Wiedziałam, że ta chwila kiedyś nadejdzie. Spotkamy się w jednym z naszych miast. Ostatni raz widziałam go w czerwcu. Podobno jeśli o kimś chcemy zapomnieć to potrzebujemy 17 miesięcy. Bałam się spotkania z moim byłym. Nie wiedziałam jak zareaguje moje ciało, mój umysł, moje serce.
Warianty były dwa. Albo rzucę się mu na szyję, będę całować i ściskać go z całej siły. I wybaczę mu każdy błąd, które popełnił. I obiecam, że zrobię wszystko aby tylko on wrócił do mnie. Albo rzucę się na niego z pięściami i wydrapię mu oczy paznokciami. Wydrapałabym mu też serce i mózg ale on tego przecież nie posiada. Na koniec zrzuciłabym go ze schodów. Tak tradycyjnie.
Na szczęście wszystko potoczyło się inaczej. Całkiem normalnie. Motyle nie latały mi w brzuchu, w żołądku nie czułam ścisku, serce nie waliło jak szalone. Nawet nogi nie zrobiły się jak z waty. Ogarnęła mnie totalna obojętność na tego człowieka. Przeszłam obok niego, jak gdyby nic. Nie wiem czy on się na mnie patrzył i szczerze mówiąc - niewiele mnie to interesuje. I to jest mój wielki sukces.
Pretensje mogę mieć tylko do siebie, że tak długo robiłam sobie nadzieję, że to coś wielkiego i pięknego. Do dziś żałuję, że nie posłuchałam naszej Venus, która odradzała mi go na wszystko sposoby. Ale tak sobie myślę, że skoro na jego bagnie wyrosło coś nowego to znaczy, że to nie była miłość. Z bagna zostały już niewielkie plamy, niedługo nie pozostanie z niego nic a kwiatek dalej rośnie. I ulice już nie są nasze, są moje.
Warianty były dwa. Albo rzucę się mu na szyję, będę całować i ściskać go z całej siły. I wybaczę mu każdy błąd, które popełnił. I obiecam, że zrobię wszystko aby tylko on wrócił do mnie. Albo rzucę się na niego z pięściami i wydrapię mu oczy paznokciami. Wydrapałabym mu też serce i mózg ale on tego przecież nie posiada. Na koniec zrzuciłabym go ze schodów. Tak tradycyjnie.
Na szczęście wszystko potoczyło się inaczej. Całkiem normalnie. Motyle nie latały mi w brzuchu, w żołądku nie czułam ścisku, serce nie waliło jak szalone. Nawet nogi nie zrobiły się jak z waty. Ogarnęła mnie totalna obojętność na tego człowieka. Przeszłam obok niego, jak gdyby nic. Nie wiem czy on się na mnie patrzył i szczerze mówiąc - niewiele mnie to interesuje. I to jest mój wielki sukces.
Pretensje mogę mieć tylko do siebie, że tak długo robiłam sobie nadzieję, że to coś wielkiego i pięknego. Do dziś żałuję, że nie posłuchałam naszej Venus, która odradzała mi go na wszystko sposoby. Ale tak sobie myślę, że skoro na jego bagnie wyrosło coś nowego to znaczy, że to nie była miłość. Z bagna zostały już niewielkie plamy, niedługo nie pozostanie z niego nic a kwiatek dalej rośnie. I ulice już nie są nasze, są moje.
Tradycyjnie? Masz taką tradycję, że zrzucasz ludzi ze schodów?
OdpowiedzUsuńNie, tylko byłych chłopaków :D
UsuńTak więc możesz spać spokojnie :)
UsuńZe snem to ja problemów nie mam ;D
UsuńDobrze że nie byłem Twoim ex :D
UsuńMarta to się ciesz :P
UsuńWolałabym mieć, bo nie mam czasu na spanie ;P
UsuńPobożne życzenie :)
Usuńa no zgadzam się :) to prawdziwy sprawdzian dla nas samych przede wszystkim - ja parę dni temu też miałam takie spotkanie, aż sama sie zdziwiłam że w ogóle mnie to nie ruszyło ;)
OdpowiedzUsuńWielki sprawdzian :) myślałam, że coś będzie się ze mną działo, poruszy mną a tu nic :)
Usuńwidocznie TO naprawdę nie było TO ;) co u mnie nie jest jakimś wielkim odkryciem, bo od kiedy zaprosił mnie do znajomych na fb, a ja musiałam oglądać jego statusy to zaczęłam się zastanawiać gdzie ja miałam mózg? :D
UsuńJa go wywaliłam ze znajomych i zablokowałam :) nie chcę patrzeć na jego krzywy ryj :)
UsuńTez słyszałam o tych 17 miesiącach... Wierzysz w to?
OdpowiedzUsuńCzytając pierwsze akapity pomyślałam "a pewnie wyszła opcja nieprzewidywana - numer 3" :D I tak też się stało. I zazdroszczę, podziwiam i się cieszę! To znaczy, że minęło. Ostatecznie :))
Chodziło mi po głowie te 17 miesięcy, aż do spotkania z byłym. Potem mi przeszło :) Ale bałam się strasznie bo o mojej pierwszej miłości pamiętałam aż 4 lata :)
UsuńOjej, ja też pamiętam swoje "cierpienia" hehe :P A to wszystko siedzi w naszej głowie, same sobie czasami wmawiamy i
Usuń"tęsknimy"... :P
Zdecydowanie za długo wmawiałam sobie, że to ten jedyny i już nic lepszego mnie nie spotka. A tu niespodzianka :)
UsuńZawsze tak sobie wmawiamy... Kobiety :P
UsuńKobiety :p
UsuńNie ważne po jakim czasie, ważne, że w ogóle zrozumiałaś i się ogarnęłaś. Człowiek czasami potrzebuje czasu, czasami zastanawiam się jak ja zachowałabym się gdybym zobaczyła mojego byłego, ale chyba też nie zrobiłoby to na mnie większego wrażenia.
OdpowiedzUsuńTutaj minęło dopiero pół roku więc nie byłam pewna jak zareaguje. Mogłam sobie wmawiać, że nic nie czuję a na jego widok totalnie się rozpłynąć. Na szczęście było dobrze :)
UsuńNo i to najważniejsze, że było dobrze. Chociaż nie wyobrażam sobie "rzucić" się na swojego byłego i go o cokolwiek prosić, ja tak nie umiem, nawet jeśli mi bardzo zależy, nie umiem tego okazać, a jak już się odważę to musi być naprawdę coś poważnego.
UsuńJuż nie raz zaskakiwałam samą siebie więc nie mogłam być pewna mojej reakcji. Honor honorem ale emocje idą swoją drogą. Ogólnie to staram się zrywać takie kontakty bo raczej nic dobrego już nie wnoszą do mojego życia.
UsuńJa zawsze miałam w sobie takie "stop", ale czasami to "stop" też puszczało i robiłam z siebie kretynkę, ale co tam, kiedyś będę mogła się pośmiać. Z czasem to robi się już tylko śmieszne.
UsuńTakie "stop" miałam właśnie z tym byłym. Mówiłam sobie dość a ciągle robiłam z siebie kretynkę. Dlatego tym bardziej się cieszę, że tamto już za mną :)
UsuńTakie całkowite odcięcie naprawdę mi pomogło :)
No i to jest najważniejsze. ;)
UsuńTak :) i teraz też mogę się z tego śmiać ;)
UsuńNo i ważne, że jest się z czego śmiać. ;)
UsuńZ każdego zwycięstwa należy się cieszyć :)
UsuńZdecydowanie.
UsuńCUdownie jest uodpornić sięna kogoś, kto kiedys zrobił nam krzywdę... :D
OdpowiedzUsuńI przez którego zmarnowałam ponad rok życia. Cudowne uczucie :D
UsuńTo trochę smutne, że osoby, z którymi byliśmy najbliżej z czasem stają się tak zupełnie obojętne. Zastanawiam się tylko czemu tak się bałaś, skoro masz już nowego chłopaka :) Co u niego?:P Dawno o nim nie pisałaś :)
OdpowiedzUsuńAkurat z nim nie chce mieć żadnego kontaktu. Bałam się bo nie wiedziałam, czy wyleczyłam się z niego. Mogłam sobie wmawiać, że go nie kocham a na jego widok wymięknąć.
UsuńU niego dobrze :) interesuje Cię to? :)
Oczywiście, że mnie interesuje :) Nic nie piszesz, ale lubię czytać o Twoim szczęściu :*
UsuńTo bardzo dobrze, że okazało się, że do byłego nic nie czujesz. To podstawa by stworzyć zdrową relację w nowym związku :)
A ja się nie lubię chwalić swoim szczęściem. Ostatnio się chwaliłam i jak wyszło? Zapodziałam gdzieś rok z życia :)
UsuńNo ja niestety trochę ryzykowałam bo tworzyłam nowy związek na starym ale chyba tamten nie był tak mocny, jak uważałam skoro pokochałam innego :)
Na to wychodzi :)
UsuńSkoro nie chcesz opowiedzieć jak wam się układa to napisz chociaż, czy wszystko ok? :*
Wszystko ok :* A jak nadejdzie okazja lub jakieś pamiętne wydarzenie to na pewno o Nim napisze ;)
UsuńTo bardzo się cieszę :)
UsuńMasz może już w planach takie większe wydarzenie przed Walentynkami? :P
Ja mam to "szczęście" że raczej serdecznie się uśmiechnę i umówię na wiecznie odkładaną kawę ;) Mimo sporego żalu i wspomnień to jakoś nie umiem tak zobojętnieć czy kogoś znielubić.
OdpowiedzUsuńJa tak nie potrafię. Jeśli czuję żal czy uraz to nie zamierzam udawać, że wszystko jest w porządku. Może kiedyś umówię się z nim na kawę ale nie czuję takiej potrzeby. W ogóle nie czuję potrzeby kontaktu z nim :)
UsuńCieze sie ze jestes na niego bojetna...
OdpowiedzUsuń;*
Ja też, że wyrwałam się z te piekła, jaki mi stworzył :)
UsuńGratuluję! Tak trzymaj.. Nie ma co myśleć o kimś, kto nas zranił. Na pewno spotkasz prawdziwą miłość i tego Ci życzę:)
OdpowiedzUsuńAle już spotkałam :)
UsuńPrzypomniały mi się słowa pewnej osoby... "i chociaż trudno Ci w to teraz uwierzyć, przyjdzie taki moment kiedy odkryjesz, że patrząc na zdjęcia nie trzęsą Ci się ręce" - przychodzi, co? Chociaż kto by wtedy pomyślał... Cieszę się, że Ci się to udało :)
OdpowiedzUsuńPrzychodzi :) Wiadomo - załamana byłam bo myślałam, że to wielka miłość a teraz to wszystko wydaje się takie...odległe :)
UsuńPamiętam, że kiedy ja sobie uświadomiła, że ręce przestały się trząść było mi jakoś... dziwnie pusto. A dzisiaj to, co czuję widząc Go gdzieś na ulicy jest jedynie ukłuciem ciepła w środku, ale to już dawno nie boli. :)
UsuńNie chciałaś się pozbyć tego ukłucia? :)
Usuń"Pamiętaj, że rozpada się tylko to, co było zbudowane na iluzji"...
OdpowiedzUsuńTwoja obojętność jest najlepszym dowodem na to, że czas zaciera dawne zażyłości, że ten facet już jest zamkniętym rozdziałem w Twoim życiu. I, że przyszedł czas na nowy etap! :)
Dobry cytat. Idealne podsumowanie mojego byłego związku :)
UsuńDzielna dziewczynka :))
OdpowiedzUsuńNowy adres: www.kropka-bloguje.blogspot.com
Ooo jesteś :)
UsuńSilna babka jesteś, tak trzymaj!!!
OdpowiedzUsuńNie miałam innego wyjścia :) Tak jest dużo lepiej :)
UsuńLekko na duszy, nie? :)
UsuńGratuluję sukcesu ;) Uwolniłaś się.. ;)
OdpowiedzUsuńWreszcie i nareszcie ;) Trochę czasu mi to zajęło ale teraz jest mi dużo lepiej :)
UsuńWreszcie się od niego uwolniłaś.
OdpowiedzUsuńNie miej do siebie wyrzutów sumienia każdy sam musi przejrzeć na oczy w swoim czasie.
Ciesze się wreszcie czujesz spokój to otwiera możliwości na nową miłość.
Nie tak łatwo jest zapomnieć bo przez tamtą znajomość dużo bliskich znajomych. Tzn mogłam bo mi wybaczyli i ciągle są ze mną :) Ale było minęło, teraz jest mi dużo lepiej :)
UsuńTak zawsze jest, ale prawdziwi znajomi nigdy się nie odwrócą
UsuńNiby niewielki sukces, ale jak cieszy ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że się z tym uporałaś :)
OdpowiedzUsuńNo i dobrze! Nie używamy ponownie raz wyrzuconej chusteczki, chociaż pewnie i od tej reguły też są odstępstwa...
OdpowiedzUsuńWażne, że potrafisz już zapanować nad sytuacją. Odgrodziłaś się od przeszłości. Jesteś bardzo dzielna ;)
OdpowiedzUsuńi tak powinno byc w koncu zmierzylas sie z swoimi duchami przeszlosci i wyszlo Ci to na dobre:)
OdpowiedzUsuńDzielna dziewczynka :*
OdpowiedzUsuńGratuluję. Ciesze się. Zapraszam.
OdpowiedzUsuńI bardzo dobrze, gratulacje! :))
OdpowiedzUsuńTaka obojętność lepiej świadczy od nienawiści, totalnie już nie wzbudza Twoich uczuć :)
do swietnie ze jest on Ci juz obojetny bo tak mysle ze szkoda by bylo na tego drania pazokci jeszcze by sie polamaly...
OdpowiedzUsuńa obojetnosc najbardziej boli ;)
Gratulacje, niby to drobnostka, ale ile znaczy :)
OdpowiedzUsuńpo prostu naprawde mocno go kochałaś, ale jesteś dzielna ;)
OdpowiedzUsuń17 miesięcy, żeby zapomnieć? Jejuciu, strasznie długo. A z Ciebie jestem dumna :) że sobie z tym poradziłaś i że odtrąciłaś to, co złe :)
OdpowiedzUsuńJak głosi mądre polskie przysłowie " Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" ;) Choć ja jestem zdania, że lepiej w ogóle się nie zakochiwać. Ale .. jak wiadomo z tym bywa różnie, bo jak wiadomo " serce nie sługa" :>
OdpowiedzUsuń~~M~~ :))
ach Ci byli :P
OdpowiedzUsuńsuper! too wyleczyłaś się z Niego jeśli tak to można powiedzieć.
OdpowiedzUsuń