Przejdź do głównej zawartości

Kwiaty na poddaszu

W życiu każdego bloggera przychodzi taki moment, żeby napisać recenzję książki. A skoro uważam się za osobę, która nie jest statystycznym człowiekiem i czytam więcej niż jedną książkę rocznie, to pomyślałam sobie "spróbuję!". Najwyżej naciśniecie biały krzyżyk na czerwonym tle. A ja nie będę żałowała, że nie spróbowałam. No to zaczynamy.

Mało jest takich książek, które wstrząsają mnie i powodują silne emocje. A nawet więcej - śnią się po nocach! Może dlatego, że czytam głównie poradniki i książki o miłości, więc raczej pomagają one zasnąć niż wręcz przeciwnie. Ale ta książka, o której zaraz napiszę, jest naprawdę warta przeczytania. Oczywiście, według mojej skromnej osoby, ponieważ na forum znalazłam opinie też nieprzychylne. Poleciła mi ją koleżanka z pracy, która od dłuższego czasu jest moją bibliotekarką. A tytuł tej książki Virginii C. Andrews brzmi "Kwiaty na poddaszu" (zbieżność z tytułem postu przypadkowa). Kto czytał - łapka w górę!

źródło: www.empik.pl


Jest to historia czwórki rodzeństwa, których ukochany ojciec ginie w wypadku samochodowym. Matka, która nie posiada własnych środków finansowych, postanawia wrócić z dziećmi do domu rodzinnego. Rodzeństwo zostaje zamknięte w pokoju, nad strychem a wszystko to w tajemnicy przed własnym dziadkiem, który jest podobno osobą bardzo schorowaną. Mają tam zostać tylko jedną noc ale wszystko się przeciąga w czasie. I tyle Wam zdradzę, jeśli ktoś nie czytał jeszcze tej książki. Napiszę Wam tylko, że to historia pełna miłości i nienawiści, duchów przeszłości i rodzinnych tajemnic.

W książce tej podobała mi się zarówno fabuła, jak i język, którym została napisana. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, a zwłaszcza jeden motyw, na który bym sama nie wpadła. I nie mogę pojąć, jak matka mogła tak potraktować własne dzieci. "Kwiaty na poddaszu" zmuszają do refleksji. Wiem jedno - ja bym nie zrobiła czegoś takiego własnemu dziecku. Czytałam tą książkę w każdej wolnej chwili i zajęło mi to kilka dni. Za kilka dni będę czytała drugą część. Jakby ktoś chciał się pozbyć pierwszej część to chętnie przygarnę. Zamierzam również obejrzeć film, którą pewnie ściągnę z internetu, yyy pożyczę od koleżanki na dvd. Polecam gorąco!

Moja ocena 9/10 :)

Komentarze

  1. Film chętnie obejrzę :)

    Kochana mam prośbę, mogłabyś poklikać w linki w poście :
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2015/11/shein-azurowy-sweterek-i-bluzeczka-z.html
    Bardzo mi zależy :* Z góry dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, drugą i trzecią część również. To prawda, książka zmusza do refleksji, ale niekiedy, zwłaszcza dalsze części, jest strasznie nierzeczywista.

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam - dla mnie strasznie creepy i w sumie momentami dość niesmaczna. ale wciąga, to muszę przyznać. po następne części nie miałam jeszcze okazji sięgnąć, ale zaraz będę po obronie to ponadrabiam wszystkie czytelnicze zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapytam o nią w bibliotece, bo chętnie przeczytam. :)
    Ale narazie muszę zmniejszyć zbiór na biurku. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tą książkę i kolejną część jakiś czas temu ale...nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia, choć to w Stanach choćby książka wręcz kultowa właśnie. Ale może dlatego, że przedtem czytałam choćby Ketchuma i jego "Dziewczynę z sąsiedztwa", dużo mocniejsze rzeczy:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki nie czytałam, ale za to oglądałam film i...zupełnie mi się nie podobał. W filmie dzieciaki tylko siedziały na poddaszu i gadały ze sobą, a od czasu do czasu mama ich odwiedzała, czy też do nich zaglądała.

    Dzisiaj rano natomiast dowiedziałam się z internetu, że zmarła Monika Szawaja, autorka kultowej książki: "Klub mało używanych dziewic". Przeczytałam jej wszystkie książki i czuję ogromny żal, że nie przeczytam już żadnej powieści tej fenomenalnej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaraz sprawdzę czy jest dostępna w mojej bibliotece :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam gdzieś okładkę, bo właśnie te różowe kwiatki rzuciły mi się w oczy, ale samej książki nie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę przychodzi taki moment? Bo ja chyab jestem zacofana. Chociaż nie. Jakby się zastanowić ot też raz pisałam o książce ,ale czy to można nazwać recenzją? Wątpie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałam, czytałam. Narzeczony chwalił no i kiedyś jak poszedł do pracy wzięłam i jak wrócił po dziewięciu godzinach było po książce. Chętnie bym przeczytała kolejne części, ale czekam aż on pierwszy to zrobi, bo wiem, jak lubi otwierać nowe nieczytane jeszcze ksiązki i nie chcę mu tego zabierać. ale popędzac będę!:D

    OdpowiedzUsuń
  11. To kolejna rzecz, którą mogę poczytać w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No i świetnie sobie poradziłaś z recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie czytałam, mam długą listę, która czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama miała hopla na punkcie tej książki :) wariowała po prostu, żeby przeczytać pozostałe części :D

    OdpowiedzUsuń
  15. nie znam tej książki, nie czytałam, ale musi być ciekawa z tego co piszesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiem, że są chyba cztery części, albo i nawet pięć, bo widziałam je wszystkie u nas w bibliotece. Nie czytałam, bo tematyka jest tą, której akurat ja raczej nie czytam, chociaż nie powiem jestem nimi coraz bardziej zainteresowana, ale... narazie mam do przeczytania cztery książki z biblioteki a potem jeszcze 10 swoich prywatnych, które zakupiłam i nie mam dla nich czasu. :) :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam, ale film oglądałam. Co do filmu, były momenty gdzie płakałam. Ta historia wstrząsnęła mną bardzo. W niedługim czasie również sięgnę po książkę, bo ciągle w pamięci mam ten film. A co do postaci to mam różne opinie. Najbardziej znienawidziłam matki tych dzieci.

    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi bardzo ciekawie w sumie :))
    Pozdrawiam
    http://okiem-kobiety-na-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze nawet ie wiedziałam, ze film taki jest bo ksiazke czytałam :) super jest :) na film to ja looknac musze koniecznie...ale kiedy, jak czasu brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zawsze recenzje mozesz pisac i tu i na lubimyczytac ;)

      Usuń
  20. Jak duchy to na pewno mi się spodoba :P

    OdpowiedzUsuń
  21. mi też się już podoba muszę koniecznie przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Pustka, niemal fizyczna.

Witam po krótkiej przerwie. Pewnie każdy z Was domyślał się gdzie byłam jak mnie nie było tutaj. Tak właśnie - byłam w szpitalu. Mój lekarz prowadzący stwierdził, że torbiel ma już prawie 7cm i jest zdecydowanie za duży ale leczyć go hormonami. A na dodatek groziło mi pęknięcie torbiela, który był skręcony na jajniku. I tak przez ostatni tydzień leżałam na oddziale położniczo-ginekologicznym i podjęłam walkę z nim. Nie będę opisywała Wam mojego pobytu w szpitalu bo to nie było ani miłe, ani przyjemne. Lekarze prawie w ogóle ze mną nie chcieli rozmawiać. Ordynator jak zobaczył moje wyniki to tylko krzyknął na cały oddział "cholera jasna, jaki wielki". Z operacji nic nie pamiętam bo miałam znieczulenie ogólne i jak się obudziłam to już leżałam na sali. Potem to tylko chciało mi się spać... W każdym razie po torbielu nie został nawet ślad. Mój prawy jajnik jest uratowany. Mam tylko 3 blizny i kilka siniaków, w tym jedną wielką śliwkę na brzuchu, który teraz jest mega opuchni...

Kreatywne dziecko

Obudziło się we mnie kreatywne dziecko. Czuję potrzebę stworzenia czegoś kreatywnego a zarazem mojego. Nie byłoby w tym najmniejszego problemu, gdyby nie fakt, że NIE MAM ZDOLNOŚCI MANUALNYCH. Nie umiem rysować ani szkicować. Nawet cieniowanie w kolorowankach nie wychodzi mi zbyt dobrze. Ale chcę coś zrobić kreatywnego i basta! Na youtubie znalazłam filmik o Art Journal.  Potem pojawił się drugi, trzeci i jeszcze więcej. Zamarzyłam sobie stworzyć własny taki notatnik/pamiętnik. Nawet szukałam kleju do decoupage w całym mieście ale nawet w Empiku go nie było. Poratowała mnie koleżanka, która znalazła w sieci przepis na własny klej do tej techniki. I już miałam tworzyć własny Art Journal gdy.... ...odnalazłam swój "Zniszcz ten dziennik", który został już zniszczony w 20%. Potem straciłam wenę i tak przeleżał 2 lata. Koleżanka poradziła mi, żebym całkowicie go zniszczyła czyli rozerwała na części i wykorzystała kartki właśnie na Art Journal. Bo trzeba przyznać - papier to ta...