Przejdź do głównej zawartości

Na walizkach

Kiedy kończymy studia to każdy rzuca się w ramiona z płaczem, że będzie tęsknił i będziemy utrzymywać ze sobą kontakt do końca życia. Na zawsze. Łzy wysychają jednak bardzo szybko i wraz z odebraniem dyplomu uwalniają się zawiłe, studenckie więzi. Dlatego zapowiedział Pauli, że będę ją odwiedzała co pół roku, żeby o mnie nie zapomniała.

Paula nie protestowała więc wsiadłam w jeden autobus, drugi, autobus, trzeci autobus i pojechałam do Wielkopolski. Zanim zapytacie się "Jak było w Poznaniu?" to uprzedzam, że tym razem ominęłam miasto wielkich doznań. Celem mojej podróży nie było tak naprawdę jedno miasto lecz 5: Leszno, Kościan, Śrem, Gostyń i Grodzisk Wlkp. Tak więc Poznaniacy - innym razem przyjadę na kawę :)

Jestem oczarowana Wielkopolską. Te rynki, deptaki, fabryki, poranne zakupy i nocne życia miasta - rewelacja. Jest tam pewien urok, który zatrzymuje obrazy miejsc w pamięci, nawet po powrocie do domu. Niby małe miasteczka a jednak podobało mi się. Poznałam też wiele życzliwych ludzi, którzy przywitali mnie jak kogoś z rodziny.

A propos ludzi - nocleg miałam zapewniony u rodziców chłopaka Pauli. Żeby było śmieszniej znam całą jego rodzinę, która namawia Paulę, żeby zaprosiła mnie na swój ślub. Paula chce zaprosić mnie tylko na poprawiny bo taki zwyczaj jest u nich a mi to się nie uśmiecha jechać tyle kilometrów na kilka godzin. Ale cóż, najpierw czekam na ich zaręczyny. A do Wielkopolski zawitam na pewno na wiosnę. 

Komentarze

  1. Cała nasza paczka jest "stąd" ;) Natomiast plany na przyszłość mamy przeróżne i zobaczymy gdzie nas poniesie. Mam nadzieję, że damy radę się co jakiś czas spotkać, szczególnie, że z niektórymi znam się od gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u Ciebie było inaczej bo moje paczki z gimnazjum czy liceum też się rozpadły :)

      Usuń
  2. To wspaniale, że złożyłaś taką obietnicę i jej dotrzymujesz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się złożyło, że już podczas studiów jeździłam do niej co pół roku więc to trochę takie podtrzymywanie tradycji ;)

      Usuń
    2. I bardzo dobrze, że utrzymałaś :) Wiele znajomości się wykrusza po skończeniu szkoły...

      Usuń
    3. Niestety nie wszystkie znajomości udało się uratować...

      Usuń
    4. Tak się chyba nie da... Do tanga trzeba dwojga ;)

      Usuń
    5. Akurat to określenie kojarzy mi się ze związkami damsko-męskimi :p

      Usuń
  3. ja tam nawet nie oczekuję, że znajomości ze studiów przetrwają - to znaczy, te z roku ;) te inne owszem ^^ ale tak naprawdę i tak czas nas zweryfikuje...
    a w Poznaniu byłam tylko raz i muszę to nadrobić :D odkąd zaczęłam czytać Musierowicz w podstawówce to jedno z moich ulubionych miast. poza Krakowem, oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli komuś zależy to będzie utrzymywał z nami kontakt :)
      W Poznaniu jestem kilka razy w roku ale i tak każdy wyjazd traktuję jak przygodę ;)

      Usuń
    2. wiadomo ;) ale na siłę nie ma co podtrzymywać takich znajomości.
      trochę zazdroszczę, ja ostatnio utknęłam w Krakowie. muszę coś z tym zrobić w końcu ;)

      Usuń
    3. A ja chciałabym utknąć w Krakowie, chociaż na parę dni. W tym roku zwiedzanie miałam ekspresowe a tam jest dużo do zobaczenia i nie zobaczyłam nawet 1/4 :D

      Usuń
  4. W Wielkopolsce byłam za dziecięcia, więc niewiele pamiętam - turnus rehabilitacyjny pod Poznaniem i... tyle :P Nic się tam ciekawego nie wydarzyło widocznie, bo mam czarną dziurę w głowie. Pobytu w poznańskim szpitalu nie liczę jako wyprawy. Ciekawe czemu...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem nie wiem :p
      Nawet koziołków nie pamiętasz? :)

      Usuń
    2. To musisz to koniecznie nadrobić w przyszłości :) jest tyle fajnych miejsc w Polsce, o których nawet nie mamy pojęcia. Np. w Gostyniu bardzo mi się podobało a jeszcze 2 lata temu nie wiedziałam dokładnie gdzie się on znajduje :p

      Usuń
    3. Jak mi zdrowie pozwoli na wojaże, to z miłą chęcią nadrobię :)

      Usuń
    4. Oj tak :) Wakacje rok temu i 2 lata temu spędziłam w szpitalach to teraz nadrabiam :)

      Usuń
    5. Bardziej doceniasz dzięki temu wszelkie uroki, prawda? :)

      Usuń
    6. Tak :D zawsze to coś innego niż 4 białe ściany :)

      Usuń
    7. Od tego lepsze jest chyba... wszystko :D

      Usuń
    8. Nawet miód, zupa grzybowa i duże mrozy to pikuś przy nich :))

      Usuń
    9. Nieeee :P toleruję tylko jedną łyżeczkę w herbacie i to tylko jak jestem przeziębiona :)

      Usuń
    10. Odkąd całkowicie rzuciłam słodycze, polegam na miodzie - dodaję na przykład do jogurtu naturalnego albo polewam nim orzechy i już mam deser :)

      Usuń
    11. Dla mnie jest za słodki :) a jogurt naturalny dobry jest z musli :) Moje ulubione to banany z czekoladą :D

      Usuń
    12. Czekoladzie i bananom z bólem serca dziękuję... odchudzam się :)

      Usuń
    13. Ale z jogurtem naturalnym wcale nie są kaloryczne :P

      Usuń
    14. Nie prawda, ogon już odczepiłam a widły schowałam do szafy :P

      Usuń
  5. Tak, tak, jasne, będziemy tęsknić, będziemy się odwiedzać, a później w większości przypadków znajomość w tym momencie się kończy, chyba że przypadkiem się gdzieś na siebie wpadnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś miała podobne doświadczenia? :)

      Usuń
    2. Skończyłam podstawówkę, gimnazjum i liceum, a mimo licznych zapewnień, kontakt utrzymuję tylko z kilkoma osobami...

      Usuń
    3. Najwidoczniej tylko te osoby były tego warte :)

      Usuń
    4. Może tak. A może nie postarałam się odpowiednio o utrzymanie tych znajomości.

      Usuń
    5. Tylko, że wina zawsze leży po dwóch stronach. Często tak jest, że czekamy aż ktoś się pierwszy odezwie a ten ktoś czeka aż my uczynimy pierwszy krok :)

      Usuń
    6. I tak można czekać wieczność, zwłaszcza jak ma się do czynienia z ludźmi upartymi, a ja akurat do takich należę. :)

      Usuń
    7. http://www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA ;)

      Usuń
    8. Doskonale znany mi utwór. :)

      Usuń
    9. Chyba każdy ją zna ale był dla mnie idealną odpowiedzią na Twój komentarz ;)

      Usuń
    10. Jestem pewna, że pośród moich znajomych znalazłabym przynajmniej 10 osób, które nie mają pojęcia o tej piosence. :)

      Usuń
    11. No co Ty :) aż sprawdzę u swoich :P ale wiem, że Ci co studiowali to na pewno znają :)

      Usuń
    12. Naprawdę. Jak się nie ma w domu telewizji i słucha wyłącznie trójki, to tak się dzieje. :)

      Usuń
    13. Takich rodzin w Polsce jest około 10 więc to niemożliwe :)

      Usuń
    14. A jednak. ;) Są też osoby, które po prostu nie zwracają uwagi na to, co popularne.

      Usuń
    15. To ja już mam przed oczami metali albo techno-panienki :P

      Usuń
    16. Metale ok, ale żadnych techno-panienek to ja nie znam. ;) Za to ludzi, którzy żyją we własnym świecie znam naprawdę sporo...

      Usuń
    17. Codziennie wychodzę z podziwu, że jest tyle rzeczy o których nie miałam pojęcia :)

      Usuń
    18. A ludzie nigdy nie przestają zaskakiwać. ;)

      Usuń
    19. True story :) Ale może to i lepiej, że życie potrafi nas zaskakiwać? Przynajmniej nie jest nudno ;)

      Usuń
    20. To prawda, ale czasem jak obserwuję niektóre osoby, zastanawiam się, jak to możliwe, że ludzkość jeszcze nie wyginęła...

      Usuń
    21. Ciekawe czy dinozaury jeszcze istnieją ;)

      Usuń
  6. no fajnie tak
    mi puki co 4 lata po szkole znajomosci sie nie rozpadly :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może u Ciebie będzie inaczej, czego życzę z całego serducha :)

      Usuń
  7. Szczerze, moim zdaniem to trochę nie takt ze strony Pauli, że nie zaprasza Cię na ślub. Zwyczaj zwyczajem ale mamy XXI wiek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego cała rodzina ją namawia, żeby mnie zaprosiła ale skoro taką ma koncepcję to ja nic na to nie poradzę :)

      Usuń
    2. Dziwna jakaś :P Już prędzej na ślub się zaprasza chyba do samego kościoła niż na same poprawiny :P Co to za jakaś tradycja? :P

      Usuń
    3. Bo jej koleżanka nie zapraszała znajomych na ślub, tylko na poprawiny i ona chce tak samo :) Ale myślę, że mnie jednak zaprosi :)

      Usuń
    4. Mam taką nadzieję :P Będzie kolejna okazja żeby się pobawić z Twoim lubym :D

      Usuń
    5. Dokładnie :) ale ja bym poszła na jakieś wesele :P

      Usuń
    6. To nie rozumiem :P To ona nie robi nie wesela? :P

      Usuń
    7. Ona chce, on jeszcze nie chce :P

      Usuń
    8. To ja nie rozumiem o co całe zamieszanie skoro jeszcze nie ma żadnego ślubu w planach :P Zupełnie źle Cię zrozumiałam :P

      Usuń
    9. Bo wszyscy na to liczą, ona, ja, jego rodzina cała, znajomi itp. Tylko On ciągle wymyśla jakieś powody, a zbliża się już do 30 :)

      Usuń
    10. A długo są już ze sobą? :P

      Usuń
    11. 4 lata :) no to wiesz...

      Usuń
    12. No to faktycznie :P Taka pora w sam raz :P

      Usuń
    13. Albo ślub albo rozstanie. Osobiście życzę im tego pierwszego bo poznałam całą jego rodzinę i to są naprawdę fajni ludzie :)

      Usuń
    14. No właśnie, bo pewnie słyszałaś, że jak ludzie są ze sobą po 8 lat, zamieszkują razem i są dalej razem ale bez zaręczyn i bez ślubu to już zazwyczaj ślubu nie ma. Może, jak pojawi się dziecko...

      Usuń
    15. Dziecko by na pewni ułatwiło wszystko ale jak wiadomo z zachodzeniem w ciąże jest różnie. Ci co nie chcą zachodzą i na odwrót. Życie jest skomplikowane :)

      Usuń
    16. A no prawda prawda :P U Ciacha na wsi szał, bo plotki, że jedna dziewczyna niedawno dziecko urodziła a nikt nie wiedział, że jest w ciąży :P To naprawdę bardzo ciekawe, skoro ja ją widziałam kilka tygodni temu i chuda jak strzyga była :P Ale ludzie są wredni ;)

      Usuń
    17. To jest możliwe, bo moja Mama miała identycznie :) ale ludzie na wsi są okropni :) niestety...

      Usuń
    18. Nie tylko na wsi :P Są wieśniacy, którzy mieszkają w mieście ;) A ludzie mieszkający na wsi to wcale nie to samo co wieśniacy :P

      Usuń
    19. Patrz, i teraz porysowałam samą siebie xD

      Usuń
    20. To znaczy? :P

      Usuń
    21. Bo mieszkam na wsi a nie czuję się wieśniarą :)

      Usuń
  8. Gadka szmatka. Kiedy kończymy każdy szkolny etap. I nie tylko szkolny, życiowy również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, trochę to smutne ale prawdziwe :)

      Usuń
    2. Takie to k***a życiowe bym powiedziała! ;-)

      Usuń
    3. Idąc tym tokiem myślenia to nie opłaca się zawierać nowych znajomości :P

      Usuń
    4. Idąc takim tokiem myślenia to nic się w życiu nie opłaca... :D Ale nie popadajmy w skrajności, aż tak tragicznie nie jest ;)

      Usuń
    5. Może czasem jest źle...ale co z tego? jutro i tak wstanie nowy dzień :)

      Usuń
    6. Po każdej burzy w końcu wychodzi słońce - sprawdzone! :P

      Usuń
    7. Tęcza jest krótkotrwała. Nie raz bywa złudzeniem. Wolę wierzyć w słońce :)

      Usuń
    8. W sumie racja. Słońce częściej się pojawia na niebie niż tęcza. Dużo, dużo częściej :)

      Usuń
    9. Dlatego może jest w tym jakiś sens :)

      Usuń
    10. Ale tęcza cieszy bardziej, bo jest wyrazem jakby...ulgi. Coś się skończyło i teraz będzie już lepiej :)

      Usuń
    11. Może po części nadzieją? :)

      Usuń
  9. Większość studenckich znajomości kończy się, bo przecież właśnie tak jak piszesz - rozjeżdżamy się po całej Polsce. To wspaniałe, że postanowiłaś zadbać o znajomość z Paulą. Sama mam w grupie wspaniałych znajomych, ale tak naprawdę wątpię, że będziemy do siebie pisać, dzwonić i odwiedzać się nawzajem kiedy za dwa lata się rozjedziemy. Owszem, jeśli się spotkamy przypadkiem, pogadamy o tym co u nas, ale pewnie nic więcej. Na studiach bardzo trudno jest znaleźć przyjaciela, bo wielu ludzi gra, a tego nie odkrywa się tu i teraz, ale gdzieś przypadkowo... Tym bardziej jeśli się go znalazło właśnie na studiach, trzeba o niego dbać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dbam bo właśnie na studiach znalazłam prawdziwą przyjaciółkę i pomimo odległości będę dbała o naszą przyjaźć :)

      Usuń
    2. Ja mam przyjaciół w ludziach, których znam od dzieciństwa. Teraz ciężko mi znaleźc kogoś nowego, kto jest godny zaufania. Ale w sumie mam dwoje ludzi, którzy może przyjaciólmi nie są, ale są kimś więcej niż tylko znajomymi. :) Jednak parę lat od zawarcia tych znajomości też minęło... :)

      Usuń
    3. Moje przyjaźnie z dzieciństwa niestety się rozpadły - głównie przez odległość. Dlatego zawsze zazdrościłam takim przyjaciółkom, które poznały się jako małe dziewczynki i tak już zostały. To jak z amerykańskiego filmu :)

      Usuń
    4. To prawda. Sama jako nastolatka marzyłam o tym, żeby mieć jakąś taką grupę dziewczyn, z którymi mogłabym się spotkać w większej liczbie, a nie tylko same we dwie. Teraz się to naprawdę udało (co widać choćby po moim halloweenowym poście) i bardzo doceniam ten czas, bo wiem, że jedna np. mimo wszystko bardzo chciałaby opuścić nasze rodzinne miasteczko i uderzyć gdzieś daleko. To byłaby poważna próba, a nawet jeśli zamieszkałaby na stałe gdzieś inaczej, nasze relacje bardzo by uległy zmianie chociażby dlatego, że nie widywałybyśmy się już tak często i nie mogłybyśmy urządzać spotkać we wspólnym gronie. Mam nadzieję, że jej jednak przejdzie. ;)

      Usuń
    5. Dodam tylko, że te moje przyjaciółki jak O. i Na. są nimi od dawna, ale razem udało się nam spiknąć dopiero w tamtym roku. :)

      Usuń
    6. Jedna moja przyjaciółka jest we Włoszech, druga w Anglii a mam z nimi lepszy kontakt niż z koleżankami z jednego miasta :) jest skype, są rozmowy przez telefon więc kontakt się nie urwał, mimo że one założyły już swoje rodziny. Można? :)

      Usuń
    7. Pewnie, że można. Tyle, że obie strony muszą mieć zawsze tyle samo zapału. Moja jedna (już była) przyjaciółka wyjechała, założyła rodzinę i nie pamięta o mnie. Brak jej czasu nawet na odpisanie na FB. Więc w sumie może to nie była po prostu prawdziwa przyjaźń.

      Usuń
    8. Pewnie tak więc nie żałuj :) Wiadomo - jak są dzieci to już się nie siedzi długo na fb czy gg, zdarzają się dni, że nie piszemy ze sobą ale wiem, że jak tylko znajdą czas to mi odpiszą :)

      Usuń
  10. Jeszcze mnie nie było w żadnym z tych miast ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabryka cukru i mleka :D

      Usuń
    2. Cukru? To ja dziękuję ;P

      Usuń
    3. Kilo cukru zawsze spoko, mi starcza na rok :P

      Usuń
    4. Ale spoko, nie przywiozłam cukru do domu bo w firmowym sklepie jest 10 razy drożej niż w supermarkecie :P

      Usuń
    5. Oczywista oczywistość ;D

      Usuń
    6. A poza tym staram się schudnąć więc cukier trzeba ograniczyć :)

      Usuń
    7. Cukier to podstawa :) a raczej jego brak :p

      Usuń
  11. mnie też nie było w żadnych z miast. :) ale zazdroszczę Ci, że miałaś taką okazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to jakaś miła odmiana :))

      Usuń
    2. Dokładnie :) A jeszcze jak ma się okazje zwiedzać to trzeba korzystać!

      Usuń
    3. No pewnie :) Samemu to bez sensu zwiedzać inne miasta, zwłaszcza takie małe i średniej wielkości a z kimś to inaczej :) Opowie jakieś legendy, pokaże fajne miejscówki itp :)

      Usuń
    4. Dokładnie. :) ja bardzo lubię słuchać legend i starych opowieści.

      Usuń
    5. Czyli pewnie lubisz też zwiedzać zamki, pałace itp. ? :)

      Usuń
    6. ależ oczywiście! szczególnie z moim tatą, gdyż on też uwielbia a w dodatku świetnie zna się na historii i ciekawie opowiada.

      Usuń
    7. Chyba nie wszyscy mają do tego smykałkę :p Znam takich co mieszkają w jednym mieście od urodzenia nawet nie wiedzą z którego wieku jest lokalny pałac :)

      Usuń
    8. to mój tata jest jak znawca takich rzeczy. :D jego to interesuje i z przyjemnością o tym opowiada innym.

      Usuń
    9. Ale amator czy pracuje jako przewodnik? :)

      Usuń
    10. on nikogo nie oprowadza ani nic. tylko mi lub siostrze jak gdzieś jedziemy. :)

      Usuń
    11. Czyli pasjonat :) u mnie w rodzinie brakuje takich osób :)

      Usuń
    12. Yyy, brakuje :( chyba złą minkę dałam :p

      Usuń
    13. I ja też źle przeczytałam. :-P

      Usuń
    14. Każdemu się zdarza :P

      Usuń
    15. a Ty w jakich rejonach mieszkasz? :)

      Usuń
    16. Łooo, to pewnie masz ładne widoki za oknem ;)

      Usuń
  12. też mi się podoba na wielkopolsce jakby zupełnie inne życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak coś powiedzą gwarą to ja nie wiem o czym mówią :)

      Usuń
  13. I bardzo dobrze postanowilas:). najlepiej ustalic cos wspolnie:).
    jak oni jeszcze nie sa zareczeni to wszystko moze sie zmienic zreszta po zareczynach tez:). zazdroszcze takie podrozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz czekam aż oni przyjadą do mnie :)

      Usuń
    2. oj to pewnie ciezko bedzie im sie wybrac ale na ferie zimowe czy letnie na kilka dni?:) kto wie moze sie zjawia ;). warzne abyscie mialy wciaz kontakt

      Usuń
    3. Wolałabym na wiosnę bo wtedy cieplej i można zwiedzać a zimą to się za bardzo nie chce wychodzić z domu :) ale z drugiej strony mam godzinkę drogi do gór więc to też jest ciekawa opcja :)

      Usuń
  14. Ze slubami bywa roznie, moze jeszcze i Ciebie zaprosi na wesele ale niech najpierw zareczyny beda ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie poznałam Wielkopolski - może przejazdem. :)

    A te pożegnania i wielkie obietnice wiążą się chyba z każdym zakończonym etapem związanym z edukacją. Czyli standardowa nuda i słowa na wiatr rzucane :) Potrzeba wielkiej więzi, by się spełniły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trzeba mieć o czym rozmawiać z drugą osobą :) A znam takie, z którymi w ogóle nie mam tematów do rozmów więc nie widzę sensu kontynuować jakieś znajomości która kończy się "Co u Ciebie? Okej a u Ciebie, też dobrze" :)

      Usuń
    2. I ta krępująca cisza! :)

      Właśnie teraz miałam przypadek. Mam dwójkę znajomych z liceum. Wczoraj spotkałam koleżankę i nasza rozmowa trwała zaledwie 2 minuty, bo i o czym tu mówić? (wcześniej spędzałyśmy ze sobą godziny w szkole i tematy zawsze były). Dziś spotkałam kolegę i z nim rozpoczęła się pogawędka od głupoty, jakbyśmy widzieli się wczoraj (a widzieliśmy się prawie miesiąc temu).

      A chodziliśmy we 3 do jednej klasy i łączyły nas te same więzi.

      Chaotyczna odpowiedź :)

      Usuń
    3. Ale wszystko zrozumiałam :)

      To trochę przykre, że kiedyś mogliśmy rozmawiać godzinami a teraz oficjalne uprzejmości i na tym koniec. Ale wiesz, może gdybyście zaczęły wspominać z tą koleżanką stare dzieje to rozmowa zaczęłaby się kleić, jak myślisz? :)

      Usuń
    4. Zapewne tak, ale ile można rozmawiać o przeszłości? :-)

      To prawda - mimo wszystko robi się smutno, kiedy dawni przyjaciele spadają do rangi znajomych od czasu do czasu...

      Usuń
    5. Albo nawet niżej ...

      No fakt, wspomnienia są raczej tak na jeden wieczór a później trzeba pogadać o teraźniejszości, a z tym czasami trudniej bo nie bardzo wiemy o czym chcemy poinformować daną osobę...

      Usuń
    6. No właśnie, to też jest problem. Zacząć od bieżących problemów - bez sensu. Rozprawiać o tym, co działo się kiedyś i miało wpływ na nasze życie - też nie ma w tym logiki.

      I jest to głupie milczenie.

      Chyba że ma się znajomych z liceum, którzy sami chętnie opowiadają o sobie przez ponad godzinę spotkania :-)
      I nie wiem, co gorsze. Brak zainteresowania ze strony danej osoby czy jej opowieści o osobach i zdarzeniach, o których się nie ma pojęcia.

      Usuń
    7. I tak źle i tak niedobrze. Może faktycznie nie ma sensu utrzymywać niektórych relacji na siłę, skoro nie można z kimś nawet pogadać bo brakuje tematów wspólnych :)

      Usuń
  16. Niektóre niewielkie miasteczka mają w sobie taką magię, że kiedy się do nich zawita - chciałoby się już zostać na stałe. Też jestem zakochana w takim jednym, aktualnie mi się za nim tęskni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie duże potrafią czasem przytłaczać a małe mają swój urok :)
      To na co czekasz? Jedź tam :)

      Usuń
    2. To prawda. Zawsze dobrze czułam się w dużych miastach, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy faktycznie czuję się nieco... stłamszona. Chyba potrzebuję więcej ciszy.
      Niestety na razie nie mam jak. Poza tym wcześniej jeździłam do Kogoś, dzisiaj Kogoś brakuje ;)

      Usuń
    3. Rozumiem :) Mimo że lubię czasami chodzić sama po mieście to jednak zdecydowanie wolę spacer z bliską mi osobą, wtedy jest jakoś tak inaczej w tym mieście :)

      Usuń
    4. Pewnie, że tak. W dużej mierze miejsca tworzą ludzie. :)

      Usuń
    5. Kurczee pięknie to napisałaś :) zgadzam się w 100% :)

      Usuń
    6. To naprawdę magiczne, że niektóre miejsca, rzeczy, dźwięki i zapachy nawet po długim czasie potrafią nam się skojarzyć z pewnymi ludźmi.

      Usuń
    7. Poznań zawsze będzie mi się kojarzył z rogalikami, leczo i cykaniem fotek na rynku :) małe wspomnienia ale bardzo miłe :)

      Usuń
    8. Byłam tam tylko przejazdem kilka razy w życiu, ale najbardziej pamiętam to, że jest ładnie oświetlony ;)

      Usuń
    9. A ja właśnie nie pamiętam nic z wieczornym spacerów bo wieczory spędzałam w CH :P

      Usuń
  17. To prawda, więzi się rozluźniają, ale tylko wtedy gdy pochłonie nas proza życia i w toku zajęć zapomnimy o tym co najważniejsze .... Świetnie, że znalazłas czas na ten wyjazd, że trzymasz się postanowienia i że tak dobrze się tam bawiłaś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :) a na dodatek pogoda dopisała więc wypad bardzo udany :) Już miałam we wrześniu pojechać ale ciągle coś i jakoś tak wyszło, że albo ja miałam zajęty weekend albo ona. Życie :)

      Usuń
    2. ja na wyjazd do mojej przyjaciółki też próbuję wygospodarować wolny weekend i sytuacja jest fatalna - pięć dni mam pracę, dwa dni uczelnię i jestem kompletnie pozbawiona wolnego czasu ... dlatego też odliczam do andrzejkowego trzydziestego listopada co by nadrobic wszystkie rozmowy!

      Usuń
    3. A jak dobrze patrzę w kalendarz to ...sobota :)
      Czyli szykuje się babski wieczór pełen wróżb? :)

      Usuń
    4. o taaak :) w koncu moja wolna od uczelni sobota i nie widzę innej opcji niż spędzić ten czas z nią :) mam jej tyle do powiedzenia, a i ona wiele rzeczy musi mi przybliżyć. żadna rozmowa na fb, sms czy gg nie zastąpi takiej babskiej nocy :D od kiedy sie wyprowadziła to nam się czas skurczył, nie ma smsa 'chodź na kawę' - trzy minuty i byłam :) ale wiosną planuje zakup auta więc będę śmigać do niej i mojego maleństwa, co by uskutecznić plan bycia najfajniejszą ciocią na świecie :D

      Usuń
    5. Nie prawda! Ja jestem najfajniejszą ciocią na świecie :D

      Wiadomo- nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, takiej szczerej i beztroskiej z przyjaciółką :) aż zazdroszczę bo moja jest hen hen daleko :)

      Usuń
  18. nigdy nie byłam w Wielkopolsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska to jednak duży kraj i mimo gorących chęci nie uda nam się zwiedzić całego kraju :)

      Usuń
  19. Wielkopolska jest świetna, fakt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkasz tam gdzieś? Bywasz? Przejeżdżasz? :)

      Usuń
  20. Ja byłam tylko przejazdem :P Ale na pewno kiedyś wybiorę się na zwiedzanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam :) Szkoda, że ta Polska jest taka duża, że nie da się wszystkiego zwiedzić :P

      Usuń
  21. Ojj znam to bardzo dobrze.. Sama w tym roku skonczylam studia i widze jak to wszystko przebiega ;) Najpierw były obietnice i zapewnienia a teraz.. kazdy zyje swoim zyciem. Chociaz mysle, że duza role pelni jednak odleglosc;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się chce utrzymać daną znajomość to odległość nie ma znaczenia :)

      Usuń
  22. Oj z tym zanikaniem kontaktów masz rację... masę znajomych miałam na studiach, obiecywaliśmy sobie spotkania, odwiedziny, a tak na prawdę z garstką mam kontakt. Trudno o odwiedziny, spotkania, jak każdy pracuje ma swoje życie. Ale fajnie, że tak Ci się udało, przy okazji zwiedziłaś trochę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...