Przejdź do głównej zawartości

Na dnie zmarzniętego serca, obok leży Twoja łza.

Serce mi się wyrywa i krzyczy "Idiotko! Jedź do niej! Ona Cię potrzebuje". Ale rozum mnie powstrzymuje: "Po co tam pojedziesz? Co zrobisz? Ona tam ma swoją rodzinę, znajomych, dom, łóżko. Ucieczka nie jest dobry pomysłem. Bo od problemów się nie ucieknie".

Do Niego też nie zamierzam pisać. Nie będę się wtrącała. I co z tego, że chcę, żeby było dobrze między nimi? Nie chcę być kolejną przyczyną ich kłótni. Nawet nie mam prawa się wtrącać w ich sprawy. Co nie zmienia faktu, że mam wielką ochotę wygarnąć mu, że źle postępuje. Boję się, że ludzie w tym wieku już się nie zmieniają...

Ona też źle postępuje. Jest uparta jak osioł. Wiedziała jakie życie ją czeka z Nim po ślubie. Wiedziała jaki jest, znała jego charakter i mimo wszystko poszła za nim w ogień. I teraz się spala. Nie rozumiem tylko, dlaczego wszystko mu wypomina, a każdą najmniejszą pomyłkę wyolbrzymia jak sprawa wielkiej wagi.

A przecież przysięgali przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską. I że nie opuszczą drugiej osoby aż do śmierci. A tymczasem oboje pakują swoje walizki i idą w świat. Osobno. Nie wierzę, że przestali się kochać. Oni przestali ze sobą rozmawiać...

Komentarze

  1. Małżeństwo to zupełnie inna bajka, a rozmowa jest najważniejsza ... ale to trzeba zrozumieć i do tego dojrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten facet chyba nie dojrzał. Przykre ale prawdziwe :(

      Usuń
    2. nie znam dojrzałych mężczyzn...

      Usuń
    3. A kim dla Ciebie jest dojrzały mężczyzna?

      Usuń
    4. m.in. taki co potrafi rozmawiać a nie tylko krzyczeć, taki co potrafi zmierzyć się z problemem a nie uciekać idąc na łatwiznę ;)

      Usuń
    5. Nie ma takich, są tylko marne podróby :P

      Usuń
    6. no i tu jest problem ...

      Usuń
    7. Myślisz, że gdzieś się uchował taki skarb?

      Usuń
    8. nie, a jeśli nawet to na pewno jest już zajęty :P

      Usuń
    9. Przeze mnie jest zajęty :p W naszym zwiazku to ja jestem tym dzieciakiem który rzuca fochem a on, jako dorosły łazi za mną i mowi:
      - no nie uciekaj, pogadaj ze mną. Zachowujesz się jak rozpieszczona jedynaczka.
      -Ja jestem jedynaczka!!!
      -(do siebie) wszyscy mowili, byle nie jedynaczke,.. no to mam:D

      Wracając do postu... ja bym się nie wtracala, dorośli muszą rozwiązywać problemy sami...

      Usuń
    10. Mój Ukochany podchodzi zawsze dojrzale i chce pogadać, to ja niekiedy nie chcę rozmawiać. On zdecydowanie woli podejść spokojnie do tematu i porozmawiać, aby znaleźć jakieś rozwiązanie lub kompromis.
      PS Przepraszam, że się wcięłam! :)

      Usuń
  2. Ostatnio czytałam taki artykuł na ten temat. To, że ludzie się kochają to nie ma znaczenia, ich drogi i tak się rozejdą jeśli mają różne spojrzenie na świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smutne. Bo podobno miłość jest najważniejsza.

      Usuń
    2. Niby tak, ale po prostu czasem sama miłość nie wystarczy.

      Usuń
  3. To jest ciężka sytuacja, ale wiesz dobrze, że nie możesz wchodzić między nich. Zobaczysz, że się pogodzą. Pierwszy kryzys małżeński kiedyś musiał nadejść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to nie pierwszy i to mnie martwi :(

      Usuń
    2. Muszą się dotrzeć. Dadzą radę. A jeśli nie to Ty i tak im nie pomożesz.

      Usuń
    3. Nie będę się wtrącała. Ale wiesz, zawsze stanę murem za nią bo w końcu ją znam dłużej itp.

      Usuń
    4. Nie no oczywiście tak, ja rozumiem całą sprawę i domyślam się jaki ból sprawia Ci ta sytuacja, że się kłócą... Zawsze szkoda takich zakochanych par. :(

      Usuń
  4. Niektórym się wydaje, że po slubie coś się jednak zmienia... Ale to nei prawda. Mnie tez się tak wydawało... Miłośc potrafi byc ślepa, a cierpliwośc niestety wyczerpywalna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jednak ślub nie zawsze jest gwarancją zakończenia szczęśliwej bajki :(

      Usuń
  5. O kim jest mowa? Bardzo cieżki temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mojej bardzo dobrej znajomej i jej mężu, którzy mają problemy małżeńskie. Tak w skrócie :)

      Usuń
    2. A długo są małżeństwem? Skąd te problemy się wzięły? #Joannapsycholog

      Usuń
  6. czasem słów brakuje, albo nie ma odpowiednich... może jak ochłoną, to je znajdą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie to obojgu by się przydał mocny kop w tyłek bo ja innego wyjścia nie widzę :(

      Usuń
  7. Z boku najjaskrawiej widać, zwłaszcza pewne cudze błędy ale..za nikogo niestety życia i pewnych spraw nie naprawimy. Zwłaszcza tych, które są mocne jak mury, ale i słabe jak domki z kart zarazem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na czym oni budują swój dom ale boję się, że ich fundament jest za słaby wiesz?

      Usuń
    2. Czemu za słaby, skąd taki wniosek właśnie?

      Usuń
  8. Czasem nie ma sensu się wtrącać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieznośna jest tego typu bezsilność, gdy chce się pomoc, ale jednocześnie wie się, że nic dobrego tym się nie uczyni. Wtedy chyba jedyne bezpieczne wyjście to sugestia "gdybyś potrzebował/a się wygadać - wiesz, gdzie mnie szukać ". Ale prawda jest taka, że nigdy nie rozwiążemy problemów innych. Podobnie jak oni nie załatwią do końca sprawy z naszymi własnymi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobno po każdej burzy wychodzi słońce, moze i w ich wypadku tak będzie?
    A tak w ogóle... co powoduje te kłótnie? Przed ślubem też tak było? Może się jeszcze dotrą..

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze ciężko patrzy się na rozstania. Ale jeśli Oni sami nie zrozumieją swoich błędnych zachowań to któż im pomoże?

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasem wtrącając się, zamiast pomóc można zaszkodzić. Czasem niestety tak bywa, że dopiero po ślubie okazuje się, że to nie ta, nie ten. :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dużą wagę przywiązuję do przysięgi małżeńskiej. Uważam, że z byle powodu nie warto się rozstawać, a należy podjąć walkę. Obserwując jednak otoczenie dochodzę do wniosku, że czasami lepiej się pożegnać i odżyć z kimś bardziej pasującym u boku. Niekiedy rozstanie to rozsądne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Smutne. Ideały ideałami, ale rzeczywistość zabija je zbyt często... Dobrze, że się nie mieszasz, to sprawa między nimi.

    OdpowiedzUsuń
  15. podobno wina zawsze leży po obu stronach.. ale to przykre, kiedy dwie osoby zakochane w sobie niszczą to uczucie...
    czasem lepiej się nie wtrącać, bo potem tylko pretensje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety takie sytuacje się zdażają i przykro na to patrzeć, ale wszystkiego nie wiemy co się działo między nimi a oni pewnie nie chcą tego wyciagać na światło dzienne...

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim zdaniem nikt nie ma prawa wtrącać się między małżeństwo... są dorosłymi ludźmi i sami powinni rozwiązywać swoje problemy. Jeśli jest im dane być ze sobą to wrócą do siebie. Może to brzmi okrutnie dosyć, lecz takie jest moje zdanie. Mimo wszystko trzymam kciuki za Twoich znajomych. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też tak sądzę że miłość jest ale rozmowy brak

    OdpowiedzUsuń
  19. A może ten kryzys jest potrzebny...? Ciężkie chwile często zbliżają ludzi do siebie..

    OdpowiedzUsuń
  20. Kazde malzenstwo czasem pzrechodzi kryzys...ja tez jestem juz po kryzysie...zazegnalismy go, bo kochamy sie i nie chcielismy sie nawzajem stracić i teraz jest jeszcze piekniej niz bylo :) moze jeszcze sie pogodza, badz dobrej mysli :)
    P.S. Dobra wiaodmosc jest taka, ze list juz napisalam kilka dni temu, tylko nie mialam kiedy go wyslac, ale w tym tyg. juz na pewno go wysle :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fakt, najgorzej, kiedy się ze sobą nie rozmawia. I nie wolno się poddawać, kiedy raz się nie uda... trzeba próbować do skutku...

    OdpowiedzUsuń
  22. No właśnie, bark rozmowy, to chyba najgorsze, co może być. Wiele związków, przyjaźni i wszystko inne kończy się właśnie przez to, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedy brakuje rozmowy, można zapomnieć o ratowaniu czegokolwiek, gdyby chociaż były chęci... a sama świadomość, że jest się w małżeństwie powinna być takim impulsem do tego, by o to walczyć. Ale oni sami muszą sobie z tym poradzić, nikt za nich tego nie zrobi, kto wie, może przezwyciężą ten kryzys, jak nie teraz, to później, z czasem..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...