Przejdź do głównej zawartości

Big girls don't cry

Nie będę płakać. Obiecuję! Chociaż smutek wokół tańczy jak opętany. Są powody ale przecież nic nie mogę zrobić. Nie mam wpływu na wszystko i na wszystkich. Muszę zaakceptować fakty i iść dalej do przodu. Karta jeszcze się odwróci na właściwą stronę. Wierzę w to mocno. It's time to be a big girl now. A duże dziewczynki nie płaczą.

Listopad źle się zaczął. I choć broniłam go zaciekle (bo urodziny, bo złota jesień itp) to okazał się jednak zwykłym chamem. Już 1 listopada, o o godz. 7 rano uderzyłam rozpędzonym autem w garaż sąsiada. Nie, nic mi się nie stało. Samochód też cały. Skończyło się tylko na strachu i kilku małych ryskach na lakierze. Do tej pory nie wiem jak auto mogło pojechać samo, z zaciągniętym hamulcem i nie zjeżdżając z żadnej górki.

Dzień później był telefon. Wujek zmarł. Nie znałam go więc tak naprawdę nie odczułam tej straty. Bardziej smutno było mi dlatego, że moja ukochana Babcia nie mogła być na moich urodzinach ponieważ pojechała ponad 400km na pogrzeb wujka. Wiem, pewnie pomyślicie sobie - jaka z niej egoistka. Ale to naprawdę nie tak. Z Babcią mieszkam więc nasza więź jest bardzo silna a z wujkiem nie było żadnego kontaktu. Nawet kartki na święta nigdy nie wysłał. I to ma być rodzina?

Urodziny jak urodziny. Rodzina raczej nie pamiętała. Oprócz Mamy oczywiście. Życzeń było zdecydowanie mniej niż rok temu ale to akurat nie ma większego znaczenia bo najważniejsze osoby napisały. I kilka osób zaskoczyło mnie swoimi życzeniami. Nawet moja psiapsióła napisała, chociaż od pół roku nie miałam z nią kontaktu. I Luby przyjechał chociaż miało go nie być. Nie było tortu ale był szampan. Świętowanie odłożę na inny czas.

Dziękuję Wam za wszystkie życzenia :*

Dzisiejszy dzień też nie jest ciekawy. Rano kolejny telefon, że ciotka zmarła. I dowiedziałam się, że Królika już nie ma pośród nas. Odszedł w moje urodziny. Jeszcze zdążył mi życzenia napisać. I wiecie co? Bardziej odczuwam pustkę po blogowym nieznajomym, który będąc po drugiej stronie monitora wspierał, karcił i był ze mną tutaj niż po osobach, które tylko noszą to samo nazwisko co ja, nie wnosząc nic do mojego życia. Smutne, bardzo smutne. I na dodatek od jutra znów będę bezrobotna...

But I've got to get a move on with my life
It's time to be a big girl now
And big girls don't cry
Don't cry
Don't cry
Don't cry

Komentarze

  1. ten listopad dla wszystkich chyba się kiepsko zaczął :( trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiepsko zaczął i teraz idzie wolno jak słoń :(

      Usuń
    2. u mnie wolno nie idzie ale nadal jest kiepsko ...

      Usuń
    3. Są jakieś plusy - u Ciebie szybko leci :)
      Grudzień już musi być fajny!

      Usuń
  2. No to faktycznie listopad zawitał u Ciebie stanowczo za mocnym kopem... oby wszystko się ułożyło, nie dołuj się! :* ściskam wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że teraz będzie mnie tylko masował :)

      Usuń
    2. Oby tak było, musi być. :)

      Usuń
    3. A u Ciebie jak z listopadem? Lepiej niż u większości bloggerów? :)

      Usuń
  3. Obie jestesmy jesienne. Obie wystartowałyśmy w tym miesiącu kiepsko. Małe pocieszenie, nie? Chociaż z drugiej strony czyni ten fakt życie jakieś bardziej ludzki. Przynajmniej dla MNIE. Oby reszta poszła z górki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój najgorszy listopad w życiu. Ale jeszcze niecałe 3 tygodnie i może będzie lepiej :)

      Usuń
  4. Wiesz z rodzina dobrze wychodzi sie na zdjeciu i z jednymi mamy swietny kontakt i super wiez z innymi calkiem nie...i dziwie się Twojemu zdaneiu na temat Twojej babci i jej wyjazdu na pogrzeb...sa takie sytaucje ze nie ma wyjscia...a listopad przynosi niestety czesto taka smutna aure...minie, nie martw, a prace tez szybko znajdziesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale gdyby to była jeszcze bliska rodzina, a to był wujek z którym nawet Babcia nie miała kontaktu. Jak zawsze kochałam listopad to teraz go nienawidzę.

      Usuń
    2. Ale tacy sa starsi ludzie i trzeba to zrouzmiec...

      Usuń
    3. Nie rozumiem ale chyba muszę zaakceptować :)

      Usuń
    4. Fakt, ze czazsem sarszych ludzi trudno zrozumiec, ale czasem warto się przemóc :)

      Usuń
  5. To faktycznie paskudnei się zaczął ten listopada. Niestety Krolika nei znałam, ale akurat trafiłam na wieśc o jego smierci, gdy latałam po blogach, widziałam ile to bólu wywołało, musiał być naprawde cudownym człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno był mądrym człowiekiem, który wspaniale pisał :(
      A ten listopad to jakaś wielka masakra :(

      Usuń
  6. kurczę faktycznie niezbyt dobrze zaczął się ten listopad... smutno fest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo :( z nadzieją czekam na grudzień.

      Usuń
  7. Listopad to jeden z moich najmniej ulubionych miesięcy w roku, ale kiedyś też się kończy. Smutek też mija i znowu można normalnie funkcjonować.
    Trzymam kciuki za znalezienie nowej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listopad powinien być smutny ale tylko na początku bo wiadomo - święto zmarłych. Ale potem zazwyczaj było lepiej a w tym roku nie jest coś :/
      Dzięki :) oby!

      Usuń
  8. Więc Ciebie też dopadł listopad. :( Jestem ciekawa, czy komuś w tym miesiącu coś się udało... Trzymam kciuki za pracę. I za wszystko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj trzymaj :) mocno trzymaj i chuchaj na szczęście :)
      a ja będę trzymała za Ciebie!

      Usuń
    2. Może to się jakoś zrównoważy. ;) Na szczęście połowa listopada już za nami, a grudzień na pewno będzie lepszy. :)

      Usuń
    3. Może akurat wygram wycieczkę na Ibizę, zostanę sekretarką nowego prezydenta i dostanę w spadku miliard dolarów? kto wie :p

      Usuń
    4. To ja też poproszę miliard dolców, a do tego jakiegoś przystojniaka. :D

      Usuń
  9. ta piosenka jest mysla prewodnia mojego bloga ma cos w sobie..
    tez nie przepadam za listopadem wiele zlych chwil mi sie zdarzylo w tym miesiacu i choc lata mijaj nadal taki zal zostal...
    wiem o czym mowisz z niektorymi tez mam kontakt rodzinny tylko na papierze ale jak ktos madry mi kiedys napisal na blogu rodziny sie nie wybiera a przyjaciol tak! i tez choc Krolika nie znalam jakos wstrzasnela mna jego smierc bo to jest straszne jest czlowiek a drugiego dnia go nie ma... zycie zdecydowanie jest zbyt kruche....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to wszystko się skumulowało w jednym czasie. Smutno bo już nie napisze nic filozoficznego, coś co daje do myślenia.
      Oby do grudnia!

      Usuń
    2. noo dokladnie bo czasem za duzo zlego sie dzieje jednoczesnie w jednym czasie ale moze wtedy to latwiej zniesc.. tak czy siak musi byc lepiej w koncu ciagle nie moze byc zle...

      Usuń
    3. Bo jak się wali to wszystko. Z resztą sama wiesz. Ale cóż - jak sama napisałaś - nie może ciągle być źle więc teraz musi być dobrze :)

      Usuń
    4. no nieszczescia ida parami ale wtedy chyba latwiej je zniesc... no ale bedzie lepiej w koncu bo kazdej burzy jest tecza na niebie :)

      Usuń
  10. Niezbyt szczęśliwy ten listopad dla Ciebie, może grudzień będzie weselszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby był dużo lepszy bo coś poprawy w listopadzie nie widać :(

      Usuń
  11. Listopad też nie należy do moich sprzymierzeńców... Co prawda do moich urodzin zostało dwa tygodnie, ale już mogę Ci powiedzieć : nie jesteś w tym wszystkim sama. Buziak. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Twoje urodziny były lepsze :*

      Usuń
    2. Zastanawiam się nad takim malutkim. :D

      Usuń
    3. A załapię się na malutki kawałek? :D

      Usuń
    4. Dzięki :) Ja kupię szampana :)

      Usuń
    5. Coś jeszcze mam wziąć ze sobą? :)

      Usuń
    6. Nic więcej nie trzeba. :P

      Usuń
    7. Zapamiętam - mój kolega homoseksualista ma również wtedy urodziny :)

      Usuń
    8. Nie przepadam za swoimi urodzinami ale w sumie jakiś powód żeby spotkać się w większym gronie. :)

      Usuń
    9. Ja jeszcze nie świętowałam swoich urodzin ze znajomymi. Może uda mi się to nadrobić w najbliższym czasie :)

      Usuń
    10. Ja w zeszłym roku i w tym. Wcześniej też, ale to już były libacje alkoholowe a nie spokojne spotkanie przy kawie i ciachu. :)

      Usuń
    11. Ja się chyba starzeję bo rok temu była kawa i ciastka :) I galaretka z alkoholem :P

      Usuń
    12. Ja rok temu dostałam szampana, ale wypiłam go o wiele, wiele później. Trzy lata temu miałam osiemnastkę, a moje siedemnaste urodziny... cóż, było mocno. ;;)

      Usuń
    13. Moje najlepsze urodziny to 19 :) spędziłam je z 20 osobami, które poznałam zaledwie miesiąc wcześniej bo zaczęłam studiowanie ;)

      Usuń
    14. Moje? To zdecydowanie te 17. Mimo wszystko, osiemnastka też nie była zła, jednak to nie to. Nawet 20 nie były tak wspaniałe, chociaż od K. dostałam śliczne kwiaty.

      Usuń
    15. 17 i 18 były bardzo kameralne. Najśmieszniej było na 18-stce dla znajomych, gdzie budzimy się rano a tu śnieg spadł. Na dworze biało i ślisssko a był dopiero 11 listopad :P

      Usuń
    16. Ja na 17nastce miałam około 10-12 gości i się uchlaliśmy, wiem, że było wtedy zimno, nie wiem czy czasami nie padał już śnieg i szliśmy odprowadzić koleżankę, która mieszkała 5 km ode mnie. :P

      Usuń
  12. Ja cały czas dziwnie się czuję jak wchodzę na bloga.. Nie potrafię tego opisać. Smutny ten listopad :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś chyba nikt nie lubi listopada w tym roku :)

      Usuń
    2. Ja nigdy go nie lubiłam ;]

      Usuń
    3. Szkoda, że nie można go przespać lub przesunąć :)

      Usuń
  13. Hmm na pewno przez takie różne rzeczy robi się przykro, np. przez brak osób, albo niepamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłoby się wydawać, że listopad to właśnie miesiąc pamiętania o bliskich...

      Usuń
    2. No właśnie, ale ja już mam dość bycia olewanym przez najbliższych.

      Usuń
    3. Zwłaszcza, że definicja najbliższych brzmi trochę inaczej :(

      Usuń
    4. Dokładnie, ale najwyraźniej oni traktują to inaczej.

      Usuń
    5. Gorzej, jeśli my nie jesteśmy ich bliskimi...

      Usuń
    6. Ale nie ma się co przejmować, są inni ludzie, dla których jesteśmy jak rodzina ;)

      Usuń
    7. Albo nawet i więcej niż rodzina ;)

      Usuń
    8. Właśnie, takie więzy są niezniszczalne.

      Usuń
    9. Tu bym się kłóciła bo w życiu różnie bywa.

      Usuń
    10. Wiesz, różnie fakt, ale o tym co nieco w kolejnej notce ;) też trochę przeszłam to wiem.

      Usuń
    11. Chyba też kiedyś o tym napiszę. Ale następnym razem chyba muszę coś optymistycznego napisać :)

      Usuń
    12. Hehe, czekam na kolejną notkę :)

      Usuń
  14. ja wykrakałam z tą śmiercią ostatnio :/ Nie tylko w Częstochowie jej pełno :(
    Listopad lada chwila się skończy, przyjdzie grudzień, będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grudzień też nie będzie łatwy ale nie będę krakać :)
      No żesz, musi być dobrze :)

      Usuń
    2. Przedtem było pytanie "Ala masz chłopaka?" a teraz będzie "Ala, gdzie jest Twój chłopak?" :P

      Usuń
    3. To już zawsze jakiś krok do przodu :P

      Usuń
    4. Właśnie jeszcze gorzej :P

      Usuń
    5. Bo moja rodzina tak bardzo chce go poznać. A im bardziej oni chcą go poznać to tym bardziej On nie chce poznać ich :)

      Usuń
    6. A to ja myślałam, że oni go znają już :P

      Usuń
    7. Nie, tylko Mama, Babcia, wujek i jedna kuzynka :)

      Usuń
    8. Narazie wystarczy :P Może oni staną w Twojej obronie :P

      Usuń
  15. ale jesteś silną dziewczynką! :*
    ściskam mocno trzymaj się teraz już będzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się być silną dlatego nie płaczę :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. To grudzień już musi być fajny :)

      Usuń
    2. Oby właśnie taki był ;*

      Usuń
    3. Tylko najbardziej obawiam się świąt :(

      Usuń
    4. Jak co roku niewygodne dla mnie pytania...

      Usuń
    5. Dotyczące ślubu? Rodziny?
      Jeśli nie chcesz rozmawiać to w porządku.

      Usuń
    6. Nie :) w porządku :) Co roku o tym pisze na blogu więc żadna tajemnica :) Chodzi o kłopotliwe pytania mojej rodziny dotyczące mojego chłopaka. Bo najpierw się pytali czy mam jakiegoś chłopaka a rok temu się pytali, dlaczego nie przyjechał :)

      Usuń
  17. cholera naprawdę pechowo :( mocno cię przytulam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pechowo nie, po prostu nic się nie układa jak powinno :(

      Usuń
  18. Widzę że listopad rozpoczął się pechowo. Współczuję stłuczki i tylu pogrzebów, musisz być silna . Mam nadzieję że już niedługo los się do ciebie uśmiechnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi się odwrócić bo przecież nie może cały czas być źle :)

      Usuń
  19. A ja Ci nawet nie zdążyłam złożyć życzeń przez to wszystko. Wszystkiego co najlepsze, więc :*
    Ja mam tylko prośbę: Niech ten listopad jak najszybciej się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asik :*
      W tym roku wyjątkowo też o tym marzę...

      Usuń
    2. Zaniemaco :)
      Ja nigdy go nie lubiłam. W tym roku naprawdę chciałam go polubić. A teraz nienawidzę go jeszcze bardziej.

      Usuń
    3. Chyba nie zostaniecie przyjaciółmi. Ale może za parę lat chociaż będziecie znajomymi z kalendarza :)

      Usuń
    4. To będzie taki... niemile widziany gość, jak ksiądz po kolędzie nieraz XD Musi przyjść i powkurzać XD

      Usuń
  20. Przykro mi strasznie z powodu straty Wujka i Cioci... Dla mnie zeszły listopad był straszny, kiedy odszedł mój Wujek - pierwszy raz umarł mi ktoś z bardzo bliskiej rodziny. 8 listopada minął rok od jego śmierci.
    Byłam w szoku, kiedy dowiedziałam się o śmierci Królika. Przez długi czas nie było mnie w blogosferze, dlatego zupełnie nie wiedziałam, co się dzieje... Nie mogę w to uwierzyć po prostu. Czytając dziś jego list pożegnalny, miałam łzy w oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam Ci jeszcze napisać spóźnione wszystkiego najlepszego :)

      Usuń
    2. Dziękuję :)
      Listopad to w ogóle smutny miesiąc. A jak jeszcze odchodzą bliscy to już całkiem smutno i źle. Trzeba przeżyć. Nie ma innej rady :)

      Usuń
  21. Ten listopad definitywnie przywalił nas powodami do popadania w depresję... ale mamy jeszcze drugą połowę, oby była dla nas wszystkich lepsza.
    Trzymaj się, kochana, jek chcesz płakać to płacz, bo łzy oczyszczają, ale jednak szukaj chociaż malutkich powodów do uśmiechu. Dasz radę ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro 15 więc niecierpliwie czekam odmiany :)
      Dziękuję za wsparcie :*

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że od teraz w bilansach dnia więcej będzie plusów, aniżeli minusów ;)

      Usuń
    3. Mam taką nadzieję :)
      ale staram się z każdego dnia wyciągnąć coś optymistycznego :)

      Usuń
    4. Ja właśnie postanowiłam sobie, że od dzisiaj, przed pójściem spać, będę sobie w zeszycie zapisywać, za co chciałabym Wszechświatowi podziękować (rada mojej mamy i host, jedyna różnica, że one praktykują wiarę chrześcijańską, więc dziękują bogu - ale cel jest taki sam ;)) - to mogą być większe lub mniejsze sukcesy, nawet fakt, że świeciło słońce czy to, że przez cały dzień byłaś zdrowa. To jest naprawdę motywacyjne ;)

      Usuń
    5. A wiesz, że chciałam coś takiego zrobić? Narysować tabelkę, z jednej strony dni miesiąca a w drugiej co dobrego mnie spotkało. Od rzeczy banalnych do ważnych. Ale coś nie wypaliło :( Musze się zmotywować bardziej :)

      Usuń
  22. A miała być piękna jesień... Głowa do góry, Kochana. Uśmiech wróci ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiech jest, nawet codzienny, tylko ten smutek go za bardzo przytłacza :)

      Usuń
    2. Ten miesiąc w ogóle ma w sobie coś takiego... A Tobie jeszcze dołożył...

      Usuń
    3. Dobił mnie brutalnie ale cóż. Dzisiaj jest połowa miesiąca, może teraz coś się polepszy...

      Usuń
    4. Oby! Przydałoby się...

      Usuń
    5. Przynajmniej jakaś normalna stabilizacja. Czy ja wymagam zbyt wiele?

      Usuń
    6. Nie sądzę. Z nieszczęściami tak to już jest, że jak przychodzą, to zawsze grupowo. Ale po burzy zawsze wychodzi słońce, pamiętaj.

      Usuń
  23. Moja mama wczoraj mi powiedziała tak:
    - Za dużo gówna cię spotyka w ostatnim czasie. Teraz będzie już lepiej, w końcu musi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Trzymaj się, kochana... w końcu musi być lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiadomo, nasze życie to nie pozioma kreska a sinusoida :)

      Usuń
    2. Będę przesyłać Ci pozytywne myśli, oby pomogły :)

      Usuń
    3. A tak żebym wygrała w totolotka też można taką myśl? :D

      Usuń
    4. Jak dobrze, że już jesteś :D :*

      Usuń
    5. Dzisiaj jak jadłam kotleta na obiad to myślałam o Tobie :D

      Usuń
  25. Listopad też zawsze był dla mnie ciulowym miesiącem. W dodatku ciągnął się w nieskończoność. Odkąd urodziła się moje młodsza Córcia (1listopada) to jakoś to się zmieniło- na szczęście :)

    A Tobie życzę, żeby grudzień przyniósł pozytywną równowagę, a styczeń wraz z Nowym Rokiem- same zmiany na plus i tylko pozytywne wieści!

    Twojej reakcji na wyjazd Babci wcale się nie dziwię. Rodzina rodziną, ale bliżsi są nam ci, z którymi utrzymujemy kontakt.

    Ps. Bardzo przyjemna szata graficzna bloga.
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby mam urodziny w listopadzie ale jakoś to nie jest szczęśliwy miesiąc dla mnie :)
      Dziekuję. Również pozdrawiam i zapraszam częściej :)

      Usuń
  26. Ah w tym sensie ;) Nie miałam bladego pojęcia o co może chodzić .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że co roku się to powtarza i jest to strasznie uciążliwe :)

      Usuń
    2. Wierzę! :) Mnie zawsze rodzina pyta: masz chłopaka?! Co wizytę ich u nas lub na odwrót to samo. Ja niestety lub stety nie lubię rozmawiać o życiu prywatnym i nie wiedzą, że mam kogoś :)

      Usuń
    3. Nie chcesz się przyznać? :P

      Usuń
    4. Nie, że nie chcę się przyznać, ale nie chcę pytań, wtrącania się w moje życie, związek.

      Usuń
    5. Rozumiem. Nikt tego nie lubi :)

      Usuń
  27. Czesto sie zdarza, ze blogowi znajomi sa nam blizsi niz rodzina, bo znaja nasze mysli i nasza dusze. A Kordian zawsze z nami zostanie, wierze w to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w to wierzę, że zawsze z nami zostanie :)
      I to właśnie rodzina powinna nas znać najlepiej i wiedzieć co się z nami obecnie dzieje. Sama nie wiem w którym to kierunku idzie ale raczej w tym złym...

      Usuń
    2. Na pewno :))
      Niby powinna, ale tak naprawde, rodzina to rodzina, dalsza blizsza, jest wazna, ale to nie zawsze znaczy, ze mozna sie przed nia otworzyc tak do szpiku kosci... latwiej otworzyc sie przed kims, kogo dobrze nie znamy i kto nas nie oceni.

      Usuń
    3. To mi bardziej pasuje pod opis bloga. Bo przyjaciele - też nie są z nami spokrewnieni ale jednak znają nas na wylot :)

      Usuń
    4. Zgadza się... to się nazywa porozumienie dusz :)

      Usuń
  28. Kurczaki, coś dawno mi się odpowiedzi nie chciały publikować D:
    Wiesz, jest jeszcze "wersja dla leniwych", czyli coś w rodzaju modlitwy ;P Po prostu mówisz sobie w myślach , również przed pójściem spać, za co chcesz podziękować - zasady te same. Aczkolwiek, ja mam od najmłodszych lat jakiś sentyment do wszelkiego rodzaju pamiętników i dzienników, więc i w tym przypadku wcielę w życie wersję papierową ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam mała to też pisałam, Teraz wolę internetowy pamiętnik ;) A widzisz - i tu mnie masz bo ja zazwyczaj dużo proszę, a za mało dziękuje w modlitwach. A jak to się mówi, docenia się jak się traci.

      Usuń
    2. Ja w sumie też się przerzuciłam na bloga, aczkolwiek chcę też zacząć prowadzić pamiętnik "zeszytowy", tyle że po angielsku, żeby ciągle ten język ćwiczyć, bo jednak zależy mi na progressach - tak więc przyjemne z pożytecznym połączę ;P
      A no właśnie, a najpierw powinno się dziękować, pokazać jakąś wdzięczność ;) A potem tak grzecznie poprosić, ale to też trzeba wierzyć, że możemy to zrealizować. Wiara to podstawa ;)

      Usuń
    3. Dobry pomysł ;) Tylko ja bardziej zgermanizowana jestem więc bym musiała po niemiecku pisać :P
      Przez chwilę się przeraziłam, że ja nie umiem wierzyć. A może mam kryzys. Sama nie wiem. Ale masz rację. Trzeba dziękować, nawet za proste fakty, że jestem zdrowa, mam gdzie mieszkać i co zjeść. To jest naprawę wiele :)

      Usuń
    4. Oj tam, olać język, liczy się cel :)
      Wiesz, ja pomimo tego, że już kilka lat temu przestałam wierzyć w boga i głosiłam, że jestem ateistką, to jednak cały czas czułam, że jest jakaś s i ł a, c o ś, co zarządza naszym życiem. Teraz mówię na to Wszechświat, dalej szukam, ale wierzę. I to nawet takie miłe uczucie - czuć wdzięcznosc i dziękować. Życie puste się nie wydaje aż tak :)

      Usuń
    5. Podobno trudno nie wierzyć w nic. Jeden ksiądz mi kiedyś powiedział, że skoro wątpię to szukam swojego Boga. Z kolei druga teoria głosi, że jest tylko jeden bóg a inaczej go każdy nazywa. Więc chyba nie ważne w kogo lub w co się wierzy, ale ważne jak? Czy się mylę? :)

      Usuń
    6. Mnie się zdaje, że wątpić to nie to samo co nie wierzyć - i że ja przez cały ten czas właśnie wątpiłam... wedle pierwszej teorii, którą przedstawiłas, tyle że nie odnośnie boga, w którego wierzą chrześcijanie :)
      A "jak" zawsze jest istotne, grunt by czuć w sobie tą wiarę, mieć się do k o g o zwrócić, kiedy nie widzi się szans rozmowy o czymś z osobami z najbliższego otoczenia. Nie potrzeba nawet wyuczonych słów modlitw, pieśni czy rytuałów, wystarczy, że pokażesz, iż Twoje słowa wypływają z głębi serca :)

      Usuń
  29. Trzymaj się! Niestety nie mogę Ci pomóc, ale postaram się choć wspierać mentalnie :3

    OdpowiedzUsuń
  30. No takie zycie czasami jest.. Ale po kazdym dołku musi być górka :) Uszy do góry ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta górka niezbyt mnie pociesza :) wolę piękną równinę, pełną trawy, kwiatów i motyli ;))

      Usuń
  31. wow niesamowity wpis nie wiem co napisać wow !

    zapraszam - http://nikoladrozdzi.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Buziaki przytulam mocno mam nadzieję, że Ci troszkę lepiej trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  33. listopad jest parszywy to prawda
    przykro mi z powodu wujka, przytulam mocno

    OdpowiedzUsuń
  34. Racja, ciężki ten listopad. Tyle pocieszenia, że połowa za nami, że bliżej już do grudnia niż dalej.

    Brakuje mi Królika...

    OdpowiedzUsuń
  35. los musi sie odwrócić w grudniu

    OdpowiedzUsuń
  36. Najbardziej dotyka nas śmierć osób, które niby nie są naszą rodziną, ale są nam bliższe - bo są obecne w naszym życiu.
    ufff dobrze że Ci się nic nie stało, może ślisko było

    OdpowiedzUsuń
  37. bo listopad to tak jakby wszystkie poniedziałki w roku naraz. tyle dobrego, że za chwilę się skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Też odczuwam pustkę. Choć znałam Królika tylko z blogspota jednak posiadam o nim swoje zdanie. Szkoda, że nie ma go już pośród nas. Jednak trzeba wstać i iść dalej. Warto spróbować chociaż :)
    http://dziennik-ali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. czasem wirtualni znajomi więcej wnoszą do naszego życia niż rodzina, nawet ta z która mamy bliski kontakt.. Oby nadchodzący grudzień był dla Ciebie lepszym miesiącem.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie uważam Ciebie za egoistkę. Całkowicie rozumiem Twoją postawę. Napiszę więcej:nie lubię łez z powodu odejścia kogoś tak naprawdę obcego. Myślę, że często taki smutek jest na pokaz, ma na celu pokazanie jakie przygnębienie towarzyszy nam po stracie kogoś, jacy my biedni... Po cholerę coś udawać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...