Chyba większość młodych dziewczyn przeżywa fatalne zauroczenie. Jest ślepa i wierzy w każde słowo swojego wybranka, pomimo ostrzeżeń przyjaciółek, sióstr i matek. Jest zakochana po uszy i wierzy, że znalazła tego jedynego, na dobre i na złe. Jakieś 4 lata też przeżyłam takie fatalne zauroczenie bo też wierzyłam we wszystkie jego słowa, chociaż byłam ostrzegana z każdej strony. Przyjeżdżał do mnie i powtarzał słodkie słówka.
A wmawiał mi problemy rodzinne. Rodzice po rozwodzie ale mieszkają razem, ojciec alkoholik, brakuje do wypłaty itp. Dobra byłam, a raczej naiwna i pożyczyłam mu 400zł na zapłacenie rachunków. On pojechał do swojego miasta i powoli kontakt nam się urywał. Po trzech miesiącach zobaczyłam na fejsie jego zdjęcia z nową dziewczyną. Zabolało. A na dodatek okazało się, że wyjechał do Anglii. Od razu napisałam do niego, żeby oddał mi pieniądze. Niestety, bez skutku. Groziłam mu policją, a on groził sprawą za nękanie.
Parę dni temu, całkowicie przypadkiem znalazłam profil jego matki. Bardzo kulturalnie napisałam do niej z prośbą o kontakt do jej syna. Po paru godzinach odpisał jego kolega, żebym podała numer konta i dane do przelewu. Zapytał też jaką sumę ma przelać za swojego przyjaciela. Napisałam 500zł (odsetki, straty moralne, wylane łzy itp.) a ten odpisał, że mój były wybranek mówił, że 400zł. No nieeee, pamięta ile mi wisi a nie pamięta, że ma oddać???
Chciał mój numer telefonu ale nie podałam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Bo niby o czym? Że jest mu przykro? Chciałam tylko odzyskać dług i zapomnieć o wszystkim. On ma dziecko z kimś, ja jestem w szczęśliwym (odpukać) związku i nie chcę zmian. Pieniądze są już na moim koncie, a w środku mojej duszy czuję ulgę. Może gdyby to było 100zł to bym mu darowała. Ale cztery stówki to paliwo na miesiąc. I mam nadzieje, że już więcej nie spotkam tego oszusta w moim życiu.
A wmawiał mi problemy rodzinne. Rodzice po rozwodzie ale mieszkają razem, ojciec alkoholik, brakuje do wypłaty itp. Dobra byłam, a raczej naiwna i pożyczyłam mu 400zł na zapłacenie rachunków. On pojechał do swojego miasta i powoli kontakt nam się urywał. Po trzech miesiącach zobaczyłam na fejsie jego zdjęcia z nową dziewczyną. Zabolało. A na dodatek okazało się, że wyjechał do Anglii. Od razu napisałam do niego, żeby oddał mi pieniądze. Niestety, bez skutku. Groziłam mu policją, a on groził sprawą za nękanie.
Parę dni temu, całkowicie przypadkiem znalazłam profil jego matki. Bardzo kulturalnie napisałam do niej z prośbą o kontakt do jej syna. Po paru godzinach odpisał jego kolega, żebym podała numer konta i dane do przelewu. Zapytał też jaką sumę ma przelać za swojego przyjaciela. Napisałam 500zł (odsetki, straty moralne, wylane łzy itp.) a ten odpisał, że mój były wybranek mówił, że 400zł. No nieeee, pamięta ile mi wisi a nie pamięta, że ma oddać???
Chciał mój numer telefonu ale nie podałam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Bo niby o czym? Że jest mu przykro? Chciałam tylko odzyskać dług i zapomnieć o wszystkim. On ma dziecko z kimś, ja jestem w szczęśliwym (odpukać) związku i nie chcę zmian. Pieniądze są już na moim koncie, a w środku mojej duszy czuję ulgę. Może gdyby to było 100zł to bym mu darowała. Ale cztery stówki to paliwo na miesiąc. I mam nadzieje, że już więcej nie spotkam tego oszusta w moim życiu.
I żyli długo i szczęśliwie.
Ale nikt nie powiedział, że razem :)
I batdzo dobrze, że upomniałaś się o swoje. :) bo w końcu to Twoje pieniądze.
OdpowiedzUsuńAle pewnie wyszłam na lisa-chytrusa :)
UsuńPrzestań. :) po tylu latach to normalne, że już domagałaś się o swoje.
UsuńAle musiałam w to wmieszać osoby trzecie a przecież ewidentnie pamiętał o długu. Ale najwazniejsze, że wszystko dobrze się skończyło :)
UsuńNo dokładnie tak. :)
UsuńAle męczyła mnie ta historia przez parę lat...
UsuńNawet Ci się nie dziwię. Ale już teraz masz spokojną głowę. :)
UsuńI pieniążki na koncie :) których pewnie niedługo nie będę miała :p
UsuńDodatkowa kasa do wydania :D
UsuńLepiej mieć niż nie mieć. :)
UsuńI pewnie wszystko wydam na prezenty świąteczne :p jesli je w końcu kupię :)
UsuńJa w tym roku chyba nikomu nic nie kupuje. No tylko mojej chrześniaczce. I może A. ale jemu nie wiem co...
UsuńPewnie! Trzeba o swoje zawsze walczyć :-*
OdpowiedzUsuńZawalczyłam i odzyskałam :) nawet nie wiesz, jak się cieszę, że po 4 latach udało się odzyskać pieniądze :)
UsuńI prawidłowo postąpiłaś. Powtórzę się za poprzedniczkami - o swoje trzeba walczyć ;)
OdpowiedzUsuńSukces napędza sukces więc walczyć będę na pewno! A przynajmniej próbować :)
UsuńI to jest właśnie odpowiednie podejście :)
UsuńLepiej późno niż wcale :) a gdybym dalej siedziała cicho to nic bym z tego nie miała :p
UsuńJasne, że tak. Dlatego nieraz nie warto siedzieć cicho, no ;D
UsuńDobrze zrobiłaś i tak cud że oddano kasę
OdpowiedzUsuńChyba się przestraszył Mamusi :p
UsuńMyślę, że właściwie postąpiłaś, ale mimo wszystko jest wielu takich ludzi, którzy bajerują, może niektórzy czekają na "lepsze życie" z wybranką, a jak ktoś lepszy się pojawi na horyzoncie to po prostu odchodzą bez skrupułów. Taka sytuacja zawsze zaboli - mamy jakiś sentyment do takiej osoby.
OdpowiedzUsuńA najtrudniej zaufać potem innej osobie...
UsuńTakiej, która jest wartościowa.
UsuńTylko wiesz, zakochana dziewczyna myśli, że jej ukochany to wartościowa osoba a potem okazuje się, że to dupek :)
UsuńWiem, wiem. Doskonale znam to ze swojego życia.
UsuńZrobiłabym tak samo. Długi trzeba regulować, a o swoje dbać:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Cieszę się, że nie wyszłam na chytrusa :)
UsuńZastanawiam się, czy ja przeszłam takie fatalne zauroczenie, ale z reguły...szybko mi mijało. Po latach doszłam do wniosku, że...dla wielu to ja byłam fatalnym zuroczeniem i dziewczyną, przed którą ostrzegali rodzice :D
OdpowiedzUsuńNaprawdę? :) Ja to jestem byłam tą naiwną i łatwowierną. Chociaż podobno parę męskich serc też złamałam :p
UsuńAno...nie chciałabyś mieć ze mną do czynienia chyba, jak byłam nastolatką :D Biłam się w barach, chlałam, nawet ćpałam, sypiałam ze sporą ilością mężczyzn i kobiet i uparcie mówiłam o anarchizmie i buddyzmie :D I myślę, że każdy ma za sobą złamane serce...jak i jakoś złamał swoje, w ten, a nie inny sposób:)
UsuńSzczerze? Unikałam takich dziewczyn :p a teraz bardzo chciałabym pracować z takimi dziewczynami :P
UsuńNo widzisz, jak życie się zmienia:)
UsuńDlatego nie pożycza się facetom pieniędzy . Nie raz spotykałam się z takimi co też chcieli pożyczyć. Ale nie pożyczam. Dobrze, że odzyskałaś kasę i tak to się skończyło. Przykro mi , jednak z powodu, że tak Cię zranił. Najważniejsze, że teraz jesteś w szczęśliwym związku.
OdpowiedzUsuńZależy którym. Swojemu chłopakowi bym pożyczyła bo wiem, że by oddał. A tamtego w sumie za krótko znałam i za dużo mu pożyczyłam. Mój błąd.
UsuńJa bym mogła narzeczonemu tylko pożyczyć.
UsuńTo nie zależne ile z kimś jesteś tylko jaka ta osoba jest...
Nie zgodzę się z tym. Ten koleś też wydawał się super a potem okazał się totalnym dupkiem :(
UsuńA ja mam inne doświadczenie. Mój eks z którym byłam 3,5 roku (pól roku byliśmy zaręczeni) też pożyczył ode mnie kasę. 600zł. Pożyczyłam tylko dlatego, bo stracił prace a był winny (ten komu był winny mnie atakował telefonami). Jak się rozstaliśmy zbywał mnie. To poszłam do jego dziadków i wujka. Następnego dnia po rozmowie z jego rodziną odzyskałam cała kwotę z przeprosinami. Więc nie ma reguł. Chodziło mi bardziej oto jak kogoś znasz jego sposób bycia jego morale itd. Bo ktoś może być z Tobą parę lat pożyczyć i zniknąć. Najlepiej nie pożyczać.
UsuńTeż bym tak zrobiła.
OdpowiedzUsuńAle swoją drogą.. co za tupet!
Już miałam wcześniej napisać do jego matki ale dopiero teraz założyła fejsa :p
UsuńLudzie są bezczelni...
OdpowiedzUsuńSzkoda, że trafiamy na takich bezczelnych ludzi :(
UsuńMoże i tacy czegoś nas nauczą... Choć często bywa też i tak, że zniechęcają i ograniczają nasze zaufanie dla ludzi, którzy są naprawdę tego godni.
UsuńPewnie tak bo z każdej lekcji trzeba wyciągnąć wnioski :) a z zaufaniem to potem ciężko jest, bo przecież ten dupek, który nas zranił to kiedyś był dla nas wartościową osobą...
UsuńNo więc właśnie...
UsuńO dobry losie! strzeż nas przed palantami :)
UsuńAlleluja i do przodu. :D
UsuńOoo kurcze. Koniec końców dobrze, że chociaż kasę odzyskałaś ;)
OdpowiedzUsuńNa szczęście ta historia dobrze się skończyła :)
UsuńLekcje z tego zdarzenia wyciągnęłaś pewnie wielką ;/
Usuńoj tak :) a jak to śpiewała kiedyś Sylwia Grzeszczak "zły zwyczaj - pożyczać" :)
UsuńObawiam się, że Twój numer telefonu był mu raczej potrzebny do tego, żeby Cię zwyzywać, że miałaś czelność pisać do jego mamy :P To i tak, że jego kolega był na tyle kuluralny, że w relacji z Tobą zachował przynajmniej bestronność i był po prostu rzeczowy.
OdpowiedzUsuńNieciekawa sytuacja, ale dobrze, że masz to za sobą już.
A wiesz, że o tym nie pomyślałam? :p możliwe, teraz wszystkiego po nim się spodziewam. A z tym kolegą to pełna kultura - Pan, Pani itp.
UsuńNawet na Pani byliście? :D To wręcz śmieszne :D
UsuńOjeju, co za ludzie..
OdpowiedzUsuńAle to i tak dobrze, że odzyskałaś te pieniądze, bo różnie to mogło być..
Całe szczęście :) Chyba przestraszył się własnej matki :P
UsuńPodobno, jak facet prosi o pożyczkę to trzeba uciekać.
OdpowiedzUsuńOoo nie słyszałam o tym :)
UsuńNo proszę, zobacz jednak sprawiedliwość w końcu zawsze zwycięża i tak odzyskałaś kasę. :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie lubię takie zakończenia :)
UsuńPo takim czasie można stracić nadzieję na pozytywne rozwiązanie, los jednak lubi nas zaskoczyć. :)
Usuńi bardzo dobrze, że się upomniałaś. zresztą skoro wiedział, że 400 to pewnie dobrze pamiętał tylko nie spieszyło mu się do oddania :/
OdpowiedzUsuńMyślał, że mu się upiecze a ja powróciłam jak senny koszmar :)
Usuń"Chyba większość młodych dziewczyn przeżywa fatalne zauroczenie. Jest ślepa i wierzy w każde słowo swojego wybranka, pomimo ostrzeżeń przyjaciółek, sióstr i matek. Jest zakochana po uszy i wierzy, że znalazła tego jedynego, na dobre i na złe." - Hm, ja nigdy tak nie miałam :)
OdpowiedzUsuńCo do samej sytuacji - miałam podobnie, jeśli chodzi o przekazanie jakiejś kwoty pewnemu facetowi - ale kiedy relacja się skończyła przebolałam te pieniądze i właściwie wyjebane miałam na to. Ja bym nie domagała się zwrotu pieniędzy, to byłoby dla mnie jakieś takie... uwłaczające. Niech się wypcha tą kasą i tyle. :) Chociaż z drugiej strony: dobrze, że dopięłaś swego :)
Niektórzy ludzie są beznadziejni. Nie wiem jak można nie oddać takiej sumy. Rozumiem, że można zapomnieć o 10 zł, że wtedy nie ma sprawy, ale to trzeba nie mieć honoru ani rozumu zupełnie.
OdpowiedzUsuńdla mnie zrobiłaś bardzo dobrze, ja bym gościa chyba zabiła... nie dałabym mu żyć, ja zawsze byłam narwana i wcale się tego nie wypieram :) dobrze, że pieniążki odzyskałaś!
OdpowiedzUsuńKazda/kazdy z nas przezywa takie zauroczenie, a nawet milosc, ja sama coś takiego przezylam, dlugo cierpiałam a teraz jestesmy szczesliwi osobno...
OdpowiedzUsuńA t ci historia, dobrze, ze chociaż odzyskałaś kasę
OdpowiedzUsuńO wow, nieźle. No ale dobrze że odzyskałaś kasę :)
OdpowiedzUsuńOj, ale 'okaz' się Tobie trafił... Nie znoszę ludzi, którzy pożyczają, a nie oddają...Tacy trochę złodzieje...
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie musiałaś się wykłócać o pieniądze. No i dobrze, że to "tylko" 400 zł, bo są i tacy naciągacze, którzy ogołocą cię ze wszystkiego. :P
OdpowiedzUsuń