Przejdź do głównej zawartości

Ulice moich miast.

Wiedziałam, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Spotkamy się w jednym z naszych miast. Ostatni raz widziałam go w czerwcu. Podobno jeśli o kimś chcemy zapomnieć to potrzebujemy 17 miesięcy. Bałam się spotkania z moim byłym. Nie wiedziałam jak zareaguje moje ciało, mój umysł, moje serce.

Warianty były dwa. Albo rzucę się mu na szyję, będę całować i ściskać go z całej siły. I wybaczę mu każdy błąd, które popełnił. I obiecam, że zrobię wszystko aby tylko on wrócił do mnie. Albo rzucę się na niego z pięściami i wydrapię mu oczy paznokciami. Wydrapałabym mu też serce i mózg ale on tego przecież nie posiada. Na koniec zrzuciłabym go ze schodów. Tak tradycyjnie.

Na szczęście wszystko potoczyło się inaczej. Całkiem normalnie. Motyle nie latały mi w brzuchu, w żołądku nie czułam ścisku, serce nie waliło jak szalone. Nawet nogi nie zrobiły się jak z waty. Ogarnęła mnie totalna obojętność na tego człowieka. Przeszłam obok niego, jak gdyby nic. Nie wiem czy on się na mnie patrzył i szczerze mówiąc - niewiele mnie to interesuje. I to jest mój wielki sukces.

Pretensje mogę mieć tylko do siebie, że tak długo robiłam sobie nadzieję, że to coś wielkiego i pięknego. Do dziś żałuję, że nie posłuchałam naszej Venus, która odradzała mi go na wszystko sposoby. Ale tak sobie myślę, że skoro na jego bagnie wyrosło coś nowego to znaczy, że to nie była miłość. Z bagna zostały już niewielkie plamy, niedługo nie pozostanie z niego nic a kwiatek dalej rośnie. I ulice już nie są nasze, są moje.

Komentarze

  1. Tradycyjnie? Masz taką tradycję, że zrzucasz ludzi ze schodów?

    OdpowiedzUsuń
  2. a no zgadzam się :) to prawdziwy sprawdzian dla nas samych przede wszystkim - ja parę dni temu też miałam takie spotkanie, aż sama sie zdziwiłam że w ogóle mnie to nie ruszyło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielki sprawdzian :) myślałam, że coś będzie się ze mną działo, poruszy mną a tu nic :)

      Usuń
    2. widocznie TO naprawdę nie było TO ;) co u mnie nie jest jakimś wielkim odkryciem, bo od kiedy zaprosił mnie do znajomych na fb, a ja musiałam oglądać jego statusy to zaczęłam się zastanawiać gdzie ja miałam mózg? :D

      Usuń
    3. Ja go wywaliłam ze znajomych i zablokowałam :) nie chcę patrzeć na jego krzywy ryj :)

      Usuń
  3. Tez słyszałam o tych 17 miesiącach... Wierzysz w to?

    Czytając pierwsze akapity pomyślałam "a pewnie wyszła opcja nieprzewidywana - numer 3" :D I tak też się stało. I zazdroszczę, podziwiam i się cieszę! To znaczy, że minęło. Ostatecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi po głowie te 17 miesięcy, aż do spotkania z byłym. Potem mi przeszło :) Ale bałam się strasznie bo o mojej pierwszej miłości pamiętałam aż 4 lata :)

      Usuń
    2. Ojej, ja też pamiętam swoje "cierpienia" hehe :P A to wszystko siedzi w naszej głowie, same sobie czasami wmawiamy i
      "tęsknimy"... :P

      Usuń
    3. Zdecydowanie za długo wmawiałam sobie, że to ten jedyny i już nic lepszego mnie nie spotka. A tu niespodzianka :)

      Usuń
    4. Zawsze tak sobie wmawiamy... Kobiety :P

      Usuń
  4. Nie ważne po jakim czasie, ważne, że w ogóle zrozumiałaś i się ogarnęłaś. Człowiek czasami potrzebuje czasu, czasami zastanawiam się jak ja zachowałabym się gdybym zobaczyła mojego byłego, ale chyba też nie zrobiłoby to na mnie większego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj minęło dopiero pół roku więc nie byłam pewna jak zareaguje. Mogłam sobie wmawiać, że nic nie czuję a na jego widok totalnie się rozpłynąć. Na szczęście było dobrze :)

      Usuń
    2. No i to najważniejsze, że było dobrze. Chociaż nie wyobrażam sobie "rzucić" się na swojego byłego i go o cokolwiek prosić, ja tak nie umiem, nawet jeśli mi bardzo zależy, nie umiem tego okazać, a jak już się odważę to musi być naprawdę coś poważnego.

      Usuń
    3. Już nie raz zaskakiwałam samą siebie więc nie mogłam być pewna mojej reakcji. Honor honorem ale emocje idą swoją drogą. Ogólnie to staram się zrywać takie kontakty bo raczej nic dobrego już nie wnoszą do mojego życia.

      Usuń
    4. Ja zawsze miałam w sobie takie "stop", ale czasami to "stop" też puszczało i robiłam z siebie kretynkę, ale co tam, kiedyś będę mogła się pośmiać. Z czasem to robi się już tylko śmieszne.

      Usuń
    5. Takie "stop" miałam właśnie z tym byłym. Mówiłam sobie dość a ciągle robiłam z siebie kretynkę. Dlatego tym bardziej się cieszę, że tamto już za mną :)
      Takie całkowite odcięcie naprawdę mi pomogło :)

      Usuń
    6. No i to jest najważniejsze. ;)

      Usuń
    7. Tak :) i teraz też mogę się z tego śmiać ;)

      Usuń
    8. No i ważne, że jest się z czego śmiać. ;)

      Usuń
    9. Z każdego zwycięstwa należy się cieszyć :)

      Usuń
  5. CUdownie jest uodpornić sięna kogoś, kto kiedys zrobił nam krzywdę... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przez którego zmarnowałam ponad rok życia. Cudowne uczucie :D

      Usuń
  6. To trochę smutne, że osoby, z którymi byliśmy najbliżej z czasem stają się tak zupełnie obojętne. Zastanawiam się tylko czemu tak się bałaś, skoro masz już nowego chłopaka :) Co u niego?:P Dawno o nim nie pisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z nim nie chce mieć żadnego kontaktu. Bałam się bo nie wiedziałam, czy wyleczyłam się z niego. Mogłam sobie wmawiać, że go nie kocham a na jego widok wymięknąć.
      U niego dobrze :) interesuje Cię to? :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że mnie interesuje :) Nic nie piszesz, ale lubię czytać o Twoim szczęściu :*
      To bardzo dobrze, że okazało się, że do byłego nic nie czujesz. To podstawa by stworzyć zdrową relację w nowym związku :)

      Usuń
    3. A ja się nie lubię chwalić swoim szczęściem. Ostatnio się chwaliłam i jak wyszło? Zapodziałam gdzieś rok z życia :)
      No ja niestety trochę ryzykowałam bo tworzyłam nowy związek na starym ale chyba tamten nie był tak mocny, jak uważałam skoro pokochałam innego :)

      Usuń
    4. Na to wychodzi :)
      Skoro nie chcesz opowiedzieć jak wam się układa to napisz chociaż, czy wszystko ok? :*

      Usuń
    5. Wszystko ok :* A jak nadejdzie okazja lub jakieś pamiętne wydarzenie to na pewno o Nim napisze ;)

      Usuń
    6. To bardzo się cieszę :)
      Masz może już w planach takie większe wydarzenie przed Walentynkami? :P

      Usuń
  7. Ja mam to "szczęście" że raczej serdecznie się uśmiechnę i umówię na wiecznie odkładaną kawę ;) Mimo sporego żalu i wspomnień to jakoś nie umiem tak zobojętnieć czy kogoś znielubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak nie potrafię. Jeśli czuję żal czy uraz to nie zamierzam udawać, że wszystko jest w porządku. Może kiedyś umówię się z nim na kawę ale nie czuję takiej potrzeby. W ogóle nie czuję potrzeby kontaktu z nim :)

      Usuń
  8. Cieze sie ze jestes na niego bojetna...
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, że wyrwałam się z te piekła, jaki mi stworzył :)

      Usuń
  9. Gratuluję! Tak trzymaj.. Nie ma co myśleć o kimś, kto nas zranił. Na pewno spotkasz prawdziwą miłość i tego Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniały mi się słowa pewnej osoby... "i chociaż trudno Ci w to teraz uwierzyć, przyjdzie taki moment kiedy odkryjesz, że patrząc na zdjęcia nie trzęsą Ci się ręce" - przychodzi, co? Chociaż kto by wtedy pomyślał... Cieszę się, że Ci się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzi :) Wiadomo - załamana byłam bo myślałam, że to wielka miłość a teraz to wszystko wydaje się takie...odległe :)

      Usuń
    2. Pamiętam, że kiedy ja sobie uświadomiła, że ręce przestały się trząść było mi jakoś... dziwnie pusto. A dzisiaj to, co czuję widząc Go gdzieś na ulicy jest jedynie ukłuciem ciepła w środku, ale to już dawno nie boli. :)

      Usuń
    3. Nie chciałaś się pozbyć tego ukłucia? :)

      Usuń
  11. "Pamiętaj, że rozpada się tylko to, co było zbudowane na iluzji"...

    Twoja obojętność jest najlepszym dowodem na to, że czas zaciera dawne zażyłości, że ten facet już jest zamkniętym rozdziałem w Twoim życiu. I, że przyszedł czas na nowy etap! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry cytat. Idealne podsumowanie mojego byłego związku :)

      Usuń
  12. Dzielna dziewczynka :))

    Nowy adres: www.kropka-bloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Silna babka jesteś, tak trzymaj!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję sukcesu ;) Uwolniłaś się.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie i nareszcie ;) Trochę czasu mi to zajęło ale teraz jest mi dużo lepiej :)

      Usuń
  15. Wreszcie się od niego uwolniłaś.
    Nie miej do siebie wyrzutów sumienia każdy sam musi przejrzeć na oczy w swoim czasie.
    Ciesze się wreszcie czujesz spokój to otwiera możliwości na nową miłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak łatwo jest zapomnieć bo przez tamtą znajomość dużo bliskich znajomych. Tzn mogłam bo mi wybaczyli i ciągle są ze mną :) Ale było minęło, teraz jest mi dużo lepiej :)

      Usuń
    2. Tak zawsze jest, ale prawdziwi znajomi nigdy się nie odwrócą

      Usuń
  16. Niby niewielki sukces, ale jak cieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, że się z tym uporałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No i dobrze! Nie używamy ponownie raz wyrzuconej chusteczki, chociaż pewnie i od tej reguły też są odstępstwa...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ważne, że potrafisz już zapanować nad sytuacją. Odgrodziłaś się od przeszłości. Jesteś bardzo dzielna ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. i tak powinno byc w koncu zmierzylas sie z swoimi duchami przeszlosci i wyszlo Ci to na dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluję. Ciesze się. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  22. I bardzo dobrze, gratulacje! :))
    Taka obojętność lepiej świadczy od nienawiści, totalnie już nie wzbudza Twoich uczuć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. do swietnie ze jest on Ci juz obojetny bo tak mysle ze szkoda by bylo na tego drania pazokci jeszcze by sie polamaly...
    a obojetnosc najbardziej boli ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratulacje, niby to drobnostka, ale ile znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. po prostu naprawde mocno go kochałaś, ale jesteś dzielna ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. 17 miesięcy, żeby zapomnieć? Jejuciu, strasznie długo. A z Ciebie jestem dumna :) że sobie z tym poradziłaś i że odtrąciłaś to, co złe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak głosi mądre polskie przysłowie " Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" ;) Choć ja jestem zdania, że lepiej w ogóle się nie zakochiwać. Ale .. jak wiadomo z tym bywa różnie, bo jak wiadomo " serce nie sługa" :>
    ~~M~~ :))

    OdpowiedzUsuń
  28. super! too wyleczyłaś się z Niego jeśli tak to można powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pod gradobiciem pytań #2

Zapraszam na drugą część odpowiedzi z Q&A :) Pytania od oironio: 46. Jak miała na imię Twoja pierwsza miłość? Hubert :) 47. Ile miałaś lat, gdy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek?   16 lat :) 48. Jakie kolory włosów miałaś w swoim życiu na głowie? Blond, czarne, rude, brąz, kasztan, gorzka czekolada, mahoń - wszystkie standardowe. Nigdy nie miałam kolorowych :)  49. Marzyło Ci się kiedyś, żeby zrobić sobie jakąś niebanalną fryzurę? Tak, marzyły mi się zielone włosy. Może kiedyś odważę się na taką zmianę.  50. Masz tatuaż? Nie mam ale chciałabym. Miałam zrobić jak zdam prawo jazdy. Od 3 lat wiję się jak wąż :)  51. Jakie jest Twoje nastawienie do tatuaży i piercingu ? Nie mam nic tatuaży i piercingu. Ale nie chciałabym mieć wytatuowanego całego ciała. Jeśli tatuaż dla mnie to taki mały, skromny i intymny :)  52. Ulubiona bajka z dzieciństwa? Kaczor Donald :)  53. Bajka, której nienawidziłaś, a może się bałaś? Mulan :) nie w...

Kompromisy

Gdy Luby zapowiedział, że idziemy do kina na film o jego ukochanej grze komputerowej to nie miałam innego wyjścia. Musiałam iść. Zwłaszcza, że On był ze mną w grudniu na "Listach na M2". Warcrafta jako grę też bardzo lubię, wbiłam nawet 60 level ale żeby od razu oglądać film? Ale czego się nie robi świętego spokoju w związku? No to pojechałam z Nim na " Warcraft:Początek ". A film był rewelacyjny! Dwa zwaśnione królestwa - Horda i Przymierze toczą walkę przeciwko sobie. Jedni o przetrwanie gatunku, drudzy o bezpieczeństwo. Myślałam, że co chwilę będę się pytać o co w nim chodzi a tymczasem produkcja była zrozumiała nawet dla tych osób, którzy nie grają w tą grę. No i ten efekt 3D. Ogólnie byłam mega zadowolona, że widziałam ten film. Tylko Luby nie był do końca zadowolony bo gdyż widział dużo różnic między książką a filmem. No cóż, jak przeczytam książkę to wtedy z nim podyskutuję na ten temat. Po filmie poszliśmy na zakupy. I zaliczyliśmy kolejny kompromis bo p...

Jak wiązać sznurówki?

Kiedyś jedna kobieta powiedziała mi, że źle wiąże sznurówki. Zdziwiłam się bo przecież miałam idealne kokardki przy moich ulubionych trampkach. A ona, że ja wiąże na dwie kokardki, jak dzieci w przedszkolu. A powinnam na jedną kokardkę, bo tak robią ludzi dorośli. No cóż, okazało się, że nie jeszcze dorosłam bo źle wiąże sznurówki. Moja kuzynka stwierdziła kiedyś, że nie jestem prawdziwą kobietą bo obieram ziemniaki obieraczką do warzyw. Mój błąd - powinnam obierać takim małym nożykiem, jak wszystkie w Polsce gospodynie domowe. I to nie ma znaczenia, że obieraczką jest mi łatwiej i szybciej. Powinnam nożykiem i już. Moja Mama zawsze mi powtarza, że najlepiej wieczorem naszykować sobie ubrania na dzień jutrzejszy. Ale co z tego, skoro rano mam już zupełnie inną koncepcję ubioru niż jakieś 7 godzin temu? Mogę planować cały czwartek, że w piątek ubiorę się w kremowe spodnie i marynarską bluzkę. A w piątkowy poranek i tak wyjdę z domu w pomarańczowej sukience. ...