Przejdź do głównej zawartości

Nasza przestrzeń

Uważaj o czym marzysz bo to się może spełnić. Szybciej nim się spodziewasz.

Niby jest tak samo. Ten sam dom, ten sam pokój. Obiad zawsze jest o tej samej porze. Kot śpi pod choinką, której nikt nie chce rozebrać. Ta sama poranna rutyna i uciekające minuty w ciągu dnia. Ten sam kubek z herbatą i cytryną. To samo powietrze i to samo niebo. Ale jest ktoś jeszcze.

Od paru dni mieszkamy razem. Jeszcze nie wijemy własnego gniazdka ale już budujemy własną przestrzeń. Na dziś to wystarczy. Chwilowo nie potrzebujemy więcej. Już nie dawkujemy szczęścia aby zaraz zachłysnąć się tęsknotą. On jest obok, gdy się budzę i gdy zasypiam. Czeka na mnie z obiadem i odśnieża mi samochód. Powoli przyzwyczajam się do tego stanu.

Jeszcze w poniedziałek to była tylko moja przestrzeń. We wtorek już była nasza. Luby znalazł pracę blisko mojego domu. I całkiem spontanicznie podjęliśmy decyzję. Ustaliliśmy zakres obowiązków, podział rachunków, ustaliliśmy właściciela każdej półki i szafki. Wszystko dzielimy na pół.

Nie wiem czy to do mnie jeszcze dociera. Nie czuję, że nastała wielka rewolucja w moim życiu. Na wielkie momenty i słowa przyjdzie właściwy czas. Ale cieszę się każdą godziną spędzoną razem. Zaczynam kolejny rozdział w swoim życiu. Nareszcie :)

Komentarze

  1. Mogę tylko napisać: zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja gratuluję :) Rok zaczął się super, wyczuwam takie spokojne, dojrzałe szczęście. Oby trwało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej mój facet powoli dojrzewa :) ale lepiej późno niż wcale ;)

      Usuń
  3. Gratuluję i zazdroszczę i życzę wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzielenie na pół szafek, rachunków? Wybacz, ale dla mnie życie we dwójkę jest wspólne, a nie dzielone na pół. Kiedy słyszę "moje pieniądze, Twoje pieniądze" to mam gęsią skórkę.

    Mieszkacie sami, czy z Twoją rodziną, jako, że u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że trochę się czepiasz (bez urazy) :P
      Dzielenie półek z mężem jest niepraktyczne - on ma swoje, ja mam swoje, każdy ma tyle ile potrzebuje ;) Czy jest to na pół czy 1/3 do 2/3 to chyba nieistotne, stawiam, że Alicji chodziło o zwykły zwrot retoryczny wskazujący, że od teraz dzieli przestrzeń z Lubym, a nie malowanie kreski przez szafę.

      A kwestia finansowa to jedna z ostatnich kwestii, do których powinny się wtrącać osoby postronne. Nie mówiąc o tym, że decyzja została podjęta szybko, cała sytuacja jest dla nich nowa, więc od czegoś muszą zacząć. Może za miesiąc, za pół roku albo za rok stwierdzą, że jednak lepiej im się sprawdza inny system dzielenia wydatków.

      My z P. na początku dzieliliśmy się wydatkami w miarę na pół. Przynajmniej rachunkami, które łatwo się dzieli. Bo byliśmy dwójką studentów i musieliśmy się nauczyć wspólnego życia finansowego i przejście od "twoje i moje do nasze" chwilę zajęło.
      Obecnie jest tak, że jedna osoba płaci częściej za jakąś grupę rzeczy, druga za inną. I np. mamy dwa osobne konta, bo jest to dla nas wygodniejsze niż jedno wspólne. Nie zmienia to faktu, że pieniądze są wspólne, czasem ja kupię coś jemu, czasem on mi ;) Kwestia nastawienia.
      Znam pary, gdzie konto jest jedno i nie potrafią zrozumieć jak w małżeństwie można mieć dwa. A znam małżeństwa, gdzie mąż potrafi oddać żonie połowę kasy za pieluchy dla dziecka. Wszyscy są szczęśliwi i żyją tak, jak im wygodnie.

      Usuń
    2. Doskonale rozumiem, że nie chodziło o malowanie kresek przez szafy, czy lodówkę :D

      Dla mnie finanse są tematem trudnym i niejako tabu, jednak źle bym się czuła z takim rozdzielaniem na Twoje i moje. Moim zdaniem związek, a szczególnie małżeństwo powinno stanowić jedność.

      Nie popieram też mieszkania bez ślubu (bynajmniej nie ze względów religijnych), które ma na celu "sprawdzenie się", czy "dotarcie", no, ale każdy żyje po swojemu :)

      Usuń
    3. Spokojnie, nie malujemy kresek ;)

      Usuń
    4. A co do rachunków i finansów to zupełnie jest inaczej jak się mieszka na swoim a co innego jak u kogoś. Melanii a dlaczego nie popierasz?

      Usuń
  5. Ale super! :) Cieszę się, że tak szybko spełniło się pierwsze marzenie, życzę Wam dużo szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już 2 stycznia pojawiła się iskierka ale zanim się rozpaliła to trochę czasu minęło :) dziękuję :)

      Usuń
  6. łaaaa, ale się cieszę! i gratuluję i kibicuję! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę, ja nie mogę się doczekać aż u nas nastąpi taka zmiana i będzie to prawdopodobnie już w tym roku :) Ciekawe jakie to uczucie i oby okazało się być jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to trzymam kciuki za powodzenie i wytrwałość :)

      Usuń
  8. Szczęścia dużo dużo na "nowej drodze" Powodzenia trzymam kciuki za Was😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję, Alicjo :) Widzę u Ciebie zmiany! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jakoś tak zawsze jest wielkie bum na początku roku a potem to już stagnacja :) dzięki :)

      Usuń
    2. Ale przynajmniej są, kochana :)

      Usuń
  10. Łoo, jak cudownie! :) Ten 2017 świetnie się dla Ciebie zaczyna! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wspólne mieszkanie to super sprawa! u nas zaczęło się prawie 3-lata temu, nic nie dzieliliśmy, wszystko mieliśmy wspólne... i tak w sumie jest do teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  12. mam nadzieję,że będzie Wam we dwoje idealnie:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. We dwoje zawsze raźniej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. POwazna decyzja...musicie sie teraz dotrzec :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Pustka, niemal fizyczna.

Witam po krótkiej przerwie. Pewnie każdy z Was domyślał się gdzie byłam jak mnie nie było tutaj. Tak właśnie - byłam w szpitalu. Mój lekarz prowadzący stwierdził, że torbiel ma już prawie 7cm i jest zdecydowanie za duży ale leczyć go hormonami. A na dodatek groziło mi pęknięcie torbiela, który był skręcony na jajniku. I tak przez ostatni tydzień leżałam na oddziale położniczo-ginekologicznym i podjęłam walkę z nim. Nie będę opisywała Wam mojego pobytu w szpitalu bo to nie było ani miłe, ani przyjemne. Lekarze prawie w ogóle ze mną nie chcieli rozmawiać. Ordynator jak zobaczył moje wyniki to tylko krzyknął na cały oddział "cholera jasna, jaki wielki". Z operacji nic nie pamiętam bo miałam znieczulenie ogólne i jak się obudziłam to już leżałam na sali. Potem to tylko chciało mi się spać... W każdym razie po torbielu nie został nawet ślad. Mój prawy jajnik jest uratowany. Mam tylko 3 blizny i kilka siniaków, w tym jedną wielką śliwkę na brzuchu, który teraz jest mega opuchni...

Kreatywne dziecko

Obudziło się we mnie kreatywne dziecko. Czuję potrzebę stworzenia czegoś kreatywnego a zarazem mojego. Nie byłoby w tym najmniejszego problemu, gdyby nie fakt, że NIE MAM ZDOLNOŚCI MANUALNYCH. Nie umiem rysować ani szkicować. Nawet cieniowanie w kolorowankach nie wychodzi mi zbyt dobrze. Ale chcę coś zrobić kreatywnego i basta! Na youtubie znalazłam filmik o Art Journal.  Potem pojawił się drugi, trzeci i jeszcze więcej. Zamarzyłam sobie stworzyć własny taki notatnik/pamiętnik. Nawet szukałam kleju do decoupage w całym mieście ale nawet w Empiku go nie było. Poratowała mnie koleżanka, która znalazła w sieci przepis na własny klej do tej techniki. I już miałam tworzyć własny Art Journal gdy.... ...odnalazłam swój "Zniszcz ten dziennik", który został już zniszczony w 20%. Potem straciłam wenę i tak przeleżał 2 lata. Koleżanka poradziła mi, żebym całkowicie go zniszczyła czyli rozerwała na części i wykorzystała kartki właśnie na Art Journal. Bo trzeba przyznać - papier to ta...