Nadal nie płaczę. Chociaż to wszystko zabija mnie od środka. Każde piękne wspomnienie tnie me serce na pół. Ból kontra rozsądek. Nie wiem czy go kocham.
Blizny po szczęściu goją się najdłużej. Coś w tym jest...
Mimo rozstania z bliską osobą to nie jestem sama. Są przyjaciele, którzy naprawdę martwili się o mnie, gdy nie dawałam żadnego znaku życia. Może zbyt egoistycznie zareagowałam na tą zmianę w moim życiu ale potrzebowałam tych kilku dni na przemyślenie. Nie chcę być z kim, kto nic do mnie nie czuję. Lepiej, że skończyło się to teraz, zanim zaangażowałam się całkowicie i ostatecznie. W końcu sam kiedyś mi powiedział, żebym się w nim nie zakochała. Myślałam, że mówi to dla żartów. Najwidoczniej wszystkie jego znaki odczytałam w całości źle.
Już kilka godzin po oficjalnym zmianie statusu "w związku" na "wolna" znalazło się 2 pocieszycieli. Pierwszy to mój kolega od 7 lat, Radek. Startował do mnie jak jeszcze byłam w liceum ale wtedy myślałam o kimś innym. Jest miły, sympatyczny i robi wszystko, abym nie myślała o rozstaniu. Zabiera mnie do kina, na wycieczki, daje mi poprowadzić swoje auto, żebym się rozjeździła. Ostatnio zabrał mnie nawet na weekend do Wrocławia. Było cudownie ale wiem, że on chce ze mną być na poważnie. Powiedział nawet, że gdyby się okazało, że jestem w ciąży z D. to on uzna to dziecko.
Drugim jest oczywiście Piotrek, który dopiero jak przestałam na niego czekać, to zrozumiał, że mnie kocha. I czekał na mnie, aż do tej pory. Teraz ciągle piszemy ze sobą. Wie, że jest mi ciężko i obiecał, że da mi trochę czasu. Pisze, że tęskni za mną, chce być ze mną i jest pewny, że tym razem nam się uda. No i że mnie kocha. Co za ironia losu. Czekałam na te słowa od niego prawie 2 lata, aż wreszcie zjawił się D. i wypełnił pustkę po Piotrku. A teraz gdy chcę usłyszeć te słowa od D. to słyszę je od Piotrka.
No i ciągle jest D. Wszystkie moje poprzednie związki kończyły się tak, że facet znikał i nie obchodziło go co się ze mną dzieje. A on się interesuje. Pyta się jak się czuję, co robię, z kim wychodzę, jak wyjechałam to kiedy wrócę. Pisze, żebym uważała na siebie i nie zrobiła niczego głupiego. Mam wrażenie, że chce abym szybko znalazła sobie kogoś nowego ale jednocześnie ciągle chce mieć ze mną kontakt. Wiem, że pod koniec września musimy się spotkać i pogadać. Muszę mu oddać jego rzeczy. Ale już teraz zastanawiam się co ja mam mu powiedzieć...
Byłam u innego lekarza, który wysłał mnie na gastroskopię. Prawdopodobnie mam jakieś zapalenie na tle nerwowym. Tylko, że w moim szpitalu najbliższy wolny termin to 11 wrzesień. A żołądek już drugi tydzień mnie boli. Chyba wykończę się nerwowo. Do ginekologa też muszę iść. Na teście jedna kreska...
Blizny po szczęściu goją się najdłużej. Coś w tym jest...
Mimo rozstania z bliską osobą to nie jestem sama. Są przyjaciele, którzy naprawdę martwili się o mnie, gdy nie dawałam żadnego znaku życia. Może zbyt egoistycznie zareagowałam na tą zmianę w moim życiu ale potrzebowałam tych kilku dni na przemyślenie. Nie chcę być z kim, kto nic do mnie nie czuję. Lepiej, że skończyło się to teraz, zanim zaangażowałam się całkowicie i ostatecznie. W końcu sam kiedyś mi powiedział, żebym się w nim nie zakochała. Myślałam, że mówi to dla żartów. Najwidoczniej wszystkie jego znaki odczytałam w całości źle.
Już kilka godzin po oficjalnym zmianie statusu "w związku" na "wolna" znalazło się 2 pocieszycieli. Pierwszy to mój kolega od 7 lat, Radek. Startował do mnie jak jeszcze byłam w liceum ale wtedy myślałam o kimś innym. Jest miły, sympatyczny i robi wszystko, abym nie myślała o rozstaniu. Zabiera mnie do kina, na wycieczki, daje mi poprowadzić swoje auto, żebym się rozjeździła. Ostatnio zabrał mnie nawet na weekend do Wrocławia. Było cudownie ale wiem, że on chce ze mną być na poważnie. Powiedział nawet, że gdyby się okazało, że jestem w ciąży z D. to on uzna to dziecko.
Drugim jest oczywiście Piotrek, który dopiero jak przestałam na niego czekać, to zrozumiał, że mnie kocha. I czekał na mnie, aż do tej pory. Teraz ciągle piszemy ze sobą. Wie, że jest mi ciężko i obiecał, że da mi trochę czasu. Pisze, że tęskni za mną, chce być ze mną i jest pewny, że tym razem nam się uda. No i że mnie kocha. Co za ironia losu. Czekałam na te słowa od niego prawie 2 lata, aż wreszcie zjawił się D. i wypełnił pustkę po Piotrku. A teraz gdy chcę usłyszeć te słowa od D. to słyszę je od Piotrka.
No i ciągle jest D. Wszystkie moje poprzednie związki kończyły się tak, że facet znikał i nie obchodziło go co się ze mną dzieje. A on się interesuje. Pyta się jak się czuję, co robię, z kim wychodzę, jak wyjechałam to kiedy wrócę. Pisze, żebym uważała na siebie i nie zrobiła niczego głupiego. Mam wrażenie, że chce abym szybko znalazła sobie kogoś nowego ale jednocześnie ciągle chce mieć ze mną kontakt. Wiem, że pod koniec września musimy się spotkać i pogadać. Muszę mu oddać jego rzeczy. Ale już teraz zastanawiam się co ja mam mu powiedzieć...
Byłam u innego lekarza, który wysłał mnie na gastroskopię. Prawdopodobnie mam jakieś zapalenie na tle nerwowym. Tylko, że w moim szpitalu najbliższy wolny termin to 11 wrzesień. A żołądek już drugi tydzień mnie boli. Chyba wykończę się nerwowo. Do ginekologa też muszę iść. Na teście jedna kreska...
Czasem się mówi, ze klina leczy się klinem..Może lepiej by było gdybyś kogoś sobie znalazła..Ale nie tylko zeby zapomnieć, też po to, żebyś wreszcie była szczęsliwa...:*:*
OdpowiedzUsuńO niczym innym nie marzę, tylko żeby być szczęśliwą :) ale tak pakować się od razu w kolejny związek to chyba nie jest dobry pomysł?
UsuńNie tak od razu..Ale korzystać z życia jak najbardziej:))
UsuńNa pewno nie zamierzam płakać do końca życia z powodu jednego nieudanego związku. Z resztą i tak nie mogę płakać więc chyba nie jest ze mną aż tak źle :)
UsuńBędzie dobrze. Jestem z Tobą.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Ciągle potrzebuję wsparcia.
UsuńWszystko się poukłada. Zobaczysz :)
OdpowiedzUsuńWierzę w to mocno, choć obecnie nadzieja poszła spać :(
UsuńMusisz ją szybko obudzić :)
UsuńTylko jak?
Usuńtego nie wiem ;/
UsuńMoże sama wróci :)
Usuńkiedyś na pewno :)
UsuńMoim zdaniem nie myśl o kolejnym związku. Daj sobie na luz, ciesz się wolnością! I zobaczysz będzie dobrze ;) Ściskam mocno :*
OdpowiedzUsuńNa razie nie myślę. Czasami wolność też jest fajna, choć zapewne zimą będzie dużo gorzej...
UsuńRadzę zająć się tymi co są, może akurat coś z tego będzie. Tak myślę, to raczej moje spostrzeżenie, nie rada, ja nie miałam jeszcze w ogóle chłopaka, więc wolę w tej materii się nie wypowiadać tak do końca.
OdpowiedzUsuńAle czasami osoby z boku widzę więcej niż sami zainteresowani. Na razie chcę odpocząć od związku ale sama jestem ciekawa co mi przyniesie przyszłość :)
UsuńAlu... D zachowuje się może rozsądnie, bo dalej utrzymujecie kontakt. ale pytani typu "Jak się masz?" Uważam za nie na miejscu. Wyobraź sobie, że kogoś kaleczysz, robisz to dokładnie i boleśnie, a po skończonym dziele pytasz "I jak bolało?" Jak by to nie było oczywiste.. jak masz się czuć, skoro odeszła od Ciebie osoba, na którą liczyłaś.. .
OdpowiedzUsuńA może warto się głębiej przyjrzeć Piotrkowi? Skoro już kiedyś coś do niego czułaś, to na pewno przy kilku spotkaniach potrafiłby to w Tobie obudzić.
A do tego pamiętaj, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny.. może właśnie po to miałaś się rozstać z D., aby na nowo cieszyć szczęściem z Piotrem .; )
A wiesz, że nigdy nie myślałam o tym pod tym kątem? Ale nie wydaje mi się, że chciałbym mnie jeszcze bardziej skrzywdzić, o ile jest to możliwe...
UsuńPodobno pustkę po człowieku zapełnić można jedynie drugim człowiekiem, więc może faktycznie daj szansę innym ;)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze! :*
Już jedną pustkę zapełniłam - D. po Piotrku. Teraz chyba zacznę cieszyć się wolnością i zobaczę co przyniesie nowy dzień...
UsuńNie mówię, żebyś od razu zapełniała pustkę :) Tak właśnie zrób, odpocznij od facetów i ciesz się chwilą ;)
UsuńAle kiedyś przyjdzie październik i tego się chyba boję :(
UsuńSpotkacie się w październiku?
UsuńTak, to nieuniknione.
UsuńWspólne studia?
UsuńRaczej wspólni znajomi.
UsuńTo nie tak źle. Też mam z moim byłym wspólnych znajomych, ale w ciągu dwóch lat widziałam go tylko dwa razy ;)
UsuńNiby w moim mieście też jest dużo znajomych, których przez rok nawet nie spotkałam ale z nim to będzie trudniej, zwłaszcza, że będzie miał zajęcia na mojej uczelni. No i muszę mu oddać jego rzeczy czyli spotkanie jest nieuniknione.
UsuńRozumiem, nie będzie łatwo, ale dasz radę :) Musisz być dzielna :*
UsuńPodobno co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dziękuję :*
UsuńWłaśnie tak, tej zasady się trzymajmy :)
UsuńNo to czas aby ją zrealizować w życiu. Oby się udało bo jest ryzyko, że może skończyć się źle :)
UsuńZawsze jest jakieś ryzyko, to główna idea życia.
UsuńTylko czasami chciałabym już przestać próbować i wiedzieć coś już na pewno.
UsuńRozumiem to doskonale :*
UsuńKiedyś pewnie osiągnę to co zawsze chciałam :)
UsuńOczywiście, że tak! :) Wystarczy, że będzie mocno w to wierzyć :)
UsuńTo ja zacznę już dzisiaj ;)
UsuńGratuluję chęci :) Gdybym ja miała takie do nauki :P
UsuńKiedyś miałam zrobić takie zadanie w szkole średniej: narysowana była drabina i każdy miał napisać na górze tej drabiny cel główny w naszym życiu a poszczególne szczeble to kroki jakie mamy zrobić aby osiągnąć ten cel. I teraz jak niedawno znalazłam ten rysunek okazało się, że mi się udało osiągnąć ten cel. Więc tak sobie myślę, że czas najwyższy na kolejną taką drabinę w moim życiu :)
UsuńŚwietny pomysł z tą drabiną :) Skoro Ci się udało z jednym celem, to faktycznie czas na kolejną ;)
UsuńChyba czas bo chyba już się pogubiłam w tym wszystkim i jakoś trzeba to wszystko uporządkować zanim przyjdzie jesień.
UsuńTo zostało Ci niewiele czasu. Ja też biorę się do roboty ;)
UsuńTeż jesienne porządki? :)
UsuńTeż, ale głównie porządki w życiu ;)
UsuńJa chyba zacznę od swojego pokoju :P
UsuńTo najlepszy początek do zwojowania świata :D
Usuń:)
UsuńNie było mnie tu kilka dni a tu takie rzeczy...jestem z Tobą Kochana :* i wierze ze szybko sobie z poradzisz...bedzie lepiej :* trzymaj sie cieplo :*
OdpowiedzUsuńStaram się jak mogę :*
UsuńI tak trzymaj :* czas leczy rany :*
UsuńBędzie dobrze :*
OdpowiedzUsuńnie szukaj na siłę, daj sobie czas, odpocznij..
Tak zamierzam :* chociaż czasem ciągle nie mogę uwierzyć, że to wszystko się skończyło...
UsuńBedzie dobrze ;-) przyjaźń to fajna rzecz :D
OdpowiedzUsuńNawet z byłym chłopakiem?
UsuńJeśli pojawia się takie zwątpienie, czy go kochasz, to zaczyna mi się wydawać, że ty tęsknisz za tym, że po prostu był. Wcześniej z nim przebywałaś, pisałaś, a teraz nie wiesz, jak ten czas wypełnić czymś innym. Całkiem normalne. Nooo, to nie jest tak źle :) Nie stresuj się tak tym! A co oznacza jedna kreska? Bo nigdy nie robiłam sobie testu i nie wiem, co oznacza jedna, a co dwie. Taka to ja nieuświadomiona jestem ;D List doszedł, dziękuję! ;*
OdpowiedzUsuńWynik negatywny :)A wiesz, że chyba masz rację z tą tęsknotą?
UsuńTo dobrze :) Ja mam zawsze rację ;D
UsuńTo dlaczego mnie nie ostrzegłaś przed nim?
UsuńBo go nie znam w realu ;D
UsuńTeraz też nie znasz a mówisz mądre rzeczy ;p
UsuńNa Demotach to było :)
UsuńPokaż :)
UsuńA to dawno temu.
UsuńAle jesteś :(
UsuńNo co? ;D
UsuńJa bym dla Ciebie poszukała tego demota.
UsuńAle ja to nawet nie wiem, jak tego szukać ;D
Usuńw wyszukiwarce demotów, jak pamiętasz mniej więcej co tam było napisane :)
UsuńNie wyskakuje :(
UsuńSzkoda :(
UsuńInni ludzie są bardzo ważni, jeśli człowiek czuje się porzucony.
OdpowiedzUsuńSkoro nie wiesz czy go kochasz, to odpowiedź jest tylko jedna - nie kochasz, bo jak się kocha, to się to wie i nie trzeba się nad tym zastanawiać. Wydaje mi się, że tęsknisz po prostu za miłymi chwilami, które z nim spędziłaś. Ale masz przyjaciół (i pocieszycieli :P) z którymi też da się fajnie i miło spędzać czas, więc nie będzie źle, wierzę w to. Chociaż cały czas jestem ciekawa co on Ci powie, jak się spotkacie...
Przypuszczam, że Twój niezbyt ciekawy nastrój potęguje ta niepewność co do ciąży i reszta dolegliwości fizycznych... Życzę Ci ułożenia wszystkiego po Twojej myśli i zdrowia! :)
Pewnie tak. Ale to już trwa 2 tygodnie i już jestem rozbita bo nie wiem co się dzieje z moim zdrowiem :( A z tą tęsknotą za miłymi chwilami to chyba masz rację...
UsuńI jak, wiesz już co Ci dolega?
UsuńGastroskopia dopiero 11 września więc na razie są tylko podejrzenia. Mam nadzieję, że do tego czasu samo mi przejdzie bo nie chce, żeby ktoś mi wsadzał rurkę do gardła :)
UsuńCiesz się, że do gardła, bo zawsze Ci mogli powiedzieć, że trzeba ją wsadzić inną stroną :P
UsuńKurczę, może popróbuj do tego czasu jakąś tzw. medycynę ludową - jakieś ziółka, herbatki... Może przejdzie i nie będzie trzeba się użerać z tą naszą służbą zdrowia...
Wystarczy, że już się o tym naczytałam na necie i to wystarczyło aby moje przerażenie osiągnęło punkt krytyczny :D Piłam już rumianek, melisę ale nic nie działa. Po rumianku mdłości dostawałam to podziękowałam ;/
UsuńTo może herbaty - zielona, czerwona, owocowa?
UsuńOsobiście nie miałam nigdy gastroskopii, ale moja siostra miała i mówiła, że może zabieg do najfajniejszych nie należy, ale są gorsze i ten da się przeżyć :)
Też piję :) bo kawy nie piłam od 2 tygodni bo jakoś nie mam ochoty więc zastają mi herbatki i soczki :)
UsuńJa się kawą kiedyś wykończę, ale nie potrafię z niej zrezygnować :) nawet jak mnie żołądek boli, to wrzucam na luz dosłownie max na 2 dni, a potem z powrotem ta sama ilość kofeiny co wcześniej :)
UsuńTo się nazywa nałóg :)
Usuńja bym to nazwała bardziej koniecznością, bo jestem śpiochem i nie ma siły, żebym zaczęła rano funkcjonować bez kofeiny :D Bez kawy mam siłę tylko na to, by wrócić pod kołderkę :P
UsuńNa mnie to nie działa bo mogę wypić 2 czarne i pójść spać więc nici :) Jak chce spać to żadna siła mnie nie obudzi ;)
UsuńZe mną jest podobnie - nie ma znaczenia ile kaw wypiję, jak mi ktoś rzuci hasło, że idziemy spać, to się kładę gdzie popadnie i śpię :D tyle tylko, że rano, po wypiciu kawy zaczynam jakkolwiek kontaktować, przypomina mi się jak się nazywam i uruchamia się (byle jak, ale się uruchamia :P) mój proces przetwarzania danych :D niemniej w spaniu mi to nie przeszkadza, gdybym wypiła kawę i ktoś by mi powiedział, że jednak nie muszę wstawać i funkcjonować, to wracam do wyra i o kawie zapominam :D
UsuńOjaaa to Ty jesteś niesamowita :) Śpisz gdzie popadnie? Ja bym np. w autobusie nigdy nie zasnęła :)
UsuńJa owszem, bo mam chorobę lokomocyjną :D ale staram się nie spać, żeby mnie ktoś nie ukradł :))))
UsuńDaleko szukać - wczoraj wypiłam dosyć mocną kawę i... nawet nie wiem kiedy mi się przysnęło :D Obudził mnie M. telefonem, że właśnie wraca z pracy do domu i mam odgrzać obiad :D
Dobra jesteś :P
Usuńdobrze, że masz takich przyjaciół, że nie zostałaś w tak trudnych momentach sama :*
OdpowiedzUsuńtak to jest, że kiedy nie chcemy żadnego faceta to nagle pojawia się ich kilku na raz - tylko nie ten którego potrzebujemy ...
A jak chcemy od razu jakieś faceta to żadnego nie ma :) już to przerabiałam milion razy ;]
Usuńdokładnie! to jakaś ironia losu.
UsuńMoże los się kiedyś uśmiechnie i będzie właściwy facet we właściwym miejscu ;)
Usuńnieeee, los nie jest dla mnie łaskawy, ogólnie rzadko się lubimyy :P
UsuńHaah :) On jest trochę kapryśny jak kobieta przed okresem ale chyba ma jakieś ludzkie odruchy i kiedyś się nad nami zlituje, jak myślisz? :)
Usuńno nade mną to chyba przez pomyłkę, albo jak się zagapi :P
UsuńCzasami przypadek lubi rządzić światem :)
Usuńale tutaj pojawia się pytanie: przypadek czy celowe przeznaczenie? ;)
UsuńNie wiem nie wiem :)
UsuńAleż przecież nie wymazuj z pamięci pięknych wspomnień!! Nie nie nie!! Rany po szczęściu goją się najdłużej? Jakie rany? wolałabyś całe życie być nieszczęśliwa, nawet bez tych chwil? W życiu piękne są tylko chwilę więc łapmy ich jak najwięcej i pozostawiajmy, zbierajmy, archiwizujmy, pielęgnujmy. Nie doceniamy ich wartości....
OdpowiedzUsuńOjj :( pewnie niedługo dojdę do wniosku, że fajnie było ale się skończyło i te miłe chwile zostaną na zawsze...ale jeszcze chyba za wcześnie na takie wnioski?
UsuńJak dla mnie każdy dzień smutku to dzień stracony :P Jak to już kiedyś doszłyśmy do wniosku, że minuta smutku odbiera 60 sekund szczęścia :)
UsuńTo już straciłam zbyt wiele fajnych sekund :) A powiesz mi co mam zrobić w październiku?
UsuńA nie idziesz na uczelnię? :P
UsuńIdę :D ale on też idzie ;/
UsuńAle jesteście w jednej grupie? Na jednym roku?
UsuńNie ale na pewno się spotkamy bo mamy wspólnych znajomych.
UsuńPrędzej czy później i tak byście się spotkali. Narazie unikaj tych spotkań. Chyba że chcesz się pogodzić :P To spróbuj uwodzić :)
UsuńAle my nie jesteśmy pokłóceni :) On się nawet martwi o mnie, bo się domyśla co mi jest. Uwodzić? czerwone szpilki itp? :)
UsuńAle w sensie pogodzić czyli w sensie znów być razem :P
UsuńCzerwone szpilki są wyzywające a nie czarujące :P Mi chodzi bardziej o rzeczy typu przeciągłe spojrzenia, uczesanie w takim stylu jak lubi :P Chociaż w sumie pewnie czerwone szpilki i seksowbe zdjęcie na facebooku by nie zaszkodziły :P
Mi się marzy takie zdjęcie już od 40 miesięcy ale ciągle nie znalazłam fotografa, który zrobiłby mi takie sexy zdjęcie :) a ja nie jestem zbyt fotogeniczna więc to nie może być takie zwykłe zdjęcie :P
UsuńZnam kilku fotografów, ale w Częstochowie ;) Za sesję wiadomo trzeba zapłacić i ceny są różne od 50 do 300 zł. Ale za 120 zł masz taką sesję i tyle seksownych zdjęć że uuuuuu :D Wszystkim opadłaby szczęka :P Z resztą widziałaś pewnie moje zdjęcia na fb :P
UsuńWidziałam, widziałam. Aż włosy wyrywałam z zazdrości bo wyglądałaś na tych zdjęciach po prostu zjawiskowo :D Muszę poszukać jakiegoś amatora u siebie, najlepiej takiego, który dopiero zaczyna swoją "karierę" to może wtedy mało weźmie od biednej studentki ;p
UsuńNo widzisz, na co dzień wcale nie wyglądam tak pięknie :P Po prostu nie ma to jak porządny photoshop, doczepiane włosy i sztuczne rzęsy :P Wszystko to masz już w cenie :P
UsuńJeśli mam być szczera to będzie Ci ciężko z amatorem bo ani on niezbyt dużo potrafi i wtedy wszystko spada na modelkę. Musisz tak pozować, żeby dobrze wyjść w kącie ustawienia aparatu, bo fotograf nie będzie potrafił znaleźć tego kąta :) Po za tym dobry aparat to podstawa :) No i... praktyka czyni mistrza ;)
Jeśli chcesz naleźć w swojej okolicy jakiegoś fotografa polecam serwis: maxmodels.pl :)
No w sumie masz rację. 29 stron tylko więc nie będzie tak źle :) ale wiesz co, niby jest teraz tak, że każdy fotografuje itp. a ja jak na złość żadnego nie znam. No oprócz mojego poprzedniego byłego :) i tak się zastanawiałam czy napisać do niego w tej sprawie ale jeszcze się nie odważyłam :)
UsuńHmmm... Brzmi ciekawie, kto wie co się narodzi z tej współpracy :D Może nie tylko zdjęcia? :D A ten Twój ostatni pewnie by spłonął z zazdrości :D
UsuńOjj lepiej żeby nic się nie narodziło bo już kiedyś próbowaliśmy i nie wyszło :) ale po starej znajomości mogłyby chociaż wyjść fajne zdjęcia :) ale to i tak dopiero w październiku :)
UsuńOj tam. oboje dojrzeliście i może tym razem by Wam się udało :P Nic nie jest powiedziane :P
UsuńNie nie nie :) tamten to skończony rozdział. I amen. :)
UsuńNo to skoro tak mówisz to nie wiem czy to dobry pomysł o prośbę do niego o seksowne zdjęcia :P Dwojako może to odebrać i się jeszcze szumu narobi :)
UsuńAle to jedyny fotograf jakiego znam w chwili obecnej ;p
UsuńNo to nie wiem :P Wejdź na ten serwis o którym Ci pisałam umieść swoje jedno ładne zdjęcie i pisz do fotografów jak sprawa wygląda :P
UsuńJak znajdę odpowiednie zdjęcie to coś zdziałam :) Bo pytałam znajomych i akurat nikt nie zna żadnego :(
UsuńTam na pewno kogoś znajdziesz :P I kto wie co tam jeszcze z Ciebie wyrośnie :) Może międzynarodowa modelka? :D
UsuńHaha jasne :P
UsuńNie mogę uwierzyć w to, co czytam... bo to brzmi totalnie jak moja historia, łącznie z imionami i miastami ;)) aż ciary mnie przeszły. No tyle, że dostałam okres, więc nie ma mowy o robieniu testu ;))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię czekoladowo, kochana :))
Czyli u Ciebie wszystko skończyło się pozytywnie? :) może u mnie też tak będzie...
UsuńBejb, u mnie pojawił się ktoś trzeci - the best! :D
Usuńooo ;)
UsuńNa razie nie masz co myśleć o kolejnym związku, bo sama nie będziesz szczęśliwa, a drugą osobę zranisz jeszcze bardziej. Masz prawo być egoistką, w takim wypadku to wręcz zdrowe. O innych pomyślisz, kiedy wszystko się ułoży :*
OdpowiedzUsuńTo moi pocieszyciele myślą, a ja im mówię, że potrzebuję trochę czasu. A ile? tego sama nie wiem...
UsuńJeżeli któremuś z nich zależy naprawdę, poczeka.
UsuńJak to prawdziwa miłość to na pewno kiedyś ją znajdę :)
UsuńTylko ja niecierpliwa jestem. Ale to już chyba kiedyś pisałam :)
UsuńA ja z kolei uważam cierpliwość za jedną ze swoich nielicznych zalet. Chętnie się podzielę :D
UsuńPodobno cierpliwość się kiedyś skończy. Ale jak masz jej w nadmiarze to ja chętnie ją przyjmę. W zamian mogę oddać parę kg :)
UsuńW takim razie wolę dać całkiem za darmo. To się interes życia ^^
UsuńAle wtedy Ty będziesz niecierpliwa i co wtedy? :>
UsuńJedna wada przy milionie innych nie zrobi różnicy :P
UsuńA co z zaletami? Chyba są ważniejsze od wad??? :>
UsuńWażniejsze, ale mniej liczne ;]
UsuńAle jak je wszystkie wrzucić na wagę to będzie przewaga zalet :)
UsuńSprytnie obmyślone :D
UsuńBo widzisz, w życiu należy robić wszystko aby bilans wyszedł na plus :)
UsuńDalej się tego uczę, a Ty opanowałaś do perfekcji :)
UsuńCzłowiek uczy się przez całe życie :) ja ciągle nie mogę opanować tego, że ludzie odchodzą...
UsuńMam to samo... nie cierpię pustki, którą pozostawiają po sobie.
UsuńI jak zapełniasz tą pustkę?
UsuńRobię wszystko, żeby o niej nie myśleć.
UsuńA nie lepiej zapełnić ją czymś innym niż po prostu o niej zapomnieć?
UsuńWłaśnie to robię... naprawdę zapełnić ją może tylko drugi człowiek, a że z tym ciężko, muszę czymś zająć umysł.
UsuńZawsze możesz to połączyć np. publikując swoją twórczość :)
UsuńAluzję wyczuwam ^^
UsuńNie bo wcale :P
UsuńJa ten weekend przesiedziałam w domu i doszłam do wniosku, że naprawdę do niczego się nie nadaję, po prostu nie wiem jak to jest, żewszystko na czym mi zależy psuję, nie udaje się, no żesz ;/ Ech, kochana mam nadzieję, że badania nie wykażą nic poważnego, przytulam mocno ;*
OdpowiedzUsuńPamiętaj, że jak coś to zawsze możesz do mnie napisać ;*
UsuńPamiętam, pamiętam i bardzo dziękuję ;*
UsuńNmzc :) musimy sobie pomagać, skoro los nam nie pomaga ;*
UsuńPocieszyciele... Oni czasami tylko przypominają o rozstaniach. Rany muszą goić się same.
OdpowiedzUsuńAle starają się zapełnić wolny czas abym nie myślała o tym rozstaniu. To trochę pomaga...
Usuńzapełnianie czasu pomoże i bardzo dobrze rozumujesz że nie ma co być z osobą która nie kocha to nie ten jedeyny tym jedynym jest ktoś inny kogo napewno wniedługim czasie spotkasz
OdpowiedzUsuńObyś miała rację :)
UsuńOdnoszę wrażenie, że kiedy ktoś nam mówi "tylko się we mnie nie zakochuj" - nie da się nie zakochać...
OdpowiedzUsuńA jak chcemy żeby ktoś się w nas zakochał to się nie zakocha?
UsuńNie, to chyba tak nie działa. Myślę, że to przychodzi samo.
UsuńProblem w tym, że pomimo tego "tylko się we mnie nie zakochuj" - oni sami mocą nam w głowach...
Coś w tym jest. Nieświadomie ale nie przekór robimy tak jak oni nie chcą...
Usuńnie zawsze to co wydaje sie koncem musi nim byc...
OdpowiedzUsuńwydaje sie ze teraz jest zle i nie fajnie ale zobaczysz nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo ;)
los się kiedyś musi odmienić :)
UsuńOjejku jak tutaj smutno... :(
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie :))
Mam nadzieję, że wkrótce to się wszystko zmieni...
Usuńkochana i jak się czujesz? ;* 11 września we wtorek idziesz do lekarza czy może już coś załatwiłaś?
OdpowiedzUsuńNic nie załatwiłam a dzisiaj idę.
Usuń