Przejdź do głównej zawartości

What doesn't kill you makes you stronger

Powoli dochodzę do siebie. Plecy już mnie nie bolą, rany na kolanach się goją - będę żyć. Muszę się tylko nie oglądać za siebie. Bo i tak niewiele już zmienię. Miałam cholernie dużo szczęścia. Samochód został doszczętnie zniszczony a ja jestem cała. A jeszcze parę centymetrów dalej stało drzewo...

Mam nowe auto. Tym razem postawiłam na czarne i niemieckie. Tylko boję się jeździć. Boję się rozwinąć prędkość i dać wyższy bieg. Nie wiem czy to wina traumy powypadkowej czy też problem z oponami. Bo zmieniłam w piątek opony na letnie a w sobotę już nie miałam w jednej powietrza. Kapeć. Kolega wymienił mi na zapasowe i pojechałam do mechanika. Okazało się, że muszę kupić nowe opony bo na tych, co mam to długo nie pojeżdżę. Kolejny tysiąc w plecy.

Wczoraj wróciłam do pracy. Wszyscy się ucieszyli na mój widok, co było bardzo miłe. W pracy dużo roboty ale to dobrze - nie mam czasu na myślenie. I mam najlepszego szefa na świecie - zaproponował, żebym jeździła z nim samochodem do pracy, dopóki nie pozbędę się tej traumy. Już w szpitalu dzwonił do mnie z pytaniem jak się czuję.A zaraz po wypadku poruszył niebo i ziemię, aby powiadomić moją rodzinę o tym, co się stało. Każdemu życzę takiego szefa.

Nie będę pisała, że bliscy byli przy mnie. Bo to dla mnie oczywiste. Dzwonili, pisali, odwiedzali. Dali mi za to dowód, że jestem dla nich ważna. Najlepiej to chyba podsumowują słowa mojego Lubego "Postaraj się zapomnieć i żyć własnym życiem. Masz pracę, którą lubisz, masz kochającą rodzinę, chłopaka i przyjaciół oraz swojego kota. Spróbuj się skoncentrować na tym". Mam więcej niż jednego anioła stróża.

"Dziękuję wam za to, że nie boję się życia,
Nie boję się,
Z wami dolecę do gwiazd, pokonam strach,
Bez was ciemno jest."

Komentarze

  1. Kochana Alicjo,
    Uważaj na siebie, ale myślę, że to jest trauma. Musisz przezwyciężyć strach. Pamiętaj, że strach jest w glowie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pamiętać :) Może po prostu muszę więcej jeździć?

      Usuń
    2. O, ja tam mam, że jak się czegoś boję to staram się w to "wejść". :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że u Ciebie już lepiej. :)
    Niemieckie marki podobno najlepsze - tak zawsze mówi mój A.
    Super, że masz takiego szefa. :) jednak są jeszcze normalni pracodawcy.
    A co do Twojego lęku to wydaje mi się, że to trauma, która jeszcze jakiś czas potrwa. Życzę więc, aby jak najszybciej minęła. :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była kierowniczka nawet nie zadzwoniłaby do mnie. Ale są ludzie i ludzie :) A co do niemieckich aut to wypowiem się innym razem bo na razie uczę się nim jeździć :)

      Usuń
    2. No dokładnie, są ich dwa rodzaje.:)
      A na którą niemiecką markę postawiłaś?
      VW chyba najpopularniejszy. :)

      Usuń
    3. Mój kierownik ma VW, ja jednak Audi :)

      Usuń
    4. Audi jest produkowane przez VW :D
      Nie wiedziała bym, ale A. mi opowiadał, bo obecnie sam ma Audi. ;)

      Usuń
    5. Audi jest produkowane przez VW :D
      Nie wiedziała bym, ale A. mi opowiadał, bo obecnie sam ma Audi. ;)

      Usuń
    6. No mój Luby pracował w VW i teraz coś mi świta, że też mi mówił o tym :p

      Usuń
    7. Audi i jeszcze coś jest produkowane przez VW. ;P tylko teraz nie pamiętam co. :)

      Usuń
  3. Musisz od razu jeździć. W innym wypadku będziesz się bała już zawsze. Zmień te opony i siadaj za kółko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już 2 dni po wypadku siedziałam za kółkiem. I teraz też codziennie jeżdżę :)

      Usuń
  4. Wiesz, ludzi podobno poznaje się w takich sytuacjach. Ale najważniejsze jest to, że się na nich nie zawiodłaś. Ja też odkładam na swoje auto, już mam większą kwotę więc jest całkiem całkiem hehe. Ale tak jak mówisz, pewnie masz jeszcze jakiś uraz po wypadku dlatego się boisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jeszcze nie planowałam zmianę auto ale cóż - tak wyszło :)
      Masz już upatrzoną markę? :)

      Usuń
    2. No różnie bywa.
      tak, mam nawet model. bmw 118d. :)

      Usuń
    3. Na zdjęciach takie duże się wydaje :)

      Usuń
  5. Też po wypadku trochę się chwilowo bałam wsiąść w samochód, ale myślę, że jak będziesz jeździć i walczyć z tą traumą to ona minie. Na pewno zostaje w człowieku pewien strach skoro już raz stało się coś tak strasznego, ale pamiętaj, że ostatecznie nic dużego Ci się nie stało, a samochód to tylko kawałek blachy. I to Ty prowadzisz samochód, a nie on Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj zdołowałaś mnie :( no własnie - ja prowadziłam czyli jestem złym kierowcą bo nie wyprowadziłam auta na prostą :(

      Usuń
    2. Nie zawsze to się udaje i najlepszy kierowca mógłby sobie nie dać rady.

      Usuń
    3. To wiem bo nawet doświadczeni kierowcy mają wypadki :(

      Usuń
    4. No właśnie. Więc głowa do góry :)

      Usuń
  6. nic dziwnego, że możesz się bać.. ale skoro masz już nowy samochód, to chyba aż tak źle nie jest:) faceta do środka pakuj, żeby wspierał i w drogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilowo wspiera mnie na odległość ale już w piątek będzie ze mną jeździł :)

      Usuń
  7. masz wsparcie, a ono jak dla mnie jest BARDZO ważne :) jesteś dla mnie dzielna :* i lęk minie z czasem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle osób we mnie wierzy i wiem, że nie mogę ich zawieźć. To daje mi siłę, naprawdę :)

      Usuń
    2. takiej odp. oczekiwałam :)

      Usuń
    3. A jest jakaś inna? :)

      Usuń
    4. mogłaś napisać, że Cię to denerwuję. te pytania typu np: jak się czujesz itp.

      Usuń
  8. Nieprzyjemne uczucie, ja po wypadku dalej problem mam z jazdą, a to już 15 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko przestanę się bać :(

      Usuń
  9. Wiem co to znaczy...Wszystko wkrótce pewnie wróci do normy. To dobrze,że bliscy byli przy Tobie...A szef rzeczywiście wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jak nie mogli być fizycznie to byli psychicznie :)

      Usuń
  10. Cieszę się, że nic poważniejszego Ci się nie stało i że czujesz się już lepiej :)) nie dziwię się, że boisz się jeździć samochodem, każdy by się bał po takich przeżyciach. Nie myśl za dużo i posłuchaj słów Lubego, mądrze gada ;) Trzymaj się :* a szefa masz faktycznie super, pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niedługo przestanę się bać bo chcę żyć normalnie :)

      Usuń
  11. Uff szczęscie całe, że nic Ci nie jest :) pozdrawiam :) (ps. ja mam traume jezdzenia autem bo co chwile slysze ze albo silnik zajadę, albo skrzynia biegów mi się rozsypie :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty lepiej zdaj to prawko i nie patrz się na mnie ;)

      Usuń
  12. Uważaj na siebie Alu i dużo zdrówka Ci życzę:-). I pamiętaj strach jest w głowie da się go przepracować nie robiąc dużej przerwy w jeżdżeniu .. szerokiej drogi i przede wszystkim bezpiecznej! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się pozbyć strachu z mojej głowy :)
      Dziekuję :*

      Usuń
  13. cieszę się, że już lepiej :) pozazdrościłabym Ci szefa, ale moja szefowa zrobiłaby to samo ;) no i Luby ma rację, trzeba się koncentrować na pozytywach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy szczęście bo nie każdy szef jest taki :)
      a Lubemu raz udało się powiedzieć coś mądrego :p

      Usuń
    2. dokładnie, ja codziennie dziękuję za moją szefową :D
      oj tam, nie przesadzaj :P na pewno nie był to tylko raz :P

      Usuń
  14. super nowiny! byle do przodu cieszę się bardzo ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki strach prawdopodobnie juz zawsze bedzie w Tobie tkwil. Moze byc mniejszy... ale obawa nie zniknie. Nie ma sie co dziwic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zawsze? Oby jakoś się zmniejszył chociaż :(

      Usuń
  16. Fajna załoga w pracy jest bardzo ważna :)
    Nie zawsze jest to oczywiste,że są bliscy :P Ale jak pisałam u siebie, u mnie byli rodzice - dla mnie najważniejsi i Wilk co latał przy mnie przez pierwsze dwa tygodnie po i przed. To dużo daje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, ten strach jest normalny. Nie wiem czy z czasem minie, na pewno się zmniejszy. Ale Luby ma rację - skup się na pozytywach!
    A atmosferę w pracy masz naprawdę świetną. Aż chce się wracać, co?

    OdpowiedzUsuń
  18. Otaczają Cię cudowni ludzie, z nimi łatwiej odnajdziesz spokój. Co do traumy. podpisuję się pod słowami Alien :)

    OdpowiedzUsuń
  19. czytalam o Twoim wypadku... masakra... wspolczuje Ci bardzo ze mialas takie przezycia, ale najwazniejsze ze wyszlas z tego calo... ufff jak to trzeba uwazac na siebie bo wystarczy chwila...
    dobra postarajmy sie o tym nie myslec tylko zyc tym co sie ma zyciem ktore zostalo Ci podarowane :)
    a wiem ze boisz sie jezdzic autem mialam sama krakse i potem tez z lekka sie balam ale trzeba leki pokonywac bo to co najbardziej moze nam odebrac zycie to strach...
    i przyznam masz cudownego szefa i ludzi w pracy :)) bo chlopak i rodzina to oczywiste ;)
    wracaj do zdrowia i pozytywnych mysli buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze raz to powtórzę: szybko się z tym autem uwinęłaś ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mieć wsparcie w bliskich to naprawdę bardzo dużo :)
    No i szef - zachowanie godne pochwały :)
    Trzymaj się i wracaj szybko do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, że żyjesz. Te kilka centymetrów naprawdę cię uratowało. Obym ja również miała tylu aniołów stróżów. Chciałabym mieć takiego szefa w przyszłości. Dobrze, że jakoś uszłaś cało :)
    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczywiście, że miałaś dużo szczęścia.Szkoda jedynie, że taka trauma i nieprzyjemne wspomnienie wyciśnie wewnętrzną bliznę na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  24. PS na mojego bloga można wchodzić już bez zaproszenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...