Przejdź do głównej zawartości

200 kilometrów wylanych łez

Wczoraj płakałam.

Nie, nie z powodu D. Zawiodłam bliską mi osobę - moją przyjaciółkę. Miałam do Niej pojechać ale nie miałam gdzie nocować. A z mojego Końca Świata do Niej jest 200km i jest to niemożliwe żebym pojechała tam na jeden dzień bo licząc czas przejazdu i liczne przesiadki byłabym u Niej ...całe 15 minut. A ostatni autobus do domu mam o 15. Wiem, teraz myślicie, że jestem zła i dla swojej przyjaciółki powinnam się poświęcić. Ale uznałam, że lepiej nie jechać.I wcale nie chodzi mi o pieniądze. Jestem przeziębiona a Ona jest w ciąży więc nie chce, żeby przeze mnie miała problemy zdrowotne.  Naprawdę jest mi strasznie przykro z tego powodu bo bardzo tęsknię za Nią i bardzo chciałam się z Nią zobaczyć :(

Miało być tak pięknie. Miałam spać u Piotrka. Wszystko było załatwione, ja dzień wcześniej już spakowana, prawie 12 w nocy, kładę się spać a On mi pisze, że jednak nie mam noclegu. To co miałam zrobić? Przecież nic bym nie załatwiła zastępczego w środku nocy. A Piotrek nawet mnie nie przeprosił. Zawiódł mi kolejny raz. I przysięgam - ostatni raz...

Gdybym mieszkała w mieście gdzie studiuję albo miała samochód to wszystko byłoby inaczej. A teraz czuję się jak potwór. Bez serca. I to, że przepłakałam całą noc wcale nic nie zmieniło. Nie czuję się lepiej. Jest chyba jeszcze gorzej.

Straciłam wiele w tym roku. I nawet jeśli kiedyś pogodzę się z tym, że straciłam D. to nigdy nie pogodzę się z tym, że mogę stracić moją przyjaciółkę... Nie mogę Ją stracić :(

Chcę mi się płakać...

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. to dlaczego czuję się winna?

      Usuń
    2. Może zbyt emocjonalna jesteś?

      Usuń
    3. Jestem i stwierdziłam to już ostatnio na blogu.

      Usuń
    4. No i w tym problem, bądź twardą suką ;P

      Usuń
    5. Zamierzam być 'kobietą bez serca' ale nie wiem czy mi się uda. Może wtedy nie podchodziłabym do wszystkiego tak emocjonalnie...

      Usuń
    6. Najlepiej znajdź w tym złoty środek.

      Usuń
    7. Chyba tak nie można. Mam sobie serce podzielić na pół?

      Usuń
    8. Podobno z wiekiem się wszystko zmienia.

      Usuń
    9. Widzę to po sobie. Kiedyś wszystko zupełnie inaczej przeżywałam a teraz też inaczej.

      Usuń
    10. Nieubłaganie zbliżam się do 30 :D

      Usuń
    11. A potem ryczące 40 ;D

      Usuń
    12. W wieku 40 to ja będę brała drugi ślub ;p

      Usuń
    13. O! ;D Czuję się zaproszona ;P

      Usuń
    14. a zrobisz mi wieczór panieński? :P

      Usuń
  2. Winny jest Piotrek, Ty nie masz sobie nic do zarzucenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że Ona nie może tego zrozumieć :(

      Usuń
    2. Skończona egoistka... nie jest warta miana przyjaciółki.

      Usuń
    3. Warta :( bardzo mi pomogła jak rok temu leżałam w szpitalu :(

      Usuń
    4. W takim razie może to zmienne ciążowe nastroje? Miejmy nadzieję.

      Usuń
    5. Też mam taką nadzieję :(

      Usuń
    6. Pozostaje jedynie dać jej czas.

      Usuń
    7. Nie mam pojęcia... nie znam jej.

      Usuń
    8. No to pozostaje tylko czekać. Kurka wodna, mam wrażenie, że ja cały czas tylko na coś czekam ;/

      Usuń
    9. Ja też. Wrażliwe osoby tak mają :(

      Usuń
    10. Aż tak wrażliwa nie chce być :(

      Usuń
  3. A moim zdaniem winna jest koleżanka. I mam nadzieję, że ona się teraz nie obraża na Ciebie. Bo jeśli zależało jej, żeby się spotkać z Tobą to ona powinna załatwić Ci nocleg a nie kazać spać na stacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ona sama teraz śpi u ciotki i nie mogła mnie przenocować.

      Usuń
    2. W każdym razie do Ciebie pretensji nie powinna mieć o to, że nie miałaś jak przyjechać. To w końcu 200 km a nie 2.

      Usuń
    3. To sobie jej pisałam. Gdyby to było chociażby 50km to pewnie bym codziennie u niej była :(

      Usuń
    4. I ona tego nie rozumie?

      Usuń
    5. Myślałam, że tak :( Mam nadzieję, że to tylko hormony jej szaleją przez ciąże...

      Usuń
    6. Też myślę, że to hormony. Bo to niedorzeczne wprost żeby się obrazić o takie coś. Ja nie obraziłabym się nawet na moją przyjaciółkę, która mieszka 3 km dalej. Owszem, byłabym zła, ale bym zrozumiała...

      Usuń
    7. No fakt, miała prawo być zła ale doskonale wie jak jest bo nie pierwszy raz mówiłam jej o moich koszmarnych dojazdach.

      Usuń
    8. No właśnie. Więc na pewno o tym wie. Niech przestanie się dąsać i umówcie się po raz drugi :)

      Usuń
    9. W środę wyjeżdża do drugi koniec Polski a ja nie mogę jechać bo jutro mam gastroskopię :(

      Usuń
    10. Kurde. Ale takie jest życie. Z resztą powiem Ci szczerze że różnica 200 km a 300 czy 400 to prawie żadna różnica.

      Usuń
    11. 200km a 500km to jest różnica. Zwłaszcza, że to pierwsze miasto znam bo tam mieszkałam 3 lata a to drugie wcale. nawet nie wiem jak tam mam dojechać.

      Usuń
    12. Nie masz 5 lat na pewno sobie poradzisz :P

      Usuń
    13. Kobietą jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce. nawet zgubienie się w Polsce :)

      Usuń
    14. No ale zawsze można zapytać kogoś o pomoc :P Ja mam ochotę zwiedzić pół Polski za koleżankami blogowymi, tylko kasy mi brakuje...

      Usuń
    15. Jak będziesz na Dzikim Zachodzie to zapraszam :)

      Usuń
  4. Mysle, ze jak bardzo chcecie się zobaczyc, to niedlugo znajdziecie na to jakiś sposób ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co teraz będzie bo ona w poniedziałek wyjeżdża i będzie 500km ode mnie to już całkiem kicha ;/

      Usuń
  5. Jakaś taka... słaba ta przyjaciółka... To nie jest Twoja wina, że Cię ktoś wystawił z noclegiem, miałaś mnóstwo chęci, żeby ją odwiedzić, ale stało się jak się stało i ona nie ma prawa się na Ciebie złościć. Rozumiem, że w ciąży, że hormony szaleją i może też ją ta złość trochę poniosła, ale jeśli nie ogarnie sprawy logicznie, to szkoda czasu na nią. Trochę egoistycznie postąpiła. No dobrze, załóżmy, że przyjedziesz, ale gdzie będziesz spać? Na dworcu? Byle, żeby tylko ona była zadowolona, że przyjedziesz? Litości, trochę pomyślunku... Taka osoba, która nie ma zrozumienia dla "przyjaciół", na miano przyjaciela nie zasługuje moim zdaniem...
    Jasne, że jest Ci przykro, bo skoro Ci zależało na tym, żeby ją odwiedzić i tak Cię ktoś ładnie wyrolował, to powodów do radości nie ma, ale też się nie obwiniaj, bo nie masz o co! A tej koleżance życzę odzyskania racjonalnego myślenia, bo straci taką fajną przyjaciółkę jak Ty :) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to przez hormony i w końcu przestanie być na mnie zła. Ja jej to od razu pisałam, że jestem przeziębiona i nie będę spała na dworcu czy w parku :(

      Usuń
    2. Nawet gdybyś nie była przeziębiona, to nie będziesz spała w parku albo na dworcu! Jak kloszard jakiś, byle żeby tamtej było miło i jej zachcianka została spełniona! Osobiście jestem oburzona jej zachowaniem... Takim do bólu egoistycznym...

      Usuń
    3. Po prostu się na mnie zawiodła. I to nie byle jaka zachcianka bo obie tego chciałyśmy i to było od dawna zaplanowane ale nie mogłam przyjechać w wyznaczonym terminie :(

      Usuń
    4. Jak mogła się zawieść na Tobie, skoro to w żadnym stopniu nie jest Twoja wina, że nie przyjechałaś?

      Usuń
  6. A dlaczego nie mogłaś nocować u niej? Przecież jej zależało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ona sama spała u ciotki i nie było już miejsca dla mnie :(

      Usuń
    2. Chyba tylko moi znajomi cisną się ze mną na podłodze :p

      Usuń
    3. Uwierz mi ja też nie mam wielkich wymagań co do spania :) może być nawet wanna czy stary koc na podłodze w przedpokoju ;]

      Usuń
  7. Przyjaciółka powinna to zrozumieć...
    ew. u niej nie mogłabyś przenocować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby to był tylko chwilowy foch...no nie mogła bo sama spała u ciotki :(

      Usuń
  8. Przyjaciółka na pewno to zrozumie, nie martw się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jej przejdzie na mnie złość to powinna zrozumieć :(

      Usuń
  9. Nie wiem co napisać, zwykle to ja byłam osobą wystawianą do wiatru przez innych niż wystawiającą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie martw się- to nie jest Twoja wina, że tak wyszło a przyjaciółka zrozumie, one zawsze wszystko rozumieją, wiesz?
    I nie płacz już

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo smutnych zdarzeń jest wkoło dlatego tak...

      Usuń
  11. przyjaciółka na pewno zrozumie, przyjaciół nie traci się ot tak ;* mogła się zdenerwować i wkurzyć, ale bardziej na sytuację, przecież jej tak samo na tym spotkaniu zależało. przejdzie jej, nosek do góry :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumieć to rozumie ale ja się bardziej boję, żeby to nie odbiło się na naszych wzajemnych relacjach. Coś mam zły okres w życiu :)

      Usuń
  12. nie mogłaś spać u niej?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie stracisz Alu, przyjaciele rozumieją takie rzeczy :) Coś taka markotna, Alu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak dużo smutnych rzeczy się dzieje wokół. Dziwne to wszystko. Jeszcze parę miesiąc temu byłam bezgranicznie szczęśliwa a teraz wszystko się sypie ;/

      Usuń
  14. dasz radę. Jeśli jej wszystko wytłumaczysz na pewno cie zrozumie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. oby to byly hormony i przez to byla zla bo przeciez co moglas zrobic jak ktos w ostatniej chwili odmowil Ci noclegu a nie moglas u niej nocowac powinna zrozumiec bo przeciez 200km to kawal drogi jest... jak to prawdziwa przyjazn nie rozpadnie sie przez taka glupote ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest w miarę lepiej. Tylko się boję, żeby nie zrobił się dystans między nami bo tej przyjaźni nie chcę stracić przez "mojego pocieszyciela" ;/

      Usuń
  16. Jeśli to prawdziwa przyjaźń, to nie rozpadnie się za nic w świecie:) Nie martw się na zapas:) A ten cały Piotrek zachował się nieładnie..:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Piotrku to się nawet nie chce wypowiadać. Koleżanki już dawno mnie przed nim ostrzegały a ja głupia myślałam, że się zmienił ;/

      Usuń
  17. Każdy powinien zrozumieć to, dlaczego nie przyjechałaś. Przecież na 15 min to byłoby bezsensu.

    OdpowiedzUsuń
  18. A nie mialas mozliwosci zeby przenocowac wlasnie u Przyjaciolki? szkoda ze tak wyszła, ale Prawdziwa Przyjaciolka wybaczy wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bo sama spała u ciotki. Chyba już mi wybaczyła...

      Usuń
  19. Myślę, że jeśli ta znajomość ma dla niej znaczenie - zrozumie. Powtórzę pytanie Lenki - nie mogłaś zostać u Przyjaciółki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogłam. Tak jak wyżej - sama śpi u ciotki więc lipa...

      Usuń
  20. Ale przecież w tym nie ma ani grama Twojej winy! Przyjaciółka na pewno to rozumie i wcale nie czuje się zawiedziona, a jak już to na pewno nie Tobą :*** Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Powinna to zrozumieć :))
    A czemu nie mogłabyś u niej nocować skoro to ją chcesz odwiedzić ?:)
    Zawsze też możesz sobie nocleg w jakimś akademiku, schronisku młodzieżowym załatwić :) W końcu chodzi tylko o nocleg. Jeżeli i ona chce abyś przyjechała to może i ona by Ci pomogła w załatwieniu tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Piotrek odmówił mi o 12 w nocy więc w środku nocy nie mogłam nic załatwić :(

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...