To Ona podawała mi kawałki papieru toaletowego, abym wytarła swoje rozmazane oczy od czarnego tuszu do rzęs. Siedziała ze mną w ciasnej kabinie w damskiej toalecie czekając aż się uspokoję i przestanę płakać. Pocieszała mnie w tamtą kwietniową noc, że jeszcze znajdę swojego Księcia z Bajki. Nie dziś, nie jutro ale kiedyś na pewno go znajdę. Wierzyłam jej.
Moja psiapsióła.
Nie potrafię nazwać jej przyjaciółką. Wiem, że mogę na nią liczyć. Wiem, że mogę się jej wygadać. Wiem, że mogę liczyć na nocleg w jej pokoju. Ale przyjaciółka to za dużo powiedziane. Ostatnie wydarzenia utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
Moja psiapsióła krzyczała na mnie, jak wróciłam do swojego byłego. Fakt - zrobiłam sobie wielką krzywdę tym powrotem - ale moja psiapsióła nie kryła swojego niezadowolenia. Krzyczała na mnie nie tylko przy moich współlokatorkach, ale przy całym akademiku. Było mi strasznie wstyd, że tak krzyczała. Okej - była niezadowolona z mojej decyzji ale czy wszyscy musieli o tym wiedzieć?
Moja psiapsióła naśmiewała się ze mnie przy wspólnych znajomych. Oczywiście, gdy nie było mnie w pobliżu. Nie zostawiła suchej nitki na mnie. I to jeszcze obgadywała mnie z osobami, którzy nie pałają zbytnią miłością do mnie. Jak nie chciała mnie bronić, to chociaż mogła milczeć. Tylko dla niej liczyło się to, aby przypodobać się towarzystwu, w którym aktualnie przebywała....
To moja psiapsióła namawiała mojego Lubego, żeby się ze mną nie wiązał. Jako jedyna z jego znajomych, bo inni mówili "Jeśli Ci się podoba to walcz o nią". Mówiła, że jestem taka i owa, same najgorsze rzeczy. Odradzała mu, bo była pewna, że go skrzywdzę. Do dziś mój Luby jest zadowolony, że jej nie posłuchał...
Moja psiapsióła odzywa się do mnie tylko jak coś chce. Odkąd skończyłyśmy studia to każda wiadomość od niej kończy się pytaniem "Czy znalazłam już pracę?". Tydzień temu załatwiłam jej dorywczą pracę na weekendy ale nawet nie zadzwoniła do mojego kolegi, aby obmówić szczegóły.
Moja psiapsióła.
Moja psiapsióła.
Nie potrafię nazwać jej przyjaciółką. Wiem, że mogę na nią liczyć. Wiem, że mogę się jej wygadać. Wiem, że mogę liczyć na nocleg w jej pokoju. Ale przyjaciółka to za dużo powiedziane. Ostatnie wydarzenia utwierdziły mnie w tym przekonaniu.
Moja psiapsióła krzyczała na mnie, jak wróciłam do swojego byłego. Fakt - zrobiłam sobie wielką krzywdę tym powrotem - ale moja psiapsióła nie kryła swojego niezadowolenia. Krzyczała na mnie nie tylko przy moich współlokatorkach, ale przy całym akademiku. Było mi strasznie wstyd, że tak krzyczała. Okej - była niezadowolona z mojej decyzji ale czy wszyscy musieli o tym wiedzieć?
Moja psiapsióła naśmiewała się ze mnie przy wspólnych znajomych. Oczywiście, gdy nie było mnie w pobliżu. Nie zostawiła suchej nitki na mnie. I to jeszcze obgadywała mnie z osobami, którzy nie pałają zbytnią miłością do mnie. Jak nie chciała mnie bronić, to chociaż mogła milczeć. Tylko dla niej liczyło się to, aby przypodobać się towarzystwu, w którym aktualnie przebywała....
To moja psiapsióła namawiała mojego Lubego, żeby się ze mną nie wiązał. Jako jedyna z jego znajomych, bo inni mówili "Jeśli Ci się podoba to walcz o nią". Mówiła, że jestem taka i owa, same najgorsze rzeczy. Odradzała mu, bo była pewna, że go skrzywdzę. Do dziś mój Luby jest zadowolony, że jej nie posłuchał...
Moja psiapsióła odzywa się do mnie tylko jak coś chce. Odkąd skończyłyśmy studia to każda wiadomość od niej kończy się pytaniem "Czy znalazłam już pracę?". Tydzień temu załatwiłam jej dorywczą pracę na weekendy ale nawet nie zadzwoniła do mojego kolegi, aby obmówić szczegóły.
Moja psiapsióła.
Nie wiem czy na "psiapsiółę" sobie zasłużyła... Ludzie czasami są okropni... Jestem wredna, ale cholera, nie umiałabym takiego czegoś robić.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że ona wyznaje zasadę 'po trupach do celu' ...
UsuńW końcu nie zajdzie nigdzie...
UsuńZmieniła się, odkąd jest w związku :(
UsuńTo nie jest przyjaciółka, tylko dwulicowa mimoza ;P
OdpowiedzUsuńDwulicowa mimoza, która uwielbia być w centrum zainteresowania :)
UsuńMimozy już tak mają ;D
UsuńZnałaś taką? :)
UsuńNo ba ;]
UsuńI jak jej zaradziłaś? :)
UsuńZerwałam kontakt.
UsuńNie żałujesz czasem?
UsuńNie :)
UsuńA ona nie próbowała walczyć o tą znajomość?
UsuńNiekoniecznie.
UsuńNo to faktycznie nie ma sensu.
UsuńTakie coś nigdy nie ma sensu ;]
UsuńI chyba dopiero teraz to do mnie dotarło :(
UsuńNie wiem, czy podtrzymywanie tej znajomości ma sens.
OdpowiedzUsuńOna jest trochę podtrzymywana na siłę. Ostatnio ja się odzywałam. Teraz czekam kiedy psiapsióła się odezwie :)
UsuńPewnie będziesz musiała poczekać, aż zacznie jej się bardzo nudzić albo będzie czegoś potrzebowała...
UsuńRaczej to drugie bo ona mieszka ze swoim chłopakiem i każdą wolną chwilę spędzają razem.
UsuńNa szczęście na niej jednej świat się nie kończy :)
UsuńRacja :) Skoro ona nie chce, to ja się nie będę ciągle prosić :)
UsuńNo właśnie. ;) Chyba każdy ma takiego znajomego...
UsuńCzyli znajomi przychodzą i odchodzą a przyjaciele zostają na zawsze :)
UsuńDokładnie. ;) Znaczy mam nadzieję, że tak jest.
UsuńJa też :) Obyśmy się nie myliły :)
UsuńZobaczymy za parę lat. :)
UsuńTo jakoś nie do końca z niej przyjaciółka bardziej koleżanka (i to nawet nie dobra koleżanka, ale zwykła )
OdpowiedzUsuńJa też mam problemy z przyjaźniami :/ ten świat schodzi na psy . Co dziwne to zwierzęta są najlepszymi przyjaciółmi
Szkoda bo naprawdę fajnie mi się z nią czas spędzało a teraz cóż, ja na tydzień krótka wiadomość, że wszystko w porządku. Tego już się chyba nie da uratować :(
Usuńnauczyłam się jednego nie ma co całkiem skreślać ludzi - przecież może tą znajomość traktować jako bardziej koleżeńską a nie przyjacielska
UsuńI tak ją traktuje bo to dziewczyna mojego chłopaka kolegi więc i tak będziemy się widywać i tak.
UsuńNo i dobre
UsuńPrawdziwy przyjaciel to wieli skarb , o którego w dzisiejszych czasach trudno
I może dlatego nie warto czasami nazywać tak szybko kogoś "przyjacielem"...
UsuńUciekłabym od tak fałszywej osoby. Może dlatego mam takie problemy, żeby mieć koleżanki ;)?
OdpowiedzUsuńCzasami trzeba mieć jakąś dobrą koleżankę, żeby móc się wygadać i ponarzekać na facetów ;)
UsuńNo mam identyczną psiapsiółkę. Tylko że urwałam praktycznie kontakt, raz na miesiąc się widujemy i to przypadkiem :)
OdpowiedzUsuńNie żałujesz? :)
UsuńJa się uwalniam od takich relacji. Bo po co?
OdpowiedzUsuńZ sentymentu? :)
UsuńPo tym wszystkim sentyment?
UsuńMinimalny taki. Szkoda wszystkiego ale jak myślę sobie o tym co mi zrobiła to jest prawie zerowy...
UsuńMnie już przestało być szkoda. Bo z perspektywy czasu te "dobre" chwile przestają mieć znaczenie w obliczu całego zła, jakie ktoś nam wyrządził.
UsuńChyba też mi już przestało być "szkoda" :)
Usuńnienawidzę takich osób. sama coś o tym wiem...
OdpowiedzUsuńale ja uwalniam się tak samo jak Używka. nie ma w tych przypadkach czegoś takiego jak sentyment.
To nie jest takie łatwe. Mój chłopak koleguje się z jej chłopakiem więc chcąc nie chcąc będziemy się czasem widywać...
Usuńno niby tak.
UsuńI właśnie boję się, że kiedyś wybuchnę i jej to wszystko wygarnę :/
Usuńmoim zdaniem powinnaś. nie możesz dać się tak traktować!
UsuńI wtedy będzie kwas bo mamy wspólnych znajomych i wszyscy wiedzą, że razem studiowałyśmy i "wielkie koleżanki z nas" a teraz cisza. Bo na pewno się na mnie obrazi.
Usuńi co z tego, ale tu chodzi o Twoją godność i o Twoją osobę. nie przejmuj się tym, co ludzie mówią; wiem coś o tym.
UsuńZ tym mam lekkie trudności ale staram się to zwalczyć :)
Usuńja przez bardzo długi czas przejmowałam się tym, bardzo mnie to bolało, ale gdy dałam sobie z tym spokój poczułam się dużo lepiej.
UsuńI nie rusza Cię to, że ludzie gadają, że jesteś taka i taka?
Usuńczego oczy nie widzę, tego sercu nie żal.
Usuńprzestało mnie to obchodzić. ważne, że osoby na których mi zależy wiedzą jaka ja jestem.
I żeby one nie przejmowały się opinią tych mniej pochlebnych :)
Usuńu mnie się nie przejmują. :)
UsuńDobrze, że są jeszcze tacy ludzie :)
UsuńJa po prostu nie rozumiem takich ludzi, wszystko pięknie, ładnie, a na boku przeciwko nam, ale cóż, wszystkiego nie da się zrozumieć widocznie :/
OdpowiedzUsuńA najlepsze jest to, że myślała, że ja nigdy się o tym nie dowiem. A mój Luby mówi mi o wszystkim więc jest zonk :(
Usuńuuu, ja to bym jej chyba nawet psiapsiółą nie nazywała...
OdpowiedzUsuńA jak?
UsuńOna raczej nie jest Twoją przyjaciółą:/
OdpowiedzUsuńPrzyjaciele tak się nie zachowują więc na pewno nie jest moją przyjaciółką.
UsuńDla mnie to ani zadna psiapsiola ani przyjaciolka, takiej osoby tak bym nie z]]nazwala...zaslugujesz na lepszych ludzi od niej...poza tym mysle ze zachowuje sie tak, bo Ci ewindentnie zazdrości...odpusc sobie ta znajmosc...tak bedzie lepiej...
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, że mi zazdrości, że tak szybko znalazłam nową miłość i to na dodatek w koledze jej chłopak. A gdyby była moją przyjaciółką to powinna cieszyć się moim szczęściem...
UsuńTo już nawet nie jest, jak to piszesz, "psiapsióła". To nielubiana znajoma. Na początku brzmiało pięknie, a potem...? Hmm... Toksyczna znajomość. Dobrze, że jesteś szczęśliwa bez niej.
OdpowiedzUsuńKiedyś myślałam, że robi wszystko dla mojego dobra a teraz to nawet nie mam ochoty z nią pisać...
UsuńPewnie... W głębi duszy tak naprawdę cieszyła się, że nie jesteś ze swoim chłopakiem i może dlatego tak ochoczo ocierała Twoje łzy... Wiadomo, że znajomość ciężko czasem urwać, ale ta "przyjaźń" na pewno wkrótce umrze śmiercią naturalną.
UsuńTo chyba nic nie będę z nią robiła. Druga strona też się musi starać a nie tylko jedna...
UsuńPewnie. Przyjaźń nie może działać tylko w jedną stronę...
UsuńWięc z ciężkim sercem będę musiała zerwać naszą znajomość...
UsuńChyba za dużo powiedziane "psiapsióła" ...
OdpowiedzUsuńKtoś kto na Tobie żeruje...
Zobaczymy czy będzie szukała ze mną kontaktu. Ja już nie zamierzam...
UsuńNie wiem czy to można w jakikolwiek korzystny sposób ująć, taką relację. Jak dla mnie to to nie powinna być nawet znajoma, skoro jest taka zawistna.
OdpowiedzUsuńAle wobec mnie przeważnie bywała miła, ale odkąd poznała swojego chłopaka bo nasz kontakt stał się luźniejszy, a dopiero niedawno dowiedziałam się co robi za moimi plecami...
UsuńO rety, to faktycznie nie psiapsiółka,..
OdpowiedzUsuńChyba wszyscy mnie w tym utwierdzają...
UsuńJa moją nazywam już tylko koleżanką od piwa ;) Bo odzywa się tylko wtedy kiedy chce wyjść na piwo i nie ma akurat nikogo lepszego pod ręką ;)
OdpowiedzUsuńCzyżby K.? :) To moja psiapsióła jest moją koleżanką ze studiów tylko?
UsuńA nie pijecie razem piwa? :P
UsuńTak, chodzi o Karolinę :P Też potrafi pocieszyć mnie (chociaż ostatnio prędzej upić niż pocieszyć ;)) i obrobić dupę na kilka możliwych sposobów ;)
No właśnie my tylko pijemy jak się spotykamy :)
UsuńNo to masz koleżankę od picia :D Nazwij ją tak kiedyś to ciekawe czy to ją ruszy :D
UsuńChociaż powiem Ci, że moja całkiem nieźle zareagowała jak jej napisałam o Ciachu. Zadzwoniła od razu pomimo że nie miałam kasy na koncie. Powiedziałam jej żeby nikomu nie mówiła o tym narazie i ciekawe czy dotrzyma słowa. ;) Pewnie już wszyscy o tym wiedzą :P
Ja bym na Twoim miejscu powiedziała jej coś, co nie jest prawdą. Ciekawe czy by powtórzyła :D ale coś takiego perfidnego :)
UsuńHahaha xD Nie no może by powtórzyła Pawłowi i swojej przyjaciółeczce i siostrze :P Ale do mnie by to nie doszło ;) Po prostu ja nie mam kontaktu z jej przyjaciółeczkami więc nie dochodzi do mnie co ona o mnie gada. Z reszta - vice versa xD
UsuńRozumiem, że jej przyjaciółeczki to osobne grono znajomych, nie Twoich tak? :) To wy się pewnie spotykacie, następuje wymiana informacji przy piwie a potem hejtujecie się w swoich kręgach tak? :p
UsuńCzy ja wiem :P Coś w tym rodzaju, ale nie aż tak bezczelnie :D Raczej ona do mnie nie mówi, że "ale ona głupia" bardziej "szkoda, że tak wyszło" ;) Nie obgadujemy negatywnie, no chyba że obgadujemy kogoś kogo nie lubimy :P
UsuńHaha :) nic tak nie łączy ludzi jak wspólni wrogowie :D
UsuńCoś w tym jest :P Jak rozmawiamy z Karoliną o pannie od zdrady (z którą mnie zdradzał były chłopak - Bartek - nie wiem czy go możesz pamiętać:P) to naprawdę się nakręcamy xD
UsuńHah :) ale przyznaj sama przed sobą - czy Karolina jest taką osobą, której zaufasz na 100%?
UsuńNie ;) Ja już chyba nikomu nie ufam na 100 % :P
UsuńA przyjaźń? Kurcze zawsze chciałam mieć taką przyjaciółkę od dziecka, taką na zawsze ale wypaliło :)
UsuńNo widzisz. Dorośli to jednak skomplikowani ludzie. :/
UsuńI to jeszcze jak :(
Usuńno ludzie tacy są, dlatego nie warto się z kimś jakoś bardziej związywać :)
OdpowiedzUsuńMyślałam, że warto ale chyba się pomyliłam :)
UsuńChyba każdy ma kogoś takiego w swoim otoczeniu... Trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby "wyrzucić" takich ludzi ze swojego życia. Nie warto tkwić w tego typu toksycznych znajomościach.
OdpowiedzUsuńMamy sporadyczny kontakt ze sobą, prawie zerowy więc ta znajomość niedługo sama zaniknie...
UsuńMimo wszystko szkoda tej znajomości, co?
UsuńPewnie, że szkoda bo myślałam, że to będzie coś trwałego, mimo wszystko :(
UsuńPrzykro mi... Mnie do dziś ciężko uwierzyć w to, że niektóre tego typu znajomości się skończyły. Zwłaszcza, że po czasie, w niektórych przypadkach, człowiek zapomina o tym, co bolało i pamięta tylko dobre chwile...
UsuńTylko teraz tak sobie myślę, że tak naprawdę nie mam z nią zbyt dobrych wspomnień, więc może faktycznie nie warto?
UsuńTym bardziej... Niektórych znajomości naprawdę nie ma sensu ciągnąć...
UsuńMasz rację :(
UsuńPozbyłam się kogoś takiego całkiem niedawno. Od razu lepiej.
OdpowiedzUsuńPrzetrawiłaś to jakoś? :)
UsuńBez problemu nawet. :)
UsuńTo chyba też się jej pozbędę :)
UsuńPolecam to rozwiązanie :)
UsuńTak zrobię :)
UsuńMiałam podobnie, szczególnie z tym naśmiewaniem się. Zerwałam kontakt i jest mi o wiele lepiej. Nie warto Kochana zadawać się z kimś, kto pluje jadem :)
OdpowiedzUsuńTylko, że dla mnie jest przeważnie miła. Była. W sumie teraz nie mamy takiego kontaktu. Za to dochodzą do mnie głosy jaka ona naprawdę jest...
UsuńDla Ciebie jest miła, ale obrabia Ci tyłek za Twoimi plecami. To nie jest przyjaciółka.
UsuńNie zawsze jest miła ale chyba się do tego już przyzwyczaiłam :(
UsuńPrzykre, że takie... 'przyjaciółki' jeszcze istnieją. Przykre, że poznają Cię tylko po to, by wykorzystać Twoje słabe strony do tego, by Cię (próbować) zniszczyć. Najlepiej odstawić taką znajomość. Pamiętaj, najważniejsze, by była szczęśliwa;)
OdpowiedzUsuńRozchełstana.
rozchelstanezycie.blogspot.com
Wydaje mi się, że kiedyś była inna. Albo po prostu teraz lepiej ją poznałam...
UsuńThat's why I don't believe in friendship ;) Zawsze na takie dziewczyny trafiałam
OdpowiedzUsuńA przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną? :)
UsuńToż to ciężka kwestia... Chyba dla mnie nie do przeskoczenia.... ;) nie chciałabym, aby moj partner miał przyjaciółkę - to ja mam być dla niego przyjacielem...
UsuńToksyczna osoba - takie najłatwiej się zaprzyjaźniają, bo świetnie grają, umieją zdobyć zaufanie, a potem widzimy efekty...
OdpowiedzUsuńCoraz trudniej mi uwierzyć w szczere przyjacielskie relacje.
Kultura jednak niektórych boli. Do d*py z takimi osobami. Nie raz jest dużo lżej nam bez tej pozornej 'sympatii'.
OdpowiedzUsuńw dzisiejszych czasach lepiej nie nazywać żadnej relacji przyjaźnią, gdy się jej jeszcze tak nie traktuje wszystko jest w porządku jednak gdy tylko zacznie się ją traktować jakoś bliżej, trochę poważniej, przyjaźnią ta druga osoba totalnie się zmienia i wychodzi jej gorsze oblicze, a myślałam że tylko ja tak miałam ;/
OdpowiedzUsuń