Przejdź do głównej zawartości

Bo to nie była przyjaźń.

Moja psiapsióła wyszła za mąż. To zdanie można trochę bardziej rozwinąć. Moja była psiapsiółka, która kiedyś była mi bliska i która później chciała rozwalić mój związek, wyszła za mąż i nie zaprosiła mnie ani na ślub ani na wesele. Bolało, bolało ale niedługo przestanie.

To do niej biegłam w pierwszej kolejności, z ciastkami z wiśniowym nadzieniem oraz winem, gdy ówczesny chłopak znów mnie zranił. To z nią chodziłam do kina, ześwirowana kolorowymi drinkami. To z nią oglądałam głupie romantyczne filmy o miłości. I to jest przykre, że wraz z otrzymaniem dyplomu ukończenia studiów nasze drogi się rozeszły.


Wiem, że nie musiała mnie zapraszać. Nie miała takiego przymusu. I w końcu od skończenia studiów widziałyśmy się 5 razy. W ciągu trzech lat! Chyba obie nie miałyśmy takiej potrzeby. Mam do niej uraz i wiem, że kiedyś wybuchnę i wykrzyczę jej całą moją złość, prosto w twarz. Za to, że nie chciała abym była szczęśliwa.

Jednak życzę jej szczęścia na nowej drodze życia. Bez cieniu rozczarowania, goryczy, żalu czy zazdrości. Wiem, że to szczęście wywalczyła sobie i długo je budowała. Bez żadnej ironii pocieszałam ją trzy dni przed wielkim dniu, że pogoda nie jest najważniejsza a uczucie. Teraz już wiem, że to nie była przyjaźń.

Komentarze

  1. Czasem drogi się rozchodzą i to nie jest niczyja wina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie jest tak, że wina zawsze leży po połowie?

      Usuń
    2. Wina sugeruje, że to coś złego. A to, że już nie chcesz spędzać z kimś czasu od razu nie musi takie być.

      Usuń
    3. Tylko ja mam do niej uraz. Bardzo mnie skrzywdziła a przyjaciele tak nie postępują. A nawet jak nawalą to starają się to naprawić. Ale nie ona :/

      Usuń
    4. Chyba ze tak. Widać nie czytałam uważnie.

      Usuń
    5. Zdarza się nawet najlepszym :)

      Usuń
    6. W każdym razie to przykre, że tak się to skończyło.

      Usuń
    7. Przykre, nawet bardzo :( a ja nie mam już ochoty aby cokolwiek naprawiać w tej relacji.

      Usuń
    8. Na siłę nie warto. Ona też musiałaby choć odrobinę się postarać.

      Usuń
    9. No tak bo podobno przyjaźń działa we 2 strony, a nie w jedną...

      Usuń
    10. Ogólnie zdrowe relacje międzyludzkie tak działają. :)

      Usuń
    11. Nie wiem czy moja była chora ale wiem, że potem była sztuczna i fałszywa. Wyobrażasz sobie, że własna przyjaciółka obraża Cię za za Twoimi plecami a potem przekonuje Twojego chłopaka, aby zerwał?

      Usuń
    12. Nie, nie umiem sobie tego wyobrazić.

      Usuń
    13. A ja to niestety musiałam przeżyć :( ale cóż, było minęło...

      Usuń
  2. Zazwyczaj po skończeniu jakiegoś etapu edukacji drogi się rozchodzą. Może i dobrze, że się nie przyjaźnicie już, bo tak męczyłyby Cię złe wspomnienia z ni,ą związane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak mnie męczą :( czuję, że kiedyś się z nią za to rozliczę. Albo wybaczę :)

      Usuń
  3. No cóż ....boli ale czas lwczy rany może to banał jednak sprawdzony na własnej skórze....i dokładnie w takim samym wypadku z ta roznica, że ja znałam od Liceum i to ja wyszłam za mąż nie Ona ...ludzie nie umieją się zachowac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie zaprosiłaś jej czy ona nie przyszła?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ona nie przyjechała i zostawila mnie bez słowa wyjaśnienia

      Usuń
    4. Jak mogła :/;/;/ wyjaśniła to jakoś? czy już nie masz z nią kontaktu?

      Usuń
    5. W ogóle przestała się odzywać a że nie mieszka w moich stronach to w ogóle jej nie widuje... A tak niedaleko... Brakuje mi jej czasami mimo wszystko...

      Usuń
    6. No to jej strata. Jeśli kiedyś się do Ciebie odezwie to jej napisz, że nie masz czasu rozmawiać. Szkoda czasu na takie znajomości jak nasze...

      Usuń
  4. Chyba każdy kiedyś może popełnić taki wpis...
    Życie weryfikuje nasze związki ( zarówno "przyjazne" jak i miłosne- może dlatego tak bardzo śmieszą mnie deklaracje "aż do śmierci" tak niewiele warte obecnie i określenia "miłość mojego życia", o BBF już w ogóle nie wspominając... ).
    Myślę, że tak naprawdę dopiero u schyłku życia każdy może powiedzieć "On/ona był/była moim prawdziwym przyjacielem/miłością mojego życia"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie myślałam o tym w ten sposób? Ale masz racje, na starość będę bogatsza jeszcze o wiele znajomości...

      Usuń
    2. Ale na starość zostaną Ci same wartościowe znajomości zweryfikowane przez zawieruchy życiowe-takie debeściaki prawdziwe.
      PS. Nie odpowiedziałaś mi na pytanie pod poprzednim postem:)

      Usuń
    3. I pewnie jeszcze dużo przyjaciół poznam w swoim życiu :)
      O tą zaginioną listę? Ja nie moderuje komentarzy więc nie wiem gdzie ona jest :(

      Usuń
    4. No pewno, że tak:)
      Kuśwa, a ja się tyle naprodukowałam:/
      To teraz w skrócie- Mel B, Tiffany Rothe, Popsugar, Fitness Blender:)

      Usuń
    5. Ej ćwiczę z 2 pierwszymi :))

      Usuń
    6. One są z tych łagodniejszych.
      Dziewczyny z Pop... i Fitness Blender są już ostrzejsze.
      A jak chcę się "umordować' to przez 60 minut tańczę z Keirą LaShea- ogień!

      Usuń
    7. No po 3 tygodniach te ćwiczenia są lajtowe :) A efekt po których będzie najszybciej widać? :p

      Usuń
    8. Ja korzystam ze wszystkich:) I tu nie tak o efekt mi tak chodzi ale głównie o formę:)

      Usuń
    9. Ja też dużo chodzę, wczoraj przeszłam 10km szybkim marszem. To też coś daje?

      Usuń
    10. Każda aktywność fizyczna coś daje.Najgorzej jest usiąść na dupie i tylko mówić 'Chcę schudnąć' i nic z tym nie robić.A takich,co tak robią jest multum.

      Usuń
    11. No to jak tak mam :p tylko, że właśnie rano robię tak od 4 do 10km dziennie. Trochę marne usprawiedliwienie ale czasem wieczorem coś tam poćwiczę. Łaaa jestem okropna :( narzekam a nic nie robię :/

      Usuń
    12. To przestań, weź dupkę w troki i do roboty:)
      Od samego chcenia brzuch czy uda nie spadną:D

      Usuń
  5. To musiała być dla Ciebie naprawdę wyjątkowa osoba, po tym wszystkim wciąż życzysz jej jak najlepiej. Niestety takie rozstania są bardzo bolesne, ale jednak dość często, gdy kończymy wspólną szkołę, czy pracę tak się dzieje. Wtedy nasza znajomość przechodzi prawdziwa próbę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to już przeszłośc, nie ma czego ratować :) teraz boli ale przestanie, przecież życie dalej trwa :)

      Usuń
  6. Smutno tak. Ale pozmieniało się między wami, popsuło i cóż... Ty jej na swoje wesele też nie zaprosisz ;) mnie bardziej boli sytuacja, że jedna z moich trzech najbliższych przyjaciółek już teraz mi zapowiedziała, że do mnie na ślub nie przyjdzie. Mimo że ja u niej bawiłam półtora miesiąca temu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ma jakiś konkretny powód? Czy tak po prostu? Nie zaproszę bo mój Luby jej nie lubi za to co mi zrobiła :)

      Usuń
    2. Bo planuje wtedy być w ciąży, jak mi powiedziała ;)

      Usuń
  7. Niektórzy po prostu nie są warci naszej przyjaźni, sama się też o tym przekonałam! A jeżeli chodzi o znajomych ze studiów to rzadko z kim mam kontakt, reszty już nie ma pomimo obietnicy że kontakt przetrwa.. Taka kolej rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak na zakończenie liceum wszyscy płakali, że będę utrzymywać ze sobą kontakt i co? I nic - zero kontaktu :/

      Usuń
  8. Tak to już jest, że z biegiem czasu znajomości się rozsypują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu niektóre znajomości odstawiamy do kartonów i wynosimy na strych, czasem je odkurzając, robiąc porządki :P

      Usuń
    2. Tak i nie - niby jest, ale nie do użytku.

      Usuń
  9. Mogłabym napisać to samo... no prawie to samo. Moja `siostra` z szkolnych czasów bierze ślub, a ja wiem o tym tylko stąd, że jeszcze posiadam fejsa...
    Smutne to wszystko, prawda? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne ale co poradzimy? Bez nich nasz świat się nie zawali i tego będziemy się trzymać :)

      Usuń
    2. No nie zawali się na całe szczęście. :)
      Niestety nic nie poradzimy i marne to pocieszenie, ale pewnie jeszcze nie jedna taka `znajomość` przed nami...

      Usuń
    3. To nie pocieszyłaś :p

      Usuń
    4. No słaba ze mnie pocieszycielka, ale takie realne myślenie mi się chyba załączyło. :D

      Usuń
  10. szkoda że myślałaś że to przyjaciółka... szkoda nerwów i czasu na takie osoby;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Obserwując otoczenie muszę rzec, że częstym zjawiskiem jest przyjaźń w liceum, wspólne mieszkanie na studiach, a po zakończeniu edukacji rozejście dróg i to w atmosferze 'niesmaku'. Niestety tak czasami bywa, ale pojawiają się nowi ludzie, z którymi można budować przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, najgorsze są obietnice - zawsze będziemy miały kontakt a potem rzeczywistość nas rozdziela :(

      Usuń
    2. Niestety i obietnice Często mają termin ważności.

      Usuń
    3. Dlatego muszę się skupić na nowych ludziach, z którymi mogę coś zbudować, jak napiłaś to wyżej :)

      Usuń
  12. O kurcz, wielka szkoda, bo moim zdaniem, mimo, że się długo nie widziałyście, przecież dobrze się znałyście. Mogłaby cię zaprosić na ten ślub... Przykro, ale co zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogła ale cóż. Może kiedyś zrozumie, że popełniła błąd :)

      Usuń
  13. Sama mam wiele takich znajomości na koncie. Tylko FB przypomina mi o tym,że ktoś kiedyś mi bliski wziął ślub,ma dzieci...
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybym nie przeglądała tyle fejsa to byłabym spokojniejsza? :P

      Usuń
    2. ja nie mam fejsa- i jest tak pięknie:) Choć chyba założę, ale tylko po to, żeby wiedzieć, kiedy jest protest pod Sejmem:/

      Usuń
    3. Możesz nie mieć żadnych znajomych a polubić tysiące stron, żeby być na bieżąco :P ale to się chyba mija z celem konta na fb :P

      Usuń
  14. Ale po co mam lubić jakieś strony?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kobiety (sama tego doświadczyłam) bardzo często nie wiedzą co to przyjaźń. Kiedy pojawia się samiec bardzo często nic już się dla nich nie liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś zgadła. Początkiem wszystkich naszych problemów był jej nowy związek. W sumie miałam podobnie ale się opamiętałam, gdy zaczynałam tracić wszystkie koleżanki...

      Usuń
  16. Hm, jeśli to była już taka wygasająca znajomość i rzadko się już spotykałyście no to wiesz... Może nie tyle chodzi o to, że to nie była przyjaźń, co o to, że wasze drogi się rozeszły, ona zaczęła nowy rozdział, w którym Ty już nie byłaś najwidoczniej ważna... I nie wiem czy to tak do końca jest złe. Raczej normalne, że się z "przyjaźni" wyrasta, idzie się w swoją stronę i człowiek skupia się na innych, ważniejszych już osobach. Życie.
    Chociaż jak mówisz, że rozmawiałyście jeszcze kilka dni przed ślubem i w ogóle to może faktycznie no trochę tak głupio z jej strony, że nie wzięła Cię pod uwagę, no ale. Przynajmniej już wiesz na czym stoisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, że z przyjaźni się wyrasta. Może po okresie podstawówki tak, bo wtedy kształtuje się nasz charakter. Ale w czasie studiów jesteśmy już osobami dorosłymi i takie kończenie przyjaźni bez powodu jest trochę dziwne...

      Usuń
    2. Czy ja wiem... Ja też oddzieliłam się od nieco bliskich mi osób tak po prostu, z dnia na dzień. Jak człowiek obiera inną drogę i potrzebuje zmian, dojrzewa w sobie to potrzebuje iść dalej, bez zatrzymywania się wiecznie przy tych samych osobach. Niekiedy to kwestia rozwoju. Zmiany priorytetów.

      Usuń
  17. ech... miałam dosłownie tak samo. Co Ci powiem ;-) dobrze wyszło jak wyszło, z czasem to doceniam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobno "jeśli toś przestał być twoim przyjacielem, to znaczy, że nigdy nim nie był". I wiele jest takich przyjaźni, które "działają" jedynie wtedy, gdy łączy was szkoła, uczelnia czy praca, a jak przestajecie spędzać ze sobą tyle czasu przymusowo, to wszystko wygasa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo przykro to czytać. Wiem co to znaczy stracić przyjaciółkę... No ale co zrobić, życie weryfikuje prawdziwych przyjaciół - i to jest absolutna prawda.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiem o czym mówisz, bo ja akurat miałam dwie takie niby - przyjaźnie, gdzie moje przyjaciółki nie zaprosiły mnie na swoje śluby. Potem wielce chciały odnawiać znajomość i mi to tłumaczyć, ale nie było sensu tego dłużej przedłużać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety z ludzi, którzy wydają się nam na prawdę bliscy, tylko garstka lub nawet pojedyncze osoby okazują się być tymi na dobre i na złe.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...