Z lekką zazdrością patrzę na dziewczyny, które dostają kwiatki od swoich chłopaków. Bo chyba jak każda mała dziewczynka zawsze marzyłam, żeby być adorowana przez wielbicieli i obsypywana kwiatami. I z cichą nadzieją jadę na każde spotkanie z ukochanym, marząc by czekał na mnie z bukietem pachnących kwiatów. Niestety mój ukochany omija kwiaciarnie szerokim łukiem.
Kwiatki od Lubego dostałam dwa. Pierwszy to róża w doniczce, w kolorze różowo-czerwonym z okazji pierwszej wizyty w moim domu. Drugi to biało-fioletowy storczyk na moje ostatnie urodziny. Do dziś te moje kwiatki stoją na moim parapecie, ciesząc moje oko swoim wyglądem. Nie liczę już wszystkich polnych kwiatków, zerwane przez Lubego podczas spacerów :)
Nie myślcie sobie, że mój Luby nie obsypuje mnie prezentami, oj nie. Dostaję prezenty na wszystkie możliwe święta, okazje i rocznice. Tylko moje prezenty są...elektroniczne. Bo mój Luby woli mi kupować prezenty praktyczne, które będę używała na co dzień niż takie jednorazowe jak cięte kwiaty, które postoją parę dni i trzeba wyrzucić (zasuszać nie wolno bo się zasusza miłość!).
I tym sposobem dostałam już myszkę do komputera, podkładkę chłodząca do laptopa, głośniki do laptopa, kartę pamięci, pendriva, pada oraz kilka gier na ps3. Czasem będąc razem na zakupach kupi też jakąś książkę, bluzkę czy też kosmetyki. Ale na kwiatka raczej nie mam co liczyć. No cóż, każdy okazuje swoją miłość inaczej ;)
Korzystając z okazji życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia wszystkich dzieci ;)
Kwiatki od Lubego dostałam dwa. Pierwszy to róża w doniczce, w kolorze różowo-czerwonym z okazji pierwszej wizyty w moim domu. Drugi to biało-fioletowy storczyk na moje ostatnie urodziny. Do dziś te moje kwiatki stoją na moim parapecie, ciesząc moje oko swoim wyglądem. Nie liczę już wszystkich polnych kwiatków, zerwane przez Lubego podczas spacerów :)
Nie myślcie sobie, że mój Luby nie obsypuje mnie prezentami, oj nie. Dostaję prezenty na wszystkie możliwe święta, okazje i rocznice. Tylko moje prezenty są...elektroniczne. Bo mój Luby woli mi kupować prezenty praktyczne, które będę używała na co dzień niż takie jednorazowe jak cięte kwiaty, które postoją parę dni i trzeba wyrzucić (zasuszać nie wolno bo się zasusza miłość!).
I tym sposobem dostałam już myszkę do komputera, podkładkę chłodząca do laptopa, głośniki do laptopa, kartę pamięci, pendriva, pada oraz kilka gier na ps3. Czasem będąc razem na zakupach kupi też jakąś książkę, bluzkę czy też kosmetyki. Ale na kwiatka raczej nie mam co liczyć. No cóż, każdy okazuje swoją miłość inaczej ;)
Korzystając z okazji życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia wszystkich dzieci ;)
Wszystkiego najlepszego, Dzieciaku. ;)
OdpowiedzUsuń:P a tak na poważnie..wracajac do kwiatów to ja z kolei dostałam raz kwiatka od mojego chłopaka. Chyba na...hmmmm walentynki jesli dobrze pamiętam. ;)
A mój A. za to się nie wysila i na wszystkie możliwe okazje kupuje mi kwiatki. :D i bez okazji też. ;P
OdpowiedzUsuńPrezenty nie kwiatowe dostałam tylko kilka razy. :)
A z tym suszeniem to bzdura. :) trzynałam ususzone kwiaty od A. prawie wszystkie od początku naszych spotkań, dopiero w tym roku wyrzuciłam, gdyż już nie miałam na nie miejsca. ;p
z doświadczenia wiecznej singielki polecam łąki. na łąkach można zaspokoić wszystkie potrzeby. bo i chabry najpiękniejsze!
OdpowiedzUsuńWiesz, też jakoś kwiatami zasypywana nie jestem, mój mąż uznaje kwiaty właśnie często za niepraktyczne. A na dzień kobiet zawsze tradycyjnie już kupuje mi...kwiat kalafiora:D Też kwiat, a można go zjeść, praktyczne cholernie:D Oni tak już mają, niekoniecznie właśnie do teo gestu trzeba się przywiązywać. Myszka też fajna sprawa:D
OdpowiedzUsuńI wzajemnie, rozpieść dzisiaj swoje wewnętrzne dziecko:D
Haha, jakbym czytała o moim A. :P On co prawda stawia raczej na jakieś wyjazdy czy wyjścia niż elektroniczne gazety, ale kwiaty? w ostateczności - jak już nic nie zdąży kupić i zorganizować, to leci do kwiaciarni ;)
OdpowiedzUsuńPS. Wszystkiego dobrego! Zachowajmy w sobie tę cząstkę dziecka :)
Kwiatki są fajne ale osobiście wolałabym takie rzeczy, które Ty dostajesz :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka :) PS ja od mojego męża wczoraj dostałam drugi w życiu bukiet kwiatów. Zerwanych w lesie. Nie wiem, czy liczyć pierwszy, bo był to ślubny, który i tak sobie sama wybrałam i zamówiłam :P ale przecież tu nie o kwiaty idzie! Faceci uczucia wyrażają praktyczniej!
OdpowiedzUsuńo, mój podobnie:D kiedyś idąc z dziećmi znajomych dostałam od 4letniego chłopca stokrotki, i mówię do jego mamy, że taki mały mim kwiatki daje, a od swojego faceta przez dwa lata żadnego nie dostałam... poszliśmy do nich, my do kuchni, a oni poszeptali i wyszli... znajoma mówi, że teraz pewnie bukiet przyniosą, a oni po piwa smakowe dla nas poszli... i od tej pory nic o kwiatkach nie mówię:D
OdpowiedzUsuńTo gratuluję tych wszystkich prezentów :D
OdpowiedzUsuńMoże Luby sugeruje, co sam chciałby dostać. :)
OdpowiedzUsuńMy z Adrianem wyznajemy zasadę, że lepiej samemu na łące nazbierać niż iść i kupić. :)
Skończyło się jak mówiłam, że dla mnie róże są zbyt pospolite (zrozumiał, że czerwone) i poleciał do kwiaciarni i kupił mi różę białą. Zdziwienie moje ogromne! ;)
Od tamtej pory tylko polne i raz lilie z kwiaciarni, którymi pachniał cały przedział w pociągu i klatka schodowa - 3 piętra w dół :)
Nie dostajesz kwiatów, ale przynajmniej masz prezent na każdą okazję, co z tego, że praktyczny, liczy się gest :) chociaż czasem chciałoby się dostać coś mniej praktycznego, prawda? :) A wracając do kwiatów, to witaj w klubie... ja dostałam tylko 3 razy, w tym raz na przeprosiny :P
OdpowiedzUsuńJej jako dziecko tak się cieszę :P
OdpowiedzUsuńNo cóż. Każdy jest inny. Zawsze lepsze kwiatki w doniczkach niż żadne prawda?
Lubię praktyczne prezenty! Chyba więc rozumiem Lubego jak najbardziej. Chociaż z drugiej strony - jestem kobietą, fanką kwiatów. Ponoć pewne siebie kobiety same kupują sobie kwiaty. (u mnie tam zawsze stoją ;))
OdpowiedzUsuńAle jest praktyczny, zawsze może wybrac dodatki elektroniczne w kwiaty...
OdpowiedzUsuńJa kocham kwiaty i choć żadko je dostaje to chyba zaczne sobie sama kupować z okazji słonecznego dnia ;)
Heh, kochana, mój też żadko mysli romntycznie ,ale eketroniki też troche dostalam :P także mamy praktycznych facerów ;P
OdpowiedzUsuńWszystkiego Najlepszego Tobie rowniez :)
OdpowiedzUsuńa co do pozostałej czesci notkito powiem Ci szczerze, że moj Maz tez mi rzadko kupuje kwiaty, mam jednego tulipana ze stali ktory zostaje ze mna na zawsze, a kwiaty dostaje bardzo rzadko ale dzieki temu jak juz je dostane to bardziej je doceniam :)
Szczerze to ja też wolę dawać i dostawać praktyczne prezenty ale kwiatki czasem się zdarzy, że dostaję od męża :)
OdpowiedzUsuńoj moja droga mam to samo :) tylko ja jestem obsypywana bardziej perfumami :) ale to mi odpowiada nawet.
OdpowiedzUsuńJa lubię praktyczne prezenty i jak dostaję kwiaty, to trochę mi ich szkoda, bo wiem, że za kilka dni będę musiała się z nimi pożegnać. No chyba, że sa to kwiaty doniczkowe ;)
OdpowiedzUsuńpraktyczność prezentów spoko, ale... jak dostaję od mojego tą różę raz w miesiącu, to wszystkie praktyczne prezenty mogą nie istnieć ;)
OdpowiedzUsuńJa dostałam ostatnio kaktusa w doniczce z podpisem- FIOŁEK :d Czyli takie dwa w jednym :)
OdpowiedzUsuńdostawało się kwiatki i prezenty a teraz.. to mogę sobie pomarzyć, powspominać ;)
OdpowiedzUsuńTeż chciałabym dostać kwiaty... Choć kiedy dostałam ostatnim razem, wcale nie byłam zadowolona. :P
OdpowiedzUsuńhahahaha, ja jestem komputeroholiczka , mnie by zadowolilo, czasem wolalbym cokolwiek dostać bez okazji od lubego , a musze jendnak sypnąć aluzja żeby kupil mi cos na nadchodzące urodziny moje czy swieto........;/
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
mvegaslas.blogspot.com
Moj tez tak robi. Faceci zawsze bardziej takie elektroniczne prezenty wola robic. Ja sie nauczylam ze trzeba faceta mowic co chcemy konkretnie. A nie sugerowac. Brzmi nie milo ale to dziala i facetom chocby mojemu pasuje
OdpowiedzUsuńniestety kwiatki dają na początku związku eh a potem to już lipa. ja od mojego muszę się upominać żeby chociaż na imieniny czy urodziny mi kupił bukiet a nie jakąś pierdołę, ale żeby bez okazji to można tylko pomarzyć ;/
OdpowiedzUsuńZ jednej strony to bardzo fajnie, żetwój Luby jest taki praktyczny, ale z drugiej - kwiaty przecież nie kosztują majątku, więc jakiś ładny kwiatuszek raz na jakiś czas nie byłby chyba jakimś wielkim problemem :P
OdpowiedzUsuńMój jest taki sam, co prawda przez te Nasze 5 lat kwiatków było nieco wiecej, ale ja tez bym tak chciała, żeby bez okazji przyniósł... :(
OdpowiedzUsuńBardzo praktyczne podejście ;D
OdpowiedzUsuń