Przejdź do głównej zawartości

O jutrze nie gadajmy już...

Są w życiu takie sytuacje, w których tylko cud może człowieka uratować.

Za 2 miesiące zostanę bez pracy. Skończę ten cholerny staż. Wczoraj na stronie internetowej pojawiło się ogłoszenie o pracę na stanowisko, na których teraz jestem. Podania należy składać do 27 czerwca. Za 2 miesiące będę znowu bezrobotna i nie wiem co dalej.

Nie, nie będę składała papierów na to stanowisko bo wiem, że nie spełniam wszystkich wymagań. Nie mam samochodu i i jestem mało komunikatywna. Szkoda tylko, że nie będzie brana pod uwagę moja praca bo robię wszystko a i tak nikt mnie tam nie docenia. Nie usłyszałam jeszcze od szefowej ani jednego dobrego słowa. Sama krytyka.

Źle się tam czuję. Moja psychika leży na podłodze i ledwo oddycha. A poza tym nie chcę mieszkać na Końcu Świata. Za 2-3 lata i tak się bym stąd wyprowadziła na stałe. Może powinnam zrobić to już teraz? Znaleźć mieszkanie w wielkim mieście, pracować nawet na kasie w supermarkecie na początku ale być na swoim? Tutaj całe dnie spędzam w domu, nie mam gdzie wyjść, oprócz jednej koleżanki nie mam już tutaj znajomych. Nic mnie tu nie trzyma ale jakby co to mam gdzie wrócić.

Najgorsze jest chyba to, że ludzie się pytają czy zostaną po stażu. Wiadomo - chciałabym. Chociażby na pół roku. Dopóki nie znalazłabym czegoś lepszego. Pozostaje mi tylko dokończyć ten staż i jednocześnie szukać już czegoś innego. Może za kilka tygodni wszystko się odwróci na dobre. Ale dzisiaj jeszcze w to nie wierzę. Nie dzisiaj...

Komentarze

  1. Temat pracy to temat tabu dla mnie. Rok temu skończyłam studia i nie mam nic, chwytam się już wszystkiego ale póki co z marnym skutkiem... Ale cały czas mam jeszcze nadzieję. Ty chociaż masz ten staż... Ehhhh nie ma co gadać tylko szukać:)
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj uwierz mi wiem jak to jest, kiedy wszystko ci się sypie i ogólnie jest do dupy. Wiem o tym aż za dobrze, Kłopoty ze zdrowiem, skopana matura w zeszłym roku...mogłabym wymieniać, ale w sumie po co. Ja tam wierzę w przeznaczenie, więc jeśli coś się zdarzyło to widocznie musiało się zdarzyć i już. Wierzę, że wszystko Ci się ułoży tylko teraz to tak kiepsko wygląda - Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj.... warto poszukać w takim razie pracy już teraz. Może rozejrzyj się?

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to najlepszy moment na spore zmiany? Czasem wystarczy pomóc losowi aby znaleźć to co nas uszczesliwi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to faktycznie dobry moment na zmiany? Warto spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio wszedzie słysze, że pracownik nieszanowany, że źle, że psychika lezy, kurwa co się z tym światem porobiło?! Mnie to samo dotyczy, także wiem co czujesz.. wspolczuje, ale jak czujesz się tam źle, to nawet nie ma co zostawać..

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno coś innego znajdziesz trzymam za to kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest Ci tam źle, ale chciałabyś tam zostać? :/
    Ja jestem ze swojego stażu zadowolona, z atmosfery, jaka tam panuje i ze wszystkiego. Już wiem, że nie zostanę na dłużej, ale staram się też dopóki mam zajęcie nie myśleć o tym, co będzie później, nie martwić się na zapas. To i tak niczego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mówią,że po deszczu wychodzi słońce.Spróbuj.Może warto. Zawsze warto próbować,bo potem można żałować,że się czegoś nie zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Praca... :) Ja jak patrzę na ogłoszenia to wierzyć mi się nie chce.
    Jednak ja na spokojnie podejdę do tematu we wrześniu, dopiero wtedy będę mogła czegoś szukać.

    Ty jesteś już dorosła, masz 26 lat z tego co widziałam w opisie :) Masz Lubego, nie ma co czekać tylko działać, bo jak nie teraz to kiedy? Warto się oderwać, ruszyć na nieznane i nie bać się bo jak tak będzie się gdybać, bać to nigdy się niczego nie osiągnie. Może znajdziesz fajną pracę w innym mieście? Mieszkać na swoim, a Luby się dołączy? W najgorszym wypadku nic nie stracisz - bo do domu chyba zawsze możesz wrócić ? :P a w najlepszym zyskasz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wszędzie w małych miasteczkach to samo z pracą ehh, jeśli tylko chcesz u ciebie nic cię nie trzyma to warto zaryzykować w większym mieście łatwiej o pracę więc wynajęcie mieszkania kawałka świata dla siebie nie jest abstrakcją ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama widzisz, że to dobrze, że nie będziesz tam już pracować. 2 miesiące to mnóstwo czasu i jak dalej będzie tak, jak do tej pory to nie będziesz wcale żałować, że odchodzisz. Jesteś mądrą, młodą dziewczyną i jestem więcej niż pewna, że znajdziesz dużo lepszą i bardziej satysfakcjonującą pracę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Warto byłoby rozejrzeć się za jakąś pracą już teraz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, pora wziąć życie w swoje ręce! Jak nie teraz to kiedy? Rozglądaj się za czymś fajnym.. Zamieszkaj z Lubym... możecie zmienić całe swoje życie.. masz do tego idealną okazje..

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami warto zaryzykować, więc jeżeli czujesz, że Koniec Świata to nie miejsce dla Ciebie - opuść je i zacznij nowy rozdział. Poradzisz sobie napewno ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. A moze jednak sprobujesz skladac apiery na to stanowisko, moze ejdnak przebiejsz konkurencje, choc skoro tam takl Ci zle to moze jednak znajdz cos innego...jak wolisz, ale cokowiek postanowisz ja Cię bede wspierac :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A to nie jest roczny staż?

    OdpowiedzUsuń
  18. Powodzenia w poszukiwaniu nowej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powodzenia Kochana wszystko się poukłada zobaczysz! będzie dobrze!

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  20. Może to szansa na coś lepszego właśnie :) Tego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...