Przejdź do głównej zawartości

Nominacja dobrych myśli

Znów miałam się użalać na swoim marnym losem ale jak zobaczyłam swoje imię przy tej nominacji to postanowiłam spróbować. Anonimowa A. Challenge accepted! I tak siedzę od paru godzin z moimi dobrymi myślami i próbuję znaleźć 3 dobre wspomnienia. Niby prosta sprawa ale wybrać te najważniejsze wspomnienia - już nie bardzo. Nie będę pisała o zdaniu matury, prawa jazdy czy obronach na studia bo to oczywiste oczywistości. Wyszukałam inne, które również sprawiły, że leciałam wysoko nad ziemią : )

16.12.2011r.
Usłyszałam słowa, na które czekałam od kilku miesięcy: "Twoje płuca są w jak najlepszym porządku. Jesteś już zdrowa". 3 pobyty w szpitalu, nauka do obrony w pokoju ordynatora, jedna operacja, jedna blizna, tysiące tabletek i zastrzyków. Tygodnie wyrzeczeń - to możesz, tamto jest zakazane. I wreszcie uwolniłam się od tego wszystkiego. Mój lekarz, po obejrzeniu moich wyników nie miał żadnych wątpliwości. Mogłam swobodnie oddychać. A dzień zakończyłam tak, że wypiłam coca-colę z kolegą na murku przed blokiem. Nie piłam jej przez cały okres tamtej choroby. Zwykła coca-cola ale miała niezwykły smak. Smak zwycięstwa.

17.07.2013r.
Ogromna niebieska tafla, zachodzące słońce, kilometry jasnego piasku - jednym słowem M O R Z E! Byłam w dzieciństwie kilka razy nad morzem ale kompletnie nic nie pamiętam z tamtych wakacji. A wtedy jak zobaczyłam ten horyzont poczułam się jak mała dziewczynka. Odkryłam ten obraz na nowo. Ten zapach powietrza, ten widok, tamta przestrzeń. Stałam jak wmurowana, przez jakieś 15 minut. Fale gwałtownie odbijały się o drewniane kołki. Wiatr, trochę zbyt mocno, dotykał moje policzki. Tylko ja i ogromne morze...

24.08.2013r.
Jeden krótki sms: "Dojechałem cały i zdrowy, tęsknię i kocham". Wiele razy słyszałam słowo "Kocham" ale tylko to jedno zapamiętałam.Po tygodniu spędzonym tylko ze sobą nie oczekiwałam, że doczekam się takiego wyznania. Nie teraz, jeszcze nie teraz. Czekałam tylko na wiadomość, że dojechał cały i zdrowy. Dostałam o wiele, wiele więcej.  I mimo że napisane to było w jednym krótkim smsie to jednak czułam, że było szczere i prawdziwe. Od tej właściwej osoby. Jeszcze przez tydzień te słowa kołysały się w mojej głowie. I to ciepło rozlewające się po każdej części mojego ciała...

***

Co się wtedy czuje w takich momentach? Wielką radość, którą nie można opisać słowami. I ja to poczułam. Ale gdzieś tam w środku czuję, że najważniejsze wspomnienia są jeszcze przede mną. Interpretacja tej nominacji była dobrowolna więc chyba udało mi się należycie wykonać powierzone mi zadanie, prawda? :) . Ja nominuję Venus, E.Kasię oraz wszystkich zainteresowanych :)

A od jutra czas na zbieranie nowych, cudownych wspomnień ;)



Komentarze

  1. No...ja chyba nie mam żadnych dobrych wspomnień. Moje są raczej negatywne. :(
    Pozdro :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie znajdzie? Na pewno było coś, co sprawiło, że miałaś uśmiech dłużej niż 10 minut :)

      Usuń
  2. Oj zdrowie najważniejsze i wiem jak niedawno usłyszałam " nie ma zmian, wszystko w porządku! Nie musi pani brać dalej hormonów " :) Wiem co czułaś, jaką ulgę :) Bliskie te momenty mi choć mało ich ale domyślam się,że nie wszystkie chciałaś opisać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wybrać 3 więc wybrałam. Ale masz rację - jest ich dużo, dużo więcej :) Może kiedyś napisze o innych ;)

      Usuń
    2. Dobrze jest upamiętniać te najlepsze chwile, te złe doceniać, wynosić z nich jakąś naukę ale czcić te najlepsze :)

      Usuń
    3. Ale ja tak mam, że o tych pięknych wspomnieniach trudno mi pisać a o tych złych jakoś łatwiej. Nie wiem dlaczego :)

      Usuń
    4. Moze wene masz wtedy albo po prostu latwiej narzekac :p

      Usuń
    5. Raczej to drugie bo jak złapie mnie już wena to różne twory się tworzą :)

      Usuń
    6. Haha :) Ja mam brak weny na rysowanie, a tak uwielbiam rysować... Nawet patrzę z łezką w oku na ołówki, a potem na nowe pastele....

      Usuń
    7. Moje pastele leżą nieużywane, mogę Ci oddać :P
      ja wolę pisać :)

      Usuń
    8. Pisać piszę dużo, bardzo dużo ale rysować oj... Dawno nie rysowałam :)

      Usuń
    9. To na co czekasz? kredki w dłoń i spróbuj coś narysować :)

      Usuń
    10. Ja rysuje olowkami. A by rysowac musze byc sama a teraz Wilk by rozpraszal ;p

      Usuń
    11. Zrób mu kanapki i odpal grę na kompie :p Spokój murowany :P

      Usuń
    12. Pffi. Nie mojemu ;) a poza tym nie po to jest bym teraz miala sie go pozbywac.

      Usuń
    13. A czy ja coś mówiłam, że masz się go pozbyć? Masz się nim cieszyć :) a rysować zawsze możecie razem :P

      Usuń
    14. A ja właśnie powiedziałam,że żeby rysować muszę być sama i mieć spokój :P A on by mi rysował same penisy i się naśmiewał i pewnie bym nic nie zrobiła :P Bardziej bym się chichrała :P

      Usuń
    15. Typowe męskie zachowanie :P a nie możesz wjechać mu na ambicję? :P

      Usuń
    16. Że niby co ? On nie lubi rysować i nie musi być w tym dobry, nie ma takiej pasji :) I w sumie nie musi być artystą.

      Usuń
    17. Ale pewnie ma jakieś inne pasje? :)

      Usuń
    18. Ma :) Ale nie rysowanie :) My mamy zupełnie różne pasje :) On Lacrosse i snooker a ja rysowanie, pisanie.... Choć chyba pisanie to jest nasza wspólna pasja :)

      Usuń
    19. A też ma bloga? Czy coś innego pisze? :)
      To fajnie, że para ma zarówno wspólne pasje, jak i zupełnie różne :) taki układ jest chyba idealny ;)

      Usuń
    20. Nie, piszemy razem opowieści, w zeszycie czasem a czasem przez maile :)
      I tak, to jest zdrowy układ, bo każdy spełnia się osobno a zarazem może i razem. Bo w związku nie chodzi o to by być szczelnie zamkniętym dla siebie ale by móc rozwijać skrzydła i wspierać się wspólnie :)

      Usuń
  3. I znów przekonuję się, jak niewiele nam jest potrzebne do szczęścia :) Gratuluję pięknych chwil i życzę miliona więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czasami szczęście jest zawarte w prostych chwilach. Trzeba je tylko ujrzeć :)

      Usuń
    2. Dokładnie :) Czasem wielkie wydarzenia nie przynoszą szczęścia, a takie malutkie chwile, z pozoru błahe są ogromną radością :)

      Usuń
    3. I mam nadzieję, że udało mi się to wszystko napisać :)

      Usuń
    4. Może teraz Ty napiszesz o swoich dobrych wspomnieniach? :)

      Usuń
  4. Piękne wspomnienia znad morza. Ja pierwszy raz w życiu jadę w tym roku mam nadzieję, że będę miała czym się zachwycać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci takich samych wrażeń, jak moje :) Tylko, żeby pogoda była piękna ;)

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się koniec tego postu - wiara w to, że kolejny dzień przyniesie nowe, cudowne wspomnienia. Oczywiście Ci tego życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to prawda :) a przecież nie wiesz co się zdarzy jutro :)

      Usuń
    2. Pewnie, że prawda! Ale chcąc nie chcąc musisz przyznać, że ludziom często tej wiary w jutro brakuje. Szerzmy pozytywne emocje! :)

      Usuń
    3. Brzmi jak hasło protestu :) Ale racja! Ludziom brakuje tej wiary, a nawet jak wierzą to jest ona bardziej chwiejna...

      Usuń
    4. Protestujmy! Idę zrobić transparent ;)
      Obie pewnie wiemy, że ciężko bez przerwy być optymistą. Ale to powinny być chwile zwątpienia, a niestety często są to jedynie chwile szczęścia...

      Usuń
    5. Jak protest to chętnie się przyłączę :D zróbmy blogowy marsz!
      No właśnie szkoda, że szczęście trwa tylko przez chwilę. A pełnia szczęścia trwa tylko jeden moment. Żeby chociaż problemów nie było...

      Usuń
    6. Z miłą chęcią! ;D
      Ja myślę, że gdyby ich w ogóle nie było, to nie potrafilibyśmy docenić dobrych momentów. "Problemem nie jest problem, tylko Twoje podejście do problemu" - mamy tendencję do wpadania w pułapki własnego umysłu.

      Usuń
    7. Ale zdecydowanie wolę te miłe momenty ;)

      Usuń
  6. Pokonanie choroby jest na pewno pięknym wspomnieniem, a sama choroba na pewno nie.
    A morze jest piękne, a zachody słońca to już w ogóle. :)
    Życzę dalszych, pięknych wspomnień, które kiedyś będzie można opowiedzieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że piękne :) a jak kształtuje charakter i ducha walki :)
      Ale oczywiście nikomu nie życzę takiego doświadczenia :)
      Chciałabym kiedyś zobaczyć jeszcze wschód słońca nad morzem, może kiedyś mi się uda :)

      Usuń
    2. Nie wątpię :)
      Na pewno Ci się uda :) Ja mam morze w sumie tak blisko, że powoli już mam go dość, ale gdzieś tak w głębi i tak je kocham i wracam :)

      Usuń
    3. Ja mam jakieś 600km więc dla mnie to atrakcja, odkryta tak naprawdę z zeszłym roku :) ale za to do gór mam godzinkę jazdy ;)

      Usuń
    4. A ja za to gór nigdy nie widziałam, chcemy jechać w tym roku ale zależy jak to nam wyjdzie.
      Ja w najbliższy punkt nad morzem (Mielno) mam jakieś 200 km :)

      Usuń
    5. 200km to niezbyt blisko :p
      Jedź, jedź - zawsze to jakaś odmiana :)

      Usuń
    6. Dla mnie to blisko :) Potrafimy sobie nawet jechać na 2-3h tam tylko żeby pospacerować, coś zjeść i wracać do domu :)

      Usuń
    7. Mój kolega poszedł na kebaba nad morzem :D no śmiech na sali - zamiast zjeść prawdziwą, morską rybę to on kebaba jadł, którego może zjeść na każdym rogu w mieście :)

      Usuń
    8. Haha ja tam też ryb nad morzem nie jem, bo nie lubię ryb. :D
      Jak byliśmy w lutym to jedliśmy.. w macu. :D

      Usuń
    9. No brawo :D
      Też nie przepadam zbytnio za rybami ale być nad morzem i nie zjeść ryby to grzech :P

      Usuń
    10. Ja czasami sobie coś skubnę od A. :D

      Usuń
    11. Czyli rybka zaliczona? :P

      Usuń
  7. To ja Ci życzę cudownych chwil na całą księgę takich nominacji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Ale jakby coś gdzieś kiedyś to ja bardzo chętnie każdą nominację ;)

      Usuń
    2. Czego mam się bać? :P

      Usuń
    3. Mojego typowania do wszelkich nominacji :P

      Usuń
    4. Challenge accepted! :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar i chyba w 100% mi się udało :)

      Usuń
  9. Też myślałam żeby dzisiaj w końcu zabrać się za ten post, bo Anelisowa mnie nominowała. :)

    Aż się uśmiechnęłam jak przeczytałam Twoje wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na co czekasz? :) Chciałam Cię nominować ale Anelise mnie wyprzedziła więc rozsyłam nici w innych kierunkach :)

      Miło mi :))

      Usuń
    2. No i ogarnęłam to... ;)

      Sporo czasu nie byłam nad morzem, chciałabym się wybrać. :P Muszę z K. pogadać.

      Usuń
    3. Widziałam :D

      Namów go :) Zawsze to jakaś ciekawa odmiana niż codzienna rutyna :)

      Usuń
    4. No może jak będzie więcej wolnego to jakoś się uda, moja ciocia ma mieszkanie na Helu, wynajmuje latem.

      Usuń
    5. Eee to masz fajnie :D Dogadasz się z ciotką i masz mieszkanie :) odpada Ci połowa problemu czyli kwatera :)

      Usuń
    6. Dochodzi kasa i wolny termin co do problemów. :P

      Usuń
    7. Wolny termin też można jakoś znaleźć ale na kasę nie mam już patentu :p chociaż nie! napad na bank albo totolotek :D

      Usuń
  10. Fajne jest to, że każdy z nas może to interpretować inaczej i podawać przykłady z różnych dziedzin życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam się ograniczać do jednego obszaru w moim życiu :) W końcu piękne chwile nie dotyczą tylko miłości :)

      Usuń
  11. Pięknie to napisałaś! :) Zwłaszcza, że już na samym początku zaczęłaś od ulubionego zdania Barneya z "Jak poznałem waszą matkę" :P Uwielbiam jego "Chalenge accepted!" :D

    To co się działo z tymi Twoimi płucami? Bo wiedziałam, że chorowałaś, ale nie wiem na co. Chyba, że nie chcesz o tym mówić. Wyobrażam sobie smak coli.. :)

    Morze jest cudowne. Doskonale potrafię sobie wyobrazić co czułaś. Kocham morze chyba najbardziej na świecie i mimo, że nie umiem pływać to jednak samo patrzenie na tą wielką wodę jest jak swojego rodzaju nadzieja, wiara.. nie potrafię tego określić.

    Doczekałaś się "kocham". Ja swoje "kocham" doczekałam się w Prima Aprilis :P Do tej pory nie wiem czy to żart czy nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie miałam Tobie pisać, że obejrzałam ostatni odcinek i ....jestem zawiedziona!
      Miałam 2 litry wody w płucach, którą nie mogli usunąć i przez to nie mogłam oddychać. Wyobrażasz sobie? Idziesz prostą drogą a nagle czujesz się jakbyś przebiegła maraton :)
      Też nie umiem pływać ale chętnie pojechałabym jeszcze raz :)
      No to znalazł sobie okazję :p

      Usuń
    2. Co nie? :P Nieoczekiwany rozwój wypadków :P Ale w sumie... zdziwiona nie byłam :P

      Wow :O Skąd ta woda?

      Pojedziemy jeszcze nie raz nad morze, zobaczysz :*

      Usuń
    3. A ja byłam. Bo przecież na początku mówił, że nie a potem bach. I Barney też mnie zaskoczył. Aaaa bez sensu ten ostatni sezon :P

      Bakterie. Mieszkałam w akademiku z koleżanką, która miała gruźlicę. A ja, wystarczyło, że raz mnie przewiało i bach.

      Noo baa :D pojedziemy :D

      Usuń
    4. No bo w chwili niby gdy to opowiadał to jeszcze z nią nie był ;p A bynajmniej jej mężem w serialu nigdy nie został :P Można jedynie domniemywać, że tak się później stało :P

      Wow! Wiedziałaś, że ma gruźlicę?

      Usuń
    5. No w sumie racja ale oczekiwałam innej końcówki. Np. że dzieci Teda zabiją go za swoją opowieść. Trochę zbyt długą :p I chyba tylko Marshall i Lili mnie nie zawiedli.

      Nie, nie powiedziała mi. Mój lekarz skojarzył jak się dowiedział jakie ona miała objawy i gdzie leżała w szpitalu (specjalny oddział płucny). Zadzwonił wtedy do jej lekarza i się wszystkiego dowiedział. Na szczęście ja się nie zaraziłam ale musiałam brać leki przeciwprątkowe na wszelki wypadek. A moja koleżanka do dziś się nie przyznała na co była chora :/

      Usuń
    6. Tak. Marshall i Lily są super. Ale Barney też przecież kurde jaka zmiana xD Widziałaś ten moment jak te laski w barze zaczął wyzywać, żeby się poszły do domu przebrać i żeby się zastanowiły nad swoim życiem? :D

      Co za laska :/ Przecież od tej choroby tyle ludzi umarło! :/ Jak można być tego świadomym i narażać innych?

      Usuń
    7. Ajj Marshalla to ja uwielbiam :D Widziałam :P no kurcze, na początku myślałam, że to kolejny podryw :) a widziałaś w Empiku "playbook"? :P

      W XXIw. już się nie umiera bo są leki :) ale fakt - to nie jest grypa, tylko gruźlica. A co najlepsze - raz źle się poczułam, ona brała zastrzyki w szpitalu więc pojechałam z nią na pogotowie. A lekarka stwierdziła, że nic mi nie jest. 3 tygodnie potem poszłam do rodzinnego i się okazało, że zapalenie płuc miałam a nic nie wiedziałam :/

      Usuń
    8. Coooo? :P Żartujesz?? :D:D Kupię Ciachu na urodziny xD

      No właśnie bo jednak lekarz lekarzowi nierówny. A gdyby u Ciebie tej gruźlicy nie zauważyli, przeoczyli coś? Strach pomyśleć :/

      Usuń
    9. No naprawdę :D a współautorem jest sam Neil Patrick Harris :P
      ta książka ma chyba z 2 lata :P

      Ja nie miałam gruźlicy :) na szczęście! ale i tak przeszłam piekło bo oddychanie to podstawowa czynność człowieka :P
      Inni pacjenci radzili mi, abym złożyła skargę na tą lekarkę na pogotowiu ale nie chciałam się w to bawić :P

      Usuń
    10. Co za agent! O rany, nie wiedziałam, że taka istnieje, ale to naprawdę ciekawy pomysł na prezent :D

      Domyślam się. Nigdy nie byłam w takim stanie, że nie mogłam przez dłuższy czas złapać oddechu. Raz mnie tylko coś takiego zabolało, ale nigdy więcej się nie powtórzyło, a trwało sekundę.
      I tak by pewnie nie została podciągnięta do odpowiedzialności, tylko probelmów byś sobie narobiła. Skuteczniej byłoby iść do niej i powiedzieć że się myliła. To by moze bardziej zadziałało...
      A co moja mama miała zrobić, jak bolało ją serce a lekarka ją wyśmiała, że jest za młoda na ból w sercu. A potem, gdy była w szpitalu, okazało się, że miała stan przedzawałowy. Czaisz? Ta lekarka już dawno powinna wylecieć z pracy a nadal pracuje w tym samym miejscu :/

      Usuń
    11. Nawet jest już druga część ale już nie pamiętam o czym :P

      Ale wiesz, gdyby to było 20km od mojego domu ale to było 200km więc straciłabym tylko czas i pieniądze na dojazdy itp. A ja się nie mogę denerwować :)
      Mojemu lekarzowi rodzinnemu zabrali prawo jazdy...za pijaństwo :/ Ja nie wiem co się dzieje na tym świecie ...

      Usuń
    12. Muszę koniecznie znaleźć tą książkę :D Dziś braciom powiedziałam o niej :D Byli w szoku tak samo jak ja :D

      Ja też nie wiem czy ludzie już naprawde nie wiedzą co to jest "honor".

      Usuń
    13. W Empiku powinna być, widziałam tez ją w Media Markt :)
      http://www.empik.com/playbook-podrecznik-podrywu-stinson-barney-kuhn-matt,p1062048159,ksiazka-p ;)

      Co tam honor, dla nicj liczy się kasa :/

      Usuń
    14. Może na allegro też będzie ;p

      No, ale jak można dać się tak łatwo sprzedać. Jej, przecież to tylko kasa! Jest tyle ważniejszych rzeczy...

      Usuń
    15. Poszukaj :) może trafisz :) jeszcze pół roku temu była w sprzedaży więc może jeszcze gdzieś jest ;)

      To chyba nie są prawdziwi lekarze z powołania ...

      Usuń
    16. Na pewno poszukam jak będę szukała prezentu dla jakiegoś chłopaka :D

      Moim zdaniem znaleźć dziś lekarza z powołania jest jak szukanie igły stogu siana. Lekarz zupełnie inaczej traktuje ludzi gdy przyjmuje w publicznym ośrodku i jak przyjmuje prywatnie. Po tym już łatwo można poznać komu na czym zależy.

      Usuń
    17. Mi się akurat udało z tym pulmonologiem :) Nie będę pisała bo chyba pamiętasz moją historię ;) 3 miesiące się czeka na wizytę, 3 tygodnie na łóżku na oddziale a mi się udało bo było zagrożenie życia. A mój lekarz solidnie się mną zajął, zrobiłam chyba wszystkie możliwe badania u specjalistów, a nie wziął ani złotówki za to :)

      Usuń
    18. Ja mam ginekologa bardzo spoko. Każdemu mogłabym go polecić. Czytałam też o nim na necie i ma same pochwały ;) Ale po za tymi dwoma przypadkami pewnie musiałybyśmy się jeszcze trochę pozastanawiać ;)

      Usuń
    19. Zdecydowanie - szukać takich tylko ze świecą :)

      Usuń
  12. a ja dalej się zastanawiam nad tymi radosnymi momentami i nie wiem które opisać, które były najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniałe wspomnienia :) Mam kilka podobnych, takich wypełnionych radością. Lubię do nich wracać.

    OdpowiedzUsuń
  14. ach, aż zatęskniłam za naszym morzem... ;)
    piękne te wspomnienia :) od razu pozytywniej z taką akcją na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale się szybko z tym ogarnęłaś!
    Nie ciągnie mnie do morza ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ochotę coś napisać a temat sam się nawinął ;)

      Usuń
    2. Tagi idealne na bezwenowie ;D

      Usuń
    3. a czasami stają się natchnieniem :p jak masz jakieś tagi więc śmiało pisz :)

      Usuń
    4. Na razie mam co pisać ;P

      Usuń
  16. Cudne wspomnienia :) Ja pewnie też bym miała problem, żeby wybrać takie wspomnienia, a dat tak jak ty nie potrafiłabym podać. Życzę ci jeszcze wielu wspaniałych wspomnień :) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedną datę znalazłam na blogu a pozostałe zapamiętałam :) mam pamięć do dat a niektórych nie sposób zapomnieć ;)

      Usuń
  17. Piękne wspomnienia! :) Nie mam takiej pamięci do dat ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz sobie notować te piękniejsze daty :P

      Usuń
  18. Ach, wspomnienia. ;) Też dostałam nominację, więc będę musiała się z tym jakoś uporać. :P
    Zdrowie jest cholernie ważne. Im więcej czasu spędzam w blogosferze, tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież blog nie ma wpływu na zdrowie :) chyba, że psychiczne :p
      No właśnie chciałam Cie nominować ale mnie wyprzedzili :)

      Usuń
    2. Wiem, że nie ma. Chodziło mi o to, że sporo blogerów ma z nim kłopoty. :P

      Usuń
    3. Ciesz się, że Ty nie masz :)
      ale nie ma co się dołować, tylko leczyć :p

      Usuń
    4. Tylko na co? :P Chyba na głowę...

      Usuń
    5. Ogólnie tak napisałam :P Chyba, że Ty musisz na głowę :P

      Usuń
    6. Nie, raczej nie... (Chociaż który wariat przyzna, że jest wariatem? :D)

      Usuń
    7. Tylko wariaci są coś warci :D

      Usuń
    8. Według wariatów, oczywiście. ;)

      Usuń
  19. Pamiętam jak się zmagałaś ze zdrowiem, więc się nie dziwie, że to tu umieściłaś. Wyzdrowienie to coś najcudowniejszego :)

    Dzięki za nominacje - jednak nie wiem kiedy się zrewanżuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak, to zwycięstwo miało słodki smak. I nadal ma :)
      Czekam czekam bo jestem strasznie ciekawa Twoich najlepszych wspomnień :))

      Usuń
    2. I ile spokoju dało :) Jednak nic nie jest ważniejsze niż zdrowie.

      To musisz być cierpliwa :P

      Usuń
    3. Do czasu ale to też już za mną :)

      Poczekam :) Może nauczę się pokory i cierpliwości przy okazji :P

      Usuń
    4. Jak zdrowie jest ok wtedy pojawia się miłość:P . Chyba się zgodzisz, bo też wymieniłaś to swoich w chwilach.

      p.s. pojawi się chyba w maju , bo muszę jeszcze zaległy tag nakręcić bo zostałam nominowana

      Usuń
    5. Miłość zjawiła się nieoczekiwanie :) Chociaż faktycznie - jak już się wyleczyłam to zjawił się On ;)

      To nie musisz narzekać na brak tematu do pisania :P a jeszcze musisz napisać jak spędziłaś Wielkanoc, potem majówka i nowy haul musi być ;)

      Usuń
    6. Miłość zawsze pojawia się nie oczekiwanie :p

      Tematy są (choć o świętach pisać nie będę.) Ale cierpię na brak czasu

      Usuń
    7. p.s. jednak udało mi się wcześniej :P

      Usuń
  20. Chętnie napadnę na bank. :P Bo raczej w totolotku nigdy nie udało mi się nic trafić, zostały jeszcze karty, ale nie do końca umiem grać w pokera. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz pieniądze na pistolet? :D

      Usuń
    2. Mam drewnianego bejsbola w szafie - od czegoś trzeba zacząć. :P

      Usuń
    3. Dobra jest :D Jeszcze jakiś wałek do ciasta i lecisz :D

      Usuń
    4. Wezmę małą mojego ukochanego, latała ostatnio z młotkiem. :P

      Usuń
    5. ooo :O
      A Twój ukochany z czym przybędzie na napad? :D

      Usuń
    6. Hmm... Coś będę musiała mu znaleźć. :P

      Usuń
    7. No koniecznie! Niech poszuka w garażu czy w piwnicy czegoś ciężkiego :P

      Usuń
    8. Pomyślimy o tym. :P Narazie nic mi do głowy nie przychodzi. :D

      Usuń
  21. Zwycięstwo z chorobą - niewątpliwie bardzo ważne i na pewno dodające dużo radości i energii. To "kocham cię", jeżeli jest od tej właściwiej osoby, również. Ale najbardziej spodobało mi się drugie wspomnienie. Dlaczego? Bo to pozornie taka prosta rzecz, zwykły pobyt nad morzem, ale właśnie umiejętność cieszenie się z prostych rzeczy sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Obyś miała takich momentów jak najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam zdziwiona, że to takie emocje we mnie wzbudzi ale jednak :) czasami staram się docenić takie proste rzeczy jak lekki wiatr czy promienie słońca ale to są tylko chwilowe doznania a tamtego nad morzem już nigdy nie zapomnę :)

      Usuń
    2. Ale umiejąc się cieszyć z tych chwilowych rzeczy, tych najprostszych, będziemy w życiu szczęśliwi. Wiadomo, że nigdy nie będzie tak, że wszystko nam będzie wychodziło i wszystko będzie tak, jakbyśmy sobie to wymarzyli, czasami zdarzą się jakieś porażki. Dlatego właśnie trzeba umieć cieszyć się z tych malutkich rzeczy.

      Usuń
    3. W moim życiu zdarzyło się już tyle złego ale jakoś nie zawsze doceniam to co mam. I z tego powodu jestem zła na siebie. Chyba zależy to trochę od nastroju, humoru i innych takich czynników, które pojawiają się każdego dnia.

      Usuń
    4. Zawsze mi się wydawało, że łatwiej z tych drobnych rzeczy cieszyć się osobom, które miały w życiu bliskie spotkanie ze śmiercią.
      Mi na przykład brakowało ok 10 cm do przeniesienia się na tamten świat i ok. 3-4 żeby stracić oko. Miałam tyle szczęścia, że nic poważnego mi się nie stało, a potrafię cieszyć się chociażby z tego, że słońce świeci i jest ładny dzień, wprawia mnie to w mega dobry nastrój, więc coś w tym chyba jest.

      Usuń
    5. Dałaś mi teraz do myślenia. Może coś ze mną jest nie tak? Wtedy lekarz powiedział mi, że gdybym przyszła tydzień później to już nie byłoby kogo ratować. Wyleczyłam się ale rok później znowu trafiłam do szpitala i kolejna operacja :(

      Usuń
    6. Nie mam pojęcia jak to jest. Tak mi się zawsze wydawało, ale może nie ma reguły. Może po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałaś? Ja w pierwszej chwili wtedy też nie zdawałam sobie sprawy ile miałam szczęścia.

      Usuń
    7. Ja właśnie wtedy zdawałam sobie sprawę ile mnie szczęścia spotkało. Potem trochę to ucichło...

      Usuń
    8. No tej! Uspokój się, bo z tego, co piszesz to wychodzi na to, że nie potrafisz docenić tego, że miałaś to szczęście. Pomyśl sobie ile chwil by Cię ominęło, gdybyś tego szczęścia nie miała, ile mogłaś wtedy stracić.

      Usuń
  22. Właśnie mi przypomniałaś, że obiecałam Asi również wypowiedzieć się w tym temacie :D
    Marzy mi się morze, wiesz, że jeszcze nigdy nie byłam? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam tylko 3 razy, w tym 2 jak byłam bardzo mała i nic z tego nie pamiętam :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że w najbliższych latach uda mi się poznać te rejony :)

      Usuń
  23. Właśnie takie dobre wspomnienia należy pielęgnować, bo one składają się na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  24. Choroba nie wydała wyroku- Ty ją przezwyciężyłaś, wygrałaś. Jestem pełna podziwu. Wielu ludzi, załamuje się i nie widzi sensu dalszego życia. Ty, z upływem czasu, potrafisz do tego podchodzić z dystansem. Powinnaś być motywacją dla wielu chorych.

    "Kocham"-wypowiedziane w odpowiednim momencie ma większą siłę niż te pozostałe, mówione nawet codziennie. Wiem coś o tym.

    Uśmiechaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję :) Ja już pokonałam niejedną chorobę ale jakoś nie czuję się motywacją dla innych :)

      Czy wtedy był odpowiedni moment? Nie wiem ale na pewno wywarł na mnie duży ślad :)

      :))

      Usuń
    2. Ja uważam, że trzeba mówić o swoich uczuciach. Wielu ludzi zamyka się w sobie, nie potrafiąc ujawniać swoich emocji, obaw. Osoby takie jak Ty, mogą wiele. Uwierz. Przeanalizujmy choćby nawet spotkania terapeutyczne.

      Usuń
    3. Ale strasznie ciężko mówić o swoich uczuciach. Kiedyś miałam z tym ogromny problem. Dopiero od kilku lat staram się wyrażać jakie emocje są we mnie :)

      Usuń
    4. Oczywiście osobom, które zasługują na taką szczerość, prawda?

      Usuń
  25. fajnie miec takie dobre mile chwile ktore warto wspominac kiedy jest zle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze fajniej by było, gdyby te piękne chwile zdominowały te złe ;))

      Usuń
    2. no wiesz rownowaga musi byc zachowana ale chyba az tyle zlych chwil nie bylo co?

      Usuń
  26. widzę, że mój "wirus" się rozprzestrzenia - jak miło :D :)))
    piękne wspomnienia i kolejny dowód na to, że w życiu najważniejsze jest zdrowie. no i miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Za nominację bardzo dziękuję lecz tak jak już napisałam, notkę na ten temat napiszę za jakiś czas dopiero ... Tymczasem życzę Ci pełnych spokoju i radości Świąt Wielkanocnych, dobrego wypoczynku w rodzinnym gronie oraz optymizmu, energii i nadziei na lepszą przyszłość nooo i oczywiście zdrówka! :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Trudno mi byloby znalezctalie 3 wspomanienia takie najwazniejsze...ale Tobie swietnie się to udało :)
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  29. dla takich chwil warto jest żyć :* ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widzę, że tag wymyślony przez Asię coraz bardziej się rozprzestrzenia i nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że nikogo nie nominowałem :)

    Cóż,oby w życiu po prostu było jak najwięcej jeszcze takich chwil, które można kiedyś wspominać i w taki właśnie sposób zapisać, przypominając sobie, jak cudne potrafi być życie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejkuu kochana jak miło że o mnie pomyślałaś..
    Jak zobaczyłam Kasia, to kliknęłam, gdzieś tam miałam nadzieje, że chodzi o mnie, ale wydawało mi się to mało realne.. A tutaj proszę!
    Na pewno niebawem coś napiszę. ;)

    Pierwsze wspomnienie bardzo ważne, drugie na to miast bardzo urocze :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...