Rozsypały się ziarenka ryżu na podłogę. I leżał ten ryż na podłodze godzinkę, dwie godziny, tydzień. Wreszcie zaczął przeszkadzać. Szufelka, miotełka i trzeba posprzątać. Niby nic trudnego ale jedno ziarenka wtoczyło się pod dywan, drugie przykleiło się do szafki kuchennej, trzecie potoczyło się pod zlew. Można to wszystko posprzątać, jednak wymaga to lekkiej gimnastyki i trzeba poświęcić więcej czasu niż założono to na początku.
I chyba tak samo jest z moim życiem. Rozsypało się moje życie, chwilowo tkwiłam w tym stanie a teraz próbuję zrobić z tym porządek. Dzień zaczynam od przeglądania ofert pracy, później przeglądałam oferty sprzedaży samochodów. Podanie o pracę złożyłam ale szefowa odrzuciła je. Nie wiem dlaczego ale podejrzewam, że z powodu braku samochodu. Tak więc ciągle szukam nowej pracy i samochodu aby dojeżdżać do pracy. Again, again, again....
Rodzina z Górnego Śląska do mnie przyjechała na dwa tygodnie. I daje dobre rady co jest niezwykle irytujące. Pomijam fakt, że oni nie wiedzą jak ciężko znaleźć pracę ludziom bez doświadczenia zawodowego, mieszkającego na Końca Świata. Robię kawę, podaję obiadki, zmywam po posiłkach, zabawiam ich inteligentną rozmową o wszystkim i o niczym a wszystko to z uśmiechem na twarzy. Chociaż chce mi się ryczeć, i to od 5 minut, gdy tylko przekroczyli próg mojego domu. Dosłownie 5 minut.
I na koniec smutna wiadomość. W dniu 08.07.2014r odszedł do chomiczego nieba Sokrates. Już od dwóch tygodni źle się czuł - nie jadł, nie pił wody, ciężko oddychał, ledwo się poruszał. Nie chciał nawet spać w domku, wolał się zakopać gdzieś w trocinach. Smutno strasznie, że nikt w nocy mi nie biega w kółku, nie obgryza kolby i nie przesuwa domku. Tęsknię Sokrates....
I chyba tak samo jest z moim życiem. Rozsypało się moje życie, chwilowo tkwiłam w tym stanie a teraz próbuję zrobić z tym porządek. Dzień zaczynam od przeglądania ofert pracy, później przeglądałam oferty sprzedaży samochodów. Podanie o pracę złożyłam ale szefowa odrzuciła je. Nie wiem dlaczego ale podejrzewam, że z powodu braku samochodu. Tak więc ciągle szukam nowej pracy i samochodu aby dojeżdżać do pracy. Again, again, again....
Rodzina z Górnego Śląska do mnie przyjechała na dwa tygodnie. I daje dobre rady co jest niezwykle irytujące. Pomijam fakt, że oni nie wiedzą jak ciężko znaleźć pracę ludziom bez doświadczenia zawodowego, mieszkającego na Końca Świata. Robię kawę, podaję obiadki, zmywam po posiłkach, zabawiam ich inteligentną rozmową o wszystkim i o niczym a wszystko to z uśmiechem na twarzy. Chociaż chce mi się ryczeć, i to od 5 minut, gdy tylko przekroczyli próg mojego domu. Dosłownie 5 minut.
I na koniec smutna wiadomość. W dniu 08.07.2014r odszedł do chomiczego nieba Sokrates. Już od dwóch tygodni źle się czuł - nie jadł, nie pił wody, ciężko oddychał, ledwo się poruszał. Nie chciał nawet spać w domku, wolał się zakopać gdzieś w trocinach. Smutno strasznie, że nikt w nocy mi nie biega w kółku, nie obgryza kolby i nie przesuwa domku. Tęsknię Sokrates....
Sokrates 21.06.2013r. - 08.07.2014r.

Na pewno przyjdzie taki dzień, w którym szczęście się do Ciebie uśmiechnie i znajdziesz pracę :)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu Sokratesa. :( W ogóle mi smutno zawsze jak umierają takie niewinne zwierzątka...
Kiedyś nadejdzie ten piękny dzień ;)
Usuń[*] Sokrates [*]
OdpowiedzUsuńU mnie w akwarium źle się czuje jedna rybka. Nie wiem czy wydobrzeje...
Wspominałaś, że po stażu Twoja szefowa musi Cię zatrudnić chyba na pół roku.
A rodzinka - ech, wyobrażam sobie :/ Najlepiej chyba kiwać im głowami i przyznać rację a potem robić swoje...
Ojej, niech zdrowieje :*
UsuńBo takie zobowiązanie ale na trzy miesiące i na pół etatu :)
No tak robię ale psychika mi siada :P
No to pracę jakby nie było jeszcze masz :P A teraz masz samochód to może jednak coś się uda? :P Wiem, że już pewnie ktoś dostał to stanowisko, ale pewnie na okres próbny a nie od razu na umowę o pracę?
UsuńZ tego co wiem to jest nowa babka ale nie wiem od kiedy.A Ty już wyprzedzasz fakty na blogu :P
UsuńA kto zabrania marzyć? :D
UsuńŁooo ja cały czas chodzę z głową w chmurach :)
UsuńTo dobrze, bo trzeba marzyć :)
UsuńGoście wciąż siedzą na głowie?
Dzisiaj pojechali :) I mam już święty spokój :)
UsuńAle mega długo byli :/
UsuńPrzykro mi z powodu chomiczka, ja przzyłam cztery.. :( A co do podaia, to w sumie dziwne, wk oncu masz dosiwadczenie w tym miejscu skoro jestes na stażu. A z rodzina to sie ponocn ajlwepiej na zdjeciach wychodzi..
OdpowiedzUsuńI najlepiej stać na środku bo Cię wytną :)
UsuńA szefowa jak to szefowa - jej zdanie jest ostateczne i wszystko zależy od jej nastroju :/
Kochana, chyba nie jestem na bieżąco, co z Twoim stażem?
OdpowiedzUsuńJa po moim rocznym urzędowym stażu też nie miałam szans na zatrudnienie. Pracy szukałam 3 miesiące, ale w końcu się udało - coś w moim kierunku, w moim zawodzie, co prawda szukam dalej, ale przynajmniej nie siedzę w domu, a i zawsze lepiej będzie to wyglądało w cv ;) Tobie też się uda, tylko się nie poddawaj! :*
I współczuję utraty chomiczka :(
Staż się kończy w sierpniu, potem chyba przedłuży się do 3 miesięcy na pół etatu bo moja szefowa ma takie zobowiązanie z urzędem pracy. Ale ciągle szukam normalnej pracy, za normalne pieniądze :)
UsuńDziękuję :*
Aaaaa :) Kochana szukaj, na pewno znajdziesz, nic się nie poddawaj! :* Ja właśnie awansowałam!! :D Wiem, że się brzydko chwalę, ale jestem przeszczęśliwa :D
UsuńGratulacje :D co tam brzydko, też się pochwalę jak coś znajdę :P
UsuńMoze trzeba bylo go zabrac do weterynarza?
OdpowiedzUsuńMogłam i żałuje, że tego nie zrobiłam :(
UsuńNo wlasnie... dwa tygodnie sie biedak meczyl... Mogl miec zab ulamany albo cos... Masakra...
UsuńDokładnie to tydzień, z tych emocji źle napisałam :(
UsuńTo i tak długo..Biedak po prostu cierpiał. Ja bym tak nie mogła. Ze zwierzakami latam i zawsze mam apteczkę specjalną dla nich. Dlatego nie rozumiem jak mogłaś być na to obojętna... Choć jak patrzę to masz dosyć ciężki okres...
UsuńAle to nie jest tak, że nic nie robiłam. Przecierałam mu oczka, sprzątałam, głaskałam, próbowałam, żeby wody się napił...weterynarz był za daleko...
UsuńOj, za daleko. Ja lecialam na pieszo kilka kilometrow ze swoim. Mialas autkbusy, samochod mozna porzyczyc. Jezdzisz do pracy to i do weta mozna bylo przez tydzien.
UsuńNie miałam auta, do pracy jeźdzę rowerem, autobusy mam tylko do 15 a do tej godziny pracuję.
UsuńTo rower :) Ale już teraz to za późno.
Usuń23km jeszcze nie jest w moim zasięgu :(
UsuńTrzeba trenować w takim razie :P
UsuńOd dzisiaj będę trenowac :P
UsuńJa mam tylko stacjonarny... Kondycja też nie za dobra :P
UsuńDzisiaj jeździłam na stacjonarnym u ciotki a od jutra przerzucam się na mojego starego składaka ;)
UsuńJa dziś jeździłam na stacjonarnym ale chyba jeszcze znów pojeżdżę :)
UsuńIle przejechałaś? :)
UsuńRano?Nawet nie wiem, jeździłam 10 minut :P i potem ćwiczyłam, rowerek był tylko rozgrzewką :P
UsuńA jakie ćwiczenia robisz?
UsuńNa brzuch i uda. Squady na uda i na brzuch unoszenie nog lezac na plecach i takie hmm brzuszki... musialabym Ci linka wyslac bo w opisywaniu kiepska jestem ;p one sa z platkow nestle.
UsuńW płatkach były? :O podaj linka :)
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=Qe9WqtRJJas
UsuńKiedyś było po polsku :P
Alicjo, czytam Twojego bloga od dawna.. i ostatnio zdałam sobie sprawę, że Cię znam ;) i znam też Twoją szefową (z widzenia i z plotek). A plotki głoszą, że pani S. uważała, że jesteś po prostu za miła i za uprzejma.. dla mnie to trochę bez sensu, bo w Twojej pracy trzeba było być miłym i wyrozumiałym. Jeśli znajdziesz i kupisz auto, to znalezienie pracy będzie już dużo prostsze :) Trzymam kciuki i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńOoo czyżbyś mieszkała na moim Końcu Świata? Znam Cię? :)
UsuńTo ludzie o mnie plotkują? Chyba aż taka sławna nie jestem :) A co jeszcze słyszałaś?
Dokładnie powinno być tak jak napisałaś ale życie trochę mija się z teorią. Również pozdrawiam :)
Smutne :/ i tak zazwyczaj jest, że się zbiega kilka smutków w tym samym czasie :/
OdpowiedzUsuńJak się wali to wszystko :?
UsuńTak bywa niestety :/
UsuńAle los się musi kiedyś odmienić :)
UsuńJak nie, jak tak :D
UsuńNie znoszę zjeżdżającej się rodziny... omijam ją zawsze szerokim łukiem, jak tylko się da...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za znalezienie pracy, wiem jak z tym ciężko, niestety...
Z jednej strony cieszę się, że mam ten staż to do 15 mam święty spokój :)
UsuńNie znoszę zjazdów rodziny...
OdpowiedzUsuńTeż miałam chomika... szkoda go.
Szkoda, wielka szkoda :( szkoda, że tak szybko odszedł...
UsuńBiedny chomiczek, ja tęsknie za naszym zmutowanym Kubusiem który żył 7 lat, aż nienormalne...
OdpowiedzUsuń7 lat? Jak to możliwe? :)
UsuńWspółczuję z powodu Sokratesa. Bo jednak zwierzęta nie tylko metaforycznie są naszymi przyjaciółmi.
OdpowiedzUsuńA ta metafora z ryżem..bogowie, czyałem i się zachwyciłem. Ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Trzymam kciuki. Że wreszcie błędne koło przeminie.
Dziękuję. Szkoda, że tak szybko odszedł...
UsuńPrędzej czy później los musi się odwrócić :)
Niestety, chomiki żyją krótko. Ale wiesz, każe życie ma swój czas i swoje miejsce...ważne, że był po swojemu szczęśliwy:)
UsuńOtóż to:)
A teraz jest szczęśliwy? Jak myślisz?
UsuńJa w to wierzę:) Więc tak, w moim mniemaniu, jest szczęśliwy:)
UsuńZłamałaś mi serce Sokratesem :(
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, by wszystko się ułożyło. Na wszystko potrzeba czasu, zobaczysz ;)
Ojjojjj :(
UsuńNa nic innego nie czekam :)
No :(
UsuńWierzę Kochana, wierzę;*
Nic nie jest proste w życiu. Mimo to na pewno w końcu się wszystko ułoży
OdpowiedzUsuńSzkoda Sokratesa [']
Los się musi odmienić, prawda? :)
UsuńNiestety :((
W końcu nie może cały czas padać : )
UsuńAle na pewno miał szczęśliwe życie Sokrates :) - to jest ważne
Tam gdzie teraz jest to pewnie mu lepiej jest :)
UsuńI na pewno patrzy góry co jego pani robi :P- opiekun
UsuńDzisiaj dopiero wyniosłam akwarium i posprzątałam wszystkie akcesoria. Szkoda go ale cóż - tak miało być :)
UsuńNiestety, ale takie jest życie
UsuńNikt nie żyje wiecznie
ojj widze ze za duzo spraw sie nalozylo w podobnym czasie....
OdpowiedzUsuńSokrates :( praca i jeszcze rodzina ktora "wie" lepiej...
nie wiem co Ci powiedziec bo to strasznie duzo problemow jak na jedna osobe ale moze wszystko to uda sie pokonac i nastana lepsze dni... zycze Ci tego :))
Do dna jeszcze daleko ;) więc spokojnie ;)
Usuńnoo to najwazniejsze sa gorsze momenty ale tez musza sie pojawic lepsze w koncu nie moze byc ciagle zle ;)
UsuńTo by była lekka przesada :)
Usuńno dokladnie! nastanie lepszy czas zobaczysz :)
UsuńCzekam na ten czas z utęsknieniem ;)
Usuńpoczatek sie zacznie jak goscie wyjada ;p
UsuńTo poszukiwanie pracy to ja już bez komentarza pozostawię, bo mnie to zwyczajnie wkurwia...
OdpowiedzUsuńZa dwa tygodnie przyjeżdża do mojej mamy jej siostra z córką, a ja to pierdole, nie będę ich zabawiać, bo nie lubię gówniary. ;P
Sokratesik [*]
:(
UsuńChyba, że ta gówniara przyniesie flaszkę ;)
No mi akurat nie przyniesie bo chyba z 10 lat ma dopiero. ;P
UsuńZa parę lat będzie musiała odkupić swoje winy :P
UsuńHah, mieszka daleko więc nie widujemy się często, to mnie pociesza. ;)
UsuńA jak się obrazi w fazie buntu to masz spokój na dłużej :P
UsuńOna w ogóle jest taka mułowata i właściwie to się do mnie nie odzywa zbytnio. ;P
UsuńTo co się nią przejmujesz? :P
UsuńBo moja mama dostaje jakiegoś pierdolca przy gościach i sobie myśli że ja jej będę fundowała jakieś rozrywki.
UsuńSokrates - [*]
OdpowiedzUsuńGoście niedługo pojada, wytrzymasz! :P
Jeszcze 2 dni :)
UsuńOj też mi się wszystko ostatnio posypało, uwierz i jakoś dopiero teraz próbuję się pozbierać. Maturę szlag trafił, a ja jakoś nie mam już siły tego poprawiać, chciałam zostać scenarzystką... D***A, bo nie mieszkam w Łodzi. Mogłabym w sumie wyjechać, ale w moim przypadku nie jest to takie proste. A mnie się już kurka śniło jak odbieram OSCARA. =D Obecnie szukam dla siebie jakiegoś zajęcia, może znajdę. Szkoda chomika, ja ubolewam po stracie dwóch szczeniaczków. Zaginęły trzy, jedna sunia się znalazła, ale Bóg jeden raczy wiedzieć co się dzieje z jej rodzeństwem... Ehh to życie...
OdpowiedzUsuńMoże załóż normalnego bloga i tam napisz wszystko, co Cię męczy i smuci?
UsuńBędzie dobrze, powtarzaj ze mną, będzie dobrze! :)
Wiem, co to znaczy szukać pracy. Po skończeniu studiów szukałam przez pół roku. Brak doświadczenia też dawał mi się we znaki. I wylądowałam na słuchawkach... Pamiętaj, nie trać nadziei, szukaj dalej i się nie zniechęcaj! :)
OdpowiedzUsuńJa od roku szukam ale cóż - kiedyś coś znajdę :)
UsuńPrzykro mim naprawdę :* z pracą jest ciężko a te wszystkie wymagania samochód, prawko i bóg wie co jeszcze, paranoja jakaś... a rodzina, no cóż.. ma to do siebie, że lubi dawać dore rady na każdą okazję - znam to .. ale nie daj się, wytrzymasz w towarzystwie gości i znajdziesz pracę - na pewno :*:*
OdpowiedzUsuńPrzecież nie może być cały czas źle :)
Usuńciężko z pracą wymagania nie wiadomo jakie trzeba mieć mocne zerwy żeby walczyć szukać czekać nie poddać się z pracą, przykro mi z powodu chomiczka
OdpowiedzUsuńI odporność na stres, czego mi chyba brakuje...
UsuńWięc męczymy się z szukaniem pracy obie. I doskonale wiem, że jest ciężko. Ale ci, co mają pracę, tego nie zrozumieją. Powodzenia, Kochana! I w sklejaniu życiu i w poszukiwaniach! ;*
OdpowiedzUsuńMasz rację, Ci co mają pracę to łatwo im powiedzieć - znajdź pracę. No to sklejam swoje życie :)
UsuńSłodziak :c
OdpowiedzUsuńAle taka wada małych zwierzaków - dość krótki czas życia. Zdążysz się przywiązać, pokochać, a tu mijają te dwa-trzy lata i go tracisz :c
W tym przypadku minął tylko rok więc jakoś nie mogę się z tym pogodzić...
UsuńZawsze najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nie mają pojęcia jak to jest w twojej sytuacji...
OdpowiedzUsuńDokładnie tak jak napisałaś. Wszyscy wiedzą lepiej ale co dalej to już nikt nie wie...
UsuńDlatego nie można słuchać niczyich rad.
UsuńRaczej słuchać jednym a wypuszczać drugim.
UsuńNa jedno wychodzi :)
Usuńdobre rady cioć to największe zło na świecie. ja zawsze wtedy mam ochotę tupnąć noga i powiedzieć co myślę o wsadzaniu nosa w nieswoje sprawy, nawet jeśli jest to spowodowane dobrymi chęciami.
OdpowiedzUsuńGdyby to były tylko dobre rady. Ok - raz powiedziała i koniec tematu. A ja mam codziennie powtórkę z rozrywki. Taka sytuacja :/
UsuńPrzykro mi z powodu Twojej straty. Wiem co czujesz, moja Zuzia też jest w chomiczym niebie.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, by wszystko poukładało się po Twojej myśli :)
Niestety taka cecha tych zwierzaków, że żyją krótko ;/
OdpowiedzUsuńA nie lepiej wziąć odkurzacz? ;)
OdpowiedzUsuńJa zdaje sobie sparwe ze ciezko jest znalezc prace ale ja wierze ze i dla Ciebie ta praca sie w koncu znajdzie :) dasz Kochana rade :) innej opcji nie da...za zrodzina to wiesz gdzie sie najlepiej wychodzi- na zdjeciu i to tez nie zawsze wiec nie ma sie czym przejmowac..przykro mi z powodu Sokratesa...trzymaj sie cieplo :*
OdpowiedzUsuńKiedy ktoś juz sie weźmie z porządkowanie często zaczyna mu sprzyjać i sie układa. Trzymam kciuki za prace i w ogóle :)
OdpowiedzUsuń