Z uśmiechem na twarzy mogę napisać tylko jedno: "lody zostały przełamane". Może nie zasłużyłam na ocenę "celujący" ale na "bardzo dobry minus" już tak. Przeżyłam spotkanie z rodziną Lubego i dałam radę. Z jego Mamą rozmawiałam o wszystkim, z Tatą zamieniłam więcej niż 2 zdania a z bratem też jakoś poszło. Jedynym minusem była siostra ale tym razem trzeba jej wybaczyć bo ma poprawkę z matury. Trudno, może następnym razem uda mi się z nią zaprzyjaźnić.
Majowy weekend był cudowny. Pogoda mogłaby być lepsza ale dobrze, że chociaż dwa dni były ciepłe więc mogłam się wybrać z Lubym na spacer czy też pojeździć na rowerze. Byliśmy też z jego Mamą na giełdzie, zwiedzaliśmy jego miasto rodzinne, zaliczyliśmy kilka koncertów i imprezę u jego znajomego. Mama Lubego pokazała też mi też kilka zdjęć z dzieciństwa Lubego. Niedziela była już pełna poświęceń - oglądałam z Lubym "Gwiezdne wojny". Następnym razem obiecał mi, że będziemy oglądać filmy z Hugh Grantem.
Niestety jest też druga strona medalu - moja rodzina. Brat mojej Mamy obraził się na mnie śmiertelnie bo wyjeżdżając do Lubego nie byłam na jego urodzinach. Powiedział, że nie przyjdzie na mój ślub bo może wtedy akurat być chory. Cóż, nie planuję ślubu w najbliższym czasie ale zabolało mnie to bardzo.
A podczas tych urodzin dzwonili do mnie. Z pretensjami oczywiście. Mam wybrać "chłop albo rodzina". A co najlepsze - moja Mama nie ma do mnie żadnych pretensji - tylko wujki, ciotki, kuzyni. Czasami się zastanawiam kto ma nieodciętą pępowinę. Chyba mam prawo ułożyć sobie życie. I tak wiele razy rezygnowałam ze spotkaniami ze znajomymi kosztem spotkań rodzinnych. Najwidoczniej nie dogodzę każdemu :)
Majowy weekend był cudowny. Pogoda mogłaby być lepsza ale dobrze, że chociaż dwa dni były ciepłe więc mogłam się wybrać z Lubym na spacer czy też pojeździć na rowerze. Byliśmy też z jego Mamą na giełdzie, zwiedzaliśmy jego miasto rodzinne, zaliczyliśmy kilka koncertów i imprezę u jego znajomego. Mama Lubego pokazała też mi też kilka zdjęć z dzieciństwa Lubego. Niedziela była już pełna poświęceń - oglądałam z Lubym "Gwiezdne wojny". Następnym razem obiecał mi, że będziemy oglądać filmy z Hugh Grantem.
Niestety jest też druga strona medalu - moja rodzina. Brat mojej Mamy obraził się na mnie śmiertelnie bo wyjeżdżając do Lubego nie byłam na jego urodzinach. Powiedział, że nie przyjdzie na mój ślub bo może wtedy akurat być chory. Cóż, nie planuję ślubu w najbliższym czasie ale zabolało mnie to bardzo.
A podczas tych urodzin dzwonili do mnie. Z pretensjami oczywiście. Mam wybrać "chłop albo rodzina". A co najlepsze - moja Mama nie ma do mnie żadnych pretensji - tylko wujki, ciotki, kuzyni. Czasami się zastanawiam kto ma nieodciętą pępowinę. Chyba mam prawo ułożyć sobie życie. I tak wiele razy rezygnowałam ze spotkaniami ze znajomymi kosztem spotkań rodzinnych. Najwidoczniej nie dogodzę każdemu :)
Odciąć pępowinę...najważniejsze jest Twoje szczeście i to jak Ty chcesz ułożyć swoje relacje z przyszłą rodziną, w końcu to nie są te czasy, że to wujki, ciotki, dziadkowie wybierają męza dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że jeszcze taki pomysł im nie przyszedł do głowy :)
UsuńCieszę się więc, że weekend majowy udany i że z rodziną Lubego też jakoś poszło :)
OdpowiedzUsuńA co do rodziny... nie przejmuj się. Masz prawo układać sobie SWOJE życie i nie zawsze jest szansa, żeby być na jakiejś rodzinnej uroczystości.
Tym bardziej, że zawsze byłam, na każdej uroczystości, jeździłam po 200km ale nikt tego nie docenia :)
UsuńCieszę się, że z rodzicami Lubego twego tak poszło:) W ogóle, ja mam wrażenie, że zawsze właśnie z matkami się najwięcej rozmawia, potem ośmielają się ojcowie dopiero XD A siostra cóż...nie od razu Kraków zbudowano, jak to mawiają, więc z czasem pewnie kontakty się poprawią:) Poza tym matura to stres, więc jeśli była rozdrażniona, można jakoś rozgrzeszy :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że majówka się wam udała no:)
A co do twojej rodziny..ja w ogóle nie rozumiem, jak można postawić takie ultimatum? To jest naturalne, że człowiek dorastając, wychodząc z domu, zakochując się w pewnym momencie ma wręcz dwie rodziny. To naturalny mechanizm, którego biegowi nikt nie powinien stawać na drodze. No po prostu nie ogarniam -.-I w ogóle nie rozumie, jak pretensje może mieć dalsza rodzina?XD Mamę jeszcze bym jakoś zrozumiał, syndrom pustego gniazda i tak dalej ale dalsza rodzina? Co oni w ogóle mogą mieć do gadania? Absurd.
Też mam takie wrażenie bo ojców moim byłych nawet na oczy nie widziałam :P Ale z drugiej strony - to właśnie Ojciec Lubego pierwszy chciał zobaczyć moje zdjęcia na komputerze :P
UsuńOni po prostu chcą go poznać. Ale jak dla mnie przesadzają. Na wszystko przyjdzie czas. A co najlepsze - ten wujek, w zeszłym roku, wybrał się na jakieś dożynki w okolicznej wsi. A rodzina do mnie przyjechała z daleka i chciała zrobić rodzinnego grilla. No sorry - widzi rodzinę raz na rok a wolał pojechać sam na imprezę, która tak naprawdę jest w okolicy co tydzień w sezonie dożynkowym.Trochę żałuję, że mu nie wypomniałam tamtego zdarzenia....
No bo ojcowie w naszym kraju to takie nieraz "satelity" rodzinne...są gdzieś w przestrzeni, ale nie zawsze ich widać XD
UsuńPoznać- ok. Ale nie można próbować poznać przez szantaż, to trochę no...jak dla mnie absurdalne po prostu.
Wiesz co, pewnie i tak by nie dotarło. W złości mało co dociera do ludzi, mam takie wrażenie.
Ale czasami mogliby pokazać się na horyzoncie :P żeby wiedzieć kogo unikać :P
UsuńKiedyś do konfrontacji i tak dojdzie. Boję się, że im dłużej to się odwleka tym gorzej. Dla mnie na pewno bo ja chce mieć to już z głowy ...
No ta, to też przydatna wiedza XD
UsuńTo może jednak tą konfrontację zacząć jakoś organizować?:)
Hah, mowilam, ze bydzie dobrze :D
OdpowiedzUsuńMusisz zawsze mi tak "krakać" :p
UsuńUuu faktycznie... no cóż dla mnie to dziwne bo w mojej rodzinie każdy sam decyduje czy chce być na jakiejś imprezie czy ma inne plany :P
OdpowiedzUsuńDla mojej rodziny to trochę szok bo zawsze byłam a teraz się zbuntowałam i pojechałam do chłopaka :P
UsuńJa ostatnio z moim Lubym byłam w górach...
OdpowiedzUsuńI tam mój kuzyn ma już bardzo długo dziewczynę, ale nigdy u niego nie była, bo jak twierdzi jego mama, TO NIE WYPADA ŻEBY DZIEWCZYNA DO CHŁOPAKA PRZYJEŻDŻAŁA!
I w tym mnie zbesztali, że jak ja tak mogę do D jeździć, że mnie rzuci blebleble...
a prawda jest taka, że wstydzi się jej syn zaprosić do domu, bo nie mają kibla, taka wiocha...
Więc nie przejmuj się :P
A wiesz, że moja Mama to samo mówiła? :D Nie wypada itp. ale jak mamy się widywać skoro nie mieszkamy w jednym mieście? paranoja :)
Usuńjaka wymówka :P
Oj... Urodziny są co roku a ślub tylko jeden, więc Twój brat trochę przesadził. Nie przejmuj się bo ważne,że dobrze spędziłaś czas :) Nie masz też nastu lat by się hamować dla rodziny z zakładaniem własnej. Oni nie spędzą z Tobą reszty życia, trzeba ich szanować itp. ale nie przesadzajmy, własne życie trzeba mieć.
OdpowiedzUsuńMała poprawka - nie mój brat a mojej Mamy :)
UsuńAle szczerze to nie wiem co mu odbije, gdy przyjdzie mój czas. A Luby mi powtarza, że najwyżej zaprosimy tylko jego żonę :P
A :) Czyli Twój wujek ? :P no to przykro mi, ale urodziny wujka to nadal nie jest wielkie święto :P
UsuńMi ostatnio ciocia powiedziała " jakbyś już brała ślub to bym Ci kupiła taką bransoletkę na prezent" (jakiś nowy "trend" za 50zł) popatrzyłam na nią i mówię "dla bransoletki nie będę wychodzić za mąż... A ostatnio też wyjechała mi z tekstem "za długo jesteście ze sobą! 4 lata to za dużo! ja nie wyobrażam sobie tak długo, tak jak u nas dziewczyny w gimnazjum od pierwszej klasy ze sobą są!" no ale my nie jesteśmy od gimnazjum i nie mam 13-16 lat :P A boli to bo jej córka po 4 latach związku się rozstała a ja nadal nie :P rodzina jest dziwna :P
Wielkie bo 60 urodziny :P ale ostatnio nawet moja Mama stwierdziła, że jego 3-letni wnuk zachowuje się lepiej niż dziadek. W zeszłe wakacje przyjechała do nas rodzina, która przyjeżdża raz na rok i zawsze robimy rodzinnego grilla. A mój wujek olal rodzine i pojechał sam na dożynki :/
UsuńI dobrze jej powiedziałaś. Najwidoczniej zazdrość zżera ;P
Wiec mogl na dozynki a rodzinke olal ? Moze juz odbija na starosc ? ;p choc w sumie nie jest stary :)
UsuńAno pewnie zzera, ze jej corka juz 24 lata i ciagle nikogo nie moze znalezc ( tamten byl pierwszym chlopakiem) a ja w miare poukladana bo a to jakis wolontariat a to to i Wilk mimo wszystko zawsze byl. Pomagal mojej mamie jak bylo ciezko ( po jej zawale) albo mi z operacjami i widac, ze powaznie a jej corka mimo, ze konczy mgr to zmywa podlogi w house a ja juz w szkole pracowalm ;p i raz mnie wkurwili mega. Na swieta wielkanocne. Przyjechal Wilk pierwszy raz a ciotce sie nie podobalo, ze on byl i uwagi nam robila az s koncu odeszlismy od stolu i siedzialam w pokoju.
Odbija odbija! Już wszyscy w rodzinie mają na niego poprawkę :)
UsuńI właśnie tych uwag się boję. Ja nie wiem, rodzina zamiast się cieszyć naszym szczęściem to jakieś problemy robią. Bezsensowne problemy.
Dlatego ja im odcinam sie. Nie interesuje mnie. Z nimi dzieci nie bede wychowywac i zyc do konca. Drastyczne ale prawdziwe. Kocham rodzicow - oni mi nie wadza ale reszta? Trudno ;p
UsuńPowoli zaczynam mieć takie same podejście. Czasami sprawdza się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach :)
UsuńOczywiscie. To z Lubym bedziesz, to on bedzie Twoja najblizsza rodzina. Z reszta mozesz utrzymywac kontakt ale jak robia fochy to nic nie tracisz olewajac ich.
UsuńAlbo kiedyś im przejdzie i jeszcze będzie normalnie...
UsuńWatpie ;p mnie dzis wujostwo odwiedzilo i znow pokazalo "madrosc" :)
UsuńDzisiaj wujek był u mnie w domu ale spałam więc ominęła mnie ta przyjemność ;))
UsuńMnie wczoraj nie. Ale wkurzyłam się. Wuj do mojego brata "Debilu " powiedział, tak na niego najeżdżają... Bo mój brat ma ZA i orzeczenie o niepełnosprawności... Po prostu nie ogarniam. ostatnio przesadzali i... I dziś rano się okazało,że wuj w szpitalu bo udaru mózgu dostał, sam teraz jest niepełnosprawny ;/ to może teraz my powinniśmy go wyzywać ? ;/ co za w ogóle ludzie.
UsuńNo i co z tego, że niepełnosprawny? Przecież to też człowiek :/
UsuńMoże teraz Twój wuj zrozumie, jaką krzywdę wyrządzał złym słowem...
On i ciotka. Oboje byli tacy "uprzejmi"... Strasznie najeżdżali na mojego brata i w ogóle innych. A jak się wywyższali... I teraz pomocy potrzebują. Ciotka nawet nie kupiła nic do szpitala wujowi, to mama kupiła choć "tyle kasy mają"... Zastaw się a pokaż się...
UsuńMoje wujostwo to się zastawili, jak ich dzieci ślub brały. Kredytów nabrali, żeby wesele wyprawić. I jak tylko do nich poszłam to zawsze milion ciastek na stole, a komornik już pukał do drzwi :/
UsuńA tu właśnie na odwrót, niech jedzą ciastka - to o tyle dobrze... A u mnie? Oni zupkę parzyli chińską i nawet dzieciom małym !! A na szyi łańcuszki i co tydzień jeździła po 100 km do Ikei by kupić świeczkę albo coś... Normalnie szok ;/ A teraz wuj leży a ona przelicza kasę...
UsuńPrzelicza kasę? Jak ktoś nam bliski jest chory to trzeba go ratować, nie zważając na pieniądze :/
UsuńCiotka patrzy ile dostanie hajsu za wuja za ubezpieczenie i kiedy wroci do roboty :p jest kierowca i ma czesciowy paraliz, ale to nie problem :p
UsuńPewnie, że przesadzają. Nie jesteś już dzieckiem, a przecież jeszcze wiele takich rodzinnych spotkań przed wami. A nie rozerwiesz się, nie da się być w każdym miejscu. No i nie a się wszystkich zadowolić. Cieszę się, że ten wyjazd się udał, wiedziałam, że zrobisz na nich dobre wrażenie :D
OdpowiedzUsuńZwłaszcza, że nic nie straciłam bo urodziny wyglądały jak każde inne urodziny czy też święta - siedzisz przy stole i jesz :p
UsuńTylko jeszcze siostra...
Kochana, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził ;) Ja myślę, że najważniejsze, że jego rodzice byli zadowoleni ;)
UsuńA czy byli zadowoleni to nie wiem :P Ale nic potem nie mówili :)
UsuńNo i nie było tak źle :)
OdpowiedzUsuńGdyby nie jego siostra to byłoby idealnie ;P
UsuńOj tam ;P
UsuńZawsze musi być jakiś problem :P
UsuńNigdy nie będzie idealnie.
UsuńA czyż nie powinno się dążyć do ideału?
UsuńIdeały nie istnieją :)
UsuńNo nie. Ale dobrze, ze nie istnieją bo są nudne :)
UsuńTo po co mamy do nich dążyć?
UsuńŻeby żyło nam się lepiej :)
UsuńWszystkim nie dogodzisz i nie ma co się tak tym przejmować. Na święta Wielkanocne moja chrzestna miała przyjechać, ale powiedziała, że nie przyjedzie to więc wybrałam się najpierw do znajomych potem do K. a tu mama do mnie dzwoni, że ciocia przyjechała i mamy przyjść, bo one chcą go poznać - nie poszłam i jakoś mam gdzieś co i kto do mnie ma w związku z tym.
OdpowiedzUsuńNo i widać przydały się moje kciuki, mocno je trzymałam i widzisz, udało się spotkanie. Oby i moje (jeśli dojdzie do skutku) też było tak udane ! :P
Chciała zrobić niespodziankę czy takie fanaberie ma?
UsuńDziękuję :D dobra jesteś w te klocki :P
No to trzymam kciuki za Ciebie :)
Fanaberie miała. :)
UsuńNo jeszcze nie masz co trzymać, raczej nie zapowiada się mi na taką wizytę...
Może to i lepiej, że się nie zapowiada? Oczywiście w takim sensie, że może się zdarzyć zupełnie spontanicznie i nie będziesz tego przeżywała, jak ja :)
UsuńDla mnie to nie lepiej. Ja chciałabym ich poznać i żeby oni mnie poznali.
UsuńTo co stoi na przeszkodzie?
UsuńNie będę się na chama wpraszać chyba, nie? Chciałby to by mnie zabrał - proste.
UsuńTo powiedz mu to. Po prostu :)
UsuńPowiedziałam.
UsuńA On co na to?
Usuń"Zobaczysz, jeszcze pojedziemy."
UsuńI żadnego konkretu? Chociaż miesiąc w przybliżeniu?
UsuńNie. On sam często tam nie jeździ... W sobotę poznałam jego ciotkę, wujka i kuzynkę.
Usuńnigdy wszystkim nie dogodzisz taka prawda ;)a rodzinie przejdzie ta chwilowa zlosc ;)
OdpowiedzUsuńAż do następnych urodzin czy świąt bo coś czuję, że będzie powtórka z rozrywki ;)
UsuńAlu, tak to właśnie jest, jak się chce być w przyjaźni ze wszystkimi.
OdpowiedzUsuńZ rodziną to raczej nie przyjaźń :p
UsuńCzemu nie? :P Co, w takim razie? :P
UsuńNo więzi - krwi, zależności, przywiązania. Rodzina jaka jest, taka jest. Nie każdego się kocha w rodzinie, ale tolerować trzeba :)Co nie zmienia faktu, że jestem im oddana i zawsze chętnie im pomogę :)
UsuńTo ja w takim inaczej ujmę myśl :) Nie da się zadowolić wszystkich :)
UsuńNawet nie próbuję. Wiem, że jak poznają Lubego to mogą mieć inne zdanie niż ja ale cóż. Nic na to nie poradzę :) Moja Mama go akceptuje, Babcia też, reszta nie musi :)
UsuńTo już zdrowsze podejście :D
UsuńNo to jeszcze kiedyś trzeba to jakoś zrealizować :P
UsuńTo znaczy że go Twoja mama i babcia nie lubią? Czy jakiej innej realizacji się nie dopatrzyłam ? :P
UsuńWszystkim się nigdy nie dogodzi, ale kurczę - powinni zrozumieć, no już bez przesady ;) chłopak przecież tez może się niedługo zaliczać do rodziny :D
OdpowiedzUsuńAle wujek już nie przyjdzie na ślub :P jak to stwierdził Luby - jedno zaproszenie mniej :P
UsuńW sumie Gwiezdne Wojny nie są takie złe=3
OdpowiedzUsuńNie przysnęłam więc sukces ;))
UsuńDobrze, że się zaprzyjaźniłaś z rodzicami swojego chłopaka i miło spędziłaś majówkę ;) nie trzeba było się tak denerwować ;))
OdpowiedzUsuńAle jeszcze pozostaje zaprzyjaźnić się z jego siostrą a tu będzie gorzej :P
UsuńNie ładnie z ich strony...
OdpowiedzUsuńAle póki co gratuluję poznania z tamtą stroną :)
Po prostu brak słów na pewne reakcje z ich strony :)
UsuńA dziękuję :) pierwsze koty za płoty :P
Może potrzebują trochę czasu :)
UsuńJak Oni nawet nie znają go :)
UsuńNo to nie widzisz nie było tak strasznie :)
OdpowiedzUsuńA olej go upił się na urodzinach to musiał pomarudzić , z czasem mu przejdzie
On tak na trzeźwo bo nie może pić alkoholu :) I to najbardziej bolało...
UsuńA ile on ma lat, że tak się zachowuje jak 5 letnie dziecko? Urodziny można zawsze uczcić w inny weekend.
Usuńp.s. sorry za błędy wcześniejszym komentarzu
No właśnie skończył 60 lat. Tylko z Lubym byłam wcześniej umówiona, bo przecież musiałam wziąć wolne w pracy i wszystko było już wcześniej zaplanowane :/
UsuńNie przejmuj się kiedyś mu przejdzie :) On też był kiedyś młody i zakochany :)
UsuńWażne że się udało
OdpowiedzUsuńOj tak :) najważniejsze!
Usuńwiedziałam że sobie poradzisz ;)
OdpowiedzUsuńChyba nie miałam innego wyjścia ;)
UsuńAż mi się wierzyć nie chce, że można robić pretensję, że Cię raz na urodzinach nie było. I to jeszcze nie na urodzinach tej najbliższej rodziny, tylko brata mamy. U mnie nie ma czegoś takiego, żeby jakieś pretensje mieć z tego powodu.
OdpowiedzUsuńAle się cieszę, że u rodziny Lubego Ci dobrze poszło ;-)
Tylko w tym wypadku mój wujek to bliska rodzina bo zawsze święta razem spędzamy, wszystkie urodziny, imieniny itp.
Usuńale z drugiej strony - nic takiego się przecież nie stało :)
Nie no, bliska rodzina to jest brat, siostra, mama, tata. Cała reszta musi się pogodzić z tym, że przychodzi taki moment, w którym zamiast na urodziny do nich, idziemy w inne miejsca.
UsuńMój dziadek i babcia wyprawiają imieniny w Sylwestra, bo tak wypadają dziadkowi, a babcia ma niedługo po nim, więc wyprawiają razem. I kiedyś cała rodzina się tam zjeżdżała, ale teraz jak dzieciaki podrosły, i łażą na jakieś imprezy w tym dniu, no to niestety, nic się na to nie poradzi. Do dziadka wbijam dzień, dwa później albo wcześniej.
Super, że się udało, a i myślę, że takimi zażaleniami nie ma sensu sobie głowy zawracać, takie rzeczy bywają i nic na to nie da rady ;/
OdpowiedzUsuńNie dogodzisz każdemu, to prawda. Żyj swoim życiem i zajmij się spełnianiem własnych marzeń, bo to teraz najważniejsze i masz do tego święte prawo :)
OdpowiedzUsuńA nie mówiłam, że będzie dobrze? :)
Aż się muszę zapytać Babci jak się oni zachowywali jak byli w moim wieku :p bo ja to dzieciak byłam to nie pamiętam ;)
UsuńMówiłaś mówiłaś :) Zawsze tak mi powtarzaj :P
a zapytaj! :P
Usuńz przyjemnością ^^
Takie sytuacje sa trudne...sama jestem w podobnej sytuacji...nie, ona nawet nie jest podobna ...clae jesli moj maz poklocilby sie z moja mama na przyklad to ja bede stala miedzy Dwiema Najwazniejszymi Osobami w moim zyciu a to wcale sympatyczne nie jest...a wujkowi na pewno przejdzie...spokojnie .;*
OdpowiedzUsuńRodzina mego M. jest bardzo zaborcza - istnieje jedna słuszna religia, wszystkie sprawy są wspólne, w przypadku najmniejszej pierdy zwoływane są narady rodowe. Trochę mafią mi to pachnie ;)
OdpowiedzUsuńMówiłam, że dasz radę! :)
OdpowiedzUsuńMam takie wrażenie, że ciotki czy wujki (o babciach nie wspominając) zawsze mają większe pretensje od rodziców. Szkoda, że dorośli ludzie zapominają jak to jest być młodym ;)
Czytając to pomyślałam sobie...tak z rodziną najlepiej troszkę i delikatnie, bo zasadniczo i tak zawsze znajdujesz się na ostrzu noża...też chciałabym inaczej, tak dużo poświęcem...nie powiem, że Panią rozumiem, ale pewnie mogłabym... POZDRAWIAM!
OdpowiedzUsuń