Zostałam namówiona przez rodziców Lubego do złożenia podania o pracę w jego rodzinnej miejscowości. Na trzeci dzień zadzwonili z odpowiedzią, że zapraszają mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Mam 33% szans, że się dostanę bo oprócz mnie są jeszcze dwie kandydatki. Ale co będzie jak dostanę tę prace? Mogłabym zamieszkać razem z Lubym w jego rodzinnym domu. I byśmy żyli długo i szczęśliwie.
Pewnie wszystko byłoby pięknie - ja, On, razem mieszkamy. No ale Luby przecież od października wraca do studenckiego miasta. I co wtedy? Przecież nie zamieszkam z jego rodzicami bez niego. Bo co innego zamieszkać z chłopakiem a co innego z potencjalnymi teściami. Tak naprawdę nie mam gwarancji, że nie zostanę na lodzie. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mam dzieci. Nic formalnego nas nie łączy, włącznie z kredytem.
Wiem, że teraz są inne czasy. Dziewczyny w moim wieku są już po rozwodach i mają po dwójkę dzieci. Ale mieszkanie z rodzicami ukochanego - czy to jest normalne? Jedni przyjaciele mówią, żebym się nawet nie zastanawiała, tylko pracowała tam. Z kolei inni przyjaciele mówią, że to niedorzeczne i snują czarne scenariusze bo nie jesteśmy nawet zaręczeni.
Dużo zależy też od umowy jaką mi zaproponują oraz ile zapłacą. Bo obecnie mam tylko umowę na zastępstwo i najniższą krajową. Nie wiadomo jak długo będę tam jeszcze pracowała. A jeśli tam zaproponują lepsze warunki? Chyba najbardziej kierownika byłoby szkoda bo lepszego przełożonego już raczej nie znajdę. Teraz to jest tylko gdybanie, bo nie wiadomo czy się dostanę.
Co byście zrobili na moim miejscu?
Pewnie wszystko byłoby pięknie - ja, On, razem mieszkamy. No ale Luby przecież od października wraca do studenckiego miasta. I co wtedy? Przecież nie zamieszkam z jego rodzicami bez niego. Bo co innego zamieszkać z chłopakiem a co innego z potencjalnymi teściami. Tak naprawdę nie mam gwarancji, że nie zostanę na lodzie. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mam dzieci. Nic formalnego nas nie łączy, włącznie z kredytem.
Wiem, że teraz są inne czasy. Dziewczyny w moim wieku są już po rozwodach i mają po dwójkę dzieci. Ale mieszkanie z rodzicami ukochanego - czy to jest normalne? Jedni przyjaciele mówią, żebym się nawet nie zastanawiała, tylko pracowała tam. Z kolei inni przyjaciele mówią, że to niedorzeczne i snują czarne scenariusze bo nie jesteśmy nawet zaręczeni.
Dużo zależy też od umowy jaką mi zaproponują oraz ile zapłacą. Bo obecnie mam tylko umowę na zastępstwo i najniższą krajową. Nie wiadomo jak długo będę tam jeszcze pracowała. A jeśli tam zaproponują lepsze warunki? Chyba najbardziej kierownika byłoby szkoda bo lepszego przełożonego już raczej nie znajdę. Teraz to jest tylko gdybanie, bo nie wiadomo czy się dostanę.
Co byście zrobili na moim miejscu?
Ja bym Ci odradzała tą pracę od początku. Wyobraź sobie, że pokłócisz się z Lubym i on Ci wypomni że u niego mieszkasz? Albo pokłócisz się z jego rodzicami? Pozostaniesz ze świadomością, że jesteś od nich uzależniona,
OdpowiedzUsuńWszystko zależy od tego jednak jak z Twoją pracą. Myślałam, że z tej, którą masz jesteś zadowolona. Szef mówił Ci na pewno, że po zakończeniu umowy na zastępstwo odejdziesz?
Jestem zadowolona ale wiem, że nie zostanę na stałe. Wszystko zależy kiedy tamta kobieta wróci ze zwolnienia....
UsuńPowiem Ci, że to bardzo ciężka życiowa decyzja i jakąkolwiek podejmiesz będziesz miała moje wsparcie :*
UsuńDziękuję :* ale wierz mi - mam spore wątpliwości. Chociaż to wszystko jest tylko gdybanie, bo przecież nie wiadomo czy wybiorą właśnie mnie :)
UsuńNajgorsze jest to, że w sumie większość czasu byłabyś w domu Lubego, a jego by w tym domu nie było bo będzie na studiach.
UsuńJa bym chyba nie brała tej pracy. Zgadzam się z Anelise i mam takie samo zdanie. I to mieszkanie z rodzicami Lubego... - nie, nie, nie. Bynajmniej u mnie na pewno byłoby to NIE.
OdpowiedzUsuńAle wiesz, że ogólna decyzja należy do Ciebie.
Teraz jesteś na zastępstwie więc w pewnym momencie i tak będziesz musiała kiedyś zacząć szukać pracy więc lepiej szybciej niż wcale. Ale nie ma gwarancji, że przyjmą Ciebie więc nie ma na razie co gdybać. Wszystko zobaczysz jak wyjdzie ... Ale nie specjalnie widziałoby mi się mieszkanie z rodzicami chłopaka, co innego gdyby to był mój narzeczony i gdybyśmy mieszkali z rodzicami z powodów finansowych. Takie moje zdanie.
OdpowiedzUsuńJa bym raczej nie poszła mieszkać do rodziców Lubego, zwłaszcza, że jak piszesz wyjedzie na studia itp. Jest jeszcze nadzieja, że może ten obecny pracodawca Cię zatrudni :) bez względu jaką decyzje podejmiesz będę Cię wspierała :*
OdpowiedzUsuńJa tak jak dziewczyny, będę Cię wspierać w każdej decyzji ;* ale chyba też nie zdecydowałabym się na mieszkanie z rodzicami chłopaka, zwłaszcza, gdy jego by nie było w domu..
OdpowiedzUsuńWitaj, Alicjo.
OdpowiedzUsuńNie lubię doradzać w takich sprawach, aczkolwiek przedstawię Tobie swoje zdanie na ten temat. Dobrze?
Jeśli ja byłabym w takiej sytuacji to przyznam szczerze, że zgodziłabym się. Dlaczego? Ponieważ mam dobry kontakt z rodzicami Osobistego i uważam, że dogadalibyśmy się, więc nie miałabym nic przeciwko.
Aczkolwiek sytuacja dotyczy Ciebie, dlatego uważam, że jeśli masz się czuć tam źle, niezręcznie to nie podejmuj tej pracy.
Pamiętaj, że MY zawsze będziemy Cię wspierać :)))
ciężka sprawa... mnie również czeka mieszkanie z teściami, z tą różnicą, że mój Mężczyzna nigdzie nie wyjeżdża poza pracą rano... nie wiem co Ci doradzić... jeśli dobrze się z nimi dogadujesz i chcesz kiedyś mieszkać w tym mieście, to może warto zaryzykować..
OdpowiedzUsuńZależy jak daleko jest to miasto od Twojego miejsca zamieszkania. Jeśli faktycznie byłoby korzystnie to zastanowiłabym się nad dojazdami.
OdpowiedzUsuńJa się bronię od dłuższego czasu przed mieszkaniem z potencjalnymi teściami. :D Nie i koniec!
mi by było głupio mieszkać u rodziców chłopaka ;)
OdpowiedzUsuńAlu wies ja bym się nie czuła komfortowo mieszkając u rodziców chłopaka prędzej pomyślała bym o wynajeciu pokoju albo kawakerki chociaż. Dla mnie to troche nie teges ;-) ale decyxjs należy oczywiście do Ciebie :* trzymaj się i fobtyvh decyxji życzę
OdpowiedzUsuńAlu wies ja bym się nie czuła komfortowo mieszkając u rodziców chłopaka prędzej pomyślała bym o wynajeciu pokoju albo kawakerki chociaż. Dla mnie to troche nie teges ;-) ale decyxjs należy oczywiście do Ciebie :* trzymaj się i fobtyvh decyxji życzę
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńto zależy od tego czy ty byś się tam odnalazła, jeżeli nie, a pracę byś dostała i chciała w niej pracować może warto pomyślec o wynajęciu jakiegoś pokoju?:)
OdpowiedzUsuńA po cogdybac, zastanowisz sie jak sie uda. Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńKurcze, naprawde nie wiem, ale wiesz, jest lipiec, mozesz zamieszkac z lubym w jego domu rodiznnym jesli by cie przyjeli a potem szukac czegos osobno, aczkolwiek nie wiadomo czy potem rodzice lubego Cie puszcza.. a moze sie oswiadczy do pazdziernika? :P
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam Ci doradzić. Jednak mieszkanie z teściami nie jest łatwe. Musisz sama to wiedzieć i czuć , czy Ci to pasuję. A prace zobaczysz co Ci zaoferują jak Cie przyjmą .
OdpowiedzUsuńJa bym nie mogła mieszkać z teściami mimo, że mamę mojego K. bardzo lubie
Poza tym na moim przykładzie Ci powiem - że dopóki K. mi się nie oświadczył nie zamieszkałabym z nim
OdpowiedzUsuńJa bym z "teściami" nie zamieszkała, choćby to byli złoci ludzie - pełne skrępowanie, bariera. Inna sprawa, co to za praca. Jeśli intratna... trudny orzech do zgryzienia, jednak ja i tak postawiłabym na komfort psychiczny.
OdpowiedzUsuńWszystko zależy od sytuacji i od człowieka, tak naprawdę, ciężko stwierdzić, co by się zrobiło. Ja jestem zdania, że lepiej nie mieszkać z teściami, zwłaszcza z potencjalnymi, bo na początku może być dobrze, a co będzie dalej - nie przewidzisz. Gdyby jeszcze Luby był na miejscu, a tu od jesieni go nie będzie... bez względu na to, jak dobre relacje łączyłyby mnie z rodzicami chłopaka, to nie byłabym w stanie z nimi mieszkać. Ale to Twoja decyzje i wierzę, że postąpisz tak, abyś nie żałowała swojej decyzji, trzymam za Ciebie kciuki :*
OdpowiedzUsuńMożesz uznać to za wynajem pokoju :)
OdpowiedzUsuńSama mieszkałam z teściami, co prawda, mieszkaliśmy razem z Mężem u teściów ale powiem od siebie, że mieszkanie z teściami to nie jest dobry pomysł. Zawsze zaczną się jakieś wojny, nawet, jeśli ma się pozornie genialne kontakty.
OdpowiedzUsuńJa bym nie zamieszkała. Niezależnie od tego jak dobry macie kontakt teraz, na pewno by się zmienił gdyby przyszło Wam razem mieszkać. Niestety nie wierzę w zmianę na lepsze w tym wypadku.
OdpowiedzUsuńA może wynajęłabyś jakiś pokój? No, chyba, że napraaaawdę dobrze się dogadujesz z teściami ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy by zamieszkla z potencjalnymi tesciami, raczej wolalalbym cos wynajac sama badz z Ukochanym...
OdpowiedzUsuńwow, ja bym powiedziała NIE> niestety, na poczatku moze byc ok ale pozniej zawsze cos wyjdzie.
OdpowiedzUsuńOkazję z pracą bym łapała. Bo to zawsze nowe doświadczenie, umiejętności. Coś, co zawsze może Ci w pozytywnym stopniu zmienić życie ;) Co do mieszkania... wiesz, mogłabyś np. mieszkać z Lubym przez jakiś czas, póki on nie wróci do tego studenckiego miasta, a w międzyczasie byś sobie powoli szukała czegoś niedrogiego do wynajęcia. To też jest pewnego rodzaju wyzwanie, bo wiadomo, że co innego się razem spotykac, a co innego mieszkać... poznaje się zupełnie inne wcielenie człowieka czasami ;)
OdpowiedzUsuńW ogóle, masz u mnie nominację do Nominacji Dobrych Myśli ;) Może to Ci humor troszkę poprawi jak tak sobie powspominasz :*
Wolałabym wynająć pokój niż mieszkać z rodzicami faceta :P
OdpowiedzUsuńTrudna sytuacja, a może faktycznie pomyśleć o wynajmie jakiegoś pokoju tak jak proponuje przedmówczyni? Oczywiście przy założeniu, że nowa praca równałaby się godziwym warunkom finansowym.
OdpowiedzUsuń