Kiedy kończymy studia to każdy rzuca się w ramiona z płaczem, że będzie tęsknił i będziemy utrzymywać ze sobą kontakt do końca życia. Na zawsze. Łzy wysychają jednak bardzo szybko i wraz z odebraniem dyplomu uwalniają się zawiłe, studenckie więzi. Dlatego zapowiedział Pauli, że będę ją odwiedzała co pół roku, żeby o mnie nie zapomniała.
Paula nie protestowała więc wsiadłam w jeden autobus, drugi, autobus, trzeci autobus i pojechałam do Wielkopolski. Zanim zapytacie się "Jak było w Poznaniu?" to uprzedzam, że tym razem ominęłam miasto wielkich doznań. Celem mojej podróży nie było tak naprawdę jedno miasto lecz 5: Leszno, Kościan, Śrem, Gostyń i Grodzisk Wlkp. Tak więc Poznaniacy - innym razem przyjadę na kawę :)
Jestem oczarowana Wielkopolską. Te rynki, deptaki, fabryki, poranne zakupy i nocne życia miasta - rewelacja. Jest tam pewien urok, który zatrzymuje obrazy miejsc w pamięci, nawet po powrocie do domu. Niby małe miasteczka a jednak podobało mi się. Poznałam też wiele życzliwych ludzi, którzy przywitali mnie jak kogoś z rodziny.
A propos ludzi - nocleg miałam zapewniony u rodziców chłopaka Pauli. Żeby było śmieszniej znam całą jego rodzinę, która namawia Paulę, żeby zaprosiła mnie na swój ślub. Paula chce zaprosić mnie tylko na poprawiny bo taki zwyczaj jest u nich a mi to się nie uśmiecha jechać tyle kilometrów na kilka godzin. Ale cóż, najpierw czekam na ich zaręczyny. A do Wielkopolski zawitam na pewno na wiosnę.
Paula nie protestowała więc wsiadłam w jeden autobus, drugi, autobus, trzeci autobus i pojechałam do Wielkopolski. Zanim zapytacie się "Jak było w Poznaniu?" to uprzedzam, że tym razem ominęłam miasto wielkich doznań. Celem mojej podróży nie było tak naprawdę jedno miasto lecz 5: Leszno, Kościan, Śrem, Gostyń i Grodzisk Wlkp. Tak więc Poznaniacy - innym razem przyjadę na kawę :)
Jestem oczarowana Wielkopolską. Te rynki, deptaki, fabryki, poranne zakupy i nocne życia miasta - rewelacja. Jest tam pewien urok, który zatrzymuje obrazy miejsc w pamięci, nawet po powrocie do domu. Niby małe miasteczka a jednak podobało mi się. Poznałam też wiele życzliwych ludzi, którzy przywitali mnie jak kogoś z rodziny.
A propos ludzi - nocleg miałam zapewniony u rodziców chłopaka Pauli. Żeby było śmieszniej znam całą jego rodzinę, która namawia Paulę, żeby zaprosiła mnie na swój ślub. Paula chce zaprosić mnie tylko na poprawiny bo taki zwyczaj jest u nich a mi to się nie uśmiecha jechać tyle kilometrów na kilka godzin. Ale cóż, najpierw czekam na ich zaręczyny. A do Wielkopolski zawitam na pewno na wiosnę.
Cała nasza paczka jest "stąd" ;) Natomiast plany na przyszłość mamy przeróżne i zobaczymy gdzie nas poniesie. Mam nadzieję, że damy radę się co jakiś czas spotkać, szczególnie, że z niektórymi znam się od gimnazjum.
OdpowiedzUsuńOby u Ciebie było inaczej bo moje paczki z gimnazjum czy liceum też się rozpadły :)
UsuńTo wspaniale, że złożyłaś taką obietnicę i jej dotrzymujesz! :)
OdpowiedzUsuńTak się złożyło, że już podczas studiów jeździłam do niej co pół roku więc to trochę takie podtrzymywanie tradycji ;)
UsuńI bardzo dobrze, że utrzymałaś :) Wiele znajomości się wykrusza po skończeniu szkoły...
UsuńNiestety nie wszystkie znajomości udało się uratować...
UsuńTak się chyba nie da... Do tanga trzeba dwojga ;)
UsuńAkurat to określenie kojarzy mi się ze związkami damsko-męskimi :p
Usuńja tam nawet nie oczekuję, że znajomości ze studiów przetrwają - to znaczy, te z roku ;) te inne owszem ^^ ale tak naprawdę i tak czas nas zweryfikuje...
OdpowiedzUsuńa w Poznaniu byłam tylko raz i muszę to nadrobić :D odkąd zaczęłam czytać Musierowicz w podstawówce to jedno z moich ulubionych miast. poza Krakowem, oczywiście :D
Jeśli komuś zależy to będzie utrzymywał z nami kontakt :)
UsuńW Poznaniu jestem kilka razy w roku ale i tak każdy wyjazd traktuję jak przygodę ;)
wiadomo ;) ale na siłę nie ma co podtrzymywać takich znajomości.
Usuńtrochę zazdroszczę, ja ostatnio utknęłam w Krakowie. muszę coś z tym zrobić w końcu ;)
A ja chciałabym utknąć w Krakowie, chociaż na parę dni. W tym roku zwiedzanie miałam ekspresowe a tam jest dużo do zobaczenia i nie zobaczyłam nawet 1/4 :D
UsuńW Wielkopolsce byłam za dziecięcia, więc niewiele pamiętam - turnus rehabilitacyjny pod Poznaniem i... tyle :P Nic się tam ciekawego nie wydarzyło widocznie, bo mam czarną dziurę w głowie. Pobytu w poznańskim szpitalu nie liczę jako wyprawy. Ciekawe czemu...?
OdpowiedzUsuńNie wiem nie wiem :p
UsuńNawet koziołków nie pamiętasz? :)
Szczerze? Jak przez mgłę :P
UsuńTo musisz to koniecznie nadrobić w przyszłości :) jest tyle fajnych miejsc w Polsce, o których nawet nie mamy pojęcia. Np. w Gostyniu bardzo mi się podobało a jeszcze 2 lata temu nie wiedziałam dokładnie gdzie się on znajduje :p
UsuńJak mi zdrowie pozwoli na wojaże, to z miłą chęcią nadrobię :)
UsuńOj tak :) Wakacje rok temu i 2 lata temu spędziłam w szpitalach to teraz nadrabiam :)
UsuńBardziej doceniasz dzięki temu wszelkie uroki, prawda? :)
UsuńTak :D zawsze to coś innego niż 4 białe ściany :)
UsuńOd tego lepsze jest chyba... wszystko :D
UsuńNawet miód, zupa grzybowa i duże mrozy to pikuś przy nich :))
UsuńNie lubisz miodu? :p
UsuńNieeee :P toleruję tylko jedną łyżeczkę w herbacie i to tylko jak jestem przeziębiona :)
UsuńOdkąd całkowicie rzuciłam słodycze, polegam na miodzie - dodaję na przykład do jogurtu naturalnego albo polewam nim orzechy i już mam deser :)
UsuńDla mnie jest za słodki :) a jogurt naturalny dobry jest z musli :) Moje ulubione to banany z czekoladą :D
UsuńCzekoladzie i bananom z bólem serca dziękuję... odchudzam się :)
UsuńAle z jogurtem naturalnym wcale nie są kaloryczne :P
UsuńWodzisz na pokuszenie ^^
UsuńNie prawda, ogon już odczepiłam a widły schowałam do szafy :P
UsuńTak, tak, jasne, będziemy tęsknić, będziemy się odwiedzać, a później w większości przypadków znajomość w tym momencie się kończy, chyba że przypadkiem się gdzieś na siebie wpadnie...
OdpowiedzUsuńCzyżbyś miała podobne doświadczenia? :)
UsuńSkończyłam podstawówkę, gimnazjum i liceum, a mimo licznych zapewnień, kontakt utrzymuję tylko z kilkoma osobami...
UsuńNajwidoczniej tylko te osoby były tego warte :)
UsuńMoże tak. A może nie postarałam się odpowiednio o utrzymanie tych znajomości.
UsuńTylko, że wina zawsze leży po dwóch stronach. Często tak jest, że czekamy aż ktoś się pierwszy odezwie a ten ktoś czeka aż my uczynimy pierwszy krok :)
UsuńI tak można czekać wieczność, zwłaszcza jak ma się do czynienia z ludźmi upartymi, a ja akurat do takich należę. :)
Usuńhttp://www.youtube.com/watch?v=6BnT_wkuMBA ;)
UsuńDoskonale znany mi utwór. :)
UsuńChyba każdy ją zna ale był dla mnie idealną odpowiedzią na Twój komentarz ;)
UsuńJestem pewna, że pośród moich znajomych znalazłabym przynajmniej 10 osób, które nie mają pojęcia o tej piosence. :)
UsuńNo co Ty :) aż sprawdzę u swoich :P ale wiem, że Ci co studiowali to na pewno znają :)
UsuńNaprawdę. Jak się nie ma w domu telewizji i słucha wyłącznie trójki, to tak się dzieje. :)
UsuńTakich rodzin w Polsce jest około 10 więc to niemożliwe :)
UsuńA jednak. ;) Są też osoby, które po prostu nie zwracają uwagi na to, co popularne.
UsuńTo ja już mam przed oczami metali albo techno-panienki :P
UsuńMetale ok, ale żadnych techno-panienek to ja nie znam. ;) Za to ludzi, którzy żyją we własnym świecie znam naprawdę sporo...
UsuńCodziennie wychodzę z podziwu, że jest tyle rzeczy o których nie miałam pojęcia :)
UsuńA ludzie nigdy nie przestają zaskakiwać. ;)
UsuńTrue story :) Ale może to i lepiej, że życie potrafi nas zaskakiwać? Przynajmniej nie jest nudno ;)
UsuńTo prawda, ale czasem jak obserwuję niektóre osoby, zastanawiam się, jak to możliwe, że ludzkość jeszcze nie wyginęła...
UsuńCiekawe czy dinozaury jeszcze istnieją ;)
UsuńKtóż to wie? ;)
Usuńno fajnie tak
OdpowiedzUsuńmi puki co 4 lata po szkole znajomosci sie nie rozpadly :-) .
To może u Ciebie będzie inaczej, czego życzę z całego serducha :)
UsuńSzczerze, moim zdaniem to trochę nie takt ze strony Pauli, że nie zaprasza Cię na ślub. Zwyczaj zwyczajem ale mamy XXI wiek ;)
OdpowiedzUsuńDlatego cała rodzina ją namawia, żeby mnie zaprosiła ale skoro taką ma koncepcję to ja nic na to nie poradzę :)
UsuńDziwna jakaś :P Już prędzej na ślub się zaprasza chyba do samego kościoła niż na same poprawiny :P Co to za jakaś tradycja? :P
UsuńBo jej koleżanka nie zapraszała znajomych na ślub, tylko na poprawiny i ona chce tak samo :) Ale myślę, że mnie jednak zaprosi :)
UsuńMam taką nadzieję :P Będzie kolejna okazja żeby się pobawić z Twoim lubym :D
UsuńDokładnie :) ale ja bym poszła na jakieś wesele :P
UsuńTo nie rozumiem :P To ona nie robi nie wesela? :P
UsuńOna chce, on jeszcze nie chce :P
UsuńTo ja nie rozumiem o co całe zamieszanie skoro jeszcze nie ma żadnego ślubu w planach :P Zupełnie źle Cię zrozumiałam :P
UsuńBo wszyscy na to liczą, ona, ja, jego rodzina cała, znajomi itp. Tylko On ciągle wymyśla jakieś powody, a zbliża się już do 30 :)
UsuńA długo są już ze sobą? :P
Usuń4 lata :) no to wiesz...
UsuńNo to faktycznie :P Taka pora w sam raz :P
UsuńAlbo ślub albo rozstanie. Osobiście życzę im tego pierwszego bo poznałam całą jego rodzinę i to są naprawdę fajni ludzie :)
UsuńNo właśnie, bo pewnie słyszałaś, że jak ludzie są ze sobą po 8 lat, zamieszkują razem i są dalej razem ale bez zaręczyn i bez ślubu to już zazwyczaj ślubu nie ma. Może, jak pojawi się dziecko...
UsuńDziecko by na pewni ułatwiło wszystko ale jak wiadomo z zachodzeniem w ciąże jest różnie. Ci co nie chcą zachodzą i na odwrót. Życie jest skomplikowane :)
UsuńA no prawda prawda :P U Ciacha na wsi szał, bo plotki, że jedna dziewczyna niedawno dziecko urodziła a nikt nie wiedział, że jest w ciąży :P To naprawdę bardzo ciekawe, skoro ja ją widziałam kilka tygodni temu i chuda jak strzyga była :P Ale ludzie są wredni ;)
UsuńTo jest możliwe, bo moja Mama miała identycznie :) ale ludzie na wsi są okropni :) niestety...
UsuńNie tylko na wsi :P Są wieśniacy, którzy mieszkają w mieście ;) A ludzie mieszkający na wsi to wcale nie to samo co wieśniacy :P
UsuńPatrz, i teraz porysowałam samą siebie xD
UsuńTo znaczy? :P
UsuńBo mieszkam na wsi a nie czuję się wieśniarą :)
UsuńGadka szmatka. Kiedy kończymy każdy szkolny etap. I nie tylko szkolny, życiowy również :)
OdpowiedzUsuńWiem, trochę to smutne ale prawdziwe :)
UsuńTakie to k***a życiowe bym powiedziała! ;-)
UsuńIdąc tym tokiem myślenia to nie opłaca się zawierać nowych znajomości :P
UsuńIdąc takim tokiem myślenia to nic się w życiu nie opłaca... :D Ale nie popadajmy w skrajności, aż tak tragicznie nie jest ;)
UsuńMoże czasem jest źle...ale co z tego? jutro i tak wstanie nowy dzień :)
UsuńPo każdej burzy w końcu wychodzi słońce - sprawdzone! :P
UsuńA co z tęczą? :)
UsuńTęcza jest krótkotrwała. Nie raz bywa złudzeniem. Wolę wierzyć w słońce :)
UsuńW sumie racja. Słońce częściej się pojawia na niebie niż tęcza. Dużo, dużo częściej :)
UsuńDlatego może jest w tym jakiś sens :)
UsuńAle tęcza cieszy bardziej, bo jest wyrazem jakby...ulgi. Coś się skończyło i teraz będzie już lepiej :)
UsuńMoże po części nadzieją? :)
UsuńTo też :)
UsuńWiększość studenckich znajomości kończy się, bo przecież właśnie tak jak piszesz - rozjeżdżamy się po całej Polsce. To wspaniałe, że postanowiłaś zadbać o znajomość z Paulą. Sama mam w grupie wspaniałych znajomych, ale tak naprawdę wątpię, że będziemy do siebie pisać, dzwonić i odwiedzać się nawzajem kiedy za dwa lata się rozjedziemy. Owszem, jeśli się spotkamy przypadkiem, pogadamy o tym co u nas, ale pewnie nic więcej. Na studiach bardzo trudno jest znaleźć przyjaciela, bo wielu ludzi gra, a tego nie odkrywa się tu i teraz, ale gdzieś przypadkowo... Tym bardziej jeśli się go znalazło właśnie na studiach, trzeba o niego dbać. :)
OdpowiedzUsuńJa dbam bo właśnie na studiach znalazłam prawdziwą przyjaciółkę i pomimo odległości będę dbała o naszą przyjaźć :)
UsuńJa mam przyjaciół w ludziach, których znam od dzieciństwa. Teraz ciężko mi znaleźc kogoś nowego, kto jest godny zaufania. Ale w sumie mam dwoje ludzi, którzy może przyjaciólmi nie są, ale są kimś więcej niż tylko znajomymi. :) Jednak parę lat od zawarcia tych znajomości też minęło... :)
UsuńMoje przyjaźnie z dzieciństwa niestety się rozpadły - głównie przez odległość. Dlatego zawsze zazdrościłam takim przyjaciółkom, które poznały się jako małe dziewczynki i tak już zostały. To jak z amerykańskiego filmu :)
UsuńTo prawda. Sama jako nastolatka marzyłam o tym, żeby mieć jakąś taką grupę dziewczyn, z którymi mogłabym się spotkać w większej liczbie, a nie tylko same we dwie. Teraz się to naprawdę udało (co widać choćby po moim halloweenowym poście) i bardzo doceniam ten czas, bo wiem, że jedna np. mimo wszystko bardzo chciałaby opuścić nasze rodzinne miasteczko i uderzyć gdzieś daleko. To byłaby poważna próba, a nawet jeśli zamieszkałaby na stałe gdzieś inaczej, nasze relacje bardzo by uległy zmianie chociażby dlatego, że nie widywałybyśmy się już tak często i nie mogłybyśmy urządzać spotkać we wspólnym gronie. Mam nadzieję, że jej jednak przejdzie. ;)
UsuńDodam tylko, że te moje przyjaciółki jak O. i Na. są nimi od dawna, ale razem udało się nam spiknąć dopiero w tamtym roku. :)
UsuńJedna moja przyjaciółka jest we Włoszech, druga w Anglii a mam z nimi lepszy kontakt niż z koleżankami z jednego miasta :) jest skype, są rozmowy przez telefon więc kontakt się nie urwał, mimo że one założyły już swoje rodziny. Można? :)
UsuńPewnie, że można. Tyle, że obie strony muszą mieć zawsze tyle samo zapału. Moja jedna (już była) przyjaciółka wyjechała, założyła rodzinę i nie pamięta o mnie. Brak jej czasu nawet na odpisanie na FB. Więc w sumie może to nie była po prostu prawdziwa przyjaźń.
UsuńPewnie tak więc nie żałuj :) Wiadomo - jak są dzieci to już się nie siedzi długo na fb czy gg, zdarzają się dni, że nie piszemy ze sobą ale wiem, że jak tylko znajdą czas to mi odpiszą :)
UsuńJeszcze mnie nie było w żadnym z tych miast ;P
OdpowiedzUsuńNie wiesz ile tracisz :p
UsuńNo nie wiem ;P
UsuńFabryka cukru i mleka :D
UsuńCukru? To ja dziękuję ;P
UsuńKilo cukru zawsze spoko, mi starcza na rok :P
Usuń;P
UsuńAle spoko, nie przywiozłam cukru do domu bo w firmowym sklepie jest 10 razy drożej niż w supermarkecie :P
UsuńOczywista oczywistość ;D
UsuńA poza tym staram się schudnąć więc cukier trzeba ograniczyć :)
UsuńTo niewiele daje ;P
UsuńCukier to podstawa :) a raczej jego brak :p
Usuńmnie też nie było w żadnych z miast. :) ale zazdroszczę Ci, że miałaś taką okazję.
OdpowiedzUsuńZawsze to jakaś miła odmiana :))
UsuńDokładnie :) A jeszcze jak ma się okazje zwiedzać to trzeba korzystać!
UsuńNo pewnie :) Samemu to bez sensu zwiedzać inne miasta, zwłaszcza takie małe i średniej wielkości a z kimś to inaczej :) Opowie jakieś legendy, pokaże fajne miejscówki itp :)
UsuńDokładnie. :) ja bardzo lubię słuchać legend i starych opowieści.
UsuńCzyli pewnie lubisz też zwiedzać zamki, pałace itp. ? :)
Usuńależ oczywiście! szczególnie z moim tatą, gdyż on też uwielbia a w dodatku świetnie zna się na historii i ciekawie opowiada.
UsuńChyba nie wszyscy mają do tego smykałkę :p Znam takich co mieszkają w jednym mieście od urodzenia nawet nie wiedzą z którego wieku jest lokalny pałac :)
Usuńto mój tata jest jak znawca takich rzeczy. :D jego to interesuje i z przyjemnością o tym opowiada innym.
UsuńAle amator czy pracuje jako przewodnik? :)
Usuńon nikogo nie oprowadza ani nic. tylko mi lub siostrze jak gdzieś jedziemy. :)
UsuńCzyli pasjonat :) u mnie w rodzinie brakuje takich osób :)
Usuńo, to bardzo fajnie. :)
UsuńYyy, brakuje :( chyba złą minkę dałam :p
UsuńI ja też źle przeczytałam. :-P
UsuńKażdemu się zdarza :P
Usuńa Ty w jakich rejonach mieszkasz? :)
UsuńNowosądecczczyzna. :)
UsuńŁooo, to pewnie masz ładne widoki za oknem ;)
Usuńteż mi się podoba na wielkopolsce jakby zupełnie inne życie ;)
OdpowiedzUsuńA jak coś powiedzą gwarą to ja nie wiem o czym mówią :)
UsuńI bardzo dobrze postanowilas:). najlepiej ustalic cos wspolnie:).
OdpowiedzUsuńjak oni jeszcze nie sa zareczeni to wszystko moze sie zmienic zreszta po zareczynach tez:). zazdroszcze takie podrozy :)
Teraz czekam aż oni przyjadą do mnie :)
Usuńoj to pewnie ciezko bedzie im sie wybrac ale na ferie zimowe czy letnie na kilka dni?:) kto wie moze sie zjawia ;). warzne abyscie mialy wciaz kontakt
UsuńWolałabym na wiosnę bo wtedy cieplej i można zwiedzać a zimą to się za bardzo nie chce wychodzić z domu :) ale z drugiej strony mam godzinkę drogi do gór więc to też jest ciekawa opcja :)
UsuńMogę dodać :)
OdpowiedzUsuńZe slubami bywa roznie, moze jeszcze i Ciebie zaprosi na wesele ale niech najpierw zareczyny beda ;) :*
OdpowiedzUsuńI na to czekam a później to zobaczymy :)
UsuńNie poznałam Wielkopolski - może przejazdem. :)
OdpowiedzUsuńA te pożegnania i wielkie obietnice wiążą się chyba z każdym zakończonym etapem związanym z edukacją. Czyli standardowa nuda i słowa na wiatr rzucane :) Potrzeba wielkiej więzi, by się spełniły.
I trzeba mieć o czym rozmawiać z drugą osobą :) A znam takie, z którymi w ogóle nie mam tematów do rozmów więc nie widzę sensu kontynuować jakieś znajomości która kończy się "Co u Ciebie? Okej a u Ciebie, też dobrze" :)
UsuńI ta krępująca cisza! :)
UsuńWłaśnie teraz miałam przypadek. Mam dwójkę znajomych z liceum. Wczoraj spotkałam koleżankę i nasza rozmowa trwała zaledwie 2 minuty, bo i o czym tu mówić? (wcześniej spędzałyśmy ze sobą godziny w szkole i tematy zawsze były). Dziś spotkałam kolegę i z nim rozpoczęła się pogawędka od głupoty, jakbyśmy widzieli się wczoraj (a widzieliśmy się prawie miesiąc temu).
A chodziliśmy we 3 do jednej klasy i łączyły nas te same więzi.
Chaotyczna odpowiedź :)
Ale wszystko zrozumiałam :)
UsuńTo trochę przykre, że kiedyś mogliśmy rozmawiać godzinami a teraz oficjalne uprzejmości i na tym koniec. Ale wiesz, może gdybyście zaczęły wspominać z tą koleżanką stare dzieje to rozmowa zaczęłaby się kleić, jak myślisz? :)
Zapewne tak, ale ile można rozmawiać o przeszłości? :-)
UsuńTo prawda - mimo wszystko robi się smutno, kiedy dawni przyjaciele spadają do rangi znajomych od czasu do czasu...
Albo nawet niżej ...
UsuńNo fakt, wspomnienia są raczej tak na jeden wieczór a później trzeba pogadać o teraźniejszości, a z tym czasami trudniej bo nie bardzo wiemy o czym chcemy poinformować daną osobę...
No właśnie, to też jest problem. Zacząć od bieżących problemów - bez sensu. Rozprawiać o tym, co działo się kiedyś i miało wpływ na nasze życie - też nie ma w tym logiki.
UsuńI jest to głupie milczenie.
Chyba że ma się znajomych z liceum, którzy sami chętnie opowiadają o sobie przez ponad godzinę spotkania :-)
I nie wiem, co gorsze. Brak zainteresowania ze strony danej osoby czy jej opowieści o osobach i zdarzeniach, o których się nie ma pojęcia.
I tak źle i tak niedobrze. Może faktycznie nie ma sensu utrzymywać niektórych relacji na siłę, skoro nie można z kimś nawet pogadać bo brakuje tematów wspólnych :)
UsuńNiektóre niewielkie miasteczka mają w sobie taką magię, że kiedy się do nich zawita - chciałoby się już zostać na stałe. Też jestem zakochana w takim jednym, aktualnie mi się za nim tęskni ;)
OdpowiedzUsuńTakie duże potrafią czasem przytłaczać a małe mają swój urok :)
UsuńTo na co czekasz? Jedź tam :)
To prawda. Zawsze dobrze czułam się w dużych miastach, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy faktycznie czuję się nieco... stłamszona. Chyba potrzebuję więcej ciszy.
UsuńNiestety na razie nie mam jak. Poza tym wcześniej jeździłam do Kogoś, dzisiaj Kogoś brakuje ;)
Rozumiem :) Mimo że lubię czasami chodzić sama po mieście to jednak zdecydowanie wolę spacer z bliską mi osobą, wtedy jest jakoś tak inaczej w tym mieście :)
UsuńPewnie, że tak. W dużej mierze miejsca tworzą ludzie. :)
UsuńKurczee pięknie to napisałaś :) zgadzam się w 100% :)
UsuńTo naprawdę magiczne, że niektóre miejsca, rzeczy, dźwięki i zapachy nawet po długim czasie potrafią nam się skojarzyć z pewnymi ludźmi.
UsuńPoznań zawsze będzie mi się kojarzył z rogalikami, leczo i cykaniem fotek na rynku :) małe wspomnienia ale bardzo miłe :)
UsuńByłam tam tylko przejazdem kilka razy w życiu, ale najbardziej pamiętam to, że jest ładnie oświetlony ;)
UsuńA ja właśnie nie pamiętam nic z wieczornym spacerów bo wieczory spędzałam w CH :P
UsuńTo prawda, więzi się rozluźniają, ale tylko wtedy gdy pochłonie nas proza życia i w toku zajęć zapomnimy o tym co najważniejsze .... Świetnie, że znalazłas czas na ten wyjazd, że trzymasz się postanowienia i że tak dobrze się tam bawiłaś :))
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę :) a na dodatek pogoda dopisała więc wypad bardzo udany :) Już miałam we wrześniu pojechać ale ciągle coś i jakoś tak wyszło, że albo ja miałam zajęty weekend albo ona. Życie :)
Usuńja na wyjazd do mojej przyjaciółki też próbuję wygospodarować wolny weekend i sytuacja jest fatalna - pięć dni mam pracę, dwa dni uczelnię i jestem kompletnie pozbawiona wolnego czasu ... dlatego też odliczam do andrzejkowego trzydziestego listopada co by nadrobic wszystkie rozmowy!
UsuńA jak dobrze patrzę w kalendarz to ...sobota :)
UsuńCzyli szykuje się babski wieczór pełen wróżb? :)
o taaak :) w koncu moja wolna od uczelni sobota i nie widzę innej opcji niż spędzić ten czas z nią :) mam jej tyle do powiedzenia, a i ona wiele rzeczy musi mi przybliżyć. żadna rozmowa na fb, sms czy gg nie zastąpi takiej babskiej nocy :D od kiedy sie wyprowadziła to nam się czas skurczył, nie ma smsa 'chodź na kawę' - trzy minuty i byłam :) ale wiosną planuje zakup auta więc będę śmigać do niej i mojego maleństwa, co by uskutecznić plan bycia najfajniejszą ciocią na świecie :D
UsuńNie prawda! Ja jestem najfajniejszą ciocią na świecie :D
UsuńWiadomo- nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, takiej szczerej i beztroskiej z przyjaciółką :) aż zazdroszczę bo moja jest hen hen daleko :)
nigdy nie byłam w Wielkopolsce ;)
OdpowiedzUsuńPolska to jednak duży kraj i mimo gorących chęci nie uda nam się zwiedzić całego kraju :)
UsuńWielkopolska jest świetna, fakt :D
OdpowiedzUsuńMieszkasz tam gdzieś? Bywasz? Przejeżdżasz? :)
UsuńJa byłam tylko przejazdem :P Ale na pewno kiedyś wybiorę się na zwiedzanie :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę polecam :) Szkoda, że ta Polska jest taka duża, że nie da się wszystkiego zwiedzić :P
UsuńOjj znam to bardzo dobrze.. Sama w tym roku skonczylam studia i widze jak to wszystko przebiega ;) Najpierw były obietnice i zapewnienia a teraz.. kazdy zyje swoim zyciem. Chociaz mysle, że duza role pelni jednak odleglosc;) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak się chce utrzymać daną znajomość to odległość nie ma znaczenia :)
UsuńOj z tym zanikaniem kontaktów masz rację... masę znajomych miałam na studiach, obiecywaliśmy sobie spotkania, odwiedziny, a tak na prawdę z garstką mam kontakt. Trudno o odwiedziny, spotkania, jak każdy pracuje ma swoje życie. Ale fajnie, że tak Ci się udało, przy okazji zwiedziłaś trochę.
OdpowiedzUsuń