Przejdź do głównej zawartości

Teoria szczoteczki do zębów

 Post z dedykacją dla Anelise - bo obiecałam :)

Paula, moja bardzo bliska znajoma, miała w życiu taką teorię "Dom twój, gdzie szczoteczka do zębów twoja". I polega na tym, że tam gdzie są nasze szczoteczki do zębów to tam czujemy się jak u siebie w domu, zawsze wracamy z uśmiechem na twarzy i tęsknimy za naszymi domami. Paula miała swoje szczoteczki w domu rodzinnym, w mieszkaniu swojej siostry, w domu chłopaka i w swoim mieszkaniu.

Z Paulą zawsze byłam blisko. Wspólne imprezy, grille, babskie wieczory oraz wspólna nauka do egzaminów - wspomnienia. Wielokrotnie również u niej spałam- zazwyczaj podczas weekendów. I miałam u niej kapcie, swoją piżamę czy ręcznik ale szczoteczki do zębów nie miałam. I mimo że dobrze się u niej czułam i chętnie tam wracałam to jednak jej mieszkania nie mogłam nazwać swoim miejscem, domem.

Swojemu eks-chłopakowi sama wsadziłam do kosmetyczki swoją szczoteczkę do zębów. I leżała na samym dnie tej kosmetyczki, między pastami a kremami, podczas gdy on jeździł między domem, akademikiem a zgrupowaniami swojej drużyny. I tak naprawdę moja szczoteczka do zębów była zbędnym elementem w jego kosmetyczce, tak jak później się okazało - ja w jego życiu. Oddał mi za to tą nieszczęsną szczoteczkę przy rozstaniu - razem z paczką ryżu i moją koszulką.

I chyba dopiero będąc z Lubym rozumiem tą teorię i sama ją wyznaję. Swoją szczoteczkę do zębów mam zarówno w jego domu rodzinnym jak i w mieszkaniu studenckim. I nie musiałam się o to prosić ani czekać na pozwolenie - wyszło to spontanicznie, zostaw u mnie i tyle. Tak samo jak Luby zakomunikował mi, że zostawia swoją szczoteczkę do zębów u mnie w domu. Niby nic wielkiego ale jednak :)

A gdzie jest Twoja szczoteczka do zębów? :)

Komentarze

  1. Teraz już tylko w domu rodzinnym i naszym wspólnym mieszkaniu. Ale gdy nie mieszkaliśmy razem, moja szczoteczka mieszkała z Nim w Jego domu, prawie od początku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super :) i dobrze, że nikt nie wyrzucił Twojej szczoteczki z rodzinnego domu po wyprowadzce :)

      Usuń
    2. Spróbowaliby! :P Nie jest mi co prawda jakoś szczególnie bliska, ale czasem się przydaje ;)

      Usuń
    3. Nie znasz dnia ani godziny, gdy akurat się przyda :p

      Usuń
  2. Ja mam w swoim i i A. :)
    Jak często kiedyś bywaliśmu u Jego babci to woziłam ze sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie do Pauli zawsze woziłam swoją szczoteczkę. Chyba było mi głupio ją tam zostawić :)

      Usuń
    2. Mi głupio nie było, bo nikt by nic przeciwko nie miał. A może i nikt by nie zauważył.
      Ale zawsze zapominałam czy coś. I woziłam swoją z domu.

      Usuń
    3. Czasami lepiej wozić i się nie narzucać :)

      Usuń
    4. No dokładnie. ;) tak teraz byłaby zbędna, bo nie nocujemy tam.

      Usuń
    5. No jak na jeden dzień to trochę bez sensu :)

      Usuń
  3. ja mam swoją w domu rodzinnym i miałam w mieszkaniu studenckim :) na razie na tym koniec. Ale jadąc gdzieś szczoteczkę do zębów mam zawsze przy sobie nawet jak zostaje u Lubego na noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to jeszcze nie ten etap w związku, żeby zostawić swoją szczoteczkę, prawda? Ja na początku też swoją woziłam, dopiero po kilkunastu weekendach ją tam zostawiłam :)

      Usuń
    2. zostawiłabym, ale nie przykładałam do tego uwagi.

      Usuń
    3. Okej :) nie będę Cię do niczego namawiała :) po prostu dzisiaj napisałam luźny post o szczoteczce ;P

      Usuń
  4. moja tylko w domu rodzinnym, czyli tu gdzie mieszkam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomnij sobie, może gdzieś jakąś zostawiłaś? U koleżanki czy u rodziny? :)

      Usuń
    2. nie ;D jest tylko w jednym miejscu ;D

      Usuń
  5. ja też mam w rodzinnym domu, chociaż teraz zapomniałam jak wygląda i zabieram po prostu z mieszkania, które wynajmujemy ze Strzelcem ;p Powiem Ci, że nigdy nie przykładałam do tego wagi i nie sądziłam, że może to mieć jakiekolwiek znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam same różowe szczoteczki więc wiadomo która moja :D
      bo pewnie nigdy się nie zastanawiałaś nad tym ;)

      Usuń
    2. u mnie w domu jest tyle tych szczoteczek, że idzie się pogubić :D ale muszę Ci powiedzieć, że ja ostatnio też tylko różowe mam :D
      to fakt, nie zastanawiałam się ;) ale dobrze wiedzieć ;)

      Usuń
    3. U Lubego to chyba z 20 jest bo nikt nie wyrzuca starych :p ale moja jest tylko jedna - z osłonką ;)

      Usuń
    4. no to sporą ma kolekcję :D ale nie dziwię się, bo u mnie podobnie :D
      osłonka dobra rzecz :))

      Usuń
  6. Kudłaty zawsze powtarza, że "tam dom Twój, gdzie Twój zadek" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jestem w pracy to co wtedy? :p

      Usuń
    2. Jak sobie pomyślę o mojej pracy... więcej tam czasu spędzałam niż w domu, więc jak najbardziej dom ;D

      Usuń
    3. W domu najlepiej szczoteczki się czują :p

      Usuń
  7. A moja nigdzie nie jest, jedynie w domu rodzinnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość długo też miałam tylko jedną szczoteczkę więc jeszcze wszystko przed Tobą :)

      Usuń
    2. A wiesz jakoś nie śpieszno mi do tego, żeby dawać ją komuś. :p

      Usuń
    3. Nie chcesz jej oddać na pastwę losu? :P hehe

      Usuń
    4. Po prostu względy higieniczne :)

      Usuń
  8. Kurcze, ja nawet nie pamiętam, że obiecałaś mi ten post ;p Za to pamiętam Twoje postanowienie noworoczne - vlog ;p
    Ja mam szczoteczkę naturalnie u siebie, i u Ciacha mam zepsutą końcówkę do jego szczoteczki elektrycznej. Ale nie długo zaaklimatyzuję tam swoją szczoteczkę do zębów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytałam Twój ostatni post to też pomyślałam o vlogu :p
      Koniecznie zostaw u niego swoją szczoteczkę :p

      Usuń
    2. Nooo, pasowałoby wymienić tą, którą teraz tam mam :)

      Usuń
    3. Moja elektryczna gdzieś leży w szafce, sama nie wiem gdzie :p wolę chyba naturalne :p

      Usuń
    4. Kup sobie z Brauna, zmienisz zdanie ;p Kiedyś też miałam jakąś inną to stwierdziłam, że wolę normalne ;p Później Ciacho kupił tą elektryczną Oral-B i mi się spodobała przede wszystkim dlatego bo odmierza 2 minuty mycia zębów :D

      Usuń
    5. Damian z Warsaw Shore myje dłużej niż 2 minuty :p

      Usuń
  9. ja mam szczoteczkę tylko w domciu haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze przyjdzie czas na kolejną szczoteczkę ;)

      Usuń
  10. Kiedyś w ksiązkce (bodajże "kolor Magii" czy też "Blask fantastyczny" przeczytałam " - dom twój jest tam, gdzie wieszasz kapelusz
    - Nie, to sie nazywa wieszak - odparł Dwukwiat" :P

    OdpowiedzUsuń
  11. W swym domu mam (kupił mi ją chłopak mój, gdy byliśmy bardzo daleko od domu - zgubiłam wtedy swoja a nie wyobrażałam sobie dnia bez mycia zębów) i u lubego również. Teoria dość fajna, nie spotkałam się jeszcze z takową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swojemu chłopakowi musiałam kupić nową bo on chciał wykończyć swoją starą szczoteczkę :p

      Usuń
  12. Ciekawe, ciekawe ;) Ja mam swoją tylko u siebie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa teoria :D Szczoteczkę posiadam tylko w domu rodzinnym i w mieszkaniu, gdzie aktualnie mieszkam. Na razie wystarczy teyo dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja swoją szczoteczkę zawsze brałam ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku brałam ale stwierdziłam, że nie musze :P

      Usuń
  15. Sama nie wiem, czy coś w tym jest. Pewnie tak.
    Ja swoją powinnam mieć w każdym miejscu, w którym sypiam. Mam niesamowitą zdolność do zwykłego zapominania o niej. :)
    Dlatego w miejscu, w którym mam ochotę być zawsze - po prostu używam nie swojej. :) I fakt, że On pozwala na używanie swojej jest dla mnie doznaniem wznoszącym do nieba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie potrafiła użyć cudzej szczoteczki :) chociaż pewnie chłopak by mi pozwolił :)

      Usuń
    2. Jak pisałam tamten komentarz, przyszło mi na myśl, że nie użyłabym szczotki rodziców ani siostry, ale z jego nie mam problemów. :) Zdarza mi się to raz na dwa tygodnie, więc jestem w stanie. ;)

      Usuń
  16. Na razie tylko u mnie w domu :) Jakoś nie czuję tego,żeby zostawiać u kogoś szczoteczkę. bałabym się,że ktoś nią przez przypadek umyje swoje zęby albo wyrzuci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat o to się nie martwię bo u rodziców Lubego mam szczoteczkę z osłonką a u Lubego są tylko dwie - różowa i niebieska więc wiadomo co i jak ;)

      Usuń
  17. moja ze mną zwiedza świat:D
    mam tylko jedną, jak do chłopaka jeżdżę to zabieram, ale to chyba bardziej dlatego, że mało miejsca jest, nie chcę dokładać kolejnego kubka albo robić mu problemów z wyciąganiem mojej szczoteczki z jego kubka kiedy wstaje do pracy o wpół do piątej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj to faktycznie :) Na szczęście szczoteczka dużo miejsca nie zajmuje i mieści się w każdej torebce :)

      Usuń
  18. To ja ujmę teorię domu inaczej:
    "Tam dom twój, gdzie wifi twoje"

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurcze nie znałam takiej zasady...ja mma tylko szczoteczke w swim domu rodinnym czyli tu gdzie mieszkam z mezem, musze nad tym w takim razie pomyslec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można kogoś obdarować szczoteczką :)

      Usuń
  20. moja tylko w domu, nigdy nie przewiduje zostania u mojego lubego to smutne
    pozdrawiam
    mvegaslas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja też ze mną - żywot singielki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś miałam jedną :P i też była bardzo samotna :p

      Usuń
    2. Ale twarda sztuka, więc sobie poradziła. Moja też musi :P

      Usuń
  22. A moja szczoteczka tuli się do szczoteczki męża.. i tu chciałam napisać, że tak już od 4 lat, ale z tego wynikałoby, że od 4 lat nie wymieniałam szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) nie no - to oczywista oczywistość, że wymieniamy się szczoteczkami :)

      Usuń
  23. bardzo fajna teoria, ja mam swoją szczoteczkę do zębów tylko w swoim domu;)

    OdpowiedzUsuń
  24. A wiesz, że wcześniej nie słyszałam takiej teorii? W sumie bardzo ciekawa. :) Aczkolwiek ja swoją szczoteczkę mam tylko w domu rodzinnym.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. w trzech miejscach: w domu, w domu teściów, w domu rodzinnym ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. No to ja mam sporo domów :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Już jako dziecko miałam szczoteczkę do zębów w domu swoich najlepszych przyjaciółek, pewnych sióstr bliźniaczek..bo często zdarzało mi się tam zostawać na noc:D I dziś, cóż, też mam pełno domów, na to wychodzi:D Ale ze mnie koczownik chyba trochę nieraz :D
    A;e twój eks mnie rozwalił:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...