Przejdź do głównej zawartości

Jesteś podwiniętą rzęsą pod moją powieką.

Jutro święto zakochanych. I ten, kto czyta mnie od paru lat to wie, że nienawidzę tego święta. Miłość powinno okazywać sobie cały rok, koniec i kropka. W tym roku zdania nie zmieniałam, ale zdałam sobie sprawę, że to wszystko zależy od tego czy dana osoba jest w związku, czy też jest singlem.

Bo jaki jest sens świętować walentynki, skoro nie ma dla kogo kupować serduszek, amorków, czekoladek itp. A jeśli pojawi się taka osoba, to co wtedy? Nie obchodzimy walentynek – to postanowione. Ale zostaje gdzieś tam w środku żal, że inne pary razem dobrze się bawią, idą do kina czy restauracji a Ty siedzisz sama w domu. I Twój facet też gdzieś daleko. 

Ważne jest to, aby być z ukochaną osobą. Poczuć jej ciepło obok, przytulić się i znów być bezpieczną w tych właściwych ramionach.Mogą być zwykłe kanapki zamiast kolacji przy świecach. Może być amerykańska komedia zamiast romansu na wielkim, szklanym ekranie. Nie musi być upojna noc na płatkach czerwonych róż. Wystarczy zasypianie pod jedną kołdrą. Żeby wtedy był tylko ze mną. Tylko tyle chcę!

Kto był w związku na odległość, ten wie... 


"To cholerna niepewność
Kiedy znowu wreszcie staniesz w drzwiach
I to czy zobaczę Cię na pewno..."

Komentarze

  1. Związki na odległość mają to do siebie - większość ważnych dni spędza się osobno, niestety. Parę razy przeżyłam to na własnej skórze i wiem, że to wcale nie jest fajne. Ale jeśli Cię to pocieszy, w moim małżeństwie nadal tak jest - z racji pracy Męża.. Ale wierzę, że kiedyś to sobie wszystko nadrobimy :) Wy pewnie też! Trzymaj się i nie smutkuj! Ciesz się, że masz do kogo zadzwonić i tęsknić :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My walentynki mieliśmy wczoraj :P Dostał swój prezent, ja swój odbiorę w marcu. Takie życie :)
      Dzięki Kochana :*

      Usuń
  2. Ja raczej nie obchodze walentynek w tym roku jakos szczegolnie, Mąż i tak przepsi pol soboty, bo ma nocna zmianę, wroci przed 7 rano i pojdzie spac, a wstanie pewnie kolo 15, 16 dlatego nic szczegolnego nie planowalismy, ja co prawda chce jechac na zakupy (musze kupic jakieś buty do pracy) ale to nic takiego, nic walentynkowego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po co komu walentynki? Kolejne niepotrzebne święto :)

      Usuń
  3. Ehh a mi jutro chyba pęknie serduszko... Nie obchodzę tego święta ale w tamtym roku było tak fajnie a jutro... Jutro facet, który był dla mnie całym światem będzie pewnie spędzać to chore święto ze swoją "nową" dziewczyną... Niby się z tym już pogodziłam ale jutrzejszego dnia wszystko o tym będzie mi przypominać.. Więc kochana zazdroszczę Ci bardzo że masz najbliższą Ci osobę pomimo iż jest daleko ale jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest gdzieś tam daleko ale nie obok mnie. Rok temu jakoś też specjalnie nie świętowaliśmy ale przyjechał wtedy do mnie. Właśnie przez takie "wspomnienia" nie lubię walentynek ...

      Usuń
    2. Bo walentynki to jest głupie i wymyślone święto, kocha się i okazuję się to przez 365 dni a nie tylko ten jeden dzień. Wszyscy się tym jarają, jeszcze w tym roku na tego "cudnego" greya idą.. Ehh a ja... a ja nie mam nikogo takiego... I to mnie najbardziej boli że już nie ma tego kogoś...

      Usuń
    3. Może teraz nie ma ale wkrótce się pojawi więc uszy do góry :) I bardzo często jest tak, że poznajemy tego jedynego zupełnie przez przypadek, gdy nie jesteśmy na to gotowi lub straciliśmy wiarę w poznanie kogoś innego. A może właśnie dzisiaj ktoś się pojawi na horyzoncie? :)

      Usuń
    4. Czy ja wiem czy się pojawi.., powoli przestaję w to wierzyć. Póki co skupiam się na własnej osobie i na tym co mi sprawia przyjemność. Co do faceta, chyba nie jestem jeszcze gotowa na nową miłość gdyż w mym sercu jest jeszcze ten jeden i nie wiem czy szybko je opuści. Kurcze, znasz jakiś idealny lek na faceta ?

      Usuń
    5. To chyba Ci nie poradzę bo z pierwszego faceta leczyłam się 4 lata, z drugiego ponad rok. Metoda klin-klinem nie podziałała. Trzeba dać sobie czas. A mój Luby trafił mi się na sam koniec koniec studiów, gdy już zdążyłam się pogodzić, że już nic dobrego mnie nie spotka. Więc wszystko przed Tobą, nie każdy poznaje swoją miłość w piaskownicy czy w szkole średniej :)

      Usuń
    6. Ja z pierwszego faceta leczyłam się krótko a potem było już tylko gorzej i dłużej czasu mi zajęło na pozbieranie się. A teraz to szybko mi nie przejdzie. Jeszcze jak sobie pomyślałam że on właśnie spędzał z kimś innym ten chory dzień...
      Poza tym poszłam na Greya i nawet jestem pozytywnie zaskoczona chociaż książka lepsza. Ale ten aktor jest hoot :)

      Usuń
    7. Nic mi nie mów, ja jeszcze nie miałam spotkania z Grey'em :)
      Ej ejj nie możesz się tak nastawiać, że jeszcze długo On Tobie nie przejdzie. Musisz zmienić nastawienie, że potrafić żyć bez niego, że jesteś atrakcyjną dziewczyną - też bez niego!

      Usuń
    8. A spotkasz się z panem Greyem? W razie co polecam :) Wiem że muszę zmienić nastawienie ale ciężko z tym u mnie no bo wydawało mi się że w końcu spotkałam kogoś bardzo idealnego dla mnie i co więcej, kiedyś chciał się ze mną spotykać.. Już jakoś funkcjonuje bez niego, ba nawet sylwester spędzałam z jego największą konkurencją :) Ahh o tym też długo mogła pisać.. Jednak moje relacje z facetami są bardzo skomplikowane :)

      Usuń
  4. Różnie bywa, tak jak napisała Narkotyczna, czasem są związki na odległość i ciężko jest być blisko w takie dni i warto jednak pamiętać, żeby tej drugiej osobie było miło i nie czuła się samotna. Ale tak jak mówisz, warto pamiętać o uczuciu zawsze a nie tylko w dniu takim jak Walentynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jedna myśl, która mnie pociesza dzisiaj. To raczej chodzi o taką zwykłą zazdrość, że inne pary się dobrze dzisiaj będą bawić a Ty siedzisz w domu :) ale spokojnie, to nie jest groźne :)

      Usuń
    2. Wiem co to związek na odległość, więc wiesz ... ale staramy się spotykać jak najczęściej no i jakoś tam wzajemnie wspierać. Po za tym to najważniejsze, że mamy siebie :)

      Usuń
    3. Więc mnie rozumiesz :) Ale ja ze swoim widziałam się dwa dni temu i gdybym nie musiała wracać do domu to pewnie teraz byłabym z nim, więc nie mogę narzekać :)

      Usuń
    4. Ja też zawsze odliczam kiedy mamy się spotkać :) Ale mam nadzieję, że niedługo nasza odległość znacznie się zmniejszy, więc to dla mnie coś co mnie pociesza.

      Usuń
    5. No pewnie ;) przecież to tylko kwestia czasu :) bo całe życie w związku na odległość nie ma sensu :)

      Usuń
    6. Tak, a po za tym cieszę się, że ta odległość zmniejszy się tak, że praktycznie będziemy w jednym mieście :)

      Usuń
  5. Skoro nie obchodzisz, nie chcesz i postanowiłaś,że nic się nie zmienia, razem uzgodniliście to teraz nie powinnaś mieć pretensji :P Ja tam walentynek też nie obchodzę, zawsze razem, zawsze coś fajnie robimy, nie tylko walentynki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tylko kobietą więc dlatego nie obchodzę walentynek ale chcę, żeby mój facet był dzisiaj przy mnie :P

      Usuń
    2. Więc czemu go nie ma? Bo odległość to wcale nie wytłumaczenie, wy macie do siebie niewiele, w dodatku masz samochód, na pieniądze nigdy jakoś nie narzekałaś więc nie wiem w czym problem :P u nas 500 km ponad jest i jakoś zawsze dajemy radę na święta różne. Może zdarzy się jakaś obsuwa o jeden dzień, dwa ale to np. przez mój egzamin albo jakiś wyjazd inny. Ale jest sobota :P
      A nie wiem co ma bycie kobietą do nieobchodzenia walentynek :P

      Usuń
    3. Z tą kobietą to chodziło mi o to, że jestem niezdecydowana. Niby nie chcę a jednak chcę :)
      A nie widzimy się bo On jest chory, a byliśmy razem od wtorku do czwartku więc tak naprawdę świętowaliśmy już wcześniej. Jest jeszcze jeden powód ale o tym napiszę następnym razem :)

      Usuń
    4. Ach :) Ale Ty mogłaś do niego pojechać :P no ale jak są jakieś powody no to cóż... Nie ma co żałować, to właściwie zwykły dzień :)

      Usuń
    5. No w sumie mogłam ale niech się chłopak wykuruje porządnie bo obrona się zbliża i nie chcę, żeby potem zwalał na mnie, że jest chory :p

      Usuń
    6. Ojej :p to po co marudzisz jak moglas a nie pojechalas ? :p ale z drugiej strony jak mowisz, ze moglby zwalac wine na cos to coz... Nie chcialabym czegos takiego wiec jestem w stanie zrozumiec :) No i juz po walentynkach :p juz niedziela zaraz zapomna wszyscy o wczoraj :)

      Usuń
    7. O walentynkach może tak ale czy o Grey'u? :)

      Usuń
    8. Nie wiem, ja Greyem rzygam :) Ani nie czytałam, ani nie oglądałam i pewnie nie obejrzę. Może moja wielka strata... Choć... Jak pomyślę jak te siksy w kinie miały mokro na serialowym, wyimaginowanym aktorze a ja miałam cudownego faceta u boku, seks i orgazmy nie tylko na ekranie :) Dlatego nie drażnij mnie tym "greyem" :P Bo dla mnie to naprawdę ogromna tandeta. Tak samo jak laski jarały się zmierzchem i wampirami. Współczuje takim co wzdychają do fikcji i będą nieszczęśliwe, bo realnie nie ma multimilionerów :P No i to też stawia w świetle kobiety jakby tylko na pieniądze czekały :)

      Usuń
    9. O właśnie... Dobrze gada, polać jej! :P

      Usuń
  6. To życzę ci żebyś spędziła te walentynki tak jak chcesz,a nie jak ja waląc w tynki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walentynki spędzę rozpieszczając siebie - to też jest dobra idea :)

      Usuń
  7. Ja wczoraj zdałam sobie sprawę z tego, że jest mi przykro, iż kolejne walentynki są tylko przeciętnym dniem spędzonym osobno. Cały czas wmawiałam sobie, że mnie to nie rusza, ale wczoraj PRZY REKLAMIE LIDLA prawie się popłakałam. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff mnie na szczęście takie rzeczy nie ruszają a byłam w Biedronce, Kauflandzie i Tesco :p

      Usuń
    2. Mnie normalnie też nie, ale jak zobaczyłam te kwiatki, to coś we mnie pękło.
      Na szczęście pizza uleczyła moje serce i mogę powiedzieć, że samotne walentynki nie były takie złe. :D

      Usuń
    3. Ja kupiłam sobie cydr i bagietkę czosnkową, obejrzałam ukochany serial i też szybko zleciało :) Myślałam, że będę to bardziej przeżywałam ale jakoś na luzie było, jak w każdy inny wieczór :)

      Usuń
    4. Mi jakoś cydr nie podchodzi, ale mój B. lubi. :) Ja sobie zrobiłam jeszcze jednego drinka z martini i też byłam szczęśliwa. Resztę wieczoru oglądałam kabarety. :D

      Usuń
    5. Ja trochę oglądałam "Zdrady" na Polsat Cafe ale uznałam, że to zły pomysł i weszłam na neta :P

      Usuń
    6. Ja ogólnie nie lubię tego typu "paradokumentów" czy jak to się tam zwie, ale jak lecą akurat to się człowiek nieraz wciągnie. :P

      Usuń
    7. A potem sobie wkręca różne rzeczy :p Moja koleżanka nałogowo to ogląda a potem oskarża swojego chłopaka o zdradę :p

      Usuń
    8. Hahahah, no ładnie. :P
      Mój najczęstszy komentarz do tego typu rzeczy to: ale patologia. Zwłaszcza w trudnych sprawach i dlaczego ja.

      Usuń
  8. Dla mnie już kolejny rok jest to dzień jak co dzień ;] Ale zgadzam się z Tobą, że miłość powinno się okazywać przez cały rok, a nie raz, bo kalendarz nakazuje ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat dzisiaj dopiero kupiłam kalendarz więc nikt mi nic nie nakazuje :p ale dzisiaj jest dzień jak co dzień :)

      Usuń
  9. Dlatego dla singli jutro jest dzień singla ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy jest dzień par w związku na odległość? :p

      Usuń
    2. Biednemu to zawsze wiatr w oczy :p

      Usuń
    3. No dobra, samotnemu w wyjątkowe dni :p

      Usuń
    4. To może jakieś inne święto? :)

      Usuń
    5. Luby zapowiedział, że będę miała łączony prezent- walentynki z dniem kobiet :)

      Usuń
    6. Ja mam Dzień Kobiet zawsze łączony :(

      Usuń
    7. Ja wolę dostać coś konkretnego a droższego niż jakieś pierdółki za 5zł :)

      Usuń
    8. A podobno liczy się gest ;P Ale przynajmniej mam o tyle dobrze, że Tomek nie zapomni - urodziny mam w jego imieniny, a Dzień Kobiet jest dzień po. Nie ma chuja, żeby zapomniał xD

      Usuń
    9. A On wie, kiedy ma imieniny? :P

      Usuń
  10. Nas ani grzeje ani ziębi ten dzień ;) Dzisiaj to bardzo przyjemna sobota i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście u mnie też jest przyjemna sobota i przyjemny wieczór :)

      Usuń
  11. Dlatego Walentynki można obchodzić każdego innego dnia...ja czekam na męża aby świętować może się doczekam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie :) Ja ze swoim "świętowałam" 2 dni temu. Może nie tyle co świętowałam ale byłam z nim, dałam mu prezent więc walentynki mam zaliczone :)

      Usuń
  12. Walentynki, no własnie. Nie obchodzę tego ,,święta'', bo... miłość się okazuje codziennie, a nie raz w roku. Ale za to składam innym parom życzenia, by umiały sobie tę miłość okazywać codziennie właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie na co dzień rzadko wyznajemy sobie uczucia więc pewnie niektóre osoby potrzebują tego dnia aby wyznać miłość swojej drugiej połówce :)

      Usuń
    2. Ale mówienie komuś codziennie, że się go kocha, jest bardzo przyjemne :)

      Usuń
    3. Są różne teorie na ten temat :P Podobno za często też nie można bo potem mówienie "kocham" wejdzie w rutynę i przestanie mieć większy wydźwięk.

      Usuń
    4. To tak samo, jak ze spotykaniem się. Im częściej tym bardziej się popada w rutynę.

      Usuń
    5. Dlatego należy mieć swoje pasje, które są miłą odskocznią od związku :)

      Usuń
    6. Ze wszystkim można przesadzić i we wszystkim trzeba znać umiar. Nawet jesli chodzi o wyznawanie sobie uczuć...

      Usuń
  13. A ja zauważyłam, że właśnie teraz nastała moda na to, że ludzie piszą, mówią, głoszą, że nie obchodzą walentynek, bo miłość powinno się okazywać sobie na co dzień. Dla mnie to już zrobiło się nudne :). Ja z moją miłością walentynek raczej nie obchodzimy - nie jesteśmy romantykami, nie wyobrażam sobie, żebyśmy dawali sobie jakieś słodkie walentynki czy inne rzeczy do porzygania z serduszkami i innymi. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moda? Ja to wyznaje już od 8 lat :)
      Ale te serduszka też mnie przerażają :p

      Usuń
    2. Taak, moda, od jakichś dwóch lat panuje taki trend, że walentynki się hejtuje, bo stały się za bardzo komercyjne. ;) Mnie też, mnie w ogóle wszystkie słodkości przerażają.

      Usuń
    3. No popatrz - wyprzedzam najnowsze trendy a nawet o tym nie wiedziałam :P

      Usuń
  14. Ja raczej walentynek nie obchodzę bo nie mam z kim. Według mnie miłość powinna być okazywana na każdym kroku a nie od święta, ale cóż
    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie :) dobrze, że już po walentynkach :)

      Usuń
  15. Związki na odległość są trudne, potrzebna jest tutaj dojrzałość i niestety nikt nie wmówi mi , że jest inaczej. Ponadto zgadzam się z Tobą, że miłość powinna być pokazywana codziennie, a nie raz w roku.
    Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po walentynkach więc wszystko minęło :) A związki na odległość rządzą się swoimi prawami i czasami trudno się spotkać ale...to przecież tylko kwestia czasu :)

      Usuń
  16. Mój mąż twierdzi, że walentynki to komercyjne święto, choć sam się tej komercji poddał wczoraj :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Takie związki na pewno nie są proste.
    Pięknie napisałaś o miłości. Owszem, nie trzeba cudów, przepychu. Ważne, żeby ta druga połówka po prostu była.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czasami obecność jest ważniejsza od prezentów czy kwiatków. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ale oboje się na to zgodziliśmy :)

      Usuń
  18. Oj, no to nie pozostaje nic innego jak stare dobre haslo: ,,Cóż, mam inne zdanie":P Ja Walentynki uwielbiam!:) A ile Was dzieli km? Szkoda,ze tak daleko od siebie mieszkacie i rzadko się możecie widzieć...My widujemy sie raz w tygodniu, choc moeszkamy w odległości 8 km, praca,studia, brak aut itp ;(
    Zapraszam na moj blog bo nominowalam Cie do LBA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję ludzi, którzy mają inne zdanie :)
      60km czyli jakaś godzinka drogi. Staramy się widywać raz na dwa tygodnie a na co dzień zostają telefony i internet :)
      Dzięki :)

      Usuń
  19. Dla mnie to dzień jak co dzień. Może jak kiedyś będę w związku, to zmienię zdanie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w związku, zdania nie zmieniałam ale pojawiło się to tajemnicze "ale" :)

      Usuń
  20. A ja patrzę na to e ten sposób: jeszcze jeden dzień by powiedzieć sobie jak bardzo się kochamu i cieszymy się z tego ze jesteśmy razem i mamy siebie :-) ja zawsze kupuje drobiazgi swoim najbliższym mamie, teraz juz dzieciom nie tylko mężowi a w tym roku nawet od tescia dostalam bukiet tulipanów czerwonych co bylo bardzo mile :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka też obdarowała całą swoją rodzinę prezentami na walentynki. Szkoda, że w mojej rodzinie nie ma takiej tradycji :)

      Usuń
  21. Jest z kim świętować więc lubię to święto :) Nic wielkiego nie robiliśmy ale grunt, że spędziłam ten dzień z mężem i synkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to spędzić ten czas z najbliższymi :) Ja nie spędziłam z moim chłopakiem ale za to byłam z rodziną i też było miło :)

      Usuń
  22. też nie spędziliśmy walentynek razem i jeszcze trochę się nie zobaczymy. Wiadomo, chciałoby się, ale tak jak napisałas - po prostu być. Posiedzieć razem przed tv, przytulić, zrobić razem kanapki i herbatę z cytryna. Spędzić ten dzień razem, każdy kolejny tak spędzać. Ale wytrzymamy, a co! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Skoro Walentynek nie powinno się obchodzić to po co obchodzić tłusty czwartek, przecież powinno się zżerać pączki cały rok xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Na temat Walentynek nigdy jeszcze nie miałam nic twórczego do powiedzenia, oprócz tego, że chuj z nimi. Co prawda punkt widzenia się zmienia, kiedy masz z kim spędzić ten dzień. Nie ukrywam, że miło było dostać od K. kwiaty i spędzić z nim czas przy lampce szampana, ale takie okazje powinny być od czasu do czasu a nie raz w roku.

    OdpowiedzUsuń
  25. jedni je lubią, inni nienawidzą...a jednak walentynki nie pozostają obojętne ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Z moim P. obchodziłam już pięć walentynek i nasze świętowanie ogranicza się do sms-a o treści: "będziesz mojom walentynkom?" :D
    Nie chcemy, nie potrzebujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. kochać cały rok a nie tylko skupiać się na 1 dniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. walentynki jak walentynki, miło dostać prezent czy miłego smsa ale to wcale nie musi być 14 luty ;)))

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja chcę, by ktoś BYŁ - niezależnie od daty w kalendarzu...

    OdpowiedzUsuń
  30. 100lat temu też byłam w związku na odległość - wiem co to znaczy.
    Obecnie mam kochanego męża i nie wyobrażam już sobie żyć na odległość :]

    OdpowiedzUsuń
  31. W Stanach Walentynki to nie tylko dzień dla zakochanych, najczęściej drobiazgami obdarowuje się również rodziców, bliskich znajomych, nie ukrywam, zdziwiło mnie to :P Ale ja Walentynek też nie obchodzę :P

    Zmieniłam adres teraz jestem tu: http://kropka-za-oceanem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Moim skromnym zdaniem, Walentynki są przereklamowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie tam walentynki jakoś nigdy nie jarały i w dalszym ciągu nie jarają.
    Dzień spędziliśmy jak każdy inny, pizza-jemy ją co tydzień praktycznie, kino- tam też często bywamy i w domu wino- którego od czasu do czasu lubimy się napić.
    Nic nadzwyczajnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. w zwiazkach na odlegosc to jest straszne ze nie ma sie blisko ze nie zawsze sie jest razem w sensie fizycznym...
    choc wiesz mimo wszystko masz tego kogos bliskiego a a jak ktos jest singlem to coz musi tylko patrzec na zakochanych i z kazdej strony atakujace serduszka misie itd bleee okropnosc walentynek i singelstwa...

    OdpowiedzUsuń
  35. Walentynki to nie tylko święto par to święto po prostu miłości. Ale głównie świętują je pary, a przecież kochamy rodziców , rodzeństwo a nawet zwierzęta. Ja też uważam że miłość okazuje się cały rok. Lecz walentynki pozwalają nam się czasem zatrzymać gdy tak pędzimy w codzienności i bardziej pomyśleć o drugiej osobie by tego dnia skupić się tylko na niej/na nim. Szkoda ,że ukochany był daleko ale zawsze można walentynki przesunąć na inny dzień. Bo tu nie ważne są serduszka i prezenty (choć to miłe), ale ta bliskość to zatrzymanie codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  36. Najważniejsze jest bycie razem - to fakt. Myślę jednak, że Walentynki krzywdy nie wyrządzają, a stanowią pretekst do wyjścia we dwoje z domu:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...