Blog jest po to aby się wyżalić, prawda?
No to się żalę.
Nie mam mieszkania, samochodu, pracy, chłopaka i nerki.
To do następnego!
Ale z drugiej strony...
Może wcale nie jest aż tak źle? Do października jeszcze trochę czasu zostało więc na pewno coś znajdę. W najgorszym razie pójdę do akademika. Na samochód prawie już uzbierałam. Tylko muszę znaleźć kogoś, kto zna się na samochodach i będzie mógł pojechać ze mną obejrzeć samochody i to najlepiej...samochodem. Praca? To jest ostatni rok, podczas którego nie muszę pracować więc jak nie znajdę dorywczej pracy to płakać nie będę. Chłopak - jak nie ten to będzie inny. A z jedną nerką można żyć.
Moja przyjaciółka już nie jest na mnie zła. Niby jest normalnie ale unikamy jak ognia tematu spotkania. No trudno, jak urodzi swoje dziecko to pojadę do Niej. Choćbym miała zdechnąć w pociągu po 20h jazdy to i tak pojadę. Bo przyjaciele to wartość ponad inne wartości!
Wczoraj zadzwonił Piotrek z przeprosinami. Oczywiście na mój koszt bo On jak zwykle nie ma nic na koncie. I mam wobec niego mieszane uczucia. Niby mnie kocha ale nie wie co dalej. Niby wie, że lubię jogurt naturalny ale nie pamięta kiedy mam urodziny. Dostał się na magisterkę na 2 uczelnie. W jednym mieście będą jego znajomi, w drugim mieście - ja. Tak więc spytał mnie, czy chcę aby On studiował w moim mieście. A ja nie wiem. Jeszcze rok temu bym skakała pod sam sufit z radości, dzisiaj poważnie się nad tym zastanawiam. Przecież jak mu powiem, że chce to by jednoznacznie znaczyło, że chcę z Nim być. Nie wiem czy chce być z Piotrkiem bo jeszcze nie wiem czy całkowicie wyleczyłam się z D. No i tak trudno znowu zaufać komuś, kto nas zawiódł 9 razy...
Dzisiaj myślałam, że będę miała gastroskopię. Ale okazało się, że muszę czekać cały miesiąc na ten zabieg. Oczywiście - byłam u gastrologa na konsultacji czyli powiedziałam co mnie boli a lekarz wypisał mi skierowanie. Tabletki też, bez recepty. Dziękuję, do widzenia, następny. Przecież to można umrzeć zanim zrobią człowiekowi podstawowe badania. I tym sposobem nadal nie wiem co mi jest. Albo zapalenie żołądka albo ciąża. Nie ma innej opcji.
***
A Wam drodzy moi czytelnicy dziękuję, że byliście ze mną w trudnych chwilach :*
Wasze komentarze bardzo mi pomogły zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło w moim życiu.
Jeszcze raz D Z I Ę K U J Ę !!!
No to się żalę.
Nie mam mieszkania, samochodu, pracy, chłopaka i nerki.
To do następnego!
Ale z drugiej strony...
Może wcale nie jest aż tak źle? Do października jeszcze trochę czasu zostało więc na pewno coś znajdę. W najgorszym razie pójdę do akademika. Na samochód prawie już uzbierałam. Tylko muszę znaleźć kogoś, kto zna się na samochodach i będzie mógł pojechać ze mną obejrzeć samochody i to najlepiej...samochodem. Praca? To jest ostatni rok, podczas którego nie muszę pracować więc jak nie znajdę dorywczej pracy to płakać nie będę. Chłopak - jak nie ten to będzie inny. A z jedną nerką można żyć.
Moja przyjaciółka już nie jest na mnie zła. Niby jest normalnie ale unikamy jak ognia tematu spotkania. No trudno, jak urodzi swoje dziecko to pojadę do Niej. Choćbym miała zdechnąć w pociągu po 20h jazdy to i tak pojadę. Bo przyjaciele to wartość ponad inne wartości!
Wczoraj zadzwonił Piotrek z przeprosinami. Oczywiście na mój koszt bo On jak zwykle nie ma nic na koncie. I mam wobec niego mieszane uczucia. Niby mnie kocha ale nie wie co dalej. Niby wie, że lubię jogurt naturalny ale nie pamięta kiedy mam urodziny. Dostał się na magisterkę na 2 uczelnie. W jednym mieście będą jego znajomi, w drugim mieście - ja. Tak więc spytał mnie, czy chcę aby On studiował w moim mieście. A ja nie wiem. Jeszcze rok temu bym skakała pod sam sufit z radości, dzisiaj poważnie się nad tym zastanawiam. Przecież jak mu powiem, że chce to by jednoznacznie znaczyło, że chcę z Nim być. Nie wiem czy chce być z Piotrkiem bo jeszcze nie wiem czy całkowicie wyleczyłam się z D. No i tak trudno znowu zaufać komuś, kto nas zawiódł 9 razy...
Dzisiaj myślałam, że będę miała gastroskopię. Ale okazało się, że muszę czekać cały miesiąc na ten zabieg. Oczywiście - byłam u gastrologa na konsultacji czyli powiedziałam co mnie boli a lekarz wypisał mi skierowanie. Tabletki też, bez recepty. Dziękuję, do widzenia, następny. Przecież to można umrzeć zanim zrobią człowiekowi podstawowe badania. I tym sposobem nadal nie wiem co mi jest. Albo zapalenie żołądka albo ciąża. Nie ma innej opcji.
***
A Wam drodzy moi czytelnicy dziękuję, że byliście ze mną w trudnych chwilach :*
Wasze komentarze bardzo mi pomogły zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło w moim życiu.
Jeszcze raz D Z I Ę K U J Ę !!!
Jeśli zawiódł już dziewięć razy, masz niemalże jak w banku, że zawiedzie kolejny. Wiem, że fizyczna bliskość pomaga budować związek, ale jeśli nie jesteś pewna, czy w ogóle warto się w to pakować - moim zdaniem nie powinnaś...
OdpowiedzUsuńNajwidoczniej rozum przeważa nad sercem i zdaję sobie sprawę z tego, że On mnie skrzywdzi. Nie zamierzam go namawiać do studiowania w moim mieście. Niech on zadecyduje.
UsuńRozum na pewno gdzieś się tutaj przebija, ale czy przeważa? Myślę, że na to pytanie będziesz mogła odpowiedzieć dopiero w momencie, kiedy zdecydujesz, czy na pewno zamkniesz przed nim drzwi do siebie...
UsuńA może powinnam zamknąć te drzwi przed samym jego nosem? Zdecydowanie były za długo otwarte dla niego i to chyba był mój największy błąd.
UsuńMyślę, że powinnaś. Ale Ty sama wiesz o tym najlepiej. Tylko obie zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie jest takie łatwe, jakim się wydaje, prawda?
UsuńPrawda :( Zbyt długo istniał aby nagle zniknąć z mojego życia...
UsuńNie opieraj życia na przywiązaniu i sentymentach. Nic gorszego nie możesz sobie zrobić...
UsuńNie chcę tak żyć, chce się uwolnić od niego :(
UsuńA więc zrób to. Zamknij mu drzwi przed nosem i powiedz stanowcze "nie". Nie powiem Ci, że nie pożałujesz tego nawet przez chwilę. Prawdopodobnie wręcz przeciwnie. Ale dopóki tego nie zrobisz - będziesz tkwiła w tym nie-do-końca-związku jeszcze bardzo, bardzo długo...
UsuńA nie lepiej usunąć jego numer? Wykasować wszystkie zdjęcia? Nie odzywać się?
UsuńJeśli nie znasz go na pamięć, zdjęć nie posiadasz w albumie - to jest jakieś wyjście. Ale taka szybka faza zapomnienia jest niebezpieczna.
UsuńCóż, jeśli ktoś tyle razy zawodzi ,to może wejśc mu to w nawyk. Uważałabym... natosmiat jesli chodzi o lekrzy to znam ten ból i wspołczuje ;/
OdpowiedzUsuńUważam. Tak się zastanawiam czy to miłość czy może zwykłe zauroczenie. Chyba powinnam nie angażować się w to za bardzo i doprowadzić tylko do tego abyśmy zostali przyjaciółmi.
UsuńCieszę się, że już jest dobrze ..; )
OdpowiedzUsuńA jeszcze bardziej z tego, że potrafisz znaleźć pozytywne strony! Czyli nie jest tak źle!
Ściskam. :)
No ile można się smucić :) Zawsze trzeba znaleźć pozytywne strony :)
Usuńa.. wiesz.. mój tajemniczy Pan Pe to również Piotrek..
OdpowiedzUsuńSwoją drogą - we współczesnym świecie aż wstyd wspominać o służbie zdrowia.
Kilka lat temu spędziłam w szpitalu 2 msc, w ubiegłym roku dwa tygodnie chorując na podobną chorobę z tym że z mniejszym jej działaniem gdyż pierwsze objawy skłoniły mnie do natychmiastowej wizyty u lekarza. Tylko że właśnie w ubiegłym roku poczułam się jak wyrzutek społeczny w szpitalu. Totalna obojętność. Nikt o niczym mnie nie informował, lekarza widziałam ze dwa razy no i oczywiście nie zrobiono mi podstawowych badań. Ze szpitala wyszłam, ale po 2 dniach wróciłam. Okazało się że byli pewni iż dane badania mi zrobiono, niestety mylili się bo z wysoką gorączką i bólami głowy - wróciłam. Zapisano mi antybiotyk i przy okazji znaleziono przyczynę moich dolegliwości :)
Jakoś mam uraz do Piotrków :)
UsuńA widzisz, czasami trafią się fajni lekarze. Jak pamiętasz rok temu leżałam w szpitalu i trafiłam naprawdę na cudownego człowieka. Przychodził codziennie i się pytał jak się czuję, wysyłał mnie po wszystkich lekarzach-specjalistach i na wszystkie możliwe badania aby znaleźć przyczynę mojego stanu zdrowia. A teraz mija 3 tydzień a ja dalej biorę tabletki, które nawet nie wiadomo czy mi pomogą ;/
dobrze, że próbujesz na wszystko spojrzeć z drugiej - tej lepszej - strony ;* pewnie, że sie poukłada i jasne, że trzeba patrzec w przyszłość z wiara i optymizmem. będzie dobrze :*
OdpowiedzUsuńa próbowałaś sama, z testem ciążowym?
Próbowałam, wynik negatywny a objawy ciągle są i to mnie niepokoi ;/ Za tydzień się wszystko wyjaśni, teraz i tak niczego już nie mogę zmienić :)
Usuńna pewno się wyjaśni i trzymam kciuki żeby wszystko poszło po Twojej myśli! ;*
UsuńDziękuję :* przyda się ;)
Usuńtylko głowa do góry!
Usuńdobre nastawienie to połowa sukcesu ;)
Moja głowa jest już lekko podniesiona ale jeszcze brakuje kilka centymetrów :)
UsuńFajnie, że tak chcesz się nad tym wszystkim zastanowić. Nic na siłę. Na pewno wszystko się wyjaśni:)) Najważniejsze byś była szczęśliwa;))
OdpowiedzUsuńTo mój priorytet i najważniejszy cel w życiu :)
UsuńDobrze, że widzisz te pozytywy :)
OdpowiedzUsuńPrzecież nie mogę się ciągle użalać nad sobą :) Trza się uśmiechać bo nie wiadomo kiedy ktoś się zakocha w tym uśmiechu :)
UsuńI właściwie! :)
UsuńCieszę się, że ktoś mnie popiera :)
UsuńCoś Ty taka mało wylewna dzisiaj?
UsuńA jakoś tak nie wiem ;D
UsuńNo ja nie Ty :) jak coś Ci leży na wątrobie to napisz mi e-maila bo widzę, że się męczysz i wijesz ;p
UsuńW sumie, to nie wiem. Dzięki, może coś wydumam ;D
UsuńA może Cię zamienili?
UsuńNie ;D Wieczorem Ci napiszę ;D
UsuńPowiedzmy, że Ci wierzę :P
Usuńwydaje mi się, że ktoś, kto zawiódł już tyle razy, zawiedzie kolejny raz.. smutne to, niestety.. trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze :* trzymaj się Maleńka, przytulam.
OdpowiedzUsuńAle ja już nie pozwolę żeby zawiódł mnie 10 raz. Obiecuję - nie pozwolę! :)
UsuńNajważniejsze, to pozytywnie patrzeć na świat, a wszystko jest od razu jakieś takie lepsze :).
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Narkotyczną, ktoś kto zawodzi będzie zawodził, a skoro nie wiesz czy z Piotrkiem coś może być... hmm... nie dowiesz się jak nie spróbujesz :).
Na odległość nie chce próbować bo takie związki są praktycznie bez szans. Jakby był bliżej to dlaczego nie spróbować? Mogę spróbować :) Ale chcę, żeby to była jego decyzja, ja nie będę za niego decydowała.
UsuńRacja, związek na odległość jest bez sensu. Ty też musisz wiedzieć, czy chcesz żeby był blisko, czy nie :).
UsuńKiedyś chciałam, teraz sama nie wiem. W końcu zawiódł mnie tyle razy, boję się znowu mu zaufać. Po prostu chcę aby przestał obiecywać a zaczął spełniać swoje obietnice :)
UsuńA to ten co to zawiódł Cię 9 razy, bo już się pogubiłam...
UsuńTak, ten sam. Miałam z nim niezłe przeboje i dalej mam bo odkąd znowu jestem sama to znów chce ze mną być...
UsuńKopnij w dupę dziada i niech sobie szuka innej naiwnej, a Ty sobie ułóż życie z dala od niego :).
UsuńA jak zacznie studiować w moim mieście dla mnie?
UsuńProsił go ktoś?
UsuńNie, ja nie zamierzam go o to prosić...
UsuńWięc nawet jeśli będzie studiował w Twoim mieście, to to jego wybór, a Ty układaj sobie życie po swojemu :).
UsuńJakby nie studiował to ułatwiłby mi całą sprawę :)
UsuńAle chyba nie ma zamiaru studiować na tej samej uczelni co Ty?
UsuńW moim mieście jest jedna uczelnia ale różne wydziały są w innych miejscach więc w jednym budynku i tak bym nie miała z nim zajęć.
UsuńTo, że on zacznie studiować na tej samej uczelni, to jest jego wybór i nie może Ci potem zarzucać, że to dla Ciebie się przeniósł, więc wykreśl osobę "Kłamczucha" ze swojego życia :D
UsuńAle właśnie On dla mnie i tylko dla mnie chce tutaj studiować. Wykreślić? Trudna sprawa z tym...
UsuńA powiedziałaś mu, że to dla Ciebie niewiele znaczy, że to jego wybór i jego sprawa, ale i tak między wami już nic nie będzie?
UsuńNie :( jakoś tak trudno go pożegnać...
UsuńNic nie trudno... On miał 9 szans, więc mógł jedną wykorzystać.
UsuńZ nim to wszystko jest skomplikowane. Po 8 razie przyjechał, było fajnie a potem się nie odzywał. Poznałam mojego byłego a on wtedy uzmysłowił sobie, że mnie kocha. Potem jak już byłam sama zawiódł mnie 9 razy i teraz ciągle mi truje, że chce wszystko naprawić. Ale znowu potrafi się nie odzywać kilka dni. Ot cała z nim historia.
UsuńTo naprawdę, odetnij się od niego, bo taka relacja jest strasznie toksyczna. Jeśli tego nie utniesz, to nigdy nie poczujesz się przy nim bezpiecznie, bo on się nie zmieni.
UsuńPowoli i tak to we mnie wygasa, więc jeśli nie będzie studiował w moim mieście to rozdział będzie zamknięty.
UsuńA wiesz, co robią alkoholicy, żeby przestać pić? Noszą ze sobą flaszkę wódki... Może jak będzie studiował, to Ci obrzydnie do imentu ?:D
UsuńMówią, że czego nie widać to sercu nie żal...
UsuńZ czasem to i serce ma dość i zaczyna pałać nienawiścią.
UsuńDo nienawiści to jeszcze daleko, ale żal już jest.
UsuńPo żalu następuje chyba obojętność... :)
UsuńU mnie to taka sinusoida jest ;) był żal, potem obojętność, teraz znowu żal. A potem to już nie wiem co będzie bo to zależy od jego decyzji :)
UsuńChcę Ci zostawić kilka rad, w stylu Twojej notki ;)
OdpowiedzUsuń1. Nie ufa się komuś kto zawiódł raz a Ty się zastanawiasz nad dziesiątą szansą. Niech on zdecyduje czy woli być blisko Ciebie czy kolegów a nie Ty będziesz za niego myśleć...
2. Masz pieniądze na auto a nie masz na mieszkanie? :P Ja się zastanawiam po co Ci obecnie jedno i drugie :P
Bo jeśli mi napiszesz, że nie ma żadnych mieszkań to po prostu odbiorę to, że chyba nie szukałaś zbyt dobrze ;)
Już się tłumaczę :) Chodzi mi o mieszkanie w moim mieście studenckim. Bo chwilowo jeszcze nie wiem gdzie będę mieszkała od października, ciągle szukam. I pieniądze na mieszkanie się znajdą, a pieniądze na auto to zupełnie inna kupka ;)
UsuńNo ale naprawdę nic nie możesz znaleźć w tym Twoim mieście akademickim? :)
UsuńBo niektórzy żądają takich stawek a warunki są po prostu opłakane ;/
UsuńJa się szczerze mówiąc w tym nie orientuję bo nigdy nie mieszkałam w akademiku. A nie myślałaś o jakimś mieszkaniu albo stancji?
UsuńNo właśnie ciągle szukam a październik już tuż tuż...
UsuńMam nadzieję, że Twoja przyjaciółka przemyślała co nieco i faktycznie jest warta Twojej przyjaźni...
OdpowiedzUsuńA z tym facetem to sama nie wiem, logicznie rzecz ujmując, jeśli nas ktoś tyle razy zawiódł, to rozum aż krzyczy, żeby mu nie ufać, ale rzadko kto wygrywa z tym, co mówi serce :)
Tylko serce milczy. Bije ale bardzo delikatnie i ostrożnie. Już się nie wyrywa do przodu, jak jeszcze rok temu...
UsuńTo w takim razie proponuję rozwiązanie dyplomatyczne - pozostawić cały wybór jemu. Niech postąpi tak jak uważa za słuszne, jeśli potem powie, że zrobił źle, to nie będzie mógł za to winić nikogo poza sobą. A jeśli wybierze Twoje miasto, to może mu jednak troszkę zależy :)
UsuńOn cały czas mówi, że mu zależy ale jakoś w tym co on robi to tego nie widać :(
UsuńMówić każdy potrafi, niektórzy nawet wyjątkowo pięknie, ale nijak się to ma do czynów.
UsuńPozostaw wybór jemu - wtedy się okaże, czy jest rozbieżność między tym co mówi, a tym co robi.
Sama nie wiem czy potrafię mu zaufać po raz kolejny. Kiedyś zdawało mi się, że go kochałam. Dlatego mu wybaczałam każdy błąd. Za każdym razem go jakoś tłumaczyłam, przed sobą i przed koleżankami. Teraz już nie mam na to ochoty. On musi sam wybrać. Ale nawet jak wybierze moje miasto to nie wiem czy będę z Nim...
UsuńStracone zaufanie odbudowuje się długo, czasami się to wcale nie udaje.
UsuńKiedyś miałam wrażenie, że tylko jedna z dwóch opcji jest możliwa, czyli układało mi się w szkole, ale za to nie miałam chłopaka. Ale to tylko było moje mylne wrażenie, bo teraz mam D. i wszystko jakoś powoli ogarniam :) Wiadomo, że nie można mieć wszystkiego od razu, ale zobaczysz, że w końcu się ułoży :*
OdpowiedzUsuńNo właśnie mam takie same wrażenie :) A dokładnie, że tylko raz w roku coś mi się udaje. A skoro zdałam prawo jazdy to już do końca roku nic nie ma prawa mi się udać :(
UsuńTo właśnie błędne myślenie, bo ja tym sposobem nie mogłabym zdać tego egzaminu, ani nie zdam prawka ;p A muszę je zdać! :D Musimy mieć więcej wiary w to, że coś się może nam udać :)
UsuńWiem, moje myślenie jest chore i jak wszystkim o tym mówię to mają ochotę mnie udusić :) Tak więc chyba masz rację - musimy uwierzyć w siebie :)
UsuńCzasem potrzeba, by ktoś uwierzył w nas, wtedy jest łatwiej :)
UsuńZaraz zaraz, przecież ja mam takie osoby wokół siebie :)
UsuńNo i bardzo dobrze :))
UsuńQrcze człowiek szuka daleko a tu pod nosem ma to co potrzebuje :)
UsuńTak to niestety bywa, patrzymy zbyt daleko ;) Ale dobrze, że przypominamy sobie w porę o tym, co blisko :)
UsuńPóki nie jest za późno :)
Usuńklopty i problemy parami sie zbieraja czasami lawinami ale wbrew pozorom latwiej je zniesc bo jak jest zle i dajemy sobie rade to tym bardziej jak jest dobrze ;)
OdpowiedzUsuńmieszkanie sie znajdzie spokojnie to kwestia czasu, a jesli chodzi o auto to tak samo czasem warto poczekac i cos sie znajdzie jak to mwoia okazja ;)
a jesli chodzi o tego Piotrka to lepiej sobie go daruj bo jak zawodzi facet i to tyle razy to bedzie znowu i znowu a lepiej miec kogos kto jest wtedy nawet jak jest zle a nie ze robi jakies dziwne akcje tak jak z tym Twoim wyjazdem do Przyjaciolki...
duzy z niego chlopak wiec niech sam wybiera gdzie chce studiowac a nie... zreszta lepiej by bylo zeby nie studiowal tam gdzie Ty bys miala problem z glowy;)
pomysl czy potrzebny Ci facet ktory zawodzi w waznych momentach? mi nie jest taki potrzeby a Tobie?
Jak się wali to wszystko ;] już wiele razy to przerabiałam ale za każdym razem mam nadzieję, że ostatni raz. Piotrek to już mi się chyba "przejadł" i teraz odbija jak czkawka ;] No właśnie, potrzebny mi facet a nie chłopak :(
UsuńRozwiązanie w sprawach sercowych zazwyczaj przychodzą same, więc bardzo dobrze że nie podjęłaś decyzji od razu :) A co do polskiej służby zdrowia to się może nie będę wypowiadać, bo bym tylko pokazała jak mój język jest "bogaty" w przekleństwa ;d
OdpowiedzUsuńDomyślałam się więc lepiej przemilczmy temat polskiej służby zdrowia ;) rozwiązania przychodzą same? mam wrażenie, że to raczej kwestia przypadku niż szczęścia.
UsuńTeż dziękuję :)
OdpowiedzUsuńNie mając mieszkania, samochodu, pracy, chłopaka i nerki można by się załamać, ale Ty mimo wszystko potrafisz zauważyć dobre strony i docenić to co masz. To się ceni, wiesz?
OdpowiedzUsuńCiężko mi cokolwiek poradzić, zrób to, co dyktuje Ci serce... :)
Chyba najwyższy czas raz posłuchać rozumu bo moje serce często popełnia błędy ;)
UsuńWszystko rozumiem, ale za bardzo przeżywasz sprawę z Piotrkiem. Przecież chyba wiesz, że nie jesteś jeszcze gotowa na związek. Ja na Twoim miejscu bym mu o tym powiedziała wprost. Domyślam się, że nie chcesz go zranić, ale posiadanie dodatkowego mętliku w głowie musi być okropne. Jeśli facet ma trochę oleju mózgownicy, na pewno Cię zrozumie.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że doszłyście z przyjaciółką do porozumienia :)
Powiedziałam mu to, że muszę się pozbierać po tamtym związku i potrzebuję czasu. On powiedział, że to rozumie. Ale ja go nie rozumiem. Jednego dnia mówi, że mnie kocha a potem nie odzywa się przez kilka dni ;/
UsuńFaceci są teraz bardziej humorzaści niż kobiety w czasie miesiączki normalnie ;/
UsuńJuż mi się znudzili młodsi faceci. Muszę sobie znaleźć starszego od siebie :)
UsuńCzemu akademik "w najgorszym przypadku"?
OdpowiedzUsuń9 razy? Jakby mnie zawiódł jeden raz, to bym go od razu skreśliła.
Gastroskopia to wcale nie takie podstawowe badanie i w dodatku strasznie nieprzyjemne.
Podobno 3 minuty i po sprawie. Tak wiem, nie jest podstawowe ale trzeba je zrobić bo bez tego nie mogą postawić mi diagnozy. A mnie boli już 3 tygodnie i przez najbliższy miesiąc dalej nie będę wiedziała :(
UsuńBo mój były będzie tam mieszkał a ja nie chce mieszkać tam gdzie on ;/
To warto te trzy minuty przecierpieć. Pamiętam jak byłam w szpitalu i taki facet miał gastroskopię, wyszedł umęczony z gabinetu i pytam się: co pan taki wykończony?
UsuńA on odpowiedział: Czuję się, jakbym dziecko urodził! :D
No to faktycznie, a nie możesz przenieść się do innego akademika?
Mówisz? Ojaaa to ja nie chce tam iść :) na rodzenie dzieci mam jeszcze czas :)
UsuńNa razie szukam mieszkania, jak nie znajdę pójdę do akademika. Niby jest kilka ale przyjęli mnie tam gdzie mój były a ja nie chce tam iść ;/
Kobieta to jeszcze niech rodzi, ale facet?! :O Hahaha.
UsuńJak nie wyjdzie z mieszkaniem, to może da się jakoś zmienić siedzibę.
W końcu mamy równouprawnienie :P
UsuńAkademików jest kilka więc na pewno coś się znajdzie :)
Mój tata kiedyś czekał w kolejce do lekarza i usiadł na ławce przy jakimś innym gabinecie.
UsuńPrzyszła kobieta i pyta się go: Pan też do ginekologa?
A on na to: No jasne, powiedzieli, że jak facet w ciąży przyjdzie, to dostanie sto tysięcy dolarów! No to przyszedłem!
Warto popytać i ewentualnie wymyślić jakąś niekoniecznie prawdziwą historyjkę, taki plan B. ;)
Hahahaha :D nie no wymiękłam :D
Usuńnieprawdziwą historyjkę? ale do czego?
Mój tata to geniusz :D
UsuńNo, jakby nie chcieli Ci DSa zamienić.
Geniusz :D
UsuńAaaa. W październiku i tak jest jeden wielki chaos to wszyscy się przemieszczają.
To widzisz, może nie będzie wcale tak źle. DSy się mimo wszystko opłacają.
UsuńJa dostałam dwuosobowy z aneksem kuchennym i łazienką, ale nie wiem jeszcze, z kim. I tego się boję najbardziej!
Na pewno są tańsze. Już mieszkałam 2,5 roku więc znam te klimaty :) Teraz mam koleżankę, która chce ze mną mieszkać ale właśnie chodzi mi o tego byłego bo nie chce mieszkać tam gdzie on i dlatego sprawa mieszkaniowa tak mi się skomplikowała ;/
UsuńMam nadzieję, że jakoś uda Wam się załatwić tę sprawę.
UsuńChociaż, jeżeli między Wami wszystko skończone, to może jakoś zniosłabyś jego widok?
Teraz to tego nie czuję bo go nie widzę. Ale boję się jak zareaguje jak go zobaczę.
UsuńZrób tak, jak uważasz, że będzie dla Ciebie najlepiej.
UsuńCiężko powiedzieć. Zobaczę w październiku. Do tego czasu będę uprzyjemniała sobie życie :)
UsuńNo, jeszcze 2 tygodnie tylko!
UsuńDo tego czasu to się muszę najpierw wyleczyć :(
UsuńZdiagnozują Cię i pomogą, na pewno :) Uszy do góry!
UsuńGastroskopię mam w połowie października. Oby samo przeszło :)
UsuńTo trzymam kciuki, żeby przeszło :)
UsuńTrzymaj :) Podziękuję potem :)
UsuńWiadoma sprawa!
Usuń:))
UsuńProblemy z żołądkiem?! Współczuję, może jakiegoś wirusa złapałaś. Na gastroskopię miesiąc aż?! Może warto iść prywatnie ;> Mój Michał też narzekał na problemy z żołądkiem, ale u niego wyszło, że to refluks. Gastroskopię miał zrobioną jak go skierowali do szpitala na badania, w szpitalu się na nic nie czeka:)
OdpowiedzUsuńNo właśnie ja w szpitalu byłam i tyle się czeka ;/ na samą wizytę u gastrologa czekałam 2 tygodnie, a teraz miesiąc na gastroskopię ;/ w moim szpitalu to do niektórych specjalistów już nie ma wolnych terminów do końca roku :(
UsuńJak to dobrze, że potrafisz na wszystko spojrzeć obiektywnie...
OdpowiedzUsuńTrochę czasu mi to zajęło ale inaczej nie można :)
UsuńMożna, ale to jest trochę mniej dobre , żeby nie powiedzieć "złe" ;)
UsuńTylko zbyt łatwo się pogubić w tym wszystkim, co jest dobre a co złe...
UsuńMyślę, że sami sobie te granice wytyczamy.
UsuńGranice są czasami bardzo cienkie. I co wtedy?
Usuń