Nie będę płakać. Obiecuję! Chociaż smutek wokół tańczy jak opętany. Są powody ale przecież nic nie mogę zrobić. Nie mam wpływu na wszystko i na wszystkich. Muszę zaakceptować fakty i iść dalej do przodu. Karta jeszcze się odwróci na właściwą stronę. Wierzę w to mocno. It's time to be a big girl now. A duże dziewczynki nie płaczą.
Listopad źle się zaczął. I choć broniłam go zaciekle (bo urodziny, bo złota jesień itp) to okazał się jednak zwykłym chamem. Już 1 listopada, o o godz. 7 rano uderzyłam rozpędzonym autem w garaż sąsiada. Nie, nic mi się nie stało. Samochód też cały. Skończyło się tylko na strachu i kilku małych ryskach na lakierze. Do tej pory nie wiem jak auto mogło pojechać samo, z zaciągniętym hamulcem i nie zjeżdżając z żadnej górki.
Dzień później był telefon. Wujek zmarł. Nie znałam go więc tak naprawdę nie odczułam tej straty. Bardziej smutno było mi dlatego, że moja ukochana Babcia nie mogła być na moich urodzinach ponieważ pojechała ponad 400km na pogrzeb wujka. Wiem, pewnie pomyślicie sobie - jaka z niej egoistka. Ale to naprawdę nie tak. Z Babcią mieszkam więc nasza więź jest bardzo silna a z wujkiem nie było żadnego kontaktu. Nawet kartki na święta nigdy nie wysłał. I to ma być rodzina?
Urodziny jak urodziny. Rodzina raczej nie pamiętała. Oprócz Mamy oczywiście. Życzeń było zdecydowanie mniej niż rok temu ale to akurat nie ma większego znaczenia bo najważniejsze osoby napisały. I kilka osób zaskoczyło mnie swoimi życzeniami. Nawet moja psiapsióła napisała, chociaż od pół roku nie miałam z nią kontaktu. I Luby przyjechał chociaż miało go nie być. Nie było tortu ale był szampan. Świętowanie odłożę na inny czas.
Dziękuję Wam za wszystkie życzenia :*
Dzisiejszy dzień też nie jest ciekawy. Rano kolejny telefon, że ciotka zmarła. I dowiedziałam się, że Królika już nie ma pośród nas. Odszedł w moje urodziny. Jeszcze zdążył mi życzenia napisać. I wiecie co? Bardziej odczuwam pustkę po blogowym nieznajomym, który będąc po drugiej stronie monitora wspierał, karcił i był ze mną tutaj niż po osobach, które tylko noszą to samo nazwisko co ja, nie wnosząc nic do mojego życia. Smutne, bardzo smutne. I na dodatek od jutra znów będę bezrobotna...
But I've got to get a move on with my life
It's time to be a big girl now
And big girls don't cry
Don't cry
Don't cry
Don't cry
Listopad źle się zaczął. I choć broniłam go zaciekle (bo urodziny, bo złota jesień itp) to okazał się jednak zwykłym chamem. Już 1 listopada, o o godz. 7 rano uderzyłam rozpędzonym autem w garaż sąsiada. Nie, nic mi się nie stało. Samochód też cały. Skończyło się tylko na strachu i kilku małych ryskach na lakierze. Do tej pory nie wiem jak auto mogło pojechać samo, z zaciągniętym hamulcem i nie zjeżdżając z żadnej górki.
Dzień później był telefon. Wujek zmarł. Nie znałam go więc tak naprawdę nie odczułam tej straty. Bardziej smutno było mi dlatego, że moja ukochana Babcia nie mogła być na moich urodzinach ponieważ pojechała ponad 400km na pogrzeb wujka. Wiem, pewnie pomyślicie sobie - jaka z niej egoistka. Ale to naprawdę nie tak. Z Babcią mieszkam więc nasza więź jest bardzo silna a z wujkiem nie było żadnego kontaktu. Nawet kartki na święta nigdy nie wysłał. I to ma być rodzina?
Urodziny jak urodziny. Rodzina raczej nie pamiętała. Oprócz Mamy oczywiście. Życzeń było zdecydowanie mniej niż rok temu ale to akurat nie ma większego znaczenia bo najważniejsze osoby napisały. I kilka osób zaskoczyło mnie swoimi życzeniami. Nawet moja psiapsióła napisała, chociaż od pół roku nie miałam z nią kontaktu. I Luby przyjechał chociaż miało go nie być. Nie było tortu ale był szampan. Świętowanie odłożę na inny czas.
Dziękuję Wam za wszystkie życzenia :*
Dzisiejszy dzień też nie jest ciekawy. Rano kolejny telefon, że ciotka zmarła. I dowiedziałam się, że Królika już nie ma pośród nas. Odszedł w moje urodziny. Jeszcze zdążył mi życzenia napisać. I wiecie co? Bardziej odczuwam pustkę po blogowym nieznajomym, który będąc po drugiej stronie monitora wspierał, karcił i był ze mną tutaj niż po osobach, które tylko noszą to samo nazwisko co ja, nie wnosząc nic do mojego życia. Smutne, bardzo smutne. I na dodatek od jutra znów będę bezrobotna...
But I've got to get a move on with my life
It's time to be a big girl now
And big girls don't cry
Don't cry
Don't cry
Don't cry
ten listopad dla wszystkich chyba się kiepsko zaczął :( trzymaj się :*
OdpowiedzUsuńKiepsko zaczął i teraz idzie wolno jak słoń :(
Usuńu mnie wolno nie idzie ale nadal jest kiepsko ...
UsuńSą jakieś plusy - u Ciebie szybko leci :)
UsuńGrudzień już musi być fajny!
No to faktycznie listopad zawitał u Ciebie stanowczo za mocnym kopem... oby wszystko się ułożyło, nie dołuj się! :* ściskam wirtualnie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że teraz będzie mnie tylko masował :)
UsuńOby tak było, musi być. :)
UsuńA u Ciebie jak z listopadem? Lepiej niż u większości bloggerów? :)
UsuńObie jestesmy jesienne. Obie wystartowałyśmy w tym miesiącu kiepsko. Małe pocieszenie, nie? Chociaż z drugiej strony czyni ten fakt życie jakieś bardziej ludzki. Przynajmniej dla MNIE. Oby reszta poszła z górki.
OdpowiedzUsuńTo mój najgorszy listopad w życiu. Ale jeszcze niecałe 3 tygodnie i może będzie lepiej :)
UsuńWiesz z rodzina dobrze wychodzi sie na zdjeciu i z jednymi mamy swietny kontakt i super wiez z innymi calkiem nie...i dziwie się Twojemu zdaneiu na temat Twojej babci i jej wyjazdu na pogrzeb...sa takie sytaucje ze nie ma wyjscia...a listopad przynosi niestety czesto taka smutna aure...minie, nie martw, a prace tez szybko znajdziesz :)
OdpowiedzUsuńAle gdyby to była jeszcze bliska rodzina, a to był wujek z którym nawet Babcia nie miała kontaktu. Jak zawsze kochałam listopad to teraz go nienawidzę.
UsuńAle tacy sa starsi ludzie i trzeba to zrouzmiec...
UsuńNie rozumiem ale chyba muszę zaakceptować :)
UsuńFakt, ze czazsem sarszych ludzi trudno zrozumiec, ale czasem warto się przemóc :)
UsuńTo faktycznie paskudnei się zaczął ten listopada. Niestety Krolika nei znałam, ale akurat trafiłam na wieśc o jego smierci, gdy latałam po blogach, widziałam ile to bólu wywołało, musiał być naprawde cudownym człowiekiem...
OdpowiedzUsuńNa pewno był mądrym człowiekiem, który wspaniale pisał :(
UsuńA ten listopad to jakaś wielka masakra :(
kurczę faktycznie niezbyt dobrze zaczął się ten listopad... smutno fest.
OdpowiedzUsuńBardzo bardzo :( z nadzieją czekam na grudzień.
UsuńListopad to jeden z moich najmniej ulubionych miesięcy w roku, ale kiedyś też się kończy. Smutek też mija i znowu można normalnie funkcjonować.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za znalezienie nowej pracy.
Listopad powinien być smutny ale tylko na początku bo wiadomo - święto zmarłych. Ale potem zazwyczaj było lepiej a w tym roku nie jest coś :/
UsuńDzięki :) oby!
Więc Ciebie też dopadł listopad. :( Jestem ciekawa, czy komuś w tym miesiącu coś się udało... Trzymam kciuki za pracę. I za wszystko. :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj trzymaj :) mocno trzymaj i chuchaj na szczęście :)
Usuńa ja będę trzymała za Ciebie!
Może to się jakoś zrównoważy. ;) Na szczęście połowa listopada już za nami, a grudzień na pewno będzie lepszy. :)
UsuńMoże akurat wygram wycieczkę na Ibizę, zostanę sekretarką nowego prezydenta i dostanę w spadku miliard dolarów? kto wie :p
UsuńTo ja też poproszę miliard dolców, a do tego jakiegoś przystojniaka. :D
Usuńta piosenka jest mysla prewodnia mojego bloga ma cos w sobie..
OdpowiedzUsuńtez nie przepadam za listopadem wiele zlych chwil mi sie zdarzylo w tym miesiacu i choc lata mijaj nadal taki zal zostal...
wiem o czym mowisz z niektorymi tez mam kontakt rodzinny tylko na papierze ale jak ktos madry mi kiedys napisal na blogu rodziny sie nie wybiera a przyjaciol tak! i tez choc Krolika nie znalam jakos wstrzasnela mna jego smierc bo to jest straszne jest czlowiek a drugiego dnia go nie ma... zycie zdecydowanie jest zbyt kruche....
I to wszystko się skumulowało w jednym czasie. Smutno bo już nie napisze nic filozoficznego, coś co daje do myślenia.
UsuńOby do grudnia!
noo dokladnie bo czasem za duzo zlego sie dzieje jednoczesnie w jednym czasie ale moze wtedy to latwiej zniesc.. tak czy siak musi byc lepiej w koncu ciagle nie moze byc zle...
UsuńBo jak się wali to wszystko. Z resztą sama wiesz. Ale cóż - jak sama napisałaś - nie może ciągle być źle więc teraz musi być dobrze :)
Usuńno nieszczescia ida parami ale wtedy chyba latwiej je zniesc... no ale bedzie lepiej w koncu bo kazdej burzy jest tecza na niebie :)
UsuńNiezbyt szczęśliwy ten listopad dla Ciebie, może grudzień będzie weselszy...
OdpowiedzUsuńOby był dużo lepszy bo coś poprawy w listopadzie nie widać :(
UsuńListopad też nie należy do moich sprzymierzeńców... Co prawda do moich urodzin zostało dwa tygodnie, ale już mogę Ci powiedzieć : nie jesteś w tym wszystkim sama. Buziak. :*
OdpowiedzUsuńOby Twoje urodziny były lepsze :*
UsuńZobaczymy. :)
UsuńA będzie tort? :P
UsuńZastanawiam się nad takim malutkim. :D
UsuńA załapię się na malutki kawałek? :D
UsuńJasne! :)
UsuńDzięki :) Ja kupię szampana :)
UsuńOkej! :)
UsuńCoś jeszcze mam wziąć ze sobą? :)
UsuńNic więcej nie trzeba. :P
UsuńNo to tylko kiedy? :P
Usuń25 - wtorek !! :)
UsuńZapamiętam - mój kolega homoseksualista ma również wtedy urodziny :)
UsuńNie przepadam za swoimi urodzinami ale w sumie jakiś powód żeby spotkać się w większym gronie. :)
UsuńJa jeszcze nie świętowałam swoich urodzin ze znajomymi. Może uda mi się to nadrobić w najbliższym czasie :)
UsuńJa w zeszłym roku i w tym. Wcześniej też, ale to już były libacje alkoholowe a nie spokojne spotkanie przy kawie i ciachu. :)
UsuńJa się chyba starzeję bo rok temu była kawa i ciastka :) I galaretka z alkoholem :P
UsuńJa rok temu dostałam szampana, ale wypiłam go o wiele, wiele później. Trzy lata temu miałam osiemnastkę, a moje siedemnaste urodziny... cóż, było mocno. ;;)
UsuńMoje najlepsze urodziny to 19 :) spędziłam je z 20 osobami, które poznałam zaledwie miesiąc wcześniej bo zaczęłam studiowanie ;)
UsuńMoje? To zdecydowanie te 17. Mimo wszystko, osiemnastka też nie była zła, jednak to nie to. Nawet 20 nie były tak wspaniałe, chociaż od K. dostałam śliczne kwiaty.
Usuń17 i 18 były bardzo kameralne. Najśmieszniej było na 18-stce dla znajomych, gdzie budzimy się rano a tu śnieg spadł. Na dworze biało i ślisssko a był dopiero 11 listopad :P
UsuńJa na 17nastce miałam około 10-12 gości i się uchlaliśmy, wiem, że było wtedy zimno, nie wiem czy czasami nie padał już śnieg i szliśmy odprowadzić koleżankę, która mieszkała 5 km ode mnie. :P
UsuńJa cały czas dziwnie się czuję jak wchodzę na bloga.. Nie potrafię tego opisać. Smutny ten listopad :/
OdpowiedzUsuńCoś chyba nikt nie lubi listopada w tym roku :)
UsuńJa nigdy go nie lubiłam ;]
UsuńSzkoda, że nie można go przespać lub przesunąć :)
UsuńHmm na pewno przez takie różne rzeczy robi się przykro, np. przez brak osób, albo niepamięć.
OdpowiedzUsuńA mogłoby się wydawać, że listopad to właśnie miesiąc pamiętania o bliskich...
UsuńNo właśnie, ale ja już mam dość bycia olewanym przez najbliższych.
UsuńZwłaszcza, że definicja najbliższych brzmi trochę inaczej :(
UsuńDokładnie, ale najwyraźniej oni traktują to inaczej.
UsuńGorzej, jeśli my nie jesteśmy ich bliskimi...
UsuńAle nie ma się co przejmować, są inni ludzie, dla których jesteśmy jak rodzina ;)
UsuńAlbo nawet i więcej niż rodzina ;)
UsuńWłaśnie, takie więzy są niezniszczalne.
UsuńTu bym się kłóciła bo w życiu różnie bywa.
UsuńWiesz, różnie fakt, ale o tym co nieco w kolejnej notce ;) też trochę przeszłam to wiem.
UsuńChyba też kiedyś o tym napiszę. Ale następnym razem chyba muszę coś optymistycznego napisać :)
UsuńHehe, czekam na kolejną notkę :)
Usuńja wykrakałam z tą śmiercią ostatnio :/ Nie tylko w Częstochowie jej pełno :(
OdpowiedzUsuńListopad lada chwila się skończy, przyjdzie grudzień, będzie lepiej.
Grudzień też nie będzie łatwy ale nie będę krakać :)
UsuńNo żesz, musi być dobrze :)
Czemu tak?
UsuńŚwięta moja droga :)
UsuńA jaśniej? xd
UsuńPrzedtem było pytanie "Ala masz chłopaka?" a teraz będzie "Ala, gdzie jest Twój chłopak?" :P
UsuńTo już zawsze jakiś krok do przodu :P
UsuńWłaśnie jeszcze gorzej :P
UsuńCzemu? :P
UsuńBo moja rodzina tak bardzo chce go poznać. A im bardziej oni chcą go poznać to tym bardziej On nie chce poznać ich :)
UsuńA to ja myślałam, że oni go znają już :P
UsuńNie, tylko Mama, Babcia, wujek i jedna kuzynka :)
UsuńNarazie wystarczy :P Może oni staną w Twojej obronie :P
Usuńale jesteś silną dziewczynką! :*
OdpowiedzUsuńściskam mocno trzymaj się teraz już będzie tylko lepiej :)
Staram się być silną dlatego nie płaczę :)
UsuńDziękuję :*
Ściskam :* !
OdpowiedzUsuńI nie puszczaj :p :*
UsuńPewnie :)))
UsuńTo grudzień już musi być fajny :)
UsuńOby właśnie taki był ;*
UsuńTylko najbardziej obawiam się świąt :(
UsuńDlaczego?
UsuńJak co roku niewygodne dla mnie pytania...
UsuńDotyczące ślubu? Rodziny?
UsuńJeśli nie chcesz rozmawiać to w porządku.
Nie :) w porządku :) Co roku o tym pisze na blogu więc żadna tajemnica :) Chodzi o kłopotliwe pytania mojej rodziny dotyczące mojego chłopaka. Bo najpierw się pytali czy mam jakiegoś chłopaka a rok temu się pytali, dlaczego nie przyjechał :)
Usuńcholera naprawdę pechowo :( mocno cię przytulam ;*
OdpowiedzUsuńPechowo nie, po prostu nic się nie układa jak powinno :(
UsuńWidzę że listopad rozpoczął się pechowo. Współczuję stłuczki i tylu pogrzebów, musisz być silna . Mam nadzieję że już niedługo los się do ciebie uśmiechnie ;)
OdpowiedzUsuńMusi się odwrócić bo przecież nie może cały czas być źle :)
UsuńA ja Ci nawet nie zdążyłam złożyć życzeń przez to wszystko. Wszystkiego co najlepsze, więc :*
OdpowiedzUsuńJa mam tylko prośbę: Niech ten listopad jak najszybciej się skończy.
Dziękuję Asik :*
UsuńW tym roku wyjątkowo też o tym marzę...
Zaniemaco :)
UsuńJa nigdy go nie lubiłam. W tym roku naprawdę chciałam go polubić. A teraz nienawidzę go jeszcze bardziej.
Chyba nie zostaniecie przyjaciółmi. Ale może za parę lat chociaż będziecie znajomymi z kalendarza :)
UsuńTo będzie taki... niemile widziany gość, jak ksiądz po kolędzie nieraz XD Musi przyjść i powkurzać XD
UsuńPrzykro mi strasznie z powodu straty Wujka i Cioci... Dla mnie zeszły listopad był straszny, kiedy odszedł mój Wujek - pierwszy raz umarł mi ktoś z bardzo bliskiej rodziny. 8 listopada minął rok od jego śmierci.
OdpowiedzUsuńByłam w szoku, kiedy dowiedziałam się o śmierci Królika. Przez długi czas nie było mnie w blogosferze, dlatego zupełnie nie wiedziałam, co się dzieje... Nie mogę w to uwierzyć po prostu. Czytając dziś jego list pożegnalny, miałam łzy w oczach.
Chciałam Ci jeszcze napisać spóźnione wszystkiego najlepszego :)
UsuńDziękuję :)
UsuńListopad to w ogóle smutny miesiąc. A jak jeszcze odchodzą bliscy to już całkiem smutno i źle. Trzeba przeżyć. Nie ma innej rady :)
Ten listopad definitywnie przywalił nas powodami do popadania w depresję... ale mamy jeszcze drugą połowę, oby była dla nas wszystkich lepsza.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, kochana, jek chcesz płakać to płacz, bo łzy oczyszczają, ale jednak szukaj chociaż malutkich powodów do uśmiechu. Dasz radę ;*
Jutro 15 więc niecierpliwie czekam odmiany :)
UsuńDziękuję za wsparcie :*
Mam nadzieję, że od teraz w bilansach dnia więcej będzie plusów, aniżeli minusów ;)
UsuńMam taką nadzieję :)
Usuńale staram się z każdego dnia wyciągnąć coś optymistycznego :)
Ja właśnie postanowiłam sobie, że od dzisiaj, przed pójściem spać, będę sobie w zeszycie zapisywać, za co chciałabym Wszechświatowi podziękować (rada mojej mamy i host, jedyna różnica, że one praktykują wiarę chrześcijańską, więc dziękują bogu - ale cel jest taki sam ;)) - to mogą być większe lub mniejsze sukcesy, nawet fakt, że świeciło słońce czy to, że przez cały dzień byłaś zdrowa. To jest naprawdę motywacyjne ;)
UsuńA wiesz, że chciałam coś takiego zrobić? Narysować tabelkę, z jednej strony dni miesiąca a w drugiej co dobrego mnie spotkało. Od rzeczy banalnych do ważnych. Ale coś nie wypaliło :( Musze się zmotywować bardziej :)
UsuńA miała być piękna jesień... Głowa do góry, Kochana. Uśmiech wróci ;*
OdpowiedzUsuńUśmiech jest, nawet codzienny, tylko ten smutek go za bardzo przytłacza :)
UsuńTen miesiąc w ogóle ma w sobie coś takiego... A Tobie jeszcze dołożył...
UsuńDobił mnie brutalnie ale cóż. Dzisiaj jest połowa miesiąca, może teraz coś się polepszy...
UsuńOby! Przydałoby się...
UsuńPrzynajmniej jakaś normalna stabilizacja. Czy ja wymagam zbyt wiele?
UsuńNie sądzę. Z nieszczęściami tak to już jest, że jak przychodzą, to zawsze grupowo. Ale po burzy zawsze wychodzi słońce, pamiętaj.
UsuńMoja mama wczoraj mi powiedziała tak:
OdpowiedzUsuń- Za dużo gówna cię spotyka w ostatnim czasie. Teraz będzie już lepiej, w końcu musi.
No przecież nie może cały czas być źle :)
UsuńTrzymaj się, kochana... w końcu musi być lepiej :*
OdpowiedzUsuńno wiadomo, nasze życie to nie pozioma kreska a sinusoida :)
UsuńBędę przesyłać Ci pozytywne myśli, oby pomogły :)
UsuńA tak żebym wygrała w totolotka też można taką myśl? :D
UsuńMówisz-masz :D
UsuńJak dobrze, że już jesteś :D :*
UsuńTeż się cieszę :*
UsuńDzisiaj jak jadłam kotleta na obiad to myślałam o Tobie :D
UsuńCo wcinałaś dobrego? :>
UsuńListopad też zawsze był dla mnie ciulowym miesiącem. W dodatku ciągnął się w nieskończoność. Odkąd urodziła się moje młodsza Córcia (1listopada) to jakoś to się zmieniło- na szczęście :)
OdpowiedzUsuńA Tobie życzę, żeby grudzień przyniósł pozytywną równowagę, a styczeń wraz z Nowym Rokiem- same zmiany na plus i tylko pozytywne wieści!
Twojej reakcji na wyjazd Babci wcale się nie dziwię. Rodzina rodziną, ale bliżsi są nam ci, z którymi utrzymujemy kontakt.
Ps. Bardzo przyjemna szata graficzna bloga.
Pozdrawiam
Marta
Niby mam urodziny w listopadzie ale jakoś to nie jest szczęśliwy miesiąc dla mnie :)
UsuńDziekuję. Również pozdrawiam i zapraszam częściej :)
Ah w tym sensie ;) Nie miałam bladego pojęcia o co może chodzić .
OdpowiedzUsuńUwierz, że co roku się to powtarza i jest to strasznie uciążliwe :)
UsuńWierzę! :) Mnie zawsze rodzina pyta: masz chłopaka?! Co wizytę ich u nas lub na odwrót to samo. Ja niestety lub stety nie lubię rozmawiać o życiu prywatnym i nie wiedzą, że mam kogoś :)
UsuńNie chcesz się przyznać? :P
UsuńNie, że nie chcę się przyznać, ale nie chcę pytań, wtrącania się w moje życie, związek.
UsuńRozumiem. Nikt tego nie lubi :)
UsuńCzesto sie zdarza, ze blogowi znajomi sa nam blizsi niz rodzina, bo znaja nasze mysli i nasza dusze. A Kordian zawsze z nami zostanie, wierze w to :)
OdpowiedzUsuńJa też w to wierzę, że zawsze z nami zostanie :)
UsuńI to właśnie rodzina powinna nas znać najlepiej i wiedzieć co się z nami obecnie dzieje. Sama nie wiem w którym to kierunku idzie ale raczej w tym złym...
Na pewno :))
UsuńNiby powinna, ale tak naprawde, rodzina to rodzina, dalsza blizsza, jest wazna, ale to nie zawsze znaczy, ze mozna sie przed nia otworzyc tak do szpiku kosci... latwiej otworzyc sie przed kims, kogo dobrze nie znamy i kto nas nie oceni.
To mi bardziej pasuje pod opis bloga. Bo przyjaciele - też nie są z nami spokrewnieni ale jednak znają nas na wylot :)
UsuńZgadza się... to się nazywa porozumienie dusz :)
UsuńKurczaki, coś dawno mi się odpowiedzi nie chciały publikować D:
OdpowiedzUsuńWiesz, jest jeszcze "wersja dla leniwych", czyli coś w rodzaju modlitwy ;P Po prostu mówisz sobie w myślach , również przed pójściem spać, za co chcesz podziękować - zasady te same. Aczkolwiek, ja mam od najmłodszych lat jakiś sentyment do wszelkiego rodzaju pamiętników i dzienników, więc i w tym przypadku wcielę w życie wersję papierową ;P
Jak byłam mała to też pisałam, Teraz wolę internetowy pamiętnik ;) A widzisz - i tu mnie masz bo ja zazwyczaj dużo proszę, a za mało dziękuje w modlitwach. A jak to się mówi, docenia się jak się traci.
UsuńJa w sumie też się przerzuciłam na bloga, aczkolwiek chcę też zacząć prowadzić pamiętnik "zeszytowy", tyle że po angielsku, żeby ciągle ten język ćwiczyć, bo jednak zależy mi na progressach - tak więc przyjemne z pożytecznym połączę ;P
UsuńA no właśnie, a najpierw powinno się dziękować, pokazać jakąś wdzięczność ;) A potem tak grzecznie poprosić, ale to też trzeba wierzyć, że możemy to zrealizować. Wiara to podstawa ;)
Dobry pomysł ;) Tylko ja bardziej zgermanizowana jestem więc bym musiała po niemiecku pisać :P
UsuńPrzez chwilę się przeraziłam, że ja nie umiem wierzyć. A może mam kryzys. Sama nie wiem. Ale masz rację. Trzeba dziękować, nawet za proste fakty, że jestem zdrowa, mam gdzie mieszkać i co zjeść. To jest naprawę wiele :)
Oj tam, olać język, liczy się cel :)
UsuńWiesz, ja pomimo tego, że już kilka lat temu przestałam wierzyć w boga i głosiłam, że jestem ateistką, to jednak cały czas czułam, że jest jakaś s i ł a, c o ś, co zarządza naszym życiem. Teraz mówię na to Wszechświat, dalej szukam, ale wierzę. I to nawet takie miłe uczucie - czuć wdzięcznosc i dziękować. Życie puste się nie wydaje aż tak :)
Podobno trudno nie wierzyć w nic. Jeden ksiądz mi kiedyś powiedział, że skoro wątpię to szukam swojego Boga. Z kolei druga teoria głosi, że jest tylko jeden bóg a inaczej go każdy nazywa. Więc chyba nie ważne w kogo lub w co się wierzy, ale ważne jak? Czy się mylę? :)
UsuńMnie się zdaje, że wątpić to nie to samo co nie wierzyć - i że ja przez cały ten czas właśnie wątpiłam... wedle pierwszej teorii, którą przedstawiłas, tyle że nie odnośnie boga, w którego wierzą chrześcijanie :)
UsuńA "jak" zawsze jest istotne, grunt by czuć w sobie tą wiarę, mieć się do k o g o zwrócić, kiedy nie widzi się szans rozmowy o czymś z osobami z najbliższego otoczenia. Nie potrzeba nawet wyuczonych słów modlitw, pieśni czy rytuałów, wystarczy, że pokażesz, iż Twoje słowa wypływają z głębi serca :)
Trzymaj się! Niestety nie mogę Ci pomóc, ale postaram się choć wspierać mentalnie :3
OdpowiedzUsuńTo dla mnie bardzo dużo :) dziękuje :)
UsuńNo takie zycie czasami jest.. Ale po kazdym dołku musi być górka :) Uszy do góry ! :)
OdpowiedzUsuńTa górka niezbyt mnie pociesza :) wolę piękną równinę, pełną trawy, kwiatów i motyli ;))
Usuńwow niesamowity wpis nie wiem co napisać wow !
OdpowiedzUsuńzapraszam - http://nikoladrozdzi.blogspot.com/ ♥
Nie czytałaś go, prawda? :)
UsuńBuziaki przytulam mocno mam nadzieję, że Ci troszkę lepiej trzymaj się!
OdpowiedzUsuńlistopad jest parszywy to prawda
OdpowiedzUsuńprzykro mi z powodu wujka, przytulam mocno
Racja, ciężki ten listopad. Tyle pocieszenia, że połowa za nami, że bliżej już do grudnia niż dalej.
OdpowiedzUsuńBrakuje mi Królika...
los musi sie odwrócić w grudniu
OdpowiedzUsuńNajbardziej dotyka nas śmierć osób, które niby nie są naszą rodziną, ale są nam bliższe - bo są obecne w naszym życiu.
OdpowiedzUsuńufff dobrze że Ci się nic nie stało, może ślisko było
bo listopad to tak jakby wszystkie poniedziałki w roku naraz. tyle dobrego, że za chwilę się skończy ;)
OdpowiedzUsuńTeż odczuwam pustkę. Choć znałam Królika tylko z blogspota jednak posiadam o nim swoje zdanie. Szkoda, że nie ma go już pośród nas. Jednak trzeba wstać i iść dalej. Warto spróbować chociaż :)
OdpowiedzUsuńhttp://dziennik-ali.blogspot.com/
czasem wirtualni znajomi więcej wnoszą do naszego życia niż rodzina, nawet ta z która mamy bliski kontakt.. Oby nadchodzący grudzień był dla Ciebie lepszym miesiącem.
OdpowiedzUsuńNie uważam Ciebie za egoistkę. Całkowicie rozumiem Twoją postawę. Napiszę więcej:nie lubię łez z powodu odejścia kogoś tak naprawdę obcego. Myślę, że często taki smutek jest na pokaz, ma na celu pokazanie jakie przygnębienie towarzyszy nam po stracie kogoś, jacy my biedni... Po cholerę coś udawać.
OdpowiedzUsuń