Przejdź do głównej zawartości

Francuskie rozstanie

To była jedna chwila. Ułamek sekundy, gdy tracisz panowanie nad kierownicą. A potem wszystko dzieje się zbyt szybko. Samochód dachuje. Próbuję uwolnić się z pasów. Dzwonię pod 112. Ktoś wybija szybę i próbuje wyciągnąć mnie ze środka. Nadjeżdża straż pożarna, potem karetka i policja.

Mam lekki uraz czaszki, rozwalone kolano jestem poobijana. Ale żyję! A nawet więcej - nie mam nic złamanego ani zwichniętego. Siniaków nawet nie mam. Tylko mojego francuskiego auta już nie ma....

Trafiłam na Izbę Przyjęć. Lekarz na pogotowiu nawet mnie nie zbadał. Wysłał na prześwietlenie kolana. Potem położyli mnie na jakieś salce. Przez ten czas nie zbadał mnie żaden lekarz. Żadna pielęgniarka nie spytała się nawet jak się czuję. Po półtora godzinie pielęgniarka dała skierowanie i kazali udać się do chirurga. I to bez wózka, chociaż nie mogłam chodzić. W rejestracji kazali czekać  cztery godziny na wizytę bo rano lekarz miał już limit pacjentów. No żesz! Przywieźli mnie z wypadku, nikt mnie nawet nie zbadał i kazali mi czekać parę godzin na wizytę u chirurga. Dopiero gdy mój kuzyn zrobił awanturę to lekarz mnie od razu przyjął. Chirurg również mnie nie zbadał, tylko wypisał skierowanie na oddział oraz na prześwietlenie czaszki. Położyli mnie na oddział. Pielęgniarki pobrali mi krew, po godzinie przyszedł inny chirurg, który wreszcie mnie zbadał. Potem wysłał na kolejne prześwietlenie- tym razem klatki piersiowej. Potem były zastrzyki, kroplówki...

Wczoraj wyszłam ze szpitala. Urolog chciał mnie zostawić na święta ale chirurg zgodził się abym już wyszła. Mam zapas leków przeciwbólowych. W razie czego mam dzwonić od razu na pogotowie. Wszystko mnie boli. Telefony i smsy od znajomych i rodziny dodają mi siły. Muszę dojść do siebie i przełamać strach. Muszę skupić się na powrocie do zdrowia.  Oby wszystko było dobrze.

Komentarze

  1. Cały NFZ... Doświadczenia moich znajomych z pogotowiem są niestety podobne.
    Całe szczęście, że jakoś się wylizałaś. Trzymaj się :*
    I wesołych świąt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście na oddziale już się mną lepiej zajęli :)
      Całe szczęście najgorsze już za mną :)
      I nawzajem :)

      Usuń
    2. Jak tam święta? :)

      Usuń
    3. Na spokojnie, w gronie rodzinnym :) Nigdzie nawet nie wychodziłam z domu.

      Usuń
  2. O rety! Ale mnie wystraszyłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jestem cała i tylko z jednym plasterkiem na kolanie :)

      Usuń
    2. Rety...jakie przeżycie miałaś...

      Usuń
    3. Ale najgorsze chyba przede mną bo niedługo będę musiała znowu usiąść za kierownicą :(

      Usuń
    4. Strach trzeba...przynajmniej powinno się hm przełamać. Ktoś mi kiedyś powiedział, że strarch jest w naszej głowie.

      Usuń
    5. Jeszcze nikt nie stworzył auta pewnego na 100% więc muszę to wszystko sobie w głowie układać i dalej jechać.

      Usuń
    6. To prawda. Musisz sama sobie poradzić ze swoim strachem.
      Chciałabym wysłać Tobie zaproszenie na bloga.
      Jeśli to nie problem, to napisz maila do mnie.
      deszczonechwile@gmail.com

      Usuń
  3. OMG! Dobrze, że nic więcej Ci się nie stało. Zawsze mam ciemne wizje. Powoli, powoli dojdziesz do zdrowia. W domu zawsze lepiej niż w szpitalu a bliskie osoby obok to dodatkowe wsparcie. Wesołych i zdrowych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak nie było sensu tak zostawać bo leki mogę brać w domu a przez święta i tak nie zrobiliby żadnych badań. Powoli, ale dam radę :)
      I nawzajem wesołych świąt :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak :) A po za tym bez sensu być w szpitalu skoro i tak nic się nie dzieje.
      :*

      Usuń
    3. Jakby co to mam od razu wzywać karetkę. A jutro i tak jadę po wypis ze szpitala więc będę widzieć lekarza.

      Usuń
    4. Może marne to pocieszenie, ale dobrze, że do poważniejszych rzeczy nie doszło. To będziesz wiedzieć co i jak.

      Usuń
    5. Jak to mówią - samochód rzecz nabywa, kupię sobie drugi. A zdrowie i życie trzeba szanować...

      Usuń
    6. Zdrowie i życie ma się tylko jedno, a rzeczy ... rzeczy to kwestia kupna.

      Usuń
    7. Otóż to. Tylko auta szkoda :(

      Usuń
    8. No ale zdrowie ważniejsze. Nie takie straty w życiu są ... A jak się czujesz?

      Usuń
    9. No już lepiej, tylko ciągle plecy mnie bolą i kolano. Jutro jadę do chirurga na wizytę kontrolną.

      Usuń
    10. To w takim razie daj znać co powiedział. Powoli, powoli dojdziesz do siebie :) Trzymam kciuki :*

      Usuń
    11. Kolano powoli się goi, plecy bolą mniej czyli do przodu :)

      Usuń
    12. No i tak trzymać! To świetna wiadomość.

      Usuń
  4. ale się wystraszyłam, najważniejsze że nic ci nie jest trzymaj się mocno kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę twarda jak skała :)
      Dziękuję Kochana :)

      Usuń
  5. O matko :( ! Najważniejsze, że Tobie nic się nie stało!
    Strach kiedyś przejdzie.
    A na tą naszą służbe zdrowia normalnie brak słów. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że muszę jak najszybciej usiąść za kierownicą bo inaczej mój strach będzie się tylko powiększał :(

      Usuń
    2. Dokładnie tak, z czasem byłoby gorzej.
      A co z autem? Kasacja?

      Usuń
    3. No już go nie ma :(
      Zaraz po świętach muszę kupić nowe, żeby mieć czym do pracy dojeżdżać.

      Usuń
    4. No tak, przełam się i usiądź za kierownicą. Podobno najtrudniejszy pierwszy raz po wypadku, a później jest ok.

      Usuń
    5. W sumie już siedziałam za kierownicą ale tylko przez 2 minuty. Pojechałam kawałek na prostej drodze i zawróciłam. Chyba będą ze mnie ludzie :)

      Usuń
    6. Na pewno! :)
      Cieszę się, że jest okej.

      Usuń
    7. Zobaczymy na weekend, jak będę miała nowe auto. Oby też mi się dobrze prowadziło :)

      Usuń
    8. Trzymam kciuki, żeby było ok. :)

      Usuń
    9. Jutro jadę do chirurga. na wizytę kontrolną i zobaczymy co i jak :)

      Usuń
  6. dobrze, ze wyszłaś z tego praktycznie bez szwanku... aż strach pomyśleć. wracaj szybko do zdrowia i trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie chcę myśleć, jak to mogło się skończyć :)
      Dziękuje :*

      Usuń
    2. ja też, brr.
      nie dziękuj, tylko się skup na zdrowieniu ;)

      Usuń
    3. Skupiam się ale teraz dopiero wszystko wychodzi - siniaki, bóle kręgosłupa itp. :(

      Usuń
    4. współczuję :( mam nadzieję, że pomimo tego jak cię na początku potraktowali w szpitalu, to potem przynajmniej wykonali swoją robotę porządnie i te siniaki to nic poważnego.

      Usuń
    5. Czy porządnie to bym się kłóciła. Ja się czułam kompletnie olana. I w sumie ich rola skończyła się na podaniu leków przeciwbólowych. A siniaki wkrótce znikną :)

      Usuń
  7. A ja się właśnie zastanawiałam, dlaczego się nie odzywasz.. Ale mnie wystraszył ten post! Maleńka, najważniejsze, że żyjesz i jesteś cała! ;** bądź silna i wracaj szybko do zdrowia! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Ciebie to już muszę sie odezwać bo mi głupio :(

      Usuń
  8. A to Polska właśnie .... co za masakra dobrze ze zyjesz i jest w miarę ok...trzymaj się buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza piękna Polska i jej służba zdrowia :(
      dziękuję :)

      Usuń
  9. Naprawdę stał się cud! Jak dobrze, że nic Ci nie jest. Ale takie zdarzenie i to na święta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku w ogóle nie czuję świąt. Są bardzo spokojne. Ale masz rację - przeżyłam swój prywatny cud :)

      Usuń
    2. Ja nie czuję świąt przez pogodę. Nie ma to jak iść do święconki w śniegu, prawda?

      Usuń
    3. Akurat u mnie śniegu nie ma ale w tym roku nie byłam w kościele przez ból w kolanie :/

      Usuń
    4. Po wypadku, rozumiem?

      Usuń
    5. Tak. Chyba do końca nie czuję się na siłach przebywać wśród ludzi.

      Usuń
  10. Biedna, zdrowiej... Ja.bym chyba pół szpitala rozniosła...

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym Ci sprezentować na pocieszenie długi komentarz, ale... no, cholera, tak się tym przejęłam, że lipa.
    Napiszę tylko, iż cieszę się, że nic poważnego Ci się nie stało i jesteś z nami ;* Jakieś dobre duchy nad Tobą czuwają ;) Teraz tylko już kuruj się tak ostatecznie i unikaj stresu ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Los nade mną czuwa ;)
      Z tym stresem to chyba nie będzie tak dobrze bo muszę znów usiąść za kierownicą a to nie będzie prosta sprawa :(

      Usuń
    2. Rozumiem, ale wiesz... trzeba ten strach jakoś przerobić, on nie może Tobą kierować.

      Usuń
    3. Wiem, to ja muszę nad nim zwyciężyć!

      Usuń
  12. O matko kochana.. kto śmiał w Ciebie wjechać?! Zaraz mu wykopyrtnę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze że nic się nie stało, zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siniaki jakoś przeżyję a reszta jakoś się ułoży :)

      Usuń
  14. Przyjmij życzenia powrotu do zdrowia od nieznajomej. Zaraz zapoznam się z dalszą częścią Twojego bloga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) również pozdrawiam i zapraszam częściej :)

      Usuń
  15. Najważniejsze, że obeszło się bez większych urazów, wracaj do zdrowia, kochana. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielkie szczęście, że się nie połamałam ani żadnych groźnych urazów nie miałam :)
      Kuruję się :)

      Usuń
  16. a czemu straciłaś panowanie nad kierownicą? wyskoczyła Ci może sarna? straszne, przeraziłaś mnie. dobrze, że Tobie nic nie jest. Auta fakt szkoda... ale będzie lepsze z czasem, a lekarze? brak słów. trzymaj się, zdrowiej... leciuteńko przytulam, bo wszystko Cie boli jak pisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poślizg :( Nawet policja mnie pocieszała, że samochód - rzecz nabywa, kupie sobie nowe. Lekko może być, bo jeszcze plecy mnie bolą :( :)

      Usuń
    2. Biedna.... zdrowiej :*

      Usuń
  17. Pamiętam mój wypadek. Była końcówka lutego, chyba nawet 29., bo rok przestępny. Przeceniłam moją przyczepność i wpadłam do rowu. Na szczęście nic mi się nie stało, ale nigdy jeszcze nie byłam w takim szoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak sobie z tym poradziłaś? Długo to trwało?

      Usuń
    2. U mnie nie było problemu z badaniami, więc następnego dnia śmigałam do szkoły. Miałam to szczęście, że nic mi się nie stało, nawet w palec się nie zraniłam.

      Usuń
    3. Czyli Twój szok był krótkotrwały? :)

      Usuń
  18. O kurcze...Zdrowia ci życzę...Mam nadzieję,że w końcu coś zmienią z tą służbą zdrowia,bo czasem nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest mało powiedziane - nie idzie. Mój kuzyn chciał już iść do gazety ale musiał wyjechać zagranicę a ja nie mam ochoty bawić się w takie rzeczy ...

      Usuń
  19. Powrotu do zdrówka życzę! Auta nie szkoda, ważne życie... Ale nie wiem czy wsiadłabym znów za kierownice po czymś takim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie mam wyjścia - jeśli chcę pracować to muszę się przełamać :(

      Usuń
    2. A nie masz autobusów? Ja już mam miesiąc samochód w naprawie (poszła skrzynia biegów) i chodzę na piechtę albo autobusem a to drugi koniec miasta :P

      Usuń
    3. Nie bardzo bo godziny nie pasują, a rano to bym nawet nie dojechała na 7:30 :)

      Usuń
    4. To kiepska sprawa. U mnie też godziny niby nie są odpowiednie, ale na piechotę dojdę :) Tylko jak deszcz pada to kiepsko :P
      A jak Twój mężczyzna? Opiekuje się Tobą? :)

      Usuń
    5. No ja 35km nie będę szła na piechotę :p ale jak miałam 4km na uczelnie to szłam czasami spacerkiem :)

      Usuń
    6. No 35 to nie :) to nawet samochodem koło 30 minut :)
      Ale... Naprawdę podziwiam Cię jeśli wsiądziesz. Ja miałam małą "zadrę" i do tej pory się trzęsę, że lusterko urwałam :P I Wilk woła,że jeżdżę za uważnie i za łatwo się denerwuję, ale jako jedyny wsiada bez marudzenia :)

      Usuń
    7. Jeśli chcę dalej pracować to nie mam innego wyjścia. Zwłaszcza, że mieszkam na końcu świata i bez auta ani rusz :(

      Usuń
    8. To wiem, bo już napisałaś :) A jak się czujesz?

      Usuń
    9. W sumie bez zmian. Nadal plecy bolą i kolano, ale cóż - podobno jeszcze trochę będzie boleć...

      Usuń
    10. Poobijałaś się... Z resztą, po każdym skaleczeniu, uderzeniu boli. Więc i tu poboleć musi. Zdrówka :)

      Usuń
  20. ojej...współczuję,a jeszcze to jak Cię potraktowali to już istna parodia!
    ściskam mocno i życzę szybkiego powrotu do zdrówka ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No parodia bo przecież mogłam mieć urazy wewnętrzne :(
      ale dziękuję :)

      Usuń
  21. Rany boskie, jak to się stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadłam w poślizg :(

      Usuń
    2. Ale aż tak? To gdzie Ty się tak śpieszyłaś? :/

      Usuń
    3. Nie tyle co się śpieszyłam bo szybko nie dało się jechać ale do pracy jechałam.

      Usuń
    4. Ale masz pecha odkąd zaczęłaś tam pracować. :/ Czym teraz będziesz jeździć do pracy?

      Usuń
    5. Jednak w trakcie kupowania nowego samochodu. Chcę jak najszybciej wrócić do pracy :)

      Usuń
    6. Czyli masz urlop? Kochana wracaj jak najszybciej do zdrowia i oby kupno nowego samochodu poszło szybciej jak tego pierwszego :P

      Usuń
    7. Nie, jestem na zwolnieniu lekarskim do soboty :) Nawet nie chciałam więcej zwolnienia. Zwłaszcza, że w pracy mnie potrzebują :)

      Usuń
    8. Ale na pewno czujesz się na tyle dobrze by wrócić do pracy?

      Usuń
  22. Matko i córko, myślałam, że to prima aprilis :/
    Dobrze, że tylko tak się to wszystko skończyło.
    Trzymaj się i wracaj do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy myśleli tak samo jak Ty, że to zwykły żart :)

      Usuń
  23. O matko, całe szczęście, że nic poważnego się nie stało! Życzę dużo zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż mnie zmroziło... Kolosalna ulga, że nic gorszego nie miało miejsca. A służba zdrowia? Wiele widziałam, mimo to nie mam słów :(
    Tulę do serca :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc chyba doskonale mnie rozumiesz :(
      Na szczęście nic poważnego mi nie jest :*

      Usuń
    2. Chyba rozumiem jak nikt tutaj...

      Usuń
    3. Chyba tylko w serialach pokazują idealną służbę zdrowia :(

      Usuń
    4. Oglądam je czasem na zasadzie seriali komediowych, bo to naprawdę śmiechu warte.

      Usuń
    5. Bo tym co ostatnio przeżyłam to już nie zamierzam żadnych takich seriali oglądać :/

      Usuń
    6. Nie dziwię się... Ja jestem już tak zaprawiona w bojach, że jedynie ironia pozostaje.

      Usuń
    7. U mnie niestety był płacz ale byłam w szoku. Dopiero teraz wiem, że powinnam krzyczeć na nich, żeby coś zdziałali. I to najlepiej przy innych pacjentach. Lekarze boją się, że ktoś popsuje im reputacje.

      Usuń
  25. Że tak nieładnie powiem... o kant dupy potłuc polską służbę zdrowia. Zdrowie psuje, nie służy.
    Dobrze, że nic poważniejszego się nie stało! Zdrowiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoim wypadkiem przeszkodziłam im w piciu kawy :/
      To jest najważniejsze :) dziękuję :)

      Usuń
    2. Mam znajomego, który marzył o medycynie.. dopóki nie poznał lekarzy. "Nie chce być takim człowiekiem" - niby mają pomagać ludziom, a czasem mi się ciśnie na usta: niech Ci się to odbije czkawką, konowale. Niestety.
      Im każdy przeszkadza. Kawa ważna rzecz, nie? :/

      Usuń
  26. Dobrze, że Tobie nic poważnego się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ogarnia mnie złość, gdy czytam o polskich lekarzach. Całe szczęście, że jednak nic się nie stało. Oby Ci się to już nigdy więcej nie przytrafiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety i pomyśleć, że to na SOR-ze tak ludzi traktują :/

      Usuń
  28. dobrze, że Tobie nic się nie stało :* trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się. Czasu nie cofnę, musze tylko iść na przód :)

      Usuń
  29. Jeju dużo zdrowia!!!

    Witaj po dłuższej przerwie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdrowiej Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  31. eh, umarłby człowiek gdzieś na sali albo w kolejce i nawet by nie zauważyli :/ dobrze, ze nic poważnego Ci się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ładnych parę lat temu tak się zdarzyło mojej ciotce? :(

      Usuń
  32. O cholera, to narozrabiałaś :(
    Trzymaj się Kochana mocno i wracaj do pełni zdrowia i sił jak najprędzej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dokładnie to namieszałam sobie w życiu :(
      Dziękuję :) z każdym dniem jest coraz lepiej.

      Usuń
  33. ojej masakra :( przeraziłaś mnie.
    Szybkiego powrotu do zdrowia
    A w tych przychodnia to istny cyrk, powinny od razu Ciebie zbadać po takim wypadku dokładnie , bo na zewnątrz może być dobrze- ale można mieć krwotok wewnętrzny. Mam nadzieję, że jest już lepiej - biedactwo

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...