Już się cieszyłam nadchodzącymi świętami. Myślałam o prezentach, rybie po grecku i o barszczu z uszkami. Myślałam gdzie tu spędzić tegoroczne Boże Narodzenie. Już planowałam jak rozwiesić kolorowe światełka w pokoju. Napisałam też kartki świąteczne. Już odliczałam dni do świąt i wolnych dni a tu pyk.
Ona wraca. Miała nie wrócić a wraca. Miała dalej opiekować się dziećmi, miała dalej się leczyć. Nie musiała pracować bo jej facet zarabia ładne pieniądze. I wszyscy mówili, że nie wróci bo się boi i nie chce wrócić. Ale wraca do pracy. A ja odchodzę, bo tylko ją zastępowałam.
Kierownik trzy razy mi to powtórzył, bo chyba miałam minę, jakbym nie zrozumiała. Ale czego tu nie rozumieć? Odchodzę w połowie stycznia i już. Taka była umowa więc mój płacz nie ma tutaj znaczenia. I nie liczy się, że dobrze pracowałam, ludzie mnie uwielbiają. Ona wraca bo była pierwsza.
Przykro mi trochę. Zawsze jakiś żal zostaje. Ale płakać nie zamierzam bo widzę też plusy. Daleko miałam i dojazdy zaczynały być coraz bardziej uciążliwe. Zarobki też nie były z górnej półki. Luby chce abym składania podania w studenckim mieście, bo wtedy będę bliżej. Obecnie tworzę plany awaryjne. Oby coś wypaliło.
Ona wraca. Miała nie wrócić a wraca. Miała dalej opiekować się dziećmi, miała dalej się leczyć. Nie musiała pracować bo jej facet zarabia ładne pieniądze. I wszyscy mówili, że nie wróci bo się boi i nie chce wrócić. Ale wraca do pracy. A ja odchodzę, bo tylko ją zastępowałam.
Kierownik trzy razy mi to powtórzył, bo chyba miałam minę, jakbym nie zrozumiała. Ale czego tu nie rozumieć? Odchodzę w połowie stycznia i już. Taka była umowa więc mój płacz nie ma tutaj znaczenia. I nie liczy się, że dobrze pracowałam, ludzie mnie uwielbiają. Ona wraca bo była pierwsza.
Przykro mi trochę. Zawsze jakiś żal zostaje. Ale płakać nie zamierzam bo widzę też plusy. Daleko miałam i dojazdy zaczynały być coraz bardziej uciążliwe. Zarobki też nie były z górnej półki. Luby chce abym składania podania w studenckim mieście, bo wtedy będę bliżej. Obecnie tworzę plany awaryjne. Oby coś wypaliło.
Kochana bardzo mi przykro , ale trzymam kciuki za nową pracę :*
OdpowiedzUsuńCoś się kończy ale oby szybko coś nowego się zaczęło :*
UsuńMi również przykro, ale na pewno znajdziesz nową i lepszą pracę. Trzymamy kciuki, aby tak właśnie było. :* powodzenia Kochana! :*
OdpowiedzUsuńPrędzej czy później ale znajdę :*
UsuńTrzymsm mocno kciuki. :*
Usuńkiedyś tez pracowałam na zastępstwo! Zżyłam sie z ludźmi bylo cudownie...coz mam nadzieje,ze znajdziesz cos co Cie usatysfakcjonuje :)
OdpowiedzUsuńno właśnie się zżyłam i teraz żal odchodzić :)
UsuńOd początku było wiadomo, że to zastępstwo, ale jak zgra się z zespołem to jest inaczej. Cóż trudno. Może po prostu jest niezależną kobietą.
OdpowiedzUsuńAlbo brakło jej pieniędzy. Albo coś źle wykombinowała :)
UsuńSkoro jej facet nieźle zarabia to raczej ona nie ma na co narzekać. Sama się jej nie dziwie, bo bez swojej pracy też bym nie wytrzymała.
UsuńMoże pocieszy Cię to, że jak będzie jakieś wolne miejsce to do Ciebie pierwszej zadzwonią.
OdpowiedzUsuńA święta z tego powodu nie znikną więc postaraj się nimi mimo wszystko nacieszyć.
Ja też mam umowę do połowy stycznia i nie wiem jeszcze czy dostanę drugą czy nie :)
Ale szczerze to nie wiem czy bym wróciła... podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...
UsuńPrzykro mi. Mam nadzieję, że szybko znajdziesz coś nowego.
OdpowiedzUsuńTeż mam taką cichą nadzieję :)
UsuńNie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu. Ciesz się świętami, a co ma być, to będzie. ;)
Usuńmi też jest przykro... :( ale mam nadzieję, że nową pracę znajdziesz szybciej i będziesz z niej w pełni zadowolona.
OdpowiedzUsuńMoże akurat będzie mi lepiej? Oby się udało :)
UsuńA ja tam całą sobą wierzę, że wyjdzie Ci to na dobre, o! Choć zdaję sobie sprawę z tego jak ciężko jest odejść, kiedy człowiek gdzieś się dobrze czuje...
OdpowiedzUsuńBardziej się zżyłam z tymi ludźmi ale cóż, trzeba odejść...
UsuńŻycie często daje w twarz, a tak teraz postąpiło z Tobą. Stabilizacja, magia świąt, radość, no i masz! Jednak wierzę, że znajdziesz coś jeszcze lepszego, bo, że się nie poddasz, wiem.
OdpowiedzUsuńNie mam zamiaru się poddać! :)
UsuńWierze ze szybko znajdziesz cos innego, lepszego :) dasz rade :) bo jak nie Ty to kto? Bedzie ok :) wspieram pozytywnymi myślami :)
OdpowiedzUsuńO to to to! Bo jak nie ja to kto :D
Usuńeh, u mnie podobnie, zostały mi jeszcze trzy dni do pracy i koniec. niby od początku wiedziałam, że tylko do końca roku, ale i tak mi szkoda...
OdpowiedzUsuńale traktuję to jak szansę, żeby zacząć szukać pracy w mieście Narzeczonego. i jeśli masz możliwość to też szukaj u swojego, nie męczcie się dojazdami.
No ja też wiedziałam, że kiedyś będzie koniec ale zawsze jakiś żal zostaje. A wiesz, że mój Luby to samo powiedział? :)
UsuńSzkoda... ale może dzięki temu będziesz mogła podjąć nowe, lepsze wyzwanie? :) Być może to wyjdzie Ci na dobre :)
OdpowiedzUsuńOby tak się stało :)
UsuńOj kochana... Żebyś się nie czuła w tej sytuacji sama, to powiem Ci, że dziś dowiedziałam się, że kobieta na miejscu, której ja pracuję, też ma zamiar wrócić do pracy, co oznacza dla mnie to samo, co dla Ciebie. Chociaż umowę mam do początku czerwca, ale jednak liczyłam na jakąś dłuższą stabilizację. :/ No, ale nie ma co płakać na zapas. Całe życie przed nami i pewnie jeszcze nie jedna praca nam wpadnie w ręce! Więc głowa do góry i myśl o świętach! :*
OdpowiedzUsuńNo dokładnie to samo :( wiedziałam, że kiedyś odejdę ale chciałam choć na trochę się dłużej zatrzymać...coraz bliżej święta :) :*
UsuńW ogóle świadomość tego, że pracujesz dla kogoś ostatnie dni jest demotywująca. :P
UsuńNo, ale stwierdziłam, że będę się martwić, jak ostatecznie dojdzie co do czego. Teraz święta! Więc dużo radości kochana i żeby Twoim jedynym zmartwieniem była wątpliwość czy jedzenie na pewno pójdzie w cycki! xD :*
Wiele się słyszy o takich przypadkach niestety :( Powodzenia w poszukiwaniu nowej pracy!
OdpowiedzUsuńkochana powodzenia w szukaniu pracy ;) ja tez myslalam ze zabawie dluzej ale musialam sama sie zwolnic z pracy z powodow pogarszajacego sie zdrowia przez nie stosowanie zadnych zasad bhp przez firme ;/
OdpowiedzUsuńTak mi przykro, sama niedawno to przechodziłam- chociaż wiedziałam, że to nastanie to usłyszeć to ostatecznie jest bardzo ciężko. Ale pamiętaj, że nie ma tego złego...
OdpowiedzUsuńdobrze, że nie załamujesz się, tylko działasz :) ja też powoli zaczynam myśleć nad zmianą pracy, chociaż póki co - odpukać :P - nikt mnie nie wygania.
OdpowiedzUsuńTaka wiadomość pod koniec roku...przykre jak cholera no ale...co zrobisz, jak nic nie zrobisz? No właśnie. Więc bardzo dobrze, że się nie załamujesz, tylko chcesz działać. Wszystko w końcu się ułoży:)
OdpowiedzUsuńPrzykro, że musisz ustąpić miejsca... Ale z drugiej strony skoro było to tylko zastępstwo... Mimo wszystko jednak żal zostaje... Na pewno uda Ci się coś poszukać, bliżej siebie i w korzystnych warunkach. ;)
OdpowiedzUsuńŚwiąt pełnych magii i uroku,
OdpowiedzUsuńktóry się zdarza tylko raz w roku.
Radości nawet z milczenia –
w rodzinnym gronie to bez znaczenia.
Ważne, by czas spędzony razem
był najwspanialszym, świątecznym czasem
i by za rok wspominać miło,
że nawet milczeć cudownie było.
Niech więc się spełni to życzenie,
przynosząc wszystkim świąteczne wzruszenie.