Przejdź do głównej zawartości

Będę łapać welon!

A wiecie co będę robiła w najbliższą sobotę? Będę łapała welon ślubny. Będę tańcować. Będę pić i jeść. Będę się bawić do białego rana. A potem jeszcze jeden dzień. Idę na ślub mojej koleżanki ze studiów. A pomyśleć, że dokładnie 3 lata temu stałyśmy w długiej kolejce do dziekanatu. Już wtedy miała zaplanowany swój ślub na od A do Z. I opowiadała mi swoje marzenia, choć tak naprawdę wcale mnie nie znała.

Ale to dobra kobieta jest. To ona mnie pocieszała, gdy chłopak mnie rzucił. To ona zabierała mnie na lody i długie spacery po deptaku. To ona nocowała mnie, gdy zdawałam na prawo jazdy i gdy byłam na pierwszej w swoim życiu konferencji. To z nią robiłam wszystkie referaty. To z nią organizowałam nasze absolutorium. To z nią wracałam nad ranem do domu. To z nią byłam rok temu na wakacjach nad jeziorem.To ona sprowadzała mnie na ziemię. A ja będę czytała Hymn o miłości na jej ślubie.

A dwa tygodnie temu byłam na jej wieczorze panieńskim. Bo uważam, że dla bliskich osób warto się poświęcić, przejechać te 150km aby spędzić chociaż jeden wieczór wspólnie. Bawiłam się wspaniale. Najpierw na wypasionej domówce a potem w klubie. Były różowe balony, dwa różowe torty i ogóle wszystko wkoło było różowe. To był mój pierwszy wieczór panieński w życiu i tak mi się spodobały te wszystkie zabawy, atrakcje, dodatki i gadżety, że swój wieczór panieński chyba sama sobie zorganizuję :)

A tymczasem szykuję się na ślub. Mam tylko sukienkę. Butów nie mam. Nie wiem czy mam pójść w marynarce czy kupić sobie jakiś cienki płaszczyk do kościoła. Nie mam sukienki na poprawiny. Nie mam prezentu nawet. Ale w piątek biorę wolne w pracy i oby udało mi się wszystko załatwić. A najbardziej stresuję się brakiem miesiączki bo państwo młodzi idealnie wycelowali z terminem uroczystości na koniec mojego okresu ale natura ma jednak inne plany. Próbowałam ją przywołać wysiłkiem fizycznym, gorącą kapielą i czerwonymi burakami. Ale wszystko bez skutku. Oby tylko nie chciało się jej przyjść w sobotę :)

Komentarze

  1. Ale Ci zazdroszczę! Sama chętnie poszłabym na jakieś wesele, ale żadne się na razie nie szykuje. :(
    Mam nadzieję, że uda Ci się załatwić wszystko w ten piątek, bo to właściwie ostatni moment. :)
    Złap welon! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie to zawsze wszystko na ostatnią chwilę :P dobrze, że chociaż sukienkę mam bo to już połowa sukcesu :) I wolne w pracy sobie załatwiłam :)
      Spróbuję :D

      Usuń
    2. Nie oszukujmy się - ja też zostawiam sporo spraw na sam koniec, ale innym to odradzam. :P A jaką masz sukienkę? Pochwal się! :)
      Ja kiedyś złapałam. To znaczy dziewczyna obok mnie złapała, a ja jej go wydarłam. :D

      Usuń
    3. Haha :D też tak mam zrobić?
      Klasyczną - miętową :)

      Usuń
    4. Raczej nie polecam. Zresztą nawet nie myślałam, co robię, to było po prostu instynktowne działanie...

      Usuń
    5. Jest 5 dziewczyn więc szanse są duże :D

      Usuń
    6. To spokojnie dasz radę :P

      Usuń
    7. Rok temu też było 5 dziewczyn i nie złapałam :p

      Usuń
    8. Ale teraz masz już doświadczenie :P

      Usuń
  2. Ha! też idę w sobotę na ślub i wesele ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Baw się dobrze więc! Trochę Ci zazdroszczę tych tańców i zabaw, bo sama poszłabym już na jakieś wesele :)

    psst, to ja Narkotyczna, zalogowana na nowym blogu. If you want, I invite ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale miałaś fajnie i będziesz miała idąc ba wesele, też bym chętnie poszła. :)
    Udanej zabawy! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bratnia dusza ze studiów - moje niespełnione marzenie...
    Miłej zabawy! Opiszesz mi sukienkę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że teraz widujemy się tylko dwa razy do roku :)
      Miętowa, na ramiączkach, przed kolanko bo jestem niska i nie mogę dłuższych nosić oraz rozkloszowana na brzuchu :)

      Usuń
    2. Najważniejsze, że utrzymujecie realny kontakt mimo odległości. W tych czasach to sztuka :)
      Piękny kolor, klasyczny fason, widzę ją oczyma wyobraźni :D

      Usuń
    3. Obiecałam jej to, że będę przyjeżdżać dwa razy do roku, na wiosnę i jesień. Na wiosnę się nie udało ale za to teraz będę 2 razy więc plan minimum zaliczony :) A najbardziej miłe było to, że jej narzeczony się pytał kiedy przyjadę bo myślałam, że niezbyt specjalnie mnie lubi :)
      Czyli nie muszę już zdjęcia wstawiać? :P

      Usuń
    4. Czemu tak przypuszczałaś? Jak widać, pozory mylą :)
      Nie musisz, ale może chcesz? :P

      Usuń
    5. A to już po weselu :P
      Nie wiem, tak mi wydawało bo ona sama kiedyś coś takiego powiedziała. Może się zmienił? Nie wiem sama :)

      Usuń
    6. Ważne, żeby był w tym szczery :)

      Usuń
    7. Ja go tam lubię :) A najgorzej było jak kiedyś pojechałam do nich i się pokłócili. A wiedziałam, że On ma rację i co miałam zrobić? :P

      Usuń
    8. Milczeć dyplomatycznie, ja bym tak zrobiła :P

      Usuń
    9. I tak właśnie zrobiłam :P

      Usuń
    10. A dziękuję dziękuję :) Czasami udaje mi się zrobić coś mądrego :p nawet powiedzieć też mi się udaje :P

      Usuń
    11. Na pewno częściej niż mnie :P

      Usuń
    12. Raz na miesiąc to chyba nie jest imponujący wynik ;P

      Usuń
    13. Niektórzy całe życie tego nie doświadczają :P

      Usuń
  6. Myślę, że będziesz się dobrze bawić. Takich przyjaciół jak na lekarstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie postanowiłam. Pomimo okresu, złej pogody i wszystkich innych przeciwności :)

      Usuń
    2. Dokładnie. Tak trzymaj! I czekam na relacje! :*

      Usuń
    3. Będzie za tydzień na pewno :*

      Usuń
    4. To super :) Baw się dobrze.

      Usuń
  7. To powodzenia na zabawie , abyś złapała ten welon i poznała jakieś przystojniaka? :) Ah, idziesz sama czy z osobą towarzyszącą? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim chłopakiem :) Który nie kupił jeszcze krawatu pod kolor mojej sukienki :P

      Usuń
    2. Ja to mam sklerozę - zapomniałam, że masz chłopaka. :)

      Usuń
    3. Nic się nie stało :) Rzadko o nim pisze więc mogłaś przeoczyć :)

      Usuń
    4. :) Dziękuję za wyrozumiałość.

      Usuń
    5. Pewnie niedługo jak coś źle napiszę na Twoim blogu i będzie kicha :P

      Usuń
    6. (śmiech).
      Wierzę, że nie będzie tak źle, Alicjo ;)

      Usuń
    7. Bo Ty nowa jesteś tutaj, prawda? :) Czy byłaś już kiedyś pod innym nickiem? :)

      Usuń
    8. Myślę, że mogę powiedzieć, że tak

      Usuń
    9. Trafiony zatopiony :P Tylko Diablicy mi brakowało :P

      Usuń
    10. :) Cieszę się, że mnie Tobie brakowało :D

      Usuń
    11. Tylko następnym razem jakbyś zmieniał adres czy nicka to uprzedź ;)

      Usuń
    12. Kurcze......ale ja pisałam do Ciebie!

      Usuń
    13. tak? tutaj na blogu? sorki musiałam przeoczyć :(

      Usuń
  8. ale zazdroszcze! tez bym potanczyla!

    OdpowiedzUsuń
  9. To dość szybko miała ślub zaplanowany.
    Udanej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak :) Już od paru ładnych lat wiedziała dokładnie jak ten dzień będzie wyglądać :)
      Dzięki :)

      Usuń
  10. No popatrz, nam też się jakaś impreza szykuje ;)

    Takie osoby jak Ty, które się pojawiają mimo tych 150km to wspaniali znajomi i goście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trochę kłopotliwi to trzeba im nocleg zapewnić, jakiś dojazd na salę weselną itp :)

      Usuń
  11. Podziwiam ludzi, którzy potrafią się bawić na weselach :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty nie potrafisz? :) To chyba nic trudnego? :p

      Usuń
    2. Strasznie nie lubie takich imprezek rodzinnych ;p Mało tego jakoś w ogóle źle się czuje w tłumie....szczególnie, gdy cały ten tłum mnie mocno obserwuje...tak mimochodem ;p

      Usuń
    3. Akurat w rodzinie nie szykują mi się żadne śluby a zaproszenia dostaję od koleżanek :) I u koleżanek jest jednak inaczej niż np. u kuzynów, bo wtedy nikt mnie praktycznie nie zna :)

      Usuń
  12. oo, to baw się dobrze na weselu! :)
    ja zazdroszczę, bo chociaż w te wakacje byłam na dwóch, to nadal się nie wybawiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tylko jedno w tym roku więc nie mam wyjścia - muszę się wybawić ;)

      Usuń
  13. Wysiłkiem fizycznym? :D Jak? :D
    Tampony sobie kup :P Są praktyczniejsze na takie okazje jak podpaski ;)
    To dobrze, że panieński się udał :P Tak się przejmowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuszki, przysiady, pajacyki itp :P
      Tylko nie tampony, mam uraz :D
      Ja? no co Ty :) kiedy? :)

      Usuń
    2. To coś daje? :D
      Ja też miałam uraz zanim wreszcie się do nich przekonałam, ale było warto :)
      Pisałaś do mnie kiedyś, że ja byłam na panieńskim i jak to wyglądało, jak byłyśmy ubrane itp :P

      Usuń
    3. Nie daje, sam przyszedł w poniedziałek wieczorem jak o tym napisałam :P
      Sprytna bestia :P Chociaż zostałam oznaczona na zdjęciu na fejsie i myślałam, że przez to się domyślisz ;)

      Usuń
    4. U mnie też się pojawił zaraz po napisaniu posta więc chyba mamy nową metodę na wywołanie okresu xD
      Zdjęcie to jeszcze nie wszystko :P Dobrze wiedzieć, że nie kłamie :P

      Usuń
    5. Czy Ty mnie przypadkiem nie osądzasz o fotomontaż? :p
      Haha :D opatentujmy to :D

      Usuń
  14. To udanej zabawy i nie stresuj się okresem tak, bo zrobi na złość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj przyszedł :) Oby teraz się skończył przed sobotą :)

      Usuń
  15. SUper! Widać, jaka jesteś pełna entuzjazmu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. w takim razie udanej zabawy i entuzjazm niech będzie z tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No niestety natura ubi płatać nam psikusy. Niestety. Zazdroszczę przyjęcia. U mnie szara jesień :)
    http://dziennik-ali.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj lubi lubi. Ale i tak zamierzam się dobrze bawić ;)

      Usuń
  18. no no to będzie mega świetny ślub i weselisko wyczułam to już po tym poście!! reeewelacja :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to pozytywne nastawienie ;)

      Usuń
    2. się wie :D baw się świetnie i bez złapanego welona nie wracaj :D

      Usuń
    3. Dzięki :)
      to teraz muszę złapać bo inaczej nie wejdę na swojego bloga :D

      Usuń
    4. :D mam nadzieję,że napiszesz post o tym jak było :)

      Usuń
  19. Ja będę robić dokładnie to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. i zlap welon to moze Luby pomysli o kolejnym kroku ;p

      Usuń
    2. On już zapowiedział, że krawata nie będzie łapał :P

      Usuń
  21. ale fajnie! :))) to baw się dobrze :D
    a ten okres to z reguły kiedy na niego czekamy, uparcie nie przychodzi
    pozdrawiam i zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja studencka przyjaciółka niedawno się zaręczyła i za półtora roku będę u niej łapać welon :D
    Życzę miłej zabawy i okresu w poniedziałek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okres już niestety przyszedł ale za miłą zabawę - dziękuję :) niech się tak stanie ;)

      Usuń
    2. To już nie będzie tak zawadzał jutro :)

      Usuń
  23. Ja też chcę na jakieś wesele, ale nic sie nie szykuje wokół :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłam 2 lata temu a teraz co rok gdzieś chodzę ;)

      Usuń
  24. Zazdroszczę:) Sama na urządzanie wesela bym się nie zdobyła, ale lubię w nich uczestniczyć jako gość-obserwator zabawy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat mój udział w urządzaniu polegał na tym, że wysyłałam pannie młodej linki ze stronami, które mogą się jej przydać w organizacji ślubu :)

      Usuń
    2. Chodziło mi o sytuację własnego ślubu. Nie odnalazłabym się w roli organizatorki imprezy, tańczenia itd. Wesela jednak lubię, nie jestem bowiem wówczas w centrum uwagi, nawet przez chwilę;)

      Usuń
  25. Na pewno coś znajdzie :)
    hehe ja miała takie pecha 2 razy gdy miałam okres bawiłam się na weselu. Ale to da się przeżyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak przyszedł w poniedziałek i w sobotę będzie końcówka więc chyba nie mam powodu do panikowania ;)

      Usuń
    2. Dasz radę - to przecież nie choroba :p

      Usuń
  26. To milej zabawy Kochana :) to Ci zazdroszcze...moje ostatnie wesele na ktorym bylam? to moje wlasne :)
    lap welon lap :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zazdroszczę:) Ja na weselu byłam tylko raz, ale u górali, więc to wynagradza i dziesięć innych :D Ale dobrze mieć takie przyjaciółki :) udanej zabawy!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U górali jeszcze nie byłam :) ale byłam za to w Bieszczadach na weselu :) niby wesele jak wesele ale swoje tradycje mają ;)

      Usuń
  28. Nawet jak przyjdzie to co, szalej, baw sie, tancz i spiewaj :)
    Udanej zabawy i lap, lap ten welon :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zatem udanej zabawy i oby welon pofrunął wprost do Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Życzę udanej zabawy i złapania welonu :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wybaw się Kochana!
    Ja byłam niedawno na weselu mojej koleżanki z liceum, wybawiłam się nieziemsko. To był dzień pełen wzruszeń :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Życzę udanej zabawy! :) Ja ostatnio na weselu byłam 2 lata temu, więc zazdroszczę, bo chętnie bym potańczyła na takiej właśnie imprezie ^^

    OdpowiedzUsuń
  33. Życzę udanej zabawy na weselu :)
    Ja raczej nie przepadam za weselami i tego typu imprezami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. No to życzę udanej zabawy i tego by z tą miesiączką dobrze wyszło ;]

    OdpowiedzUsuń
  35. Wszędzie śluby, też to widzisz? ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. Niezapomnianej zabawy! No i złapania welonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Choć wolę śluby mniej tradycyjne, to jednak ślub to zawsze niesamowicie szczęśliwe święto, bo przecież to święto dwójki ludzi, która wyraża ich miłość ^^

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś :)

    P.S Buraki na przywołanie okresu? Tego to nie wiedziałam :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Czekam na relacja po weselną ;pp
    No i czy udało Ci się welon złapać!

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj, poszłabym na wesele... Ja jestem w liceum, a dookoła mnie wszyscy biorą ślub. Różnica wieku rok, dwa, trzy lata. To ja już jestem taka stara...? Czekam na relację ze ślubu, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...