuńAle pewnie ma jakieś inne pasje? :)
UsuńMa :) Ale nie rysowanie :) My mamy zupełnie różne pasje :) On Lacrosse i snooker a ja rysowanie, pisanie.... Choć chyba pisanie to jest nasza wspólna pasja :)
UsuńA też ma bloga? Czy coś innego pisze? :)
UsuńTo fajnie, że para ma zarówno wspólne pasje, jak i zupełnie różne :) taki układ jest chyba idealny ;)
Nie, piszemy razem opowieści, w zeszycie czasem a czasem przez maile :)
UsuńI tak, to jest zdrowy układ, bo każdy spełnia się osobno a zarazem może i razem. Bo w związku nie chodzi o to by być szczelnie zamkniętym dla siebie ale by móc rozwijać skrzydła i wspierać się wspólnie :)
Też fajnie ;)
UsuńI znów przekonuję się, jak niewiele nam jest potrzebne do szczęścia :) Gratuluję pięknych chwil i życzę miliona więcej!
OdpowiedzUsuńBo czasami szczęście jest zawarte w prostych chwilach. Trzeba je tylko ujrzeć :)
UsuńDokładnie :) Czasem wielkie wydarzenia nie przynoszą szczęścia, a takie malutkie chwile, z pozoru błahe są ogromną radością :)
UsuńI mam nadzieję, że udało mi się to wszystko napisać :)
UsuńZdecydowanie :)
UsuńMoże teraz Ty napiszesz o swoich dobrych wspomnieniach? :)
UsuńPiękne wspomnienia znad morza. Ja pierwszy raz w życiu jadę w tym roku mam nadzieję, że będę miała czym się zachwycać ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci takich samych wrażeń, jak moje :) Tylko, żeby pogoda była piękna ;)
UsuńBardzo podoba mi się koniec tego postu - wiara w to, że kolejny dzień przyniesie nowe, cudowne wspomnienia. Oczywiście Ci tego życzę! :)
OdpowiedzUsuńBo to prawda :) a przecież nie wiesz co się zdarzy jutro :)
UsuńPewnie, że prawda! Ale chcąc nie chcąc musisz przyznać, że ludziom często tej wiary w jutro brakuje. Szerzmy pozytywne emocje! :)
UsuńBrzmi jak hasło protestu :) Ale racja! Ludziom brakuje tej wiary, a nawet jak wierzą to jest ona bardziej chwiejna...
UsuńProtestujmy! Idę zrobić transparent ;)
UsuńObie pewnie wiemy, że ciężko bez przerwy być optymistą. Ale to powinny być chwile zwątpienia, a niestety często są to jedynie chwile szczęścia...
Jak protest to chętnie się przyłączę :D zróbmy blogowy marsz!
UsuńNo właśnie szkoda, że szczęście trwa tylko przez chwilę. A pełnia szczęścia trwa tylko jeden moment. Żeby chociaż problemów nie było...
Z miłą chęcią! ;D
UsuńJa myślę, że gdyby ich w ogóle nie było, to nie potrafilibyśmy docenić dobrych momentów. "Problemem nie jest problem, tylko Twoje podejście do problemu" - mamy tendencję do wpadania w pułapki własnego umysłu.
Ale zdecydowanie wolę te miłe momenty ;)
UsuńPokonanie choroby jest na pewno pięknym wspomnieniem, a sama choroba na pewno nie.
OdpowiedzUsuńA morze jest piękne, a zachody słońca to już w ogóle. :)
Życzę dalszych, pięknych wspomnień, które kiedyś będzie można opowiedzieć! :)
Pewnie, że piękne :) a jak kształtuje charakter i ducha walki :)
UsuńAle oczywiście nikomu nie życzę takiego doświadczenia :)
Chciałabym kiedyś zobaczyć jeszcze wschód słońca nad morzem, może kiedyś mi się uda :)
Nie wątpię :)
UsuńNa pewno Ci się uda :) Ja mam morze w sumie tak blisko, że powoli już mam go dość, ale gdzieś tak w głębi i tak je kocham i wracam :)
Ja mam jakieś 600km więc dla mnie to atrakcja, odkryta tak naprawdę z zeszłym roku :) ale za to do gór mam godzinkę jazdy ;)
UsuńA ja za to gór nigdy nie widziałam, chcemy jechać w tym roku ale zależy jak to nam wyjdzie.
UsuńJa w najbliższy punkt nad morzem (Mielno) mam jakieś 200 km :)
200km to niezbyt blisko :p
UsuńJedź, jedź - zawsze to jakaś odmiana :)
Dla mnie to blisko :) Potrafimy sobie nawet jechać na 2-3h tam tylko żeby pospacerować, coś zjeść i wracać do domu :)
UsuńMój kolega poszedł na kebaba nad morzem :D no śmiech na sali - zamiast zjeść prawdziwą, morską rybę to on kebaba jadł, którego może zjeść na każdym rogu w mieście :)
UsuńHaha ja tam też ryb nad morzem nie jem, bo nie lubię ryb. :D
UsuńJak byliśmy w lutym to jedliśmy.. w macu. :D
No brawo :D
UsuńTeż nie przepadam zbytnio za rybami ale być nad morzem i nie zjeść ryby to grzech :P
Ja czasami sobie coś skubnę od A. :D
UsuńCzyli rybka zaliczona? :P
UsuńTak. ;P
UsuńI prawidłowo :D
UsuńTo ja Ci życzę cudownych chwil na całą księgę takich nominacji :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńAle jakby coś gdzieś kiedyś to ja bardzo chętnie każdą nominację ;)
Zapamiętam, bój się :D
UsuńCzego mam się bać? :P
UsuńMojego typowania do wszelkich nominacji :P
UsuńChallenge accepted! :D
UsuńBardzo pozytywny post:-)
OdpowiedzUsuńTaki był zamiar i chyba w 100% mi się udało :)
UsuńTeż myślałam żeby dzisiaj w końcu zabrać się za ten post, bo Anelisowa mnie nominowała. :)
OdpowiedzUsuńAż się uśmiechnęłam jak przeczytałam Twoje wspomnienia. :)
No to na co czekasz? :) Chciałam Cię nominować ale Anelise mnie wyprzedziła więc rozsyłam nici w innych kierunkach :)
UsuńMiło mi :))
No i ogarnęłam to... ;)
UsuńSporo czasu nie byłam nad morzem, chciałabym się wybrać. :P Muszę z K. pogadać.
Widziałam :D
UsuńNamów go :) Zawsze to jakaś ciekawa odmiana niż codzienna rutyna :)
No może jak będzie więcej wolnego to jakoś się uda, moja ciocia ma mieszkanie na Helu, wynajmuje latem.
UsuńEee to masz fajnie :D Dogadasz się z ciotką i masz mieszkanie :) odpada Ci połowa problemu czyli kwatera :)
UsuńDochodzi kasa i wolny termin co do problemów. :P
UsuńWolny termin też można jakoś znaleźć ale na kasę nie mam już patentu :p chociaż nie! napad na bank albo totolotek :D
UsuńFajne jest to, że każdy z nas może to interpretować inaczej i podawać przykłady z różnych dziedzin życia ;)
OdpowiedzUsuńNie chciałam się ograniczać do jednego obszaru w moim życiu :) W końcu piękne chwile nie dotyczą tylko miłości :)
UsuńPięknie to napisałaś! :) Zwłaszcza, że już na samym początku zaczęłaś od ulubionego zdania Barneya z "Jak poznałem waszą matkę" :P Uwielbiam jego "Chalenge accepted!" :D
OdpowiedzUsuńTo co się działo z tymi Twoimi płucami? Bo wiedziałam, że chorowałaś, ale nie wiem na co. Chyba, że nie chcesz o tym mówić. Wyobrażam sobie smak coli.. :)
Morze jest cudowne. Doskonale potrafię sobie wyobrazić co czułaś. Kocham morze chyba najbardziej na świecie i mimo, że nie umiem pływać to jednak samo patrzenie na tą wielką wodę jest jak swojego rodzaju nadzieja, wiara.. nie potrafię tego określić.
Doczekałaś się "kocham". Ja swoje "kocham" doczekałam się w Prima Aprilis :P Do tej pory nie wiem czy to żart czy nie ;)
A właśnie miałam Tobie pisać, że obejrzałam ostatni odcinek i ....jestem zawiedziona!
UsuńMiałam 2 litry wody w płucach, którą nie mogli usunąć i przez to nie mogłam oddychać. Wyobrażasz sobie? Idziesz prostą drogą a nagle czujesz się jakbyś przebiegła maraton :)
Też nie umiem pływać ale chętnie pojechałabym jeszcze raz :)
No to znalazł sobie okazję :p
Co nie? :P Nieoczekiwany rozwój wypadków :P Ale w sumie... zdziwiona nie byłam :P
UsuńWow :O Skąd ta woda?
Pojedziemy jeszcze nie raz nad morze, zobaczysz :*
A ja byłam. Bo przecież na początku mówił, że nie a potem bach. I Barney też mnie zaskoczył. Aaaa bez sensu ten ostatni sezon :P
UsuńBakterie. Mieszkałam w akademiku z koleżanką, która miała gruźlicę. A ja, wystarczyło, że raz mnie przewiało i bach.
Noo baa :D pojedziemy :D
No bo w chwili niby gdy to opowiadał to jeszcze z nią nie był ;p A bynajmniej jej mężem w serialu nigdy nie został :P Można jedynie domniemywać, że tak się później stało :P
UsuńWow! Wiedziałaś, że ma gruźlicę?
No w sumie racja ale oczekiwałam innej końcówki. Np. że dzieci Teda zabiją go za swoją opowieść. Trochę zbyt długą :p I chyba tylko Marshall i Lili mnie nie zawiedli.
UsuńNie, nie powiedziała mi. Mój lekarz skojarzył jak się dowiedział jakie ona miała objawy i gdzie leżała w szpitalu (specjalny oddział płucny). Zadzwonił wtedy do jej lekarza i się wszystkiego dowiedział. Na szczęście ja się nie zaraziłam ale musiałam brać leki przeciwprątkowe na wszelki wypadek. A moja koleżanka do dziś się nie przyznała na co była chora :/
Tak. Marshall i Lily są super. Ale Barney też przecież kurde jaka zmiana xD Widziałaś ten moment jak te laski w barze zaczął wyzywać, żeby się poszły do domu przebrać i żeby się zastanowiły nad swoim życiem? :D
UsuńCo za laska :/ Przecież od tej choroby tyle ludzi umarło! :/ Jak można być tego świadomym i narażać innych?
Ajj Marshalla to ja uwielbiam :D Widziałam :P no kurcze, na początku myślałam, że to kolejny podryw :) a widziałaś w Empiku "playbook"? :P
UsuńW XXIw. już się nie umiera bo są leki :) ale fakt - to nie jest grypa, tylko gruźlica. A co najlepsze - raz źle się poczułam, ona brała zastrzyki w szpitalu więc pojechałam z nią na pogotowie. A lekarka stwierdziła, że nic mi nie jest. 3 tygodnie potem poszłam do rodzinnego i się okazało, że zapalenie płuc miałam a nic nie wiedziałam :/
Coooo? :P Żartujesz?? :D:D Kupię Ciachu na urodziny xD
UsuńNo właśnie bo jednak lekarz lekarzowi nierówny. A gdyby u Ciebie tej gruźlicy nie zauważyli, przeoczyli coś? Strach pomyśleć :/
No naprawdę :D a współautorem jest sam Neil Patrick Harris :P
Usuńta książka ma chyba z 2 lata :P
Ja nie miałam gruźlicy :) na szczęście! ale i tak przeszłam piekło bo oddychanie to podstawowa czynność człowieka :P
Inni pacjenci radzili mi, abym złożyła skargę na tą lekarkę na pogotowiu ale nie chciałam się w to bawić :P
Co za agent! O rany, nie wiedziałam, że taka istnieje, ale to naprawdę ciekawy pomysł na prezent :D
UsuńDomyślam się. Nigdy nie byłam w takim stanie, że nie mogłam przez dłuższy czas złapać oddechu. Raz mnie tylko coś takiego zabolało, ale nigdy więcej się nie powtórzyło, a trwało sekundę.
I tak by pewnie nie została podciągnięta do odpowiedzialności, tylko probelmów byś sobie narobiła. Skuteczniej byłoby iść do niej i powiedzieć że się myliła. To by moze bardziej zadziałało...
A co moja mama miała zrobić, jak bolało ją serce a lekarka ją wyśmiała, że jest za młoda na ból w sercu. A potem, gdy była w szpitalu, okazało się, że miała stan przedzawałowy. Czaisz? Ta lekarka już dawno powinna wylecieć z pracy a nadal pracuje w tym samym miejscu :/
Nawet jest już druga część ale już nie pamiętam o czym :P
UsuńAle wiesz, gdyby to było 20km od mojego domu ale to było 200km więc straciłabym tylko czas i pieniądze na dojazdy itp. A ja się nie mogę denerwować :)
Mojemu lekarzowi rodzinnemu zabrali prawo jazdy...za pijaństwo :/ Ja nie wiem co się dzieje na tym świecie ...
Muszę koniecznie znaleźć tą książkę :D Dziś braciom powiedziałam o niej :D Byli w szoku tak samo jak ja :D
UsuńJa też nie wiem czy ludzie już naprawde nie wiedzą co to jest "honor".
W Empiku powinna być, widziałam tez ją w Media Markt :)
Usuńhttp://www.empik.com/playbook-podrecznik-podrywu-stinson-barney-kuhn-matt,p1062048159,ksiazka-p ;)
Co tam honor, dla nicj liczy się kasa :/
Może na allegro też będzie ;p
UsuńNo, ale jak można dać się tak łatwo sprzedać. Jej, przecież to tylko kasa! Jest tyle ważniejszych rzeczy...
Poszukaj :) może trafisz :) jeszcze pół roku temu była w sprzedaży więc może jeszcze gdzieś jest ;)
UsuńTo chyba nie są prawdziwi lekarze z powołania ...
Na pewno poszukam jak będę szukała prezentu dla jakiegoś chłopaka :D
UsuńMoim zdaniem znaleźć dziś lekarza z powołania jest jak szukanie igły stogu siana. Lekarz zupełnie inaczej traktuje ludzi gdy przyjmuje w publicznym ośrodku i jak przyjmuje prywatnie. Po tym już łatwo można poznać komu na czym zależy.
Mi się akurat udało z tym pulmonologiem :) Nie będę pisała bo chyba pamiętasz moją historię ;) 3 miesiące się czeka na wizytę, 3 tygodnie na łóżku na oddziale a mi się udało bo było zagrożenie życia. A mój lekarz solidnie się mną zajął, zrobiłam chyba wszystkie możliwe badania u specjalistów, a nie wziął ani złotówki za to :)
UsuńJa mam ginekologa bardzo spoko. Każdemu mogłabym go polecić. Czytałam też o nim na necie i ma same pochwały ;) Ale po za tymi dwoma przypadkami pewnie musiałybyśmy się jeszcze trochę pozastanawiać ;)
UsuńZdecydowanie - szukać takich tylko ze świecą :)
Usuńa ja dalej się zastanawiam nad tymi radosnymi momentami i nie wiem które opisać, które były najważniejsze ;)
OdpowiedzUsuńChyba pozostaje wyliczanka :D
UsuńWspaniałe wspomnienia :) Mam kilka podobnych, takich wypełnionych radością. Lubię do nich wracać.
OdpowiedzUsuńTo napisz swoje wspomnienia :)
Usuńach, aż zatęskniłam za naszym morzem... ;)
OdpowiedzUsuńpiękne te wspomnienia :) od razu pozytywniej z taką akcją na blogu :D
Prawda? :) No to napisz swoje :) czekamy :)
UsuńAle się szybko z tym ogarnęłaś!
OdpowiedzUsuńNie ciągnie mnie do morza ;>
Miałam ochotę coś napisać a temat sam się nawinął ;)
UsuńTagi idealne na bezwenowie ;D
Usuńa czasami stają się natchnieniem :p jak masz jakieś tagi więc śmiało pisz :)
UsuńNa razie mam co pisać ;P
UsuńCudne wspomnienia :) Ja pewnie też bym miała problem, żeby wybrać takie wspomnienia, a dat tak jak ty nie potrafiłabym podać. Życzę ci jeszcze wielu wspaniałych wspomnień :) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuńJedną datę znalazłam na blogu a pozostałe zapamiętałam :) mam pamięć do dat a niektórych nie sposób zapomnieć ;)
UsuńPiękne wspomnienia! :) Nie mam takiej pamięci do dat ;p
OdpowiedzUsuńTo musisz sobie notować te piękniejsze daty :P
UsuńAch, wspomnienia. ;) Też dostałam nominację, więc będę musiała się z tym jakoś uporać. :P
OdpowiedzUsuńZdrowie jest cholernie ważne. Im więcej czasu spędzam w blogosferze, tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę.
Ale przecież blog nie ma wpływu na zdrowie :) chyba, że psychiczne :p
UsuńNo właśnie chciałam Cie nominować ale mnie wyprzedzili :)
Wiem, że nie ma. Chodziło mi o to, że sporo blogerów ma z nim kłopoty. :P
UsuńCiesz się, że Ty nie masz :)
Usuńale nie ma co się dołować, tylko leczyć :p
Tylko na co? :P Chyba na głowę...
UsuńOgólnie tak napisałam :P Chyba, że Ty musisz na głowę :P
UsuńNie, raczej nie... (Chociaż który wariat przyzna, że jest wariatem? :D)
UsuńTylko wariaci są coś warci :D
UsuńWedług wariatów, oczywiście. ;)
UsuńNo oczywiście :p
UsuńPamiętam jak się zmagałaś ze zdrowiem, więc się nie dziwie, że to tu umieściłaś. Wyzdrowienie to coś najcudowniejszego :)
OdpowiedzUsuńDzięki za nominacje - jednak nie wiem kiedy się zrewanżuje
Ojj tak, to zwycięstwo miało słodki smak. I nadal ma :)
UsuńCzekam czekam bo jestem strasznie ciekawa Twoich najlepszych wspomnień :))
I ile spokoju dało :) Jednak nic nie jest ważniejsze niż zdrowie.
UsuńTo musisz być cierpliwa :P
Do czasu ale to też już za mną :)
UsuńPoczekam :) Może nauczę się pokory i cierpliwości przy okazji :P
Jak zdrowie jest ok wtedy pojawia się miłość:P . Chyba się zgodzisz, bo też wymieniłaś to swoich w chwilach.
Usuńp.s. pojawi się chyba w maju , bo muszę jeszcze zaległy tag nakręcić bo zostałam nominowana
Miłość zjawiła się nieoczekiwanie :) Chociaż faktycznie - jak już się wyleczyłam to zjawił się On ;)
UsuńTo nie musisz narzekać na brak tematu do pisania :P a jeszcze musisz napisać jak spędziłaś Wielkanoc, potem majówka i nowy haul musi być ;)
Miłość zawsze pojawia się nie oczekiwanie :p
UsuńTematy są (choć o świętach pisać nie będę.) Ale cierpię na brak czasu
p.s. jednak udało mi się wcześniej :P
UsuńMusze zobaczyć :P
UsuńChętnie napadnę na bank. :P Bo raczej w totolotku nigdy nie udało mi się nic trafić, zostały jeszcze karty, ale nie do końca umiem grać w pokera. :P
OdpowiedzUsuńA masz pieniądze na pistolet? :D
UsuńMam drewnianego bejsbola w szafie - od czegoś trzeba zacząć. :P
UsuńDobra jest :D Jeszcze jakiś wałek do ciasta i lecisz :D
UsuńWezmę małą mojego ukochanego, latała ostatnio z młotkiem. :P
Usuńooo :O
UsuńA Twój ukochany z czym przybędzie na napad? :D
Hmm... Coś będę musiała mu znaleźć. :P
UsuńNo koniecznie! Niech poszuka w garażu czy w piwnicy czegoś ciężkiego :P
UsuńPomyślimy o tym. :P Narazie nic mi do głowy nie przychodzi. :D
UsuńZastanów się :P
UsuńZwycięstwo z chorobą - niewątpliwie bardzo ważne i na pewno dodające dużo radości i energii. To "kocham cię", jeżeli jest od tej właściwiej osoby, również. Ale najbardziej spodobało mi się drugie wspomnienie. Dlaczego? Bo to pozornie taka prosta rzecz, zwykły pobyt nad morzem, ale właśnie umiejętność cieszenie się z prostych rzeczy sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Obyś miała takich momentów jak najwięcej!
OdpowiedzUsuńSama byłam zdziwiona, że to takie emocje we mnie wzbudzi ale jednak :) czasami staram się docenić takie proste rzeczy jak lekki wiatr czy promienie słońca ale to są tylko chwilowe doznania a tamtego nad morzem już nigdy nie zapomnę :)
UsuńAle umiejąc się cieszyć z tych chwilowych rzeczy, tych najprostszych, będziemy w życiu szczęśliwi. Wiadomo, że nigdy nie będzie tak, że wszystko nam będzie wychodziło i wszystko będzie tak, jakbyśmy sobie to wymarzyli, czasami zdarzą się jakieś porażki. Dlatego właśnie trzeba umieć cieszyć się z tych malutkich rzeczy.
UsuńW moim życiu zdarzyło się już tyle złego ale jakoś nie zawsze doceniam to co mam. I z tego powodu jestem zła na siebie. Chyba zależy to trochę od nastroju, humoru i innych takich czynników, które pojawiają się każdego dnia.
UsuńZawsze mi się wydawało, że łatwiej z tych drobnych rzeczy cieszyć się osobom, które miały w życiu bliskie spotkanie ze śmiercią.
UsuńMi na przykład brakowało ok 10 cm do przeniesienia się na tamten świat i ok. 3-4 żeby stracić oko. Miałam tyle szczęścia, że nic poważnego mi się nie stało, a potrafię cieszyć się chociażby z tego, że słońce świeci i jest ładny dzień, wprawia mnie to w mega dobry nastrój, więc coś w tym chyba jest.
Dałaś mi teraz do myślenia. Może coś ze mną jest nie tak? Wtedy lekarz powiedział mi, że gdybym przyszła tydzień później to już nie byłoby kogo ratować. Wyleczyłam się ale rok później znowu trafiłam do szpitala i kolejna operacja :(
UsuńNie mam pojęcia jak to jest. Tak mi się zawsze wydawało, ale może nie ma reguły. Może po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałaś? Ja w pierwszej chwili wtedy też nie zdawałam sobie sprawy ile miałam szczęścia.
UsuńJa właśnie wtedy zdawałam sobie sprawę ile mnie szczęścia spotkało. Potem trochę to ucichło...
UsuńNo tej! Uspokój się, bo z tego, co piszesz to wychodzi na to, że nie potrafisz docenić tego, że miałaś to szczęście. Pomyśl sobie ile chwil by Cię ominęło, gdybyś tego szczęścia nie miała, ile mogłaś wtedy stracić.
UsuńWłaśnie mi przypomniałaś, że obiecałam Asi również wypowiedzieć się w tym temacie :D
OdpowiedzUsuńMarzy mi się morze, wiesz, że jeszcze nigdy nie byłam? :)
Ja byłam tylko 3 razy, w tym 2 jak byłam bardzo mała i nic z tego nie pamiętam :)
UsuńMam nadzieję, że w najbliższych latach uda mi się poznać te rejony :)
UsuńMocno w to wierzę ;)
UsuńWłaśnie takie dobre wspomnienia należy pielęgnować, bo one składają się na szczęście.
OdpowiedzUsuńA szczęście jest ulotne więc tym bardziej :)
UsuńBardzo pozytywny post. :)
OdpowiedzUsuńNie zawsze musi być smutno :)
Usuńtakie słowa bezcenne ;)
OdpowiedzUsuńI nikt już mi tego nie zabierze :)
UsuńChoroba nie wydała wyroku- Ty ją przezwyciężyłaś, wygrałaś. Jestem pełna podziwu. Wielu ludzi, załamuje się i nie widzi sensu dalszego życia. Ty, z upływem czasu, potrafisz do tego podchodzić z dystansem. Powinnaś być motywacją dla wielu chorych.
OdpowiedzUsuń"Kocham"-wypowiedziane w odpowiednim momencie ma większą siłę niż te pozostałe, mówione nawet codziennie. Wiem coś o tym.
Uśmiechaj się.
Ojej dziękuję :) Ja już pokonałam niejedną chorobę ale jakoś nie czuję się motywacją dla innych :)
UsuńCzy wtedy był odpowiedni moment? Nie wiem ale na pewno wywarł na mnie duży ślad :)
:))
Ja uważam, że trzeba mówić o swoich uczuciach. Wielu ludzi zamyka się w sobie, nie potrafiąc ujawniać swoich emocji, obaw. Osoby takie jak Ty, mogą wiele. Uwierz. Przeanalizujmy choćby nawet spotkania terapeutyczne.
UsuńAle strasznie ciężko mówić o swoich uczuciach. Kiedyś miałam z tym ogromny problem. Dopiero od kilku lat staram się wyrażać jakie emocje są we mnie :)
UsuńOczywiście osobom, które zasługują na taką szczerość, prawda?
Usuńfajnie miec takie dobre mile chwile ktore warto wspominac kiedy jest zle ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze fajniej by było, gdyby te piękne chwile zdominowały te złe ;))
Usuńno wiesz rownowaga musi byc zachowana ale chyba az tyle zlych chwil nie bylo co?
Usuńwidzę, że mój "wirus" się rozprzestrzenia - jak miło :D :)))
OdpowiedzUsuńpiękne wspomnienia i kolejny dowód na to, że w życiu najważniejsze jest zdrowie. no i miłość :)
Za nominację bardzo dziękuję lecz tak jak już napisałam, notkę na ten temat napiszę za jakiś czas dopiero ... Tymczasem życzę Ci pełnych spokoju i radości Świąt Wielkanocnych, dobrego wypoczynku w rodzinnym gronie oraz optymizmu, energii i nadziei na lepszą przyszłość nooo i oczywiście zdrówka! :*
OdpowiedzUsuńTrudno mi byloby znalezctalie 3 wspomanienia takie najwazniejsze...ale Tobie swietnie się to udało :)
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt :)
dla takich chwil warto jest żyć :* ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że tag wymyślony przez Asię coraz bardziej się rozprzestrzenia i nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że nikogo nie nominowałem :)
OdpowiedzUsuńCóż,oby w życiu po prostu było jak najwięcej jeszcze takich chwil, które można kiedyś wspominać i w taki właśnie sposób zapisać, przypominając sobie, jak cudne potrafi być życie:)
Jejkuu kochana jak miło że o mnie pomyślałaś..
OdpowiedzUsuńJak zobaczyłam Kasia, to kliknęłam, gdzieś tam miałam nadzieje, że chodzi o mnie, ale wydawało mi się to mało realne.. A tutaj proszę!
Na pewno niebawem coś napiszę. ;)
Pierwsze wspomnienie bardzo ważne, drugie na to miast bardzo urocze :))