Moja psiapsióła wyszła za mąż. To zdanie można trochę bardziej rozwinąć. Moja była psiapsiółka, która kiedyś była mi bliska i która później chciała rozwalić mój związek, wyszła za mąż i nie zaprosiła mnie ani na ślub ani na wesele. Bolało, bolało ale niedługo przestanie.
To do niej biegłam w pierwszej kolejności, z ciastkami z wiśniowym nadzieniem oraz winem, gdy ówczesny chłopak znów mnie zranił. To z nią chodziłam do kina, ześwirowana kolorowymi drinkami. To z nią oglądałam głupie romantyczne filmy o miłości. I to jest przykre, że wraz z otrzymaniem dyplomu ukończenia studiów nasze drogi się rozeszły.
Wiem, że nie musiała mnie zapraszać. Nie miała takiego przymusu. I w końcu od skończenia studiów widziałyśmy się 5 razy. W ciągu trzech lat! Chyba obie nie miałyśmy takiej potrzeby. Mam do niej uraz i wiem, że kiedyś wybuchnę i wykrzyczę jej całą moją złość, prosto w twarz. Za to, że nie chciała abym była szczęśliwa.
Jednak życzę jej szczęścia na nowej drodze życia. Bez cieniu rozczarowania, goryczy, żalu czy zazdrości. Wiem, że to szczęście wywalczyła sobie i długo je budowała. Bez żadnej ironii pocieszałam ją trzy dni przed wielkim dniu, że pogoda nie jest najważniejsza a uczucie. Teraz już wiem, że to nie była przyjaźń.
To do niej biegłam w pierwszej kolejności, z ciastkami z wiśniowym nadzieniem oraz winem, gdy ówczesny chłopak znów mnie zranił. To z nią chodziłam do kina, ześwirowana kolorowymi drinkami. To z nią oglądałam głupie romantyczne filmy o miłości. I to jest przykre, że wraz z otrzymaniem dyplomu ukończenia studiów nasze drogi się rozeszły.
Wiem, że nie musiała mnie zapraszać. Nie miała takiego przymusu. I w końcu od skończenia studiów widziałyśmy się 5 razy. W ciągu trzech lat! Chyba obie nie miałyśmy takiej potrzeby. Mam do niej uraz i wiem, że kiedyś wybuchnę i wykrzyczę jej całą moją złość, prosto w twarz. Za to, że nie chciała abym była szczęśliwa.
Jednak życzę jej szczęścia na nowej drodze życia. Bez cieniu rozczarowania, goryczy, żalu czy zazdrości. Wiem, że to szczęście wywalczyła sobie i długo je budowała. Bez żadnej ironii pocieszałam ją trzy dni przed wielkim dniu, że pogoda nie jest najważniejsza a uczucie. Teraz już wiem, że to nie była przyjaźń.
Czasem drogi się rozchodzą i to nie jest niczyja wina.
OdpowiedzUsuńA to nie jest tak, że wina zawsze leży po połowie?
UsuńWina sugeruje, że to coś złego. A to, że już nie chcesz spędzać z kimś czasu od razu nie musi takie być.
UsuńTylko ja mam do niej uraz. Bardzo mnie skrzywdziła a przyjaciele tak nie postępują. A nawet jak nawalą to starają się to naprawić. Ale nie ona :/
UsuńChyba ze tak. Widać nie czytałam uważnie.
UsuńZdarza się nawet najlepszym :)
UsuńW każdym razie to przykre, że tak się to skończyło.
UsuńPrzykre, nawet bardzo :( a ja nie mam już ochoty aby cokolwiek naprawiać w tej relacji.
UsuńNa siłę nie warto. Ona też musiałaby choć odrobinę się postarać.
UsuńNo tak bo podobno przyjaźń działa we 2 strony, a nie w jedną...
UsuńOgólnie zdrowe relacje międzyludzkie tak działają. :)
UsuńNie wiem czy moja była chora ale wiem, że potem była sztuczna i fałszywa. Wyobrażasz sobie, że własna przyjaciółka obraża Cię za za Twoimi plecami a potem przekonuje Twojego chłopaka, aby zerwał?
UsuńNie, nie umiem sobie tego wyobrazić.
UsuńA ja to niestety musiałam przeżyć :( ale cóż, było minęło...
UsuńZazwyczaj po skończeniu jakiegoś etapu edukacji drogi się rozchodzą. Może i dobrze, że się nie przyjaźnicie już, bo tak męczyłyby Cię złe wspomnienia z ni,ą związane.
OdpowiedzUsuńI tak mnie męczą :( czuję, że kiedyś się z nią za to rozliczę. Albo wybaczę :)
UsuńNo cóż ....boli ale czas lwczy rany może to banał jednak sprawdzony na własnej skórze....i dokładnie w takim samym wypadku z ta roznica, że ja znałam od Liceum i to ja wyszłam za mąż nie Ona ...ludzie nie umieją się zachowac
OdpowiedzUsuńI nie zaprosiłaś jej czy ona nie przyszła?
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOna nie przyjechała i zostawila mnie bez słowa wyjaśnienia
UsuńJak mogła :/;/;/ wyjaśniła to jakoś? czy już nie masz z nią kontaktu?
UsuńW ogóle przestała się odzywać a że nie mieszka w moich stronach to w ogóle jej nie widuje... A tak niedaleko... Brakuje mi jej czasami mimo wszystko...
UsuńNie nie wyjasnila
UsuńNo to jej strata. Jeśli kiedyś się do Ciebie odezwie to jej napisz, że nie masz czasu rozmawiać. Szkoda czasu na takie znajomości jak nasze...
UsuńChyba każdy kiedyś może popełnić taki wpis...
OdpowiedzUsuńŻycie weryfikuje nasze związki ( zarówno "przyjazne" jak i miłosne- może dlatego tak bardzo śmieszą mnie deklaracje "aż do śmierci" tak niewiele warte obecnie i określenia "miłość mojego życia", o BBF już w ogóle nie wspominając... ).
Myślę, że tak naprawdę dopiero u schyłku życia każdy może powiedzieć "On/ona był/była moim prawdziwym przyjacielem/miłością mojego życia"...
A wiesz, że nie myślałam o tym w ten sposób? Ale masz racje, na starość będę bogatsza jeszcze o wiele znajomości...
UsuńAle na starość zostaną Ci same wartościowe znajomości zweryfikowane przez zawieruchy życiowe-takie debeściaki prawdziwe.
UsuńPS. Nie odpowiedziałaś mi na pytanie pod poprzednim postem:)
I pewnie jeszcze dużo przyjaciół poznam w swoim życiu :)
UsuńO tą zaginioną listę? Ja nie moderuje komentarzy więc nie wiem gdzie ona jest :(
No pewno, że tak:)
UsuńKuśwa, a ja się tyle naprodukowałam:/
To teraz w skrócie- Mel B, Tiffany Rothe, Popsugar, Fitness Blender:)
Ej ćwiczę z 2 pierwszymi :))
UsuńOne są z tych łagodniejszych.
UsuńDziewczyny z Pop... i Fitness Blender są już ostrzejsze.
A jak chcę się "umordować' to przez 60 minut tańczę z Keirą LaShea- ogień!
No po 3 tygodniach te ćwiczenia są lajtowe :) A efekt po których będzie najszybciej widać? :p
UsuńJa korzystam ze wszystkich:) I tu nie tak o efekt mi tak chodzi ale głównie o formę:)
UsuńJa też dużo chodzę, wczoraj przeszłam 10km szybkim marszem. To też coś daje?
UsuńKażda aktywność fizyczna coś daje.Najgorzej jest usiąść na dupie i tylko mówić 'Chcę schudnąć' i nic z tym nie robić.A takich,co tak robią jest multum.
UsuńNo to jak tak mam :p tylko, że właśnie rano robię tak od 4 do 10km dziennie. Trochę marne usprawiedliwienie ale czasem wieczorem coś tam poćwiczę. Łaaa jestem okropna :( narzekam a nic nie robię :/
UsuńTo przestań, weź dupkę w troki i do roboty:)
UsuńOd samego chcenia brzuch czy uda nie spadną:D
A szkoda :D
UsuńTo musiała być dla Ciebie naprawdę wyjątkowa osoba, po tym wszystkim wciąż życzysz jej jak najlepiej. Niestety takie rozstania są bardzo bolesne, ale jednak dość często, gdy kończymy wspólną szkołę, czy pracę tak się dzieje. Wtedy nasza znajomość przechodzi prawdziwa próbę.
OdpowiedzUsuńNiestety, to już przeszłośc, nie ma czego ratować :) teraz boli ale przestanie, przecież życie dalej trwa :)
UsuńSmutno tak. Ale pozmieniało się między wami, popsuło i cóż... Ty jej na swoje wesele też nie zaprosisz ;) mnie bardziej boli sytuacja, że jedna z moich trzech najbliższych przyjaciółek już teraz mi zapowiedziała, że do mnie na ślub nie przyjdzie. Mimo że ja u niej bawiłam półtora miesiąca temu... :)
OdpowiedzUsuńA ma jakiś konkretny powód? Czy tak po prostu? Nie zaproszę bo mój Luby jej nie lubi za to co mi zrobiła :)
UsuńBo planuje wtedy być w ciąży, jak mi powiedziała ;)
UsuńHaha dobra jest :P
UsuńNiektórzy po prostu nie są warci naszej przyjaźni, sama się też o tym przekonałam! A jeżeli chodzi o znajomych ze studiów to rzadko z kim mam kontakt, reszty już nie ma pomimo obietnicy że kontakt przetrwa.. Taka kolej rzeczy.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak na zakończenie liceum wszyscy płakali, że będę utrzymywać ze sobą kontakt i co? I nic - zero kontaktu :/
UsuńTak to już jest, że z biegiem czasu znajomości się rozsypują :)
OdpowiedzUsuńPo prostu niektóre znajomości odstawiamy do kartonów i wynosimy na strych, czasem je odkurzając, robiąc porządki :P
UsuńNie mam strychu ;P
UsuńA piwnicę masz? :p
UsuńTak i nie - niby jest, ale nie do użytku.
UsuńRozumiem.
UsuńMogłabym napisać to samo... no prawie to samo. Moja `siostra` z szkolnych czasów bierze ślub, a ja wiem o tym tylko stąd, że jeszcze posiadam fejsa...
OdpowiedzUsuńSmutne to wszystko, prawda? :(
Smutne ale co poradzimy? Bez nich nasz świat się nie zawali i tego będziemy się trzymać :)
UsuńNo nie zawali się na całe szczęście. :)
UsuńNiestety nic nie poradzimy i marne to pocieszenie, ale pewnie jeszcze nie jedna taka `znajomość` przed nami...
To nie pocieszyłaś :p
UsuńNo słaba ze mnie pocieszycielka, ale takie realne myślenie mi się chyba załączyło. :D
UsuńNic nie szkodzi :)
Usuńszkoda że myślałaś że to przyjaciółka... szkoda nerwów i czasu na takie osoby;/
OdpowiedzUsuńSzkoda, że wiem to tak późno :(
Usuńale lepiej późno niż wcale;)
UsuńZa miesiąc to już będzie mi wszystko jedno :)
Usuńteraz skup się na sobie i swoim szczęściu i tyle;)
Usuńponiedziałkowo!
UsuńObserwując otoczenie muszę rzec, że częstym zjawiskiem jest przyjaźń w liceum, wspólne mieszkanie na studiach, a po zakończeniu edukacji rozejście dróg i to w atmosferze 'niesmaku'. Niestety tak czasami bywa, ale pojawiają się nowi ludzie, z którymi można budować przyszłość:)
OdpowiedzUsuńAle wiesz, najgorsze są obietnice - zawsze będziemy miały kontakt a potem rzeczywistość nas rozdziela :(
UsuńNiestety i obietnice Często mają termin ważności.
UsuńDlatego muszę się skupić na nowych ludziach, z którymi mogę coś zbudować, jak napiłaś to wyżej :)
UsuńO kurcz, wielka szkoda, bo moim zdaniem, mimo, że się długo nie widziałyście, przecież dobrze się znałyście. Mogłaby cię zaprosić na ten ślub... Przykro, ale co zrobić.
OdpowiedzUsuńMogła ale cóż. Może kiedyś zrozumie, że popełniła błąd :)
UsuńSama mam wiele takich znajomości na koncie. Tylko FB przypomina mi o tym,że ktoś kiedyś mi bliski wziął ślub,ma dzieci...
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Może gdybym nie przeglądała tyle fejsa to byłabym spokojniejsza? :P
Usuńja nie mam fejsa- i jest tak pięknie:) Choć chyba założę, ale tylko po to, żeby wiedzieć, kiedy jest protest pod Sejmem:/
UsuńMożesz nie mieć żadnych znajomych a polubić tysiące stron, żeby być na bieżąco :P ale to się chyba mija z celem konta na fb :P
UsuńAle po co mam lubić jakieś strony?
OdpowiedzUsuńŻeby być na bieżąco ze swoimi zainteresowaniami :)
UsuńBez jaj, do tego fejs nie potrzebny.
UsuńHaha no tak :)
UsuńKobiety (sama tego doświadczyłam) bardzo często nie wiedzą co to przyjaźń. Kiedy pojawia się samiec bardzo często nic już się dla nich nie liczy.
OdpowiedzUsuńJakbyś zgadła. Początkiem wszystkich naszych problemów był jej nowy związek. W sumie miałam podobnie ale się opamiętałam, gdy zaczynałam tracić wszystkie koleżanki...
UsuńHm, jeśli to była już taka wygasająca znajomość i rzadko się już spotykałyście no to wiesz... Może nie tyle chodzi o to, że to nie była przyjaźń, co o to, że wasze drogi się rozeszły, ona zaczęła nowy rozdział, w którym Ty już nie byłaś najwidoczniej ważna... I nie wiem czy to tak do końca jest złe. Raczej normalne, że się z "przyjaźni" wyrasta, idzie się w swoją stronę i człowiek skupia się na innych, ważniejszych już osobach. Życie.
OdpowiedzUsuńChociaż jak mówisz, że rozmawiałyście jeszcze kilka dni przed ślubem i w ogóle to może faktycznie no trochę tak głupio z jej strony, że nie wzięła Cię pod uwagę, no ale. Przynajmniej już wiesz na czym stoisz.
Nie uważam, że z przyjaźni się wyrasta. Może po okresie podstawówki tak, bo wtedy kształtuje się nasz charakter. Ale w czasie studiów jesteśmy już osobami dorosłymi i takie kończenie przyjaźni bez powodu jest trochę dziwne...
UsuńCzy ja wiem... Ja też oddzieliłam się od nieco bliskich mi osób tak po prostu, z dnia na dzień. Jak człowiek obiera inną drogę i potrzebuje zmian, dojrzewa w sobie to potrzebuje iść dalej, bez zatrzymywania się wiecznie przy tych samych osobach. Niekiedy to kwestia rozwoju. Zmiany priorytetów.
Usuńech... miałam dosłownie tak samo. Co Ci powiem ;-) dobrze wyszło jak wyszło, z czasem to doceniam.
OdpowiedzUsuńCzyli jest nadzieja, że ja też docenie :)
UsuńPodobno "jeśli toś przestał być twoim przyjacielem, to znaczy, że nigdy nim nie był". I wiele jest takich przyjaźni, które "działają" jedynie wtedy, gdy łączy was szkoła, uczelnia czy praca, a jak przestajecie spędzać ze sobą tyle czasu przymusowo, to wszystko wygasa.
OdpowiedzUsuńBardzo przykro to czytać. Wiem co to znaczy stracić przyjaciółkę... No ale co zrobić, życie weryfikuje prawdziwych przyjaciół - i to jest absolutna prawda.
OdpowiedzUsuńWiem o czym mówisz, bo ja akurat miałam dwie takie niby - przyjaźnie, gdzie moje przyjaciółki nie zaprosiły mnie na swoje śluby. Potem wielce chciały odnawiać znajomość i mi to tłumaczyć, ale nie było sensu tego dłużej przedłużać.
OdpowiedzUsuńNiestety z ludzi, którzy wydają się nam na prawdę bliscy, tylko garstka lub nawet pojedyncze osoby okazują się być tymi na dobre i na złe.
OdpowiedzUsuń