Uważaj o czym marzysz bo to się może spełnić. Szybciej nim się spodziewasz.
Niby jest tak samo. Ten sam dom, ten sam pokój. Obiad zawsze jest o tej samej porze. Kot śpi pod choinką, której nikt nie chce rozebrać. Ta sama poranna rutyna i uciekające minuty w ciągu dnia. Ten sam kubek z herbatą i cytryną. To samo powietrze i to samo niebo. Ale jest ktoś jeszcze.
Od paru dni mieszkamy razem. Jeszcze nie wijemy własnego gniazdka ale już budujemy własną przestrzeń. Na dziś to wystarczy. Chwilowo nie potrzebujemy więcej. Już nie dawkujemy szczęścia aby zaraz zachłysnąć się tęsknotą. On jest obok, gdy się budzę i gdy zasypiam. Czeka na mnie z obiadem i odśnieża mi samochód. Powoli przyzwyczajam się do tego stanu.
Jeszcze w poniedziałek to była tylko moja przestrzeń. We wtorek już była nasza. Luby znalazł pracę blisko mojego domu. I całkiem spontanicznie podjęliśmy decyzję. Ustaliliśmy zakres obowiązków, podział rachunków, ustaliliśmy właściciela każdej półki i szafki. Wszystko dzielimy na pół.
Nie wiem czy to do mnie jeszcze dociera. Nie czuję, że nastała wielka rewolucja w moim życiu. Na wielkie momenty i słowa przyjdzie właściwy czas. Ale cieszę się każdą godziną spędzoną razem. Zaczynam kolejny rozdział w swoim życiu. Nareszcie :)
Niby jest tak samo. Ten sam dom, ten sam pokój. Obiad zawsze jest o tej samej porze. Kot śpi pod choinką, której nikt nie chce rozebrać. Ta sama poranna rutyna i uciekające minuty w ciągu dnia. Ten sam kubek z herbatą i cytryną. To samo powietrze i to samo niebo. Ale jest ktoś jeszcze.
Od paru dni mieszkamy razem. Jeszcze nie wijemy własnego gniazdka ale już budujemy własną przestrzeń. Na dziś to wystarczy. Chwilowo nie potrzebujemy więcej. Już nie dawkujemy szczęścia aby zaraz zachłysnąć się tęsknotą. On jest obok, gdy się budzę i gdy zasypiam. Czeka na mnie z obiadem i odśnieża mi samochód. Powoli przyzwyczajam się do tego stanu.
Jeszcze w poniedziałek to była tylko moja przestrzeń. We wtorek już była nasza. Luby znalazł pracę blisko mojego domu. I całkiem spontanicznie podjęliśmy decyzję. Ustaliliśmy zakres obowiązków, podział rachunków, ustaliliśmy właściciela każdej półki i szafki. Wszystko dzielimy na pół.
Nie wiem czy to do mnie jeszcze dociera. Nie czuję, że nastała wielka rewolucja w moim życiu. Na wielkie momenty i słowa przyjdzie właściwy czas. Ale cieszę się każdą godziną spędzoną razem. Zaczynam kolejny rozdział w swoim życiu. Nareszcie :)
Mogę tylko napisać: zazdroszczę:)
OdpowiedzUsuńZa pół roku napiszę czy jest czego :p
UsuńA ja gratuluję :) Rok zaczął się super, wyczuwam takie spokojne, dojrzałe szczęście. Oby trwało!
OdpowiedzUsuńTo raczej mój facet powoli dojrzewa :) ale lepiej późno niż wcale ;)
UsuńGratuluję i zazdroszczę i życzę wytrwałości :*
OdpowiedzUsuńWytrwałość się przyda, dziękuję :*
UsuńDzielenie na pół szafek, rachunków? Wybacz, ale dla mnie życie we dwójkę jest wspólne, a nie dzielone na pół. Kiedy słyszę "moje pieniądze, Twoje pieniądze" to mam gęsią skórkę.
OdpowiedzUsuńMieszkacie sami, czy z Twoją rodziną, jako, że u Ciebie?
A ja myślę, że trochę się czepiasz (bez urazy) :P
UsuńDzielenie półek z mężem jest niepraktyczne - on ma swoje, ja mam swoje, każdy ma tyle ile potrzebuje ;) Czy jest to na pół czy 1/3 do 2/3 to chyba nieistotne, stawiam, że Alicji chodziło o zwykły zwrot retoryczny wskazujący, że od teraz dzieli przestrzeń z Lubym, a nie malowanie kreski przez szafę.
A kwestia finansowa to jedna z ostatnich kwestii, do których powinny się wtrącać osoby postronne. Nie mówiąc o tym, że decyzja została podjęta szybko, cała sytuacja jest dla nich nowa, więc od czegoś muszą zacząć. Może za miesiąc, za pół roku albo za rok stwierdzą, że jednak lepiej im się sprawdza inny system dzielenia wydatków.
My z P. na początku dzieliliśmy się wydatkami w miarę na pół. Przynajmniej rachunkami, które łatwo się dzieli. Bo byliśmy dwójką studentów i musieliśmy się nauczyć wspólnego życia finansowego i przejście od "twoje i moje do nasze" chwilę zajęło.
Obecnie jest tak, że jedna osoba płaci częściej za jakąś grupę rzeczy, druga za inną. I np. mamy dwa osobne konta, bo jest to dla nas wygodniejsze niż jedno wspólne. Nie zmienia to faktu, że pieniądze są wspólne, czasem ja kupię coś jemu, czasem on mi ;) Kwestia nastawienia.
Znam pary, gdzie konto jest jedno i nie potrafią zrozumieć jak w małżeństwie można mieć dwa. A znam małżeństwa, gdzie mąż potrafi oddać żonie połowę kasy za pieluchy dla dziecka. Wszyscy są szczęśliwi i żyją tak, jak im wygodnie.
Doskonale rozumiem, że nie chodziło o malowanie kresek przez szafy, czy lodówkę :D
UsuńDla mnie finanse są tematem trudnym i niejako tabu, jednak źle bym się czuła z takim rozdzielaniem na Twoje i moje. Moim zdaniem związek, a szczególnie małżeństwo powinno stanowić jedność.
Nie popieram też mieszkania bez ślubu (bynajmniej nie ze względów religijnych), które ma na celu "sprawdzenie się", czy "dotarcie", no, ale każdy żyje po swojemu :)
Spokojnie, nie malujemy kresek ;)
UsuńA co do rachunków i finansów to zupełnie jest inaczej jak się mieszka na swoim a co innego jak u kogoś. Melanii a dlaczego nie popierasz?
UsuńAle super! :) Cieszę się, że tak szybko spełniło się pierwsze marzenie, życzę Wam dużo szczęścia!
OdpowiedzUsuńJuż 2 stycznia pojawiła się iskierka ale zanim się rozpaliła to trochę czasu minęło :) dziękuję :)
Usuńłaaaa, ale się cieszę! i gratuluję i kibicuję! :))
OdpowiedzUsuńNapisałam wreszcie e-maila w piątek ;)
UsuńZazdroszczę, ja nie mogę się doczekać aż u nas nastąpi taka zmiana i będzie to prawdopodobnie już w tym roku :) Ciekawe jakie to uczucie i oby okazało się być jak najlepiej :)
OdpowiedzUsuńOoo to trzymam kciuki za powodzenie i wytrwałość :)
UsuńSzczęścia dużo dużo na "nowej drodze" Powodzenia trzymam kciuki za Was😘
OdpowiedzUsuńTrzymaj trzymaj :) dziękuję :*
UsuńFajniutko, gratuluje ;-)
OdpowiedzUsuńA jakoś tak wyszło :p dzięki :)
UsuńGratuluję, Alicjo :) Widzę u Ciebie zmiany! :)
OdpowiedzUsuńU mnie jakoś tak zawsze jest wielkie bum na początku roku a potem to już stagnacja :) dzięki :)
UsuńAle przynajmniej są, kochana :)
UsuńAle Ci zazdroszczę. :)
OdpowiedzUsuńA jest czego?
UsuńŁoo, jak cudownie! :) Ten 2017 świetnie się dla Ciebie zaczyna! :)
OdpowiedzUsuńMega zazdroszczę :)
OdpowiedzUsuńwspólne mieszkanie to super sprawa! u nas zaczęło się prawie 3-lata temu, nic nie dzieliliśmy, wszystko mieliśmy wspólne... i tak w sumie jest do teraz :D
OdpowiedzUsuńmam nadzieję,że będzie Wam we dwoje idealnie:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
We dwoje zawsze raźniej:)
OdpowiedzUsuńPOwazna decyzja...musicie sie teraz dotrzec :)
OdpowiedzUsuń