Przejdź do głównej zawartości

Raz, dwa, trzy...

...czyli Asikowa Nominacja Dobrych Myśli po raz drugi :) Dziękuję za nominację Martynie vel Prosta, Shadow oraz Anelise :) Dla ciekawskich i zapominalskich odsyłam do części pierwszej a na nowe myśli zapraszam niżej :)

26.05.2009r.
Egzamin z psychologii. Nie byłam na niego w ogóle przygotowana bo w ten sam dzień miałam jeszcze dwa inne egzaminy i brakło mi czasu na trzeci. Pamiętne zaliczenie było koło godziny 15. Pani doktor spóźniała się już dwa kwadranse. Zamiast się uczyć to umówiłam się z kolegą, że przyjdziemy na poprawkę i nie będziemy teraz wałkować materiału. Po prostu nam się nie chciało już. Czekaliśmy tylko, aż przyjdzie i wpiszę nam 2 do indeksu. A śmiechu było wtedy co niemiara. Wygłupialiśmy się, skakaliśmy z ławki a nawet śpiewaliśmy "Biegnie biegnie renifer, przez Rosję i Estonię..." a przecież za oknem prawie wakacje. Po godzinie czekania przyszła pani doktor i weszła pierwsza grupa. Gdy weszła druga grupa to już wiedzieliśmy co będzie na egzaminie. Spytałam się A. czy może spróbujemy? On powiedział, że odda pustą kurtkę i wyjdziemy. Na szybko spisałam pierwsze zadanie na karteczce i poszliśmy w trzeciej grupie. Spisałam pierwsze zadanie, oddałam karteczkę A. i zabrałam się za drugie zadanie, w którym miałam opisać fazę rozwoju przedszkolaka. I to pytanie spadło mi z nieba bo akurat miałam w rodzinie przedszkolaka i dzięki temu znałam odpowiedź na każdy podpunkt zadania. I tak nie ucząc się, ja zaliczyłam na 4, A. zaliczył na 3.


08.03.2011r.
Humor wyjątkowo dopisywał. Zdałam wyjątkowo trudny egzamin na studiach, był dzień kobiet a na dodatek w tym dniu urodził się Patryk, syn mojego kuzyna, którego kocham jak młodszego brata. Postanowiłam razem z moją przyjaciółką wyjść wieczorem na miasto i zacząć potrójne świętowanie. Zaczęłyśmy od wizyty w Biedronce i zakupiłyśmy butelki z niebieskim drinkiem. Pogoda nawet dopisywała więc zanim weszłyśmy do klubu postanowiłyśmy uczcić ten dzień toastem przy blasku księżyca. Po jednym łyku usłyszałyśmy dźwięk zbliżającego się radiowozu. No cóż, butelki pod kurtkę i uciekłyśmy pod katedrę aby dokończyć zacny trunek. A potem poszłyśmy do klubu. Moja przyjaciółka dostała kwiatka już przy wejściu. Mnie to ominęło. I gdy tak piłyśmy drinki przy barze podszedł jakiś koleś i się zapytał dlaczego nie dostałam kwiatka i zaraz gdzieś pobiegł. Po chwili przyniósł mi czerwoną różyczkę. To było bardzo miłe.

14.09.2014r.
Z okazji naszej pierwszej rocznicy Luby zabrał mnie na romantyczny weekend do Karpacza. Były spacery po mieście, piekielna pizza, zdjęcia we dwoje, picie cydru na balkonie. No i najważniejszy punkt wyjazdu - wejście na Śnieżkę. Pierwszego dnia pomieszaliśmy trasy i zamiast iść na sam szczyt to trafiliśmy do Świątyni Wang. Dopiero drugiego dnia udało się wejść na szczyt. Zajęło nam to ponad 6h ponieważ często robiliśmy przerwy (jedna nerka to nie są przelewki). Był pot i łzy. Aż wreszcie udało się. Było mi strasznie zimno ale byłam szczęśliwa, że udało mi się wejść na Śnieżkę. Mieliśmy wracać wyciągiem ale spóźniliśmy się 20 minut i wracaliśmy już czarną trasą, żeby nie tracić czasu. Potem szybko kupić jeszcze oscypki i do domu. Nogi bolały mnie jeszcze przez tydzień ale jestem zadowolona z tego wyjazdu. Bo Luby mógł mnie zabrać na romantyczną kolację ale to było lepsze. Spędziliśmy ten czas aktywnie, na świeżym powietrzu, pokonując własne bariery i co najważniejsze - zrobiliśmy coś razem, osiągnęliśmy szczyt. Podobno za rok mamy zdobyć kolejną górę w Polsce :)

Nominuję: Annalina, Blueangel, Blueberry, Blondynka,Clodii, Magentaxoblog, Narkotyczna Narkotyczna oraz Vill. :)
I dubluję nominację dla abvdfg, Anonimowa A, Gemini, Labrava oraz Venus :)

I niech dobra myśl idzie w świat :)

Komentarze

  1. A ja się tylko uśmiechnę, bo nie bardzo wiem co powiedzieć .. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, jak ja wspinałam się na Śnieżkę z klasą na wycieczce w liceum. :) Też było fajnie na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jakieś wycieczce szkolnej też byłam w Karpaczu ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć abym była na Śnieżce :)

      Usuń
    2. A ja pamiętam, że szłam z koleżanką i przysłuchiwałyśmy się dziwnym rozmowom. Na przykład dwaj chłopacy zastanawiali się, co pokemony robią w pokebolach. :D

      Usuń
    3. A pamiętasz moje odpowiedzi? :P

      Usuń
    4. Nie, mam sklerozę...

      Usuń
    5. Tzn ich* sorry błąd :)

      Usuń
    6. Aaa! Bo myślałam, że już kiedyś o tym rozmawiałyśmy i nie pamiętam... Sklerozę mam naprawdę. :P
      Nie, nie usłyszałam jej nawet. Za dużo ludzi było.

      Usuń
    7. A teraz zasiałaś ziarnko niepewności bo nie jestem pewna czy słyszałam już tą historię :)

      Usuń
    8. Przyjmijmy, że nie i będzie spokój. :D

      Usuń
  3. Czyli mam pisać raz jeszcze? :D
    Fajny taki weekend w górach, z ukochanym, super! :)
    Też lubię te niebieskie drinki z biedry. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chcesz drugi raz? :D
      Te żurawinowe też są pyszne :)

      Usuń
    2. A no nie bardzo. :)
      No też, mi tylko ten brzoskwiniowy nie smakuje. ;P okropny jest jak dla mnie.
      A kiedyś był jeszcze taki zielony, ten to był mega pyszny! :D

      Usuń
    3. Zielony był mega ale już go chyba wycofali :)

      Usuń
  4. Widziałam tę nominację już na kilku blogach, ale wstyd się przyznać - wciąż nie wiem, o co chodzi w tych myślach? Jakimi myślami mam się dzielić? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymi dobrymi :D Czyli Twoje wspomnienia, na którą myśl od razu się uśmiechasz :)

      Usuń
  5. Oj to fajny wyjazd mieliście w rocznice :) Szczególnie,że chyba się tego dnia nie widzieliście? Bo chyba jakoś w sierpniu to przypadało przy naszej (albo coś mylę :) ) Ja miałam nadzieję na wyjazd jakiś na ferie ale chyba muszę przebiedować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze pamiętasz bo 26 sierpnia ale On miał wtedy praktyki a ja pracowałam i nie było rady :)

      Usuń
    2. Nie no, wazne by cos zrobic. Bo wyjazdy nie zawsze da sie zaplanowac na odpowiedni dzien. Co innego dac sobie prezent albo po prostu byc obok. Wyjazdy sa trudniejsze chocby ze wzgledu na rezerwacje.

      Usuń
    3. Racja. U nas to On wszystko wyjaśnił, zaplanował termin a ja musiałam dokonać rezerwacji, wydrukować mapy, wpłacić zaliczkę itp. Pełny podział obowiązków :P

      Usuń
    4. Haha :D ja pamietam jak w wakacje nad morze na szybkiego jechalismy... W sumie mama robila rezerwacje hehehehe ale dlatego, ze znala babeczke. I moglismy tylko na 8 dni jechac bo terminy byly tak pozaklepywane. Niby w tym roku nadchodzacym chcemy zaklepac dwa tygodnie w gorach ale jak to bedzie to nie wiem :p

      Usuń
    5. A to fajnie mieliście :P
      8 dni to i tak sporo, ja byłam nad morzem tylko 4 dni :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę takiego wyjazdu. :) Piękne wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) To bierz swojego za fraki i wyjeżdżajcie :) choćby na weekend, jak my :)

      Usuń
    2. Z tym to na pewno nie byłoby tak łatwo, wiem po tym, jak mieliśmy pojechać nad morze, a nie pojechaliśmy. Ale wszystko do nadrobienia, mam nadzieję. ;)

      Ale z tym egzaminem to też Ci się udało. Ja tak miałam z chemią, co prawda 4 nie dostałam, ale nie umiejąc kompletnie nic dostałam 3+. ;)

      Usuń
    3. Macie na to cały rok a nawet więcej ;)
      A wiesz, że z pozostałych dwóch egzaminów dostałam 3,5? I jakie wnioski? :P

      Usuń
    4. No mamy. ;)
      Ale ważne, że zdałaś. ;)

      Usuń
    5. A jakże :) Fuksem ale zdałam :P
      Nawet pamiętam, że to był wtorek :P

      Usuń
    6. Ale się udało i to się liczy! :D

      Usuń
    7. I niech tak zostanie :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. W tym roku to już pewnie nigdzie ale za rok- dlaczego nie? :)

      Usuń
  8. Ten kolorowy podtekst spodobał mi się najbardziej ;p Podziwiam się za to wejście na Śnieżkę ;p Przypomniałaś mi wiele egzaminów, których miałam nie zdać ;p A w całej mojej histori i studiowania obeszło się bez ani jednej poprawki ;p Jakimś cudem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu jesteś mądra i inteligentna? :D :*
      Nigdy nie zdobyłaś żadnego szczytu? :)

      Usuń
    2. Nie sądzę :P
      Takiego górskiego to nie ;p Chyba tylko raz w życiu byłam w górach na wycieczce szkolnej i wolę zdecydowanie morze :P

      Usuń
  9. już moja trzecia nominacja ;D muszę w końcu to napisać ;D na razie zmieniłam szablon ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć :) To czekamy :)

      Usuń
    2. no w końcu udało mi się napisać kilka dobrych myśli ;)

      Usuń
    3. No nareszcie napisałaś :)

      Usuń
  10. Niecierpie lazenia po gorach;p nie widze w tym w ogole sensu a tym bardziej przyjemnosci;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo chodzenie nie było fajne bo albo z górki albo pod górkę :P ale widoki były cudne :) A wejście na samą górę - to jest dopiero przyjemność :)

      Usuń
  11. Też miałam egzamin z psychologii na studiach :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie byłam w Karpaczu :p ale muszę przyznać, że wyjazd w góry z ukochaną osobą jest zawsze dobrym wyjazdem! :D a jakie piękne wspomnienia zostają :)
    A z tym egzaminem to Ci się udało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia zostaną na zawsze :) A zdjęcia pewnie też :)

      Usuń
  13. WOW! ja mam szacunek do gór ale boję się wysokości więc podziwiam tylko z dołu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj tak, jeden zdany egzamin i tyle radości. Znam to uczucie doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  15. sniezka przybij paitke tez kiedys zdobylam to bylo osiagniecie :)
    ojj te dobre mysli to fajan sprawa jak sobie je przypominam to mi sie poprawia humor musze czesciej to robic to mi duzo lepiej sie robi :)))
    a Twoje historie sympatyczne mile i jakos radosnie jest :)
    pamietaj nie zapominiaj o dobrych chwilach i sobie je przypominaj jak cos by sie tak dzialo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. to tylko pokazuję, że czasem nie trzeba się uczyć
    trzeba mieć po prostu szczęście :)
    Podziwiam ja nie znoszę chodzić po górach :p
    p.s. wybacz, ale ja już robiłam ten tag i myślę, że już go nie powtórzę mimo to bardzo dziękuję, że pomyślałaś o mnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Śnieżka jej dawno to było,ale pamiętam,że też był problem żeby tam wejść(dzieci piąta klasa podstawówki dlaczego mnie to nie dziwi...). Tez tak miałam,że się nie nauczyłam i poszło mi nawet dobrze...W sumie to zazwyczaj tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo piękne wspomnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie jestem fanką gór. Za to jestem fanką robienia czegoś, co wydaje się niemożliwe! (albo mało możliwe ;P)

    Uwielbiam ten tag :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja myślałam, że Wy jesteście razem już z osiem lat! :) Nie wiem czemu mi się tak uwidziało :)

    OdpowiedzUsuń
  21. człowiek od razu się uśmiecha, jak czyta takie wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najlepsze są egzaminy, które tak bardzo zaskakują ;) Człowiek potem aż żałuje, że to nie piątka! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. To pieknie moc przeczytac o takich wydarzeniach :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś miałam podobną sytuację na egzaminie :D Z tym, że egzamin był ustny, znałam odpowiedź może na jakieś 3 pytania i akurat trafiły mi te, o których coś zdążyłam przed wejściem przeczytać :D Normalnie cud - biorąc pod uwagę moje "szczęście" hehe

    OdpowiedzUsuń
  25. Cóż za dobre myśli - ja takowych nie mam od kilku miesięcy, ale może szczęście się do mnie uśmiechnie? Kto wie? :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. fajny pomysł na rocznicową wycieczkę ;) masz rację, zdecydowanie lepsze niż kolacja - w końcu na to jeszcze będzie czas:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja zawsze cieszyłam się niesamowicie zaliczając jakiś egzamin trafem. Skakałam wręcz z radość, że koszmar się kończy;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Taki wyjazd też by mi się bardziej podobał od kolacji, takze mega Ci go zazdroszczę. Bardzo fajnie, że spędziliście razem czas i to w dodatku w taki sposób. No i gratuluję zdobytej góry. I zdanego egzaminu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. zaliczenie egzaminu to wielka radość i duma;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Może wpadłaś w oko temu chłopakowi od różyczki? Trzeba było to pociągnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajne te Twoje wspomnienia. Proszę jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...